Jesteś 54544 osobą odwiedzającą księgę.

Powrót do stronyNowy wpis


STRONA KULTOWA
Serdecznie zapraszam do pozostawiania swych opinii.
Radziel.


1051.Oferty pracy dla menadżerów w kraju i zagranicą

1050.Nie bangla :(

1049.Lata 80 to stan wojenny : szkoły zamkniete, po 16- tej patrole na ulicach i mlodziez spiewajaca ...Chcemy być sobą:)))) Perfect, Manaam - był na topie . W sobote lista przebojów - na magnetofon nagrywało sie kazdy przebój .....a kazdy ""swiadomy jesli tylko mógł słuchał ...Powtórki z rozrywki codziennie o 13, 10 na trójce . Swiat był niby tak daleko ale i bardzo blisko :)))))

1048.Polecamy odżywki i suplementy

1047.khb,

1046.nkjkuj

1045.Pozdrawiam serdecznie

1044.Cześć
Jestem już prawie tytułowym bohaterem komedii Jerzego Gruzy czyli 40-latkiem. Poszukuję nagrania spektaklu Telewizji Polskiej z trudnych lat 80-tych pt. "Karlsson z dachu" Mam nadzieję że tutaj znajdę pomoc. Dzisiaj ciężko odnależć zapomniane już twórczości z dawnych lat. Zbyt mało jest miłośników i zapaleńców. Pozdrawiam Tomek

1043.elo hajTy.

1042.superrr stronka:D:D

1041.