Jesteś 66814 osobą odwiedzającą księgę.

Powrót do strony<<>>Nowy wpis

2707.do a g a t k i ::jeszcze raz adres skrzynki ten na dole jest bledny.
an-na39@web.de
2706.ramona39 to ja anna39 pomylilam nicka sorki.
2705.do i w o n y ::: nie lam sie ja jestem w tej samej sytuacji.pomysl od smierci nikt sie nie wywinie,teraz mysl o zyciu a nie osmierci. przemysl sobie czy chcialabys byc niesmiertelna .co by bylo gdyby wszyscy twoi bliscy odeszli z tego swiata a ty tkwilabys z obcymi w okol.ja tez czesto mysle o smierci i doszlam do wniosku ze jesli cos jest to wszyscy sie tam spotkamy a jezeli nie ma nic to nie bedziemy tego wiedziec i czuc.ja od roku jestem pod opieka psychologo i to wlasnie on skontaktowal mnie z pewnym ksiedzem ktory potrafi odpowiedziec na pytania na ktore sam psycholok nie umie odpowiedziec.mam nadzieje ze ta dwu czlonowa terapia bedzie jeszcze bardziej skuteczna.jezeli zyjesz w konfliktach na podlozu religijnym powinnas znalezc jakiegos dobrego ksiedza nie powinien byc on jednak stary i konserwatywny ci nie pasuja juz do obecnego swiata.powinien to byc ksiadz ktory cie zrozumie wyslucha i wesprze a nie zgani i postraszy kara boska.podam ci pewne przyklady z mojego zycia z perspektywy czasu wydaja mi sie smieszne ale przez lata zatruwaly mi zycie.zaczne od tego ze jestem druga zona mojego meza i zyjemy w zwiazku cywilnym wiec kiedy jako bardzo mloda dziewczyna i zona przyjelam w domu kolede zadowolony ksiadz rozsiadl sie w miekim fotelu a po chwili dialogu przyznalismy sie ze nie mamy slubu koscielnego ruszyl do drzwi jak opazony wymachujac reka i wykrzykujac zebysmy tylko o tym grzechu pamietali na lozu smierci,nastepnie byla spowiedz przed operacja cyst na jajnikach w tedy to dowiedzialam sie ze choruje na to czym grzesze i spowiedz bedzie wazna tylko wtedy kiedy bede z mezem zyla jak z bratem czyli bez kontaktu cielesnego ,bylo jeszcze wiele podobnych sytuacji.od kiedy pamietam wiecznie mnie straszono mnie panem bogiem a ja sobie mysle ze skoro to nasz ojciec doskonaly to kocha i wybacza .
2704.do a g a t k i ;; list od ciebie nie doszedl mimo ze adres skrzynki prawidlowy na wszelki wypadek podaje jeszcze raz an-na39@de.pisz o wszystkim z czym nie mozesz sie uporac ja juz wszystko przerabialam.
2703.Do Jacka 23...Cierpie tak samo od 8 lat...piekny list pozdrawiam
2702.do Ani 39. Aniu bardzo dziekuje za odpowiedz podtrzymałas mnie na duchu lepiej sie poczułam...napiosałam ci maila ale chyba nie doszedł bo nie odpisujesz Pa pa pozdrawiam wszystkich
2701.anka 20.jestes dorosla i jezeli nie jestes na garnuszku rodzicow to na drzewo z nimi przeciez to twoje zycie.oni spelnili swoje obowiazki typu chrzciny komunia bierzmowanie o slubie zadecydujesz sama.moja corcia w twoim wieku tez mieszka z przyjacielem i lepiej niech sie rozstana za jakis czas kiedy stwierdza ze do siebie nie pasuja niz rozejsc sie po latach zostawiajac w haosie dzieci z ktorych wiekrzosc wczesniej czy pozniej trafia na te strone.ja osobiscie jestem tego przykladem.
2700.jagmay;ciekawa lektora,mam to samo od 20 lat.
2699.mam na imie anka mam20lat jestem dręczona przez rodziców i rodzeństwo chcem się z domu wyprowadzić,lecz się boje, moja mama nie popiera tego że się związałam z chłopakiem i mamy swoje plany ma kategoryczny zakaz przychodzenia do mojego domu Prosze poradzcie coś
2698.Witam po swiętach :)
Od jakiegoś czasu nie biore lexapro .... od jakiś 4 tyg. już ... nie wiem co robić bo czuje się źle ... jestem cały czas w leku jakims dziwnym , trudno łapie oddech , piecze mnie w piersiach, kulka w gardle dusi mnie ... staram się nie myslec , oddychać spokojniej . na jakiś czas jest lepiej a potem znów powraca . Wszystko mnie denerwuje , najmniejsze sprawy sprawiaja mi trudność.... nie mam juz sił chodzic do specjalistów ale też nie umiem juz sobie sama pomóc ... czuje się strasznie zrezygnowana :( ... dodam że biorę również xanax ... ale on juz pomga mi doraźnie ... jak nauczyć się cierpliwości do choroby ??? jak przestac się bać ???
2697.Witam wszystkich!!:)
Mam na imie Jacek i mam 23 lata
Cierpie na nerwice od kilku lat i szczerze mówiąc dopiero teraz dowiedziałem sie jaki to jest typ tego zaburzenia. Jednak samo uświadomienie sobie i dokładne stwierdzenie co tak naprawde mi dolega jest w zasadzie dopiero punktem wyjścia: albo do dowiedzenia sie co to spowodowało i usunięcia przyczyny albo do pozbycia sie dreczących i bardzo utrudniajacych objawów
Pierwsza droga w zasadzie starałem sie przejśc sam z drobną pomoca psychologa(jego rola akurat to kompletny niewypał) Zajrzałem tak głęboko w siebie jak tylko mogłem ale prawda jest taka ze nigdy nie jest sie pewnym czy akurat to a nie coś innego spowodowało moje problemy. Dodatkowo wiele czynników moze się ze sobą łączyć, a ich czasowa rozciągłość oraz wyparcie wielu rzeczy do nieświadomości czyni to zadanie bardzo utrudnionym.
Postanowiłem zatem skoncentrować sie na moich objawach, na tym co mi najbardziej przeszkadzało, na obecnym już w zasadzie berdziej lękiem przed tymi somatycznymi dolegliwościami niż przed samym lękiem. Bo w końcu co to za różnica co sie stało w przeszłości skoro juz tego nie cofne A złe wspomnienia mogę zastąpić dobrymi(przepraszam za ten patetyczny ton ale juz tak mam:-)
Udałem się wiec do psychiatry i przez około 4 lata brałem różnego rodzaju środki uspokajające, antydepresyjne jak Xanax Fluoksetyna Sulprid, w różnych stopniowo zwiększających sie dawkach, a po osiągnięciu apogeum, kiedy mój lekarz stwierdził zw wyższych dawek zwyczajnie sie nie przepisuje zaczeliśmy stopniowo zmniejszać ilość leków
Jego zdaniem powinienem był dzieki poprawieniu funkcjonowania dzieki lekom, uspokojeniu wyrobić sobie prawidłowe odruchy i formy reagowania i wyrwać sie z zamknietego koła lęków przed objawami nasilającym tylko te objawy.
Dzis wiem że to byłą słuszna droga ale nie do końca. Przyznaje ze zwłaszcza w okresie gdy brałem najsilniejsze dawki czułem sie rewelacyjnie. Byłem spokojny, chodziłem gdzie chciałem, nie towarzyszył mi jak uprzednio lek przed wystąpieniem objawów somatycznych. Dostałem sie na studia, poznałem cudowną dziewczynę z którą nadal jestem, stałem sie osobą towarzyską, wokół której zawsze są ludzie ale to w niczym nie przeszkadza, jak to było np przed kuracją.
Ale jak zawsze w zyciu jest pewne "ale"
Kiedy dawki leków obniżyły sie nie czułem sie juz tak dobrze jak przedtem Być moze to prawda że powinienem był równolegle zastosować psychoterapie Może mój błąd ale moje warunki finansowe na wiele mi nie pozwalały wiec nie zrobiłem tego.
Kiedy zaczalem brać leki juz sporadycznie pewne rzeczy zaczely powracac, dawaly o sobie znac. Bylo to oczywiscie duzo słabsze niz kiedyś ale utrudniały mi troche zycie, najbardziej meczacy był i jest ten stan ciągłego, podwyższonego napiecia nerwowego, który meczy mój organizm, i sprawia ze jestem nonstop podenerwowany.
W końcu rzuciłem leki na dobre, nawet jeszzce zanim skonczył sie ten proces ich stopniowego odstawiania. NIgdy wiecej nie poszedłem do psychiatry. Widmo mojego zycia wypełnionego ciągłym braniem jakichś proszków, uzależnienie od nich bardziej na zasadzie wmawiania sobie ze jak je wezme jest lepiej bo bez nich nic nie zrobie, niz na zasadzie uzależnienia fiziologicznego było dostatecznym powodem zakończenia tego. Wiedziałem ze mój psychiatra nie moze mi juz wiecej pomóc bo szczerze mówiac gł. zajmował sie wypisywaniem mi recept i słuchaniem jednym uchem tego co mówiłem oraz rozmowami nie o tym co bym chciał choć czesto wspominałem ze licze na coś innego. Nie umniejsza to w niczym faktu ze bardzo mi pomógł i jestem mu za to wdzieczny. Ale w zasadzie od początku moich zmagań z nerwicą i szukania jakichś dróg wyjścia z całej sytuacji najbardziej przeszkadzało mi lekceważenie moich problemów poprzez podtekstowe danie mi do zrozumienia ze "ludzie mają większe problemy" To prawda ze ludzie mają wieksze problemy, ale to jest moje życie które trudno mi sie przeżywa bo czepiło sie mnie takie coś, przyszło niewiadomo skąd i nie chce sobie pójsć
To jest móje zycie i problemy w nim obecne są najważniejsze.
No i tak to pokrótce(pokrótce, jasne:) wygląda. Bardzo we wszystkim pomogło mi i pomaga duże poczucie humoru zwłaszcza związane z samym sobą. To że pomimo tego iż jest źle nie mozna sie załamywać, ale trzeba się smiać, żartować i mieć do wszystkiego dystans. Dystans to jest to czego nauczyłem sie przez te lata. Dystans i nadzieja której nigdy nie można tracić Zawsze jeszzce towarzyszyło mi przekonanie że nic sie nie dzieje bez przyczyny, że każda rzecz w naszym życiu która nam się przytrafia ma swój ukryty cel i ku czemuś nas prowadzi. Patrząc z perspektywy czasu wiem ze wiele pięknych rzeczy nie zdażyło by sie gdyby nie moje problemy i szczerze mówiac mógłbym przezyć jeszzce raz ten koszmar wiedzac co sie w wyniku niego wydarzy i jak dobrze ułoży sie moje życie.
Troche to śmiesznie-filozoficznie brzmi ale poczucie humoru naprawde mnie uratowało
Zdaje sobie sprawe że wielu z Was przeżywa rzeczy gorsze ode mnie Jestem tego w zupełności świadom. to ze pisze tak optymistycznie wcale nie znaczy ze jest tak różowo i nie mam żadnych lęków Mam je czasem nawet bardzo mocne Ostatnio nawet zakupłem od Logos Trening Autogenny i Progresywny żeby sie wyciszyć i coś zmienić w moim funkcjonow. Ale jakoś nauczyłem sie z tym wszystkim żyć i lepiej lub gorzej radzić sobie Wiem ze są sposoby zupełnego wyzbycia sie rzeczy których mam Moze z czasem
Napisałem to wszystko tu bo wiem z własnego doświadczenia ze jak sie jest w takim stanie jak ja to dobrze jest dowiedzieć sie ze są ludzie z podobnymi problemami na swiecie i ze nie jest sie jakims dziwnym ze wzgledu na nerwice która sie ma. To pomaga wiele razy sam tak robiłem. A poza tym w takim stanie człowiek szuka rady, sposobu wyzbycia sie dolegliwości i jest w stanie przetestowac słownie wszystko by sobie pomóc. Prawda jest taka że to my sobie sami pomagamy, Terapeuta czy psychiatra pokazuje nam scieżki ale to my musimy nimi przejsc
Mam nadzieje ze komuś w ogóle chciało sie czytać wszystkie te moje wypociny
Pozdrawiam i życze by nie opuszczałą Was nadzieja:)
2696.czy biorąc antydepresanty (lerivon)3,5 m-ca powinien juz w pełni zadziałać?? Na depresję pomógł, wiadomo zdarzaja sie dołki ale jest lepiej ale niestety na leki nie ogarniaja mnie bardzo czesto.
Jak myslicie czy to pora na zmiane leku?
2695.to jeszcze ja ,mialam wiele dylematow jezeli chodzi o ortografie poprostu od 20 lat nie uzywalam jezyka polskiego w pisowni.od wielu lat nie wysylam nawet kartek swiatecznych bo zalatwiam to telefonicznie za muzliwe bledy przepraszam i prosze o wyrozumialosc.ob iecuje poprawe bede sie pilnie uczyc.
2694.do ataryny;piszesz ze depresji nie mozna wyleczyc,otuz mijasz sie z prawda.jesienia spedzilam 2 miesiace w klinice i to tamdowiedzialam sie ze depresja nie jest wieczna i po pewnym czesie ustepuje sama,bez lekow trwa to jednak dluzej.mylisz depresje z nerwica.depresja to stan smutku przygnebienia rozczulania sie nad soba co wiaze sie z blaczliwoscia.w tym okresie czlowiek wycofuje sie z zycia nie wychodzi z domu,nie zyczy sobie wizyt,spotkan najprostrze czynnosci wymagaja nadludzkiego wysilku nnp.wstania z lozka i wziecie prysznica.natomiast nerwica to ciagly niepokuj,leki,panika.podam wam jedna z metot na ogromny lek i panike ci u kturych zadzialalo zyja dzis bez obaw i strachu ,podruzuja co wczesniej nie wchodzilo w rachube.otuz w napadzie paniki trzeba sie polozyc i sprowokowac panike do maksimum zeby przeszla przez czlowieka z najwiekrza moca myslec o tym ze to ostatecznosc ze niech sie dzieje co chce zrozumiecie wuwczas ze to nie zabija ze to tylko uczuci choc wielce nieprzyjemne.od czasu kiedy sie o tej metodzie dowiedzialam oczekuje tej paniki i jak czuje ze sie zbliza prowokuje ja, mysle wtedy choc malenka czekam na ciebie dam ci dzisiaj popalic i wtedy wszystko przechodzi poprostu mnie olewa ,mam jednak nadzieje ze przyjdzie do mnie w calej swej okazalosci i w koncu bede mogla ja przyjac i bede nalezec do tych szesliwcow ktozy tym sposobem wyeliminowali calkowicie i bez powrotnie te idiotyczna chorobe.sprobujcie i wy i pochwalcie sie efektami.wszystkim tym ktozy chcieli by do mnie napisac podaje adres skrzynki. an-na39@web.de.

specjalne pozdrowienia dla ani-sary .mysle o tobie i czekam na list.
2693.Witaj aniu 30.Mam na imię Mirka i jesrem matką Kasi(lat26)Kasia jest chora na depresję,Jej choroba zaczęła się kilka lat temu ale po około 1/2roku ustąpiła wydałało się zupełnie.No właśnie-wydawało się bo około 7miesięcy temu wróciła ze zdwojoną siłą.Na szczęście mamy możliwość posyłania jej do psychologa,jest leczona przez lek.psychiatrę,chodzi na jogę,aerobik.siłownię.W okresie pozniej jesieni,zimy i początku wiosny było bardzo zle.Gdzieś około miesiąca temu wydawało się,że zaczyna być jej lepiej.Jednak była to przedwczesna radość bo znów czuje się bardzo zle,ma pieczenia i kołatania serca a przy tym lęk,ze grozi jej zawał,jest jej duszno boi się zostawać sama w domu.Była już u specjalistów (kardiolog.pulmonolog)każdy z nich nie stwiedrdził obedności choroby.Wszystko jest więc na tle nerwicowym.Piszę o tym wszystkim dlatego,że już nie wiem co robić jak jej pomóc.Być może,że jej psycholog nie może poradzić sobie z problemem a może terapia trwa zbyt krótko.Mam do Ciebie Aniu prośbę,powiedz mi jak dostałaś się na terzpię do Warszawy.Bardzo Cie proszę odezwij się.Mirka z Kętrzyna
2692.powiedzcie mi,, mam nerwice lękową leczyłam sie 2 lata temu, teraz mam nawroty i znów chodzę od miesiąca do psychiatry, biore tabletki, ale nie czuje poprawy-cały czas we mnie tkwią.Relacje z moim lekarzem są takie że ja mu mówie co ze mną, on mi wypisuje receptę i wizyta się kończy.a ja chciałabym usłyszeć coś od niego na ten temat--powiedzcie mi---wydaje mi się że mam w tym racje--on powinien starać się pomóc, dodać otuchy, a nie wypisać tylko głupie tabletki, i kolejna wizyta załatwiona.Chiałam jeszcze zapytać, jaka jest różnica między psychiatrą a psychologiem- może właśnie ten drugi jest dodatkowo od rozmów z nami?????
2691.do cierpiacego:daj sobie chlopie pomoc psychiatra i psychologom na moje to masz depresje.n ie martw sie z tego tez sie wychodzi.swiat jest zbyt piekny a zycie tylko jedno nie warto z niego zbyt szybko rezygnowac.jestem przekonana ze z tego co teraz czujesz sam sie bedziesz kiedys podsmiewal.nie wymagaj od siebie zbyt wiele i pieprz to co o tobie mysla inni.to ze dla mamusi i tatusia nie zrobiles matury nic nie znaczy rob chlopie to co lubisz napewno jest cos takiego,a jezeli jestes gejem to sobie badz najwazniejsze ze bedzie przy tobie ktos kto bedzie cie kochal i akceptowal i nie musi to byc baba.a tak na marginesie moja 20 letnia corka przyjazni sie z gejem to fantastyczny mlody czlowiek z przyjazni ktorego moja corcia nie zrezygnowala by dla jakiejs pruznej klezanki musze nadmienic ze tez go i jego zyciowego partnera bardzo lubie.polub sie takim jakim jestes ze wszystkimi swoimi wadami to najwazniejsze co musisz dla siebie zrobic i nie udowadniaj na sile wszystkim w kolo ze jestes taki jakiego oni chcieliby cie widziec.
2690.do agaty: mam to samo co ty byl okres(2 lata)ze tez latalam siusiu co pare minut a ucisk czulam bez przerwy.chodzilam do lekarza polknelam mnustwo antybiotykuw az trafilam do uraologa ktory bo dokladnych badaniach jak usg, kamerka do pecherza,pomiar pojemnosci pecherza,badanie nerek nie stwierdzil nic poczym meczylam sie jeszcze jakis czas az kiedys mowie sobie do mojego pecherza albo ty albo ja i postanowilam chodzic siusiu 3 ,4 ,razy na dobe jeszcze jakis czas nie chcial mnie sluchac ale w koncu mu sie znudzilo az nie wiarygodne co sami swoja psychika mozemy zrobic z naszym cialem. glowa do gory i powodzenia anka
2689.do nerwusa: sprawdz czy wszystko w ok.ztwoja tarczyca,jezeli to nie od tarczycy kup w aptece aspargin(magnes z potasem)bez recepty to powinno ci pomuc a tak wogole to wyluzuj nie warto sie za bardzo tym kolataniem przejmowac jezeli serce zdrowe,zakochani tez to maja i prawie wszyscy wrazliwi czyli ci co maja;cienka skore; anka39
2688.mam pytanie nie wiecie jakie jest lekarstwo na kołatanie w sercu od miesiaca mam takie dolegliwosci czytalam ze mam nerwice wegetatywna i nie wiem jak sie jej pozbyc pomocy podzielcie sie ze mna doświadczeniami
2687.jestem dreczona wszystko mnie denerwuje niemam juz siły wariuje
2686.Cześć! Jestem 25 letnim mężczyzną i już nie potrafię dłużej ze sobą wytrzymać. Piszę ten list bo muszę to z siebie wreszcie wyrzucić. Może zacznę moją historię od samego początku.

Tak jak już wspomniałem urodziłem się 25 lat temu niedaleko Warszawy. Przyszedłem na świat jako drugi. Mam starszego brata. Odkąd tylko sięgam pamięcią zawsze uważałem ,że coś jest ze mną nie tak. Całe swoje życie przypatruję się ludziom i widzę jak bardzo się od nich różnię. Zaczęło się już w wczesnym dzieciństwie. Zawsze byłem traktowany jako ten drugi ,syneczek mamusi. Z upływem lat doszedłem do wniosku ,że moi rodzice ,a raczej mój ojciec tak naprawdę nigdy nie kochał mojej matki. Był to schemat powielany bardzo często. Odwalić wojsko ,chajtnąc się, itp... Ale nieważne.

No i urodziłem się. Wychowywany byłem wśród moich starszych braci .(jeden rodzony). Ja jako najmłodszy zawsze jakby wzbudzałem litość ,zawsze jakoś byłem traktowany polubownie ,a niekiedy nawet odpychany. Wszyscy dobrze się uczyli kiedy ja tylko miałem problemy w nauce. Byłem wstydliwym i nieśmiałym chłopcem. Mało energicznym .Czułem jakbym stał koło życia a nie brał w nim udział.

Z jednym z moich braci ciotecznych utrzymywaliśmy dobre kontakty. Pierwsze próby nikotynowe, to jeszcze w wieku kilku lat. Pierwsze filmy pornograficzne ,pierwsze doświadczenia erotyczne. To z nim można powiedzieć ,że pierwszy raz się przespałem . Wspólne onanizowanie się ,pieszczenie swoich ciał, itp. Później robiłem to wraz z innymi braćmi ,a także z moim rodzonym. Zawsze ja jednak występowałem w roli wykorzystywanego. Są to bardzo dawne czasy ,minęło i nigdy już do tego nie wracaliśmy mimo ,iż wiem ,że każdy z nas dobrze o tym pamięta. Mimo tego jakiś czas po tych zdarzeniach przyszedł na świat kolejny brat. Kiedy trochę dorósł ,nie wiem czemu ,ale pokazałem mu kiedyś swojego penisa.
Byłem naprawdę młody i głupi ,zdarzyło mi się to również z młodszym ode mnie o 10 lat sąsiadem ,jemu również pokazywałem swoje genitalia ,namawiałem go do różnych lubieżnych czynów. Kiedy zdałem sobie sprawę z tego ,że jest to bardzo złe to przestałem to robić .Jednak z problemem onanizowania borykam się do tej pory.

Tak po krótce przedstawia się mój okres życia do szkoły średniej. Takie doświadczenia. Należy do tego dodać ,że zawsze byłem chorowitym i płaczliwym dzieckiem.

W szkole średniej spadła na mnie lawina nieszczęść. Mój cioteczny brat wprowadził mnie w wieku 15 lata w krainę narkotyków . Przez całą szkołę średnią dosłownie ćpałem . Brałem wszystko, ale to wszystko. Skończyłem na heroinie. Moi rodzice się rozwiedli, ja wylądowałem w szpitalu, bardzo po[****]dłem na zdrowiu. Przeżyłem miłośc ,choć teraz jak patrzę z perspektywy lat to nie było to kochanie, gdyż tacy jak ja nie potrafią kochać i starać się . Konsekwencją moich szkolnych niepowodzeń było niezdanie matury.
Po szkole średniej jeszce trochę ćpałem ,zamazały się moje choryzonty lecz stan zdrowia nie pozwolił mi na dalsze ćpanie. Musiałem przestać i tak zrobiłem . Mój świat się zawalił. Nie miałem przyjaciół ,zdrowia ,pracy i odkąd pamiętam zawsze byłem smutny ,pazerny ,mściwy ,egoistyczny .Zawsze ,ale to zawsze tkwiło we mnie zło ,czułem się fałszywy nieprawdziwy. Taki jakiś naśladowca życia, nic nigdy nie miałem własnego . Zawsze kopiowałem po kimś. ( Jest mi źle na tym świecie). A zapomniałem dodać ,że w dzieciństwie jeszcze znęcałem się nad zwierzętami.
Poprostu byłem świadkiem tego jak człowiek ,nie to za dużo powiedziane ,gdyż nigdy nim nie byłem, patrzyłem jak powstaje potwór. Dziś czuję się niezręcznie ,nie mam pewności siebie ,nie potrafię nic zaplanować nic mi nie wychodzi w życiu ,czuję się niepotrzebny . Nie umiem być szczęśliwy . Jestem niezadowolony ze wszystkiego. Moje relacje z ludźmi są przypadkowe ,kontakty seksualne także. Walczę z myślami. Onanizowanie nie daje mi spokoju ,podejrzewam się o homoseksualizm ,często onanizując się myślę o mężczyznach, wiem że jest to wpływ moich wczesnych doświadczeń z chłopcami. Mam niezwykle niską samoocenę.
Gdy idę do kościoła czuję ,że na to nie zasługuję jest mi głupio prosić Boga o cokolwiek ,czuję się sztucznie jakbym nie miał uczuć wyższych ,jestem z kamienia.
Interesuję się psychologią troszkę. Szukałem tu i ówdzie. Po trosze mógłbym sobie przypisać każdą chorobę psychiczną ,jestem w labiryncie . Nerwica,psychopatia,hipochondria,albo poprostu czyste zrycie mózgu od narkotyków. Nie wiem co mam zrobić ,ale czuję ,że ten dzien się zbliża . Chciałbym zawalczyć ten ostatni raz ,ale czy jest sens walki kiedy ja nie potrafię znaleźć w życiu żadnego sensu. Mam swój wyidealizowany obraz życia jak powinno wyglądać i nie wiem czy jestem w stanie zaakceptować rzeczywistość. Jestem słaby i czuję jak słabnę z dnia na dzień. Żyję złudzeniami i marzeniami . Moje uczucia są jak mięso rzucone rekinom na rozszarpanie. Mam takie chuśtawki nastrojów ,że jak przychodzi zmiana pogody to wychodzę z siebie. Powiedzcie mi ludzie czy warto się starać? Czuję ,że to wszystko kiedyś wybuchnie . Jestem jak napompowany balon ściskany w rękach,moja złośc wychodzi między palcami. Nie potrafię już dalej tak żyć. Czy są na tym świecie ludzie mający podobne problemy do moich?
2685.Witam wszystkich...
Pierwszy raz jestem na waszej stronie!Od 8 lat cierpie na nerwice lekową.. i nie pamietam czy kiedykolwik czułam sie szczesliwa .. wolna... spokojna... moje zycie to lęk..lek przed zyciem lek prze śmiercią .. pojawia sie wszedzie praktycznie...ale umiem muz nad nim zapnować.Zaczełam psychoterapie i wierze że moze kiedyś odetchne z ulgą i poczuje spokój którego tak naprawde nie znam...

mam szereg objawów somatycznych one mnie wykończaja.. czasami juz nie mam czym płakać.. miałam starszne zawroty głowy czułam jakbym sie niała gruntu pod nogami, nawet katar budził u mnie lek ze to moze jakas powazna choroba.. teraz 3 miesiace temu miałam lekkie zakazenie układu moczowego ale nadal mysle ze cos tam mam.. i nie moge sie od tych mysli uwolnic cały czas czuje ucisk w dole brzucha..chociaz mam dobre wyniki... nie wytrzymuje ale wiem ze wy mnie zrozumiecie piszcie jesli chcecie odpisze całuje was pa pa
2684.hey.też tak jak wy cierpie od dłuższego czasu na zaburzenia psychiczne tj.nerwice lękową-także po raz pierwszy postanowilam napisać o sobie.Lęki trzymały mnie od dawna,2 lata temu skączyłam się leczyć brałam Asentrę i zolafren i doraźnie afobam-tego drugiego nie polecam-strasznie otępia, i powoduje tycie.Myślałam że bedzie wszystko w porządku-chcialam żeby tak było, jednak nie.Te koszmarne lęki powrócily.Są we mnie cały czas, lecz czasem ich działanie jest tak silne-że ciężko jest z nimi radzić-czuję taki ucisk w głowie, serce strasznie sybko bije, jestem koszmarnie przejęta wtedy, w brzuchu czuje jakby mi się gotowało.Czuję też jakbym poprostu nie była w swoim ciele.Te ataki po kilku godzinach a czasem i po kilku dniach mijają, ale lęki nie.Teraz biorę Perazin, Luxetę i Neurotop, i czuje że jest poprawa,mam nadzieje że bedzie coraz lepiej, i kiedys to wszystko minie.
2683.Do wszystkich:

Wszystkiego najlepszego na Święta Wielkanocne. Niech przynajmniej na te kilka dni zaświeci w Waszym życiu słońce :) Poza tym smacznego jajka, mokrego dyngusa a także spokojnego i bezstresowego powrotu do codzienności. A tak przy okazji Pozdrowienia dla Admina: Dzięki za odpowiedź i zainteresowanie ://
2682.witam tez mam wielki problem i teraz jestem juz przekonany ze to jest nerwica przez 18 lat mojego zycia nie wiedzialem dokladnie co mi jest pojawialy sie leki zaburzenia nastroju niepokoje latwo sie lamalem przezywalem byle co :( nie umialem nawiazac dobrego kontaktu z otoczeniem,w duzej grupie czulem sie nieswojo chcialem jak najszybciej uciec do domu :( robilem cos co wcale nie bylo mi potrzebne, czesto podejmowalem czynnosci ktore w oczach innych wygladaly na nienormalne mam teraz 20 lat i ogromny uraz na psychice mialem okres 3miesiecy gdzie juz myslalem ze to minelo bylem szczesliwy ale teraz znow powrocilo i boje sie... znow zamykam sie w sobie nie moge spac nie mam apetytu nie wiem co mam robic nic mi sie nie chce ukrywan sie przed swiatem leze w lozku i pograzajam sie jeszcze bardziej w mojej zyciowej fobii;( panicznie boje sie zycia mam leki przed kazda robiona czynoscia wszystko sprawia mi trudnosc chodzilem juz do wielu lekarzy robilem badania gdyz myslalem ze cos nie tak mam z sercem z plucami z kregoslupem:( ale badania nic nie wykazaly boje sie isc do psychologa i ukrywam to przed rodzicami bo obawiam sie ich rekacji nie wiem czy mi uwierza;( musze to w sobie dusic a jest mi z tym bardzo zle mam zmarnowane zycie nic nie osiagne juz pare razy mialem takie wrazenie ze umieram;(:(Mam ostatnio bardzo powazne klopoty z pamiecia koncetracja i mysleniem czasami nie wiem sam co robie;( prosze pomozcie mi!!! przez tyle lat tej choroby juz jestem taki wykonczony ze nie chce mi sie zyc... mam dosyc calego upokarzajacego zycia jestem teraz na studiach ale watpie czy je ukoncze bo trudno jest cokolwiek zrobic jesli towarzyszy Ci niepochamowany lęk... a on mnie zabija;(:(;(
2681.Witam
Mam 36 lat i wiekszosc swojego zycia przechorowalam .Cierpie na nerwice i depresie . Czasami w ciagu jednego dnia mam kilka atakow.Brak mi juz sil , i ciaglego pocieszania sie , ze bedzie lepiej.Rok temu zmarl mi tata , moja kondycja psychiczna sie pogorszyla.Boje sie smierci.Zaczelam sie modlic , troche pomaga.Bardzo chetnie nawiaze kontakty z ludzmi , co maja podobny problem.pozdrawiam i zycze zdrowia
2680.Mieszkam w szwecji nie mam znajomych siedze prawie caly czas w domu,boje sie spac.MAM TYLKO 17 LAT nie lecze sie jak na razie.Niechce spotykac ludzi mam bardzo duzo obiaw ze czepi mna kreci mi sie w glowie.prosze pomozcie mi dowiedziec sie czy napewno jestem chora na nerwice.
2679.Ramona! Wczorajwieczorem wysłałam list Może nie doszedł ?Anka
2678.nie wiem sama juz co robic.mam nerwice wegetatywna chodze do psychologa i nadal nie umie uwierzyc ze to psychika.cagle szukam chorob fakatlnie sie czuje.co ja mam robic...czasami juz watpie ze kiedy kolwiek bedzie normalnie...boje sie o moja przyszlosc mam 19 lat
2677.Ja już chyba popadam w obłęd :( O to chodzi że nie tylko zamęczam się swoją osobą i szukaniem chorób u siebie, ale też boję się o swoich bliskich. Nie potrafie sobie z tym poradzić. Na wakacjach tego roku moja siostra miała wycinane znamie na nodze, wyglądało nieciekawie ale okazało się że to nic strasznego. Zanim to się jednak okazało przeżyłam koszmar, trwało to ponad miesiąc(oczywiście wszystko płatnie, bo na onkologa bezpłatnie musiałybyśmy czekać kilka miesięcy a potem jeszcze na zabieg) NIE MOGŁAM SPAĆ, NIE JADŁAM, BYŁAM W STRASZNYM STANIE nie mogłam się na niczym skupić, przy niej oczywiście nic nie okazywałam ale w środku przeżywałam dramat, bałam się najgorszego, ten miesiąc był po prostu wyjęty z życia. A piszę to wszystko z konkretnej przyczyny bo teraz u mojej mamy pojawiło się znamie i znowu wróciły myśli :(( jestem przerażona wiem że dopiero lekarz stwierdzi co to jest i wogule ale ja już czuję że mój organizm reaguje nieadekwatnie do sytuacji. Dopiero co przestałam myśleć o swoich chorobach i po afobamie nawet przestały drętwieć mi ręce a tu znowu. Czuję że niedługo wpadnę w panikę i znowu się zacznie... Tak strasznie się boje że nie mogę wykonywac prostych czynności, bo zaraz siadam i rozmyślam. Co tu zrobic ze sobą? Jak odegnać te myśli
2676.pozdrowienia dla ani-sary.czekam kochaniutka na list ramona
2675.do wszystkich cierpiacych na nerwice:ludzie ja latam po lekarzach od 20 lat,przy kazdym ataku paniki oczywiscie umieram,zrobilam przez te wszystkie lata mnustwo roznych badan ostatnio nawet tomografie komputerowa glowy bo zaczela mnie bolec i bylam przekonana ze mam guz.okazuje sie wiec ze jestem zdrowa a specjalista kardiolog stwierdzil nadcisnienie i po roznych badaniach serca zawyrokowal : widac ze serce jest obciazone przez wieczny stres wywolany nerwica i atakami paniki ale to juz sobie sama zafundowalam przez te 20 lat.wszystko to skonczylo sie ciezka depresja ostatniej jesieni.teraz mowie sobie ze przed smiercia nikt nie ucieknie olewam wszystkie moje dolegliwosci i zyje i niech sie dzieje co chce.
2674.Jeśli chciałby ktoś porozmawiać , będe na czacie o 17 30.
Chciałabym porozmawiać o nerwicy i o próbach wyjścia z niej
2673.Do Admin; Witaj mam na imę Monika; Przeczytałam któregoś razu, że można od was otrzymać kwestionariusz do testu Rokeacha, przy pomocy którego mozna określić rodzaj i poziom nerwicy; Czy moglibyście przesłać mi taki kwestionariusz lub napisać gdzie go można zdobyć
Z góry dziękuje
2672.Witam

Piszę pracę na temat Psychopatii - narcyzm. Proszę osoby otwarte i chętne mi pomóc w pisaniu książki. Jeśli moglibyście wskazać źródła, z których mogłabym korzystać to byłabym bardzo wdzieczna.
Pozdrawiam.
2671.Cześć chciałabym porozmawiać z kimś kto podejrzewa lub wie że jest neurotykiem. Jak sobie radzić z tą przypadłością i gdzie szukać pomocy? Życie ze sobą w takim stanie jest przerażające:(
2670.Monika musisz się przełamać i porozmawiać o tym z lekarzem choćby rodzinnym. Ja do tej pory nie zdawałam sobie zprawy z tego że to nerwica - biegałam po różnych lekarzach i szukałam przyczyny, ale nie tam gdzie trzeba. Do tej pory nie chciałam słyszec o psychologu, ale chyba nie mam wyjścia. Pani neurolog powiedziała że mam silną nerwicę wegetatywną i muszę iść do psychologa. Już teraz nie mam oporów. Ty zrób tak samo musisz z kimś porozmawiać bo się wykończysz Zrób to dla tego małego człowieczka
2669.Czesc.Mam na imie Monika.Chyba od 10 lat cierpię z powodu nerwicy albo depresji ( nie wiem), nigdy się nie leczyłam, bo bardzo się tego wstydzę.Obecnie jestem w 6 miesiącu ciązy i widzę że moje problemy wcale nie znikają, a wręcz nasiliły się. Kilka miesięcy przed zajściem w ciążę rozpoczęlam nową pracę, co potęgowało mój ciągły stres. Nie spałam po nocach, schudłam chyba 10 kilo, nie zyłam tylko wegetowałam.teraz bardzo się boję, ze moje dzecko będzie miało nerwicę. Budzę się kilka razy w nocy,mam kołatanie serca i ucisk w okolicy mostka. Ciągle się czegoś boję.Boję się również brać leków.sama nie wiem co mam robić.
2668.Dokładnie tak Aniu! Jak biegałam po laryngologach z gardłem i chrypką to mnie nic innego nie bolało przeszły mi wrzody, bóle głowy i tak się skupiłam na tym gardle, że wcale się nie mogłam wyleczyć ze zwykłego przeziębienia :/ A jak po raz setny usłyszałam że wszystko ok to teraz te drętwienia a gardło... Oczywiście mam spokój
Dzięki pozdrawiam
2667.Sądze ze tak, powinnaś iść do psychologa bo wszystkie twoje objawy wskazuja na nerwice . Psycholog z toba porozmawia i pomoże ci znalezć przyczynę twojej nerwicy . W dzisiejszych czasach to nie wstyd skorzystac z lekarza psychologa.I pewnie jeszcze tak masz ze jak zrobisz badania i okazuje się ze wszystko jest ok to te objawy ustepuja a w zamian przychodzą nastepne i kółko sie zamyka . Pozdrawiam Ania
2666.Cześć wszystkim. Na forum natrafiłam przypadkiem (gdy po raz kolejny szukałam co mogą oznaczać moje objawy). Czytając wasze wpisy zaczęłam się zastanawiać czy to co mi dolego nie jest przypadkiem nerwicą. U psychologa nie byłam ale za to odwiedziłam masę innych lekarzy. Tak się teraz zastanawiam nad tą nerwicą ALE SKĄD MAM WIEDZIEC ŻE TO NIE JEST JAKAŚ INNA CHOROBA? No właśnie... czytałam że macie podobne problemy. Czasami sama sobie rozgaduję że nic mi nie jest ale gdy tylko coś znowu mnie zaczyna boleć to myślę sobie TO MUSI BYĆ JAKAŚ CHOROBA i oczywiście na podstawie internetu sama stawiam sobie diadnozę. Dręczyłay mnie różne dolegliwości: bóle głowy (taki ucisk z tyłu głowy), pieczenie w żołądku (jak myślałam że mam wrzody), drętwienie i wędrujące bóle rąk i nóg, mrowienie na twarzy, często też swędzi mnie skóra (nagle się zaczyna i jest strasznie intensywne). Często też mam takie kłujące bóle w klatce piersiowej. Robiłam już najróżniejsze badania: eeg, ekg, usg, krzywą cukrzycową, ciągle muszę mieć aktualną morfologię i poziom elektrolitów. Mam już chyba fioła. Moja lekarka rodzinna ma już mnie chyba serdecznie dosyć ale niestety nie wymyślam sobie to mnie dręczy i nie potrafię normalnie funkcjonować. Boję się nawet przeziębienia (często się przeziębiam i zastanawiam się czy to nie jakaś anomalia). A do tego jestem ciągle rozdrażniona i łatwo wpadam w histerię, jestem też strasznie przemęczona mimo że nie mam jakoś mocno stresującego życia. Teraz idę do neurologa i chciałabym sobie zrobić tomograf... Skąd mam mieć pewność że to nie żadna choroba tylko nerwica?? Czy koniecznie muszę iść do psychologa? Pomóżcie
2665.Ataryno ??
A korzystałaś z pomocy psychologa ?? jakiegoś terapeuty??, który mógłby Tobie pomóc nauczyć się walczyś z tym ciemnym słońcem , kóre widzisz codziennie ???.... Może jakieś cwiczenia oddychające .. odpręzające ?? może jest coś jeszcze co sprawia Tobie radośc ??? a może jest coś co musisz kompletnie wyeliminowac ze swojego zycia ??? Nie załamuj sie .... nie jesteś sama ... Nie znam szczegółow twojej sytuacji , całego tego topicu nie czytałam .... ale na pewno jest jakies WYJSCIE... Czy Ty masz dzieci?? męza ??? czy masz kogoś kto mógłby Tobie pomóc???...w jakikolwiek sposób???
2664.Do Ataryna cześć tu Ania . czy mialabyś z kim zostawic dziecko? np z rodzicami na pewien czas? bo jak tak to może powinnaś iść do lekarza aby dał ci skierowanie na oddzial nerwic i powinnaś skorzystac z leczenia szpitalnego . Tam nie będziesz sama ze swoini problemami a nawet dobrze ci zrobi oderwanie sie od nich . jeśli masz jakies pytania to napisz do mnie maila.odpiszę . Pozdrawiam Ania
2663.Mam depresje, teraz to jakis koszmarny dolek.
Zadne leki mi juz nie pomagaja.
Boje sie wychodzic z domu. Boje sie odbierac telefony. Boje sie kontaktow z ludzmi.
Codzienne problemy (mam ich mnostwo) mnie przytlaczaja.
Nie umiem juz powtarzac sobie, ze dam rade, walczyc ze strachem.
Pogubilam sie :(
Placz juz tez przestal pomagac.
2662.Ataryno!!
Opisz swoje objawy ... co sie dzieję ?? jeśli będziemy mogli pomóc to pomożemy na bank ... ale musisz powiedzieć co Tobie dolega ??? ......
2661.Ataryno!!
Opisz swoje objawy ... co sie dzieję ?? jeśli będziemy mogli pomóc to pomożemy na bank ... ale musisz powiedzieć co Tobie dolega ??? ......
2660.Prosze niech mi ktos pomoze.
Prosze, nie radze juz sobie.
Nie umiem :(
2659. Witaj!Dawno nie byłam na tym forum i oto widzę bratnią duszę! Trittico brałam przez jakiś czas, raz na dobę - wieczorem 75 mg po kolacji.To lek p.depresyjny.Trzeba go brać przynajmniej przez miesiąc.Ja po pół roku powoli przy pomocy lekarza wycofałam się z przyjmowania go zastępując lekami słabszymi - potem to tylko psychoterapia i ćwiczenia relaksacyjne Jacobsona ,Schultza i pranajama.Napisz więcej o sobie.Ile masz lat,czy jesteś panną,czy mężatką itp.bo leku tego w pewnych okolicznościach nie należy brać.Pozdrawiam cieplutko
2658.biorę trittico czy moze ktoś bierze ten lek, czuję od kilku dni jekieś kompletne otępienie, jakby mózg i ciało zupełnie oddzielnie.
Nie wyobrażam sobie pkazać się ludziom, nerwica męczy mnie po kilka razy dziennie w dzień i w nocy, ludzie porzdzcie co robić, męcze sie tak już od roku
2657.Kaju ja mam nerwice wegetatywna od 5 lat.mam 19 lat a dusznosc to jedna z wielu wielu objawow.mialam wszystkie badania a najgorsze jest ten lek przed smiercia.moze masz gg to powymieniamy poglady
2656.mam dusznosci,nie moge oddychac wszystkie wyniki ok-lekarz twierdzi,ze to nerwica wegetatywna-czy ktos mial podobnie i jak sobie z tym poradzil?
2655.Martynko, tak to niestety jest w nerwicy, że im bardziej koncentrujesz się na jej objawach im bardziej starasz sie je ukryć tym one bardziej się nasilają. Same od siebie nie miną. Ale z pomocą psychologa lub psychiatry da się z tego wyjść. Dużo dobrego daje też trening Schultza. Nie rozumiem Twojej niechęci do psychologa. Jeżeli masz chore gardło i idziesz do lekarza to się nie wstydzisz, a z nerwicą iść do psychologa to wstyd dla Ciebie. Psycholog lub psychiatra mają takich przypadków jak Ty lub ja na pęczki i dlatego taki zawód wybrali żeby nam pomagać. Opowiedz o tym komuś komu możesz zaufać np. mamie. Przyniesie Ci to ulgę, a mama Cię wesprze i pomoże i będzie Ci łatwiej.Pozdrawiam
2654.Chodzę do liceum i po raz pierwszy jestem na takiej stronce.Nigdy nie byłam u psychologa, ale teraz wiem że to co mie nęka od roku to nerwica.Najgorsze jest to że zauważyły to osoby z otoczenia, w którym jestem.Wszystko zaczęło sie od momentu dostania sie do nowej szkoły.Choroba objawia się głównie lekiem, sztywnieniem karku,oraz dziwnym ruchem nerwowym szyi ,którego za wszelka cenę staram sie unikać.Głównie objawia się to w momencie kiedy ktoś mnie obserwuje.Dodatkowo podczas uśmiechu (wymuszonego zauważyłam ze zaczynają mi drgać policzki).Te sytuacje jednak nie zdażają mi sie w obrębie paru osób z którymi sie dobrze znam.Jednak to co sie ze mną dzieje zrujnowało mi kompletnie zycie.Zawsze byłam osobą rozmowną, nie bałam się kontaktu z ludźmi a nawet pewna siebie.Nie mam żadnych kompleksów a nawet zawsze potrafiłam rozśmieszyć innych i bez problemu pogadać.Odkąd mam te stany, ludzie uważają mnie za zdołowaną osobę, małomówną, która czasem się przełamie po czym znowu poprzez stany jakie mam wraca do tego co było.Czuje sie załamana i naprawdę nie wiem jak to wyleczyć,nie chcę pójść do psychologa bo po prostu jest mi wstyd(nie mówiąc już o tym jak zobaczyłby to któryś ze znajomych).Choć i tak czułam nie raz jak obserwowały mnie osoby, zastanawiając sie co mi dolega.W tym momencie miałam ochote zapaść się pod ziemię.Po prostu z mądrej i fajnej Martynki przerodziłam sie w cich ą,skrytą i zupełnie obcą mi osobe.Dodatkowo jeszcze zauważyłam że czasem mam problemy z chodzeniem.Czy mi juz całkiem odbiło?(przeciez jestem tego wszystkiego świadoma)straszne...proszę o pomoc
2653.cześć nazywam się Marek.
Zawsze się denerwowałem swoją pracą, ale było to w miarę normalne. OD kilku miesięcy mam nowe obowiązki i większy zakres działania oraz większy stres. Od jakiegoś czasu nie mogę sobie z nim poradzić, nie myślę konstruktywnie, nie śpię, pocą mi się ręce i mam wrażenie że wszsytko bęzie źle. Zwróciłem się do psychologa i jakoś nie pomaga. Byłem również u PSYCHIATRY i przepisał mi LEXAPRO napiszcie co wiecie o tym leku
2652.Równiez mam nerwice .. jak prawie każdy na tym topicu . objawia się ona stanami lekowymi coraz bardziej ... co powoduje że moje zycie jest bardzo ograniczone . głownie skupia się na samej mnie , na tym co zaraz mi się przydarzy .. Bardzo długo brałakm różne leki . ale teraz juz nie chcę , zauwazyłam ze one pomagac już nie pomagaja tak jak kiedyś tylko bardzoiej powoiduja szkody w organiźmie( pocenie , ich brak-drzenie, scisk w gardle większy niz bez nich ) ... Podpowiedźcie jak wy sobie radzice z tego typu problemami . Ja bardzo chce żyć , funkcjonowac normalnie ...... tak jak kiedyś ......
2651.Wiem Aniu wiem, ale to nie jest takie proste jak się wydaje, zeby zaprowadzić do lekarza, trzeba by było by ta osoba przyznała się do tego. jak na razie to mam z tym kłopot. co do leków, to nie wiem skad je miała, ale podejrzewam, ze po trosze miała wypisane recepty, a po trosze dzięki kombinacjom. Nie wiem tylko czy brała te leki codziennie i jaka ilośc, ale ze mowe miała zwolnioną i reakcje na bodźce równiez, to wiem na pewno. Zawsze przez telefon pytałam, czy czasem nie wypiła jakiegos dronka, bo jakoś tak dziwnie mówi.:(
2650.DO LINKI.Najlepsze co możesz zrobic to zaprowadz tą osobę do lekarza psychiatry ,żeby mógł ocenic stan tej osoby . Zastanawiam się tylko kto jej te leki przepisywał może tak być że lekarz rodzinny na odczepnego , a teraz ta osoba się uzalezniła i bierze coraz to większe dawki . Proponuję udać się na konsultację do psychiatry.Pozdrawiam Ania
2649.Witajcie, potrzebuję pomocy!Nie wiem co robic, od jakiegos czasu zauwazyłam niepokojace objawy u bliskiej mi osoby - zwolniona mowa i w ogóle stan jak po spozyciu alkoholu. przeczytałam wiele informacji w necie, a takze tu na forum i jestem załamna. znalazłam tabletki takie jak: relanium, oxazepam, co robic...? Ta osoba ma ponad 50 lat, nigdy nie miała takich problemów, ale widze, ze nie jest dobrze, nie chce sie przyznac do swego uzależnienia, a jak teraz kojarze fakty, to wydaje mi sie, ze moze to trwac nawet kilka lat. pomóżcie, co robic?
2648.Moja dziewczyna bardzo cierpi z powodu depresji i nerwicy.Była już na otwartm ina zamknietym.Brała już kupę leków min. sulpiryd,effectin apitrypcilinę,hydroxizinę i nic. Teraz bierze perazin,seronil l leriwon od czasu do czasu wspomaga się lorafenem,brała również hlorprotexin.Nie ma żadnej poprawy pomóżcie co ma robić.Rush
2647.tak
2646.Czesc Wam Wszystkim ja tez niestety mam nerwice i ostatnio dokucza mi copraz bardziej a jeszcze bardziej dokucza mi samotnosc chociaz mam meza mame ale oni maja inne sprawy. Moze ktos z Was jest z wroclawia?
2645.Witam mam nerwicę przygnębienno lękową Brałam prawie wszystkie leki z grupy SSri i nic nie pomogło Teraz lekarz przepisał mi Anafranil i Fluoksetynę . Czy ktoś brał takie połączenie i jak się po tym czuł ?Bardzo proszę odpowiedzcie bo niepokój mnie zżerz Pozdrawiam Sara
2644.witam ma problem mecza mnie fobie o własne np kiedy podrapie sie po glowie w moje glwoie rodiz sie wizja ze mogłem go zlamac lub cos znim zrobic mecza mnie te schizmy czy ktos wie jak sobie z tym radzic? jak to zniwelowac nie biorac prochow?
2643.Do Justyny. Ja jeszcze nie zaczołem przyjmować leków, ale sie przymierzam.Wiem napewno że troche-bo nie zgłebiałem tego tematy do końca,ale napewno pomagają w nerwicy i depresji-autosugestia, techniki relaksacyjne, ćwiczenia z jogi i muzyka poważna.Pozdrawiam
2642.mam nerwice wegetatywna od 5 lat i nie wiem czy pchac sie w leki.czasami juz nie umie wytrzymac.doradzcie mi prosze
2641.Do Sówki.Super zgadzam sie po całej linni z Tobą że pacjent będzie tylko pacjętem i na forum mamy sie wspierac a nie pouczać kto jest lepszym lekarzem.Mam jedno pytanko do Ciebie-ja mam nerwice lękową i zaczynam leczenie doxepinem i cloranxes, powiedz mi bo masz doświadczenie czy to działa i w jaki sposób no i czy może testowałas jakieś inne leki to pójde i zmienie. Pozdrawiam:)
2640.Ja radzę sobie z nerwicą dobrze i są pozytywne skutki czyli wychodzę z choroby;]Po pierwsze uwierzyć w siebie, znać swoją wartość nawet w najciemniejszych momentach;] i mieć nadzieję ,że się wyzdrowieję to podstawa .Każdy człowiek zna siebie i powinnien mieć coś go uspokoja gdy jest napad nerwów;] Ja np. gdy sie denerwuje puszczam muzyke;] zajmuję się moim zwierzątkiem,która mnie bardzo uspokaja;] Dobrze jak ktoś ma kogoś bliskiego kto mu z nim porozmawia , pogada i wytłumaczy i wesprze;]a w wolnym czasie pisze wiersze by swoje emocje przelać na papier;] to mi pomaga;] każdy coś sobie znajdzie;] tylko trzeba spojrzeć w swoje wnętrze i iść za głosem serca i co kochasz;] wtedy człowiek znajdzie sposób dla siebie ,gdyż każdy człowiek jest inny i wyjątkowy;] pozdrówka all;* grunt się nie poddawać ciągle walczyć z chorobą ;]
2639.Witam wszystkich i pozdrawiam serdecznie.Jestem chory na nerwice lękową od roku.Pierwszy raz jak mnie dopadło myślałem że umrę,słabo,serce wali,brak koncentracji i ten przeraźliwy lęk,to byłostraszne!!Jestem ne rencie(mam 27 lat) ponieważ miałem paskudny wypadek samochodowy i od 4 lat ciułam się po lekarzach,mam problem z nogą(była połamana na drobne kawałki)i tak operacja za operacją.Te wszystkie pobyty w szpitalach ,operacje i wycieczki po 400 km do lekarza nie przerażały mnie tak bardzo jak to co mnie dopadło 3 lata po wypadku!!NERWICA!!To był szok!Nie czułem się tak źle nawet po wypadku.Na początku myślałem że to jakiś ukryty uraz ale teraz wiem że to newica.Nieznałem nikogo z nerwicą i nie wiedziałem co to,a lekarz wypisał mi najpierw Efectin-myślałem że zdechne po nim,teraz biorę Seroxat 25mg i jest troche lepiej ale jestem w szoku nadal jak ciało reagujena lęk.Ciągle mam uczucie że zaraz zemdleję,2 miesiace siedziałem w domu nie wychodząc i widze ze nie jestem osamotniony w walce z tą wredną chorobą.Ciężko jest żyć z tą nerwicą.Napiszcie jak sobie radzić i co brać najlepiej(bo i tak przy tych lękach ledwo coś przełykam).Pozdrawiam jeszcze raz
2638.do chansa;]Czesc u mnie objawy byly indtyko;] tylko inny powod poczatku nerwicy ale tez w rodzinne sprawy;] to moze byc poczatek mozna zapytac sie specjaliste bardziej u mnie wykryto nerwice w 6 lat temu a od dziecintwa sie jakam mysle ze nerwica u mnie rozwijala sie od malenkosci;] tylko czynniki zewnetrzne wyparły ja;] jak chcesz napisz do mnie email;]teraz zdrowieje;] i jest o wiele lepiej co było a co jest niebo a nie ziemia:-d jak chcesz napisz do mnie email
2637.Do Ataryny.
chciałam ci powiedzieć tylko parę słów w nawiązaniu do twojej wypowiedzi .Piszesz że przy życiu jak na razie trzyma cię 6 letni syn ale nie wiesz jak długo . piszesz że nie chcesz żeby twój syn cierpial przez to że ty jestes cały czas smutna i nie umiesz się z niczego cieszyć. A sądzisz że jak się zabijesz to on będzie szczesliwszy ? ja własnie jestem taką osobą którą tak mamusia uszcześliwiła . popełniła samobojstwo gdy ja mialam 7 lat a konsekwencje jej czynu ponoszę do dzisiejszego dnia mam 30 lat i od 10 lat zmagam sie z nerwica lękowa i agorafobia . tak wiec jesli tak bardzo chcesz uszcześliwic synka to gratuluje i swoim czynem pomożesz mu zasilic grono nerwicowców w przyszłosci . Więc przestań myślec tylko o sobie a przy życiu niech trzyma cie myśl żeby on nie przezywał w przyszłości twoich błędow a matka jaka jeat taka jeat, ale kazde dziecko woli ja miec choćby była najsmutniejszą mamą na świecie ale to będzie jego najsmutniejsza i najukochańsza mama. pomyśl o tym. pozdrawiam Ania
2636.cześć!! Jestem po raz pierwszy na forum i tak czytajac to wszystko jest mi trochę lżej.Z nerwicy się wychodzi a ja jestem tego przykładem.Obecnie przechodze ją po raz drugi (ostatnio 7 lat temu)I tyle lat spokoju.Ale żyłam cały czas w jakiś konfliktach.Teraz juz to wiem i wcale nie jest łatwo ale kto powiedział że będzie???Co nas nie zabije to nas wzmocni.Kochani!!!Nie macie pojęcia jak bardzo chciałabym w to wierzyć!!!!Znacie jakieś techniki relaksacyjne bo nie mogę wyluzować!!!!Mam 30 lat a czuję sie jak stara babcia...Pozdrawiam wszystkich
2635.Tylko mój mały Synek trzyma mnie przy życiu, ale nie wiem czy długo dam radę tak żyć.
Próbowałam kiedyś umrzećm to nie boli.
Wtedy był przy mnie mój Mąż i nie pozwolił mi odejść.
Od kilku miesięcy jest poza Polską bo musiał stąd wyjechać.
Kiedy znów dopadnie mnie ta ogromna chęć śmierci to nic mnie nie powstrzyma.
Totalny bezsens.
Mnie nic nie boli.
Fizycznie jestem zdrowa jak byk.
Może moje ciało na coś się ptzyda.
Dziecko nie powinno przebywać z matką która nie umie być szczęśliwa.
Krzywdzę Syna swoim smutkiem i milczeniem, bo milczeć potrafię godzinami.
Ja naprawdę nie potrafię już walczyć.
Leki mnie niszczą jeszcze bardziej a ich brak też jest trudny.
Nie cieszy mnie, że są inni tacy jak ja.
Przecież to żaden powód do radości.
Tak naprawdę nie mam nikogo przy sobie oprócz małego 6cio latka.
To podłe obarczać Go moim smutkiem.
Mam 40 lat i nic więcej.
Bezsens tego co będzie i wspomnienia które bolą bo byłam szczęśliwa.
2634.WItam przez ponad rok brałem następujące leki : Doxepin 250 , Depakine chrono 500 i Sulpiryd 500 , od dobrych 2 miesiecy odztawiłem leki , czuje sie dobrze ale pojawił sie inny problem .
Mam kłopoty z współrzyciem.
Nie wiem czy to jest winna leków , czy czego innego , nie potrafie określić jak było wczesniej bo w trakcie brania leków ,nie miałem kontaktów seksualnych.
Może ktoś z was mi podpowie czy to może być wina lekow .
Dziękuje
2633.Sensa!!napisz do mnie maila.porozmawiamy..razem bedzie nam latwiej!!
2632.Cześć Justyna...dokładnie wiem o czym mówisz...mam to od kilku lat a mam dopiero 24 lata...strasznie mnie to męczy :( może napisze do Ciebie na maila? Może razem będzie łatwiej...jak wymienimy poglądy, doświadczenia...
2631.Poszukuje ludzi z nerwica wegetatywna.jak dobrze ze znalazlam ta storne.popwoli zaczynam wierzyc ze nie jestm chora fizycznie.
potrzebuje rozmowy z wami!!mam 19 lat boje sie o moje przszle zycie.juz teraz nerwica bardzo mi przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu
2630.oj ludzie oj witam ehhh tez dłuższy czas borykalem sie z tymi objawami co Wy az do dnia kiedy zycie stało sie piekne,ale nie było łatwo przez lata mysląłem ze ma tak byc od lekarza do lekarza zaburzenie lękowe depresje nerwica ehh tabletki dobre i dobry lekarz postawił mnie na nogi napisze jedno obcinali mnie ze sznurka ale teraz jest dobrze powodzenia zycze CO NAS NIE ZABIJE TO NAS WZMOCNI
2629.witam!ja też mam nerwice wegetatywno -lękową ,mam okropne bóle (głowy,zębów,brzucha, kłucie koło serca, trądzik rózowaty w gardle mam uczucie jakbym piłkę połka i wiecie co mnie denerwuje jak ide do lekarza wszystko zwalaja na nerwice-ok , a gdzie miejsce na normalne życie...mam doła!!!
2628.Aniu!
Uważam,że powinnaś zacząc jakąś terapię. Ja jeśli czytałaś mój ostatni wpis miałam tyle lat co Ty jak mi sie to zaczęło, Ty przynajmniej zdajesz sobie sprawę, że to nerwica bo inaczej nie byłoby Cię tu na forum i w tym masz ogromną przewagę . Ja niestety nie wiedziałam doszukiwałam sie najwpowazniejszych chorób i do dziś mi to pozostało. Nie przegap tego bo później będzie ci coraz gorzej się z tego wyplatać. Justyna! Ty też masz takie objawy jak ja.To po prostu nerwica. Ale mnie jest ciężko przynajmniej ostatnio walczyć z objawami. Pozdrowienia
2627.ludzie od 5 lat mam nerwice wegetatywna!!ale ja ciagle nie umie sobie uswiadomic ze to faktycznie to.iagle boje sie ze jestem na cos chora i ze umre!mam mnostwo objawow.zawroty glowy,luzne miesnie,widze w spowolniontm tepie,straszne dusnosci,i uczucie jak bym miala zemdlec,kolatanie serca.juz nie umie sobie z tym poradzic.mam psychoterapie,ale nie widze wiekszych efektow.a najgorsze jest to ze ciagle boje sie o swoje zycie..czy ktos umie mi pomoc??
2626.Witam Wszystkich,jestem 19 letnia dziewczyną,bardzo boje sie smierci:( wmawiam sobie rozne choroby,moze to uraz po smierci taty zmarł 4 miesiace temu.Bardzo mnie to meczy,przewaznie odczuwam kłucie w okolicy serca,budze sie w nocy z mocnym biciem serca,czasami czuje ,ze odpływam,nie wiem co mam z tym zrobic.Pomozcie.Pozdrawiam
2625.Cześc Sensa!
Ja mam te okropne objawy już 15 lat, i teraz naprawdę jestem u kresu sił. Moje badania zajmują całą półkę w szafie zdjęcia rtg, rezonanse, tomografie komputerowe. Ostatnio nawet leżałam w szpitalu (bo podejrzewano z moich objawów zatorowość płuc) wyszłam przed tygodniem, i znowu od nowa. Teraz mam okropne kłócia w okolicy serca, które nie są może bolesne ale jakoś tak wpływają na moją psychikę ze mam wrazenie ze zaraz zemdleję, robi mi sie słabo i ogarnia mnie okropny niepokój. Świądu skóry jeszcze nie doznałam. Ale myślę że to nic groźniego, no chyba coś się pojawia na skórze. Wypij eferwit calcium musujące i Ci przejdzie. A co do mnie to jestem załamamna. Próbuję z całych sił zając się czymś i nie myśeć ale to jest silniejsze i pjawia nagle albo siedzi cały czas i męczy. Pozdrowionka
2624.Czesc porusia :)...przeczytałam twój wpis i doskonale Cię rozumiem! Mam dokładnie to samo :(...jak już jakis objaw mi minie i wykluczę chorobę to pojawia się następny i zaczynam się zastanawiać czy tym razem to nie jest prawdziwa choroba? i tak w kółko...juz nie daje rady...teraz dopadł mnie objaw swędzenia skóry i juz zaczynam szukać na internecie czego to może być powodem... :( i znowu się zamartwiam...to nie pozwala mi normalnie żyć... :(
2623.Cześć wszystkim...jestem tu nowa :)...cierpię na nerwice i depresje maskowaną od kilku lat...ciągle boję się,że jestem na coś chora :(...miałam juz masę badań łącznie z rezonansem magnetycznym...boję się,że umrę,że jestem ciężko chora itd itp...mam pytanie czy ktoś z was miał kiedyś taki objaw jak uogólniony świąd skóry? bo ja juz zaczynam szukać choroby :(...wykończy mnie to :(
2622.Witam was.Chciałam ci powedziec że jeszcze jakies 2 lata temu miałam tak samo że jak tylko zaczynało mnie coś boleć to już myślałam o najgorszym ,a gdy specjalista zrobił badania że to tylko nerwica to się uspokajałam ,a na to miejsce przychodziły nowe objawy i tak w kółko . A wiesz co mi pomogło to jest może śmieszne ,ale szłam pamiętam wtedy ze sklepu i coś znów zaczynalo mnie boleć ,a za chwilę jeszcze coś i powiedziałam wtedy sobie w myślach ,,Anka ,no przeciez nie może cie bolec wszystko naraz i miec wszystkie choroby"" i to był u mnie przełom wydaję mi sie że dojrzałam wtedy do tego stwierdzenia i uświadomiłam sobie że to tylko moja wyobrażnia.pozdrawiam Ania
2621.Witam wszystkich.
Dawno mnie nie było, bo było w miarę ok. Ale jednak to wraca i jest męczace. Najgorzej, że wraca z reguły w innym miejscu. Czy Wy też tak macie? Dręczą Was bóle w różnych cześciach ciała, tak że utrudniają normalne funkcjonowanie? A co najgorsze gdy zrobie badania i okaże się że jest w miare ok. pojawia sie coś innego co trzeba zdiagnozować i jest tak w kółko. W sumie nie jest źle ale jednak jest fatalnie. Ciągłe myślenia o chorobach zatruwa moje życie. I w końcu znowu jest od nowa, znowu boli to samo. A jeżeli teraz to naprawdę choroba atakuje moje ciało? (takie zadaję sobie pytania) Skąd będę wiedziała czy to dalej nerwica a może coś jednak dzieje sie w moim organiźmie? Proszę jeśli macie jakies pomysły odpowiedzcie.
2620.Witaj Roninie, to bardzo dobrze,że odwiedziłes nas. Kiedyś byłeś tu często i (mimo choroby)zawsze byłeś bardzo miły dla forumowiczów. Pamiętam,że mnie nazwałeś nawet aniołem tego forum.
Ja rownież rzadko odwiedzam fora Logosu, bo pracy wiele, ale codziennie czytam wpisy i co jakiś czas coś od siebie dopiszę.

Rzadko jest tak, abyśmy mogli poznać się osobiście, ale nam się to zdarzyło i to własnie u pana Władysława Pitaka, w jego saloniku terapeutycznym pod Koszalinem.

Od tego czasu kilka razy spotykałam się z pp.Tatianą i Władysławem; najczęściej na Dolnym Sląsku, gdzie oboje prowadzili szkolenia z technik relaksacyjnych dedykowane rehabilitantom w sanatoriach i szpitalach, również menadżerom w jaskiniach solno-jodowych Galos.

Ronin, jesteś (jakby to Sowa napisała) żywym okazem zdrowia i pozwól mi, abym, kiedy będę na innych forach Logosu
mogła cytować fragmenty Twojego postu.
To bardzo podniesie ducha czekającym na takie wpisy nowym osobom, cierpiącym na nerwice.

Z Twojego wpisu najbardziej przemówiło do mnie stwierdzenie,że :
"Spotykając się z nim (p. Władysławem) trzeba jednak słuchać i wdrażać porady. Kiedyś powiedział mi, abym zmienił miejsce pracy, bo ono jest źródłem wielu moich dolegliwości, może nie sama praca, ale środowsko ludzi, którzy je tworzą. Zrobiłem to włącznie ze zmianą miejsca zamieszkania."

To piękne: pozytywne myślenie i działanie - zaufanie za zaufanie.Wpadaj do nas Roninie i dodawaj otuchy cierpiącym i strapionym.

Pozdrowienia z Dolnego Śląska
2619.Witam!

Wiele miesięcy temu to Forum stało się dla mnie drugim domem, wirtualnym - przez co bardzo bezpiecznym. Wiedzą za pewne o tym poczuciu bezpieczństwa wszyscy Ci, którzy popadli w chorbę duszy i boją się ludzi, boją się wszystkiego ...

Wracam tu raz na jakiś czas, ostatnio bardzo rzadko, po to by powiedzieć że warto wydać walkę chorobie. Jeżeli dopada nas choroba nie związana z umysłem, pozostaje interwencja lekarska, tabletki, operacje,takie życie ...

Jeśli jest to jednak nerwica, depresja ... to centrum sterowaania nad tym wszyskim znajduje się w nas samych, co oznacza że potrafimy być sami dla siebie lekarstwem.

To nie jest proste. Gdyby było, nie byłoby tego Forum. Ale to takie moje truizmy ...

Nie ma na problemy psychiczne jednego lekarstwa. Ja szukałem długo swojego. Znalazłem. Zaakceptowałem siebie, myślę pozytywnie, uprawiam sport, unikam konfliktów, nie nakręcam się problemami, na które i tak nie mam wpływu. Spotykam się z ludżmi dla mnie życzliwymi, tych innych unikam, a jeśli nie mogę, nie prowokuję stresujących sytuacji.

Na czym polega lęk .. najczęściej na tym, że boimy się ludzi. A co oni nam mogą złego zrobić? Nic złego, nic poza naszą wyobraźnię o tym co zlego na nas czeka.

Warto walczyć z dolegliwościami, da sie z nich wyskoczyć, ale to kosztuje wsłuchiwanie się w porady, bycie konsekwentnym, szukanie swojej najlepszej terapii. Tak naprawdę wszysto zależy od nas ...

Dodam, że za tym fotum stoi przemiły Pan Władysław. Nie jeździ mercedesem jako osoba, która stara się pomóc nam wszystkim, nie wyciąga pieniędzy od pacjentów wpatrzony w zegrek, jest się u niego indywidualną osobowością, a nie fragmentem terminarza. Spotykając się z nim trzeba jednak słuchać i wdrażać porady. Kidyś powiedział mi, abym zmienił miejsce pracy, bo ono jest źródłem wielu moich dolegliwości, może nie sama praca, ale środowsko ludzi, którzy je tworzą. Zrobiłem to włącznie ze zmianą miejsca zamieszkania.

Warto było, stąd moich kilka słów do Was. Jesteśmy kowalami swojego losu. Nie warto zawierzać wszystkiego lekturze recept najnowszych specyfików na wyskoczenie z nerwicy.

Idzie wiosna, to najlepszy czas na ostry galop w autoterapii, pamietajcie o tym.

Pozdrawiam!
2618.W związku ze zmianami w sposobie przekazywania przesyłek pobraniowych przez Pocztę Polską powodującymi dodatkowe obciążenia kosztowe (11,- zł ) i z równoczesnym zmniejszeniem gwarancji w zakresie odpowiedzialności za przesyłki pobraniowe, proponujemy korzystaniejszy dla odbiorców wariant przedpłaty.


Do wartości przesyłki należy doliczyć tylko kwotę 5,- zł. To umożliwi wysyłkę nagrań listem poleconym, za doręczenie którego Poczta Polska odpowiada na poprzednich zasadach.
--------------------------------------------
Poniżej podajemy nr naszego konta:


Towarzystwo Terapii i Kształcenia Mowy
75-900 Koszalin - Kretomino, ul. Pieczarek 4
Konto nr 49 1020 2791 0000 7602 0009 2346
--------------------------------------------
przykład wpłaty:


Kwota: 30,- zł
Rodzaj wpłaty : wsparcie Tow. Logos (CD)


Uwaga:
Dokonanie wpłaty na konto Logosu nie jest równoznaczne ze złożeniem zamówienia. Oprócz wpłaty, należy (poprzez mail lub telefon) powiadomić nas o dokonanej wpłacie oraz wyraźnie określić rodzaj zamówionych materiałów.


Wysyłka zamówionych nagrań odbywa się następnego dnia od chwili otrzymania elektronicznego potwierdzenia wpłaty.


Kontakt:
biuro@logos.dt.pl
tel.(094) 340-60-06
2617.Kilka zdań do Sary , Ani i innych osób ,które napisały do mnie przepiękne listy. Chciałam odpowiedzieć indywidualnie, ale coś mi nie wychodzi, bo internet zgłasza mi jakiś błąd.

Miałam nie tylko gonitwę mysli, ale zupełny chaos w głowie, chodziłam czesto na zwolnienia, bo ciagle mnie bolała głowa, cierpiałam na bezsenność. Zwalałam winę na innych , na to,że te lęki i inne problemy wyniosłam z domu, w którym mój ojczym wprowdził rygor wg staroświeckich zasad, niby w ochronie mojej czci,że nie miał własnych dzieci i nie miał zielonego pojęcia o ojcostwie.

Domyślałam się ,że nie powinnam zwalać winy na kogokolwiek, że muszę sobie z przeszłością poradzić sama i stało się to po wielu latach (prawie 20) nieudanej farmakoterapii.

To jest tak jsk piszecie,że lekarze pochopnie , ale za to bezpiecznie dla siebie stawiają diagnozę w kierunku depresji lub innych chorób psychicznych, aby mieć powód do przepisywania antydepresantów i niepotrzebnych prochów.

To wszystko było we mnie z powodu ciągłego życia w stresie, a to co wychodzilo na zewnątrz to były tzw somatyczne objawy nerwicy i nic więcej.

Zaczęłam wchodzić w klimacterium i to dodatkowo utrudniało terapię , ale kiedyś znalazłam to forum i dowiedziałam się tutaj czym jest nerwica.

Dowiedziałam się o p.Pitaku, który pomógł kilku forumowiczom i zaryzykowałam.
Okazało się , że leczenie nerwicy jest dużo prostsze niż na pierwszy rzut oka wyglądało.Żadnych tabletek, za to dużo współczucia i szacunku dla osoby cierpiącej oraz rzeczowe wytłumaczenie mechanizmu zachorowania i trwania w chorobie.

Zaczęłam od tego , w co trudno było uwierzyć. Od relaksacji. Nie wierzyłam w nią, bo jak to jest możliwe , aby zwykłe rozluźnianie sie i uspokajanie miało pomóc?

A jednak to zaczęło działać. Spokój umożliwiał mi zauważenie prawdy i siebie w otoczeniu. Zaczęłam obserwować siebie , a potem pobudzać ciało do takich reakcji, jakie były sugerowane w ćwiczeniach.

To też zaczęło działać i to dodatkowo wzmocniło efekty.

Dużo by o tym pisać. Co jakiś czas przeglądam stare wpisy i po nich widzę ,jak ogromną drogę przeszłam i co jest zadziwiające, w tak krótkim czasie , bo zaledwie w okresie 3 lat.

Forum jest wspaniałym miejscem do nawiązywania kontaktów, uwierzenia w siebie i kontrolowania efektów. Tutaj zapisuję swoje myśli i uczucia, tutaj rozmawiam z Wami i zmieniam się.

Nie wolno rezygnować z samodzielnej pracy nad sobą. Ale jak przyjdzie nadzieja i wiara w wyzdrowienie , to ma się za soba nawet 80 % powodzenia w terapii.

To naprawdę nie jest trudne. To prawda,że wymaga trochę czasu. Ale warto. Jestem żywym dowodem zdrowienia. Czy kilkadziesiąt lat cierpienia i ponad 20 lat nieudanej farmakoterapii w porównaniu z 3 latami intensywnej autopsychoterapii jest mało znaczącym argumentem ?
Jestem za psychoterapią.!!!
2616.Sowa.
Ja nie mam sił ani ochoty walczyć z tym czymś i ze sobą.
Nie umiem się zmobilizować.
Wszystko robię mechanicznie, odruchowo, rutynowo.
Nie mam źródła z którego mogłabym zaczerpnąć choć odrobiny siły :(
2615.Jestem ozdrowieńcem i nawet okresy kryzysowe nie są już mi straszne , bo wiem jak sobie z nimi radzić i nerwica nie będzie zagrywać ze mną , bo ta gra została dawno obnażona i zakończona.

Nie tylko ja tak uważam,że najlepiej terapię zacząć od ćwiczeń relaksacyjnych. Ja zaczęłam od relaksacji wg Jacobsona i treningu autogennego Schultza. Potem ćwiczyłam wizualizacje , medytację i pranajamę.
Rownolegle z tymi ćwiczeniami sama siebie obserwałam i zapisywałam, a potem sprawdzałam, co z moich lęków spełniło się, a co było tylko lękiem.

Samemu trudno jest wyjść z nerwicy bo nie ma się dystansu do siebie. Dobrze jest skorzystać z pomocy terapeuty , albo kogoś, komu ufamy. To może być kolega, znajoma. Rodzina rzadko do tego się nadaje, bo to m.in.ich "pomocy" trwamy w nerwicy.

Każda terapia jest dobra jak pomaga, ale czekanie na "mannę z nieba" jest nagorszym rozwiązaniem. Takie teksty,że mam nadzieję , ze to minie, albo zmieni , jest marzeniem z bajki , bo tylko w bajkach coś dzieje się za sprawą wróżek. W zyciu trzeba pracować ,pracować i jeszcze raz pracowac nad sobą. Ale warto.
2614.Atarynko !Ja też się tak czuję i wiele osób na tej stronie Już sama nie wiem ,czy mam brać te leki Obliczyłam że wzięłam przez cały okres tej choroby ok 10 000 tabletek i nic nie pomogło
Jestem lekomanką To fakt ,bo jak cała drżę i ogarnia mnie okropny niepokój to zaraz wędruję do apteczki i szukam czegoś co uspkoi moje myśli , choć wiem że nic takiego niema Przerobiłam wszystkie leki p/ depresyjne Zastanawim się czy ten chaos w sobie nie jest wynikiem brania leków Sara
2613.Sara.
Leczyłam się u najlepszego specjalisty w mojej okolicy.Doprowadził mnie do przymusu życia z różową tabletką (lorafen). Zapisywał mi tego mnóstwo. Kiedy dawki 3 x po 2,5mg zaczęły wywoływać u mnie lęki i myśli samobójcze (bylo płukanie żołądka po 100 tabletkach lorafenu 2,5)przeraziłam się i zmieniłam lekarza.
Też był doxepin + cloranxen (pomogło o tyle, że zaczęłam żyć jakby trzeźwiej i bez lorafenu.
Niedawno dostałam zoloft - czuję się jak bomba zegarowa,nie mogę tego brać.
Tracę juz pomału nadzieję, że kiedykolwiek będzie tak jak dawniej tj. BEZ leków.
Jestem kochana, kochająca i bardzo nieszczęśliwa.
Jestem też zła na siebie bo znów zaczynam płakać.
Jeden plus - bez lorafenu moje myślenie stało się jaśniejsze.
ZAWSZE słuchałam lekarzy a jedyne co mam to kolejne leki i strach, że na zawsze pozostanę lekomanką.
Depresji nie można wyleczyć.
Straciłam już nadzieję.
2612.Do Ataryny! Jestem wLaśnie tą osobą ktora po kilkuletnim uzależnieniu od benzodiazepin podadła w depresję polekową .Bo to właśnie wszystkie te uspokajacze powodują te zmiany w psychice takie jak niepokój i gonitwa myśli , stany przygnębienia . Po odstawieniu benzodiazepin lekarz przepisywali mi Doxepin , pramolan a na końcu leki z grupy SSri ale nic nie pomogło
Doszłam do wniosku że mózg musi sam zmetabolizować tą chemię .Przecież nerwy się regenerują .Ale czy zapomnimy o przykrych przeżyciach , czy wypłuczemy z siebie ten niesmak życia ,
czy to się da zapomniec .Przydała by się pigułka na zapomnienie . Sara
2611.Poszukuję Osób zmagających się (tak jak ja) z depresją, jej leczeniem oraz pomocą w wychodzeniu z uzależnienia od benzodiazepin.
2610.Jestem tu dwa lata bez mała i rózne dziwne rzeczy tu się działy.
Problem w tym,że media codziennie wbiją nam do głowy piękne hasla: wolność słowa, demokracja, liberalizm i inne marzenia, których nikt nie jest w stanie zrealizować. Bo to są tylko hasła dla zamydlenia oczu i pułapki dla naiwnych.
Niedługo zakonnice będą chciały pozować do playboya, a przeorysza nie będzie mogla otworzyć dzioba, bo wolność to wolność.

Zapominamy o podstawowej zasadzie,że jak się wejdzie między wrony to się kracze jak i one. Szkoła to jest szkoła, zakon to zakon a forum terapeutyczne dla znerwicowanych to okazja do poznania siebie i wyzdrowienia.
Ale nie może to być na zasadzie uczył Marcin Marcina. Rozmowy między chorymi nie mogą przyjmować formy typu lekarz-pacjent, a tak niestety tu się co jakiś czas dzieje.

Obrażanie się też nie ma sensu, bo adminowi nie zaszkodzicie tylko same nie wyzdrowiejecie. Forum dalej będzie działało.

Dla wielu osób forum jest jedyną okazją do uzyskania pomocy,i to jest normalne ,że można tu się wypłakać , pocieszyć i dowiedzieć, kto jest dobrym specjalistą.

Tutaj można dowiedzieć się ,że oprócz farmakoterapii jest jeszcze psychoterapia. Tutaj można nabrać wiary w wyzdrowienie.
Pomagajcie , ale nie wymądrzajcie sie , bo najbardziej doświadczony pacjent, jest tylko pacjentem. Leczenie zostawmy lekarzom i psychoterapeutom.
Pozdrówki od Sówki
2609.Tak tez zdrobie poniewaz az taka cenzura to przesada! To nie jest ani pub ani towarzystwo wzajemnej adoracji polegajacej tylko na pocieszaniu i głaskaniu po głowie. Uprzejmie prosze o nie wysyłanie meili reklamowych na moje konto. Skutecznosci płyt zostawie bez komentarza... Dziekuje
2608.Nikomu nie obiecujemy,że będzie tu miło. To nie jest pub.
Kto chce wyzdrowieć musi się liczyć z potrzebą dokonania zmian w sobie. Od tego trzeba zacząć. Komu to nie odpowiada, albo nie ma zamiaru wyzdrowieć, niech stąd odejdzie.

Powrót do strony<<>>Nowy wpis


Zarabianie przez Internet - poradnik praktyka

Księgi gości za darmo
(c) 2000-2007 by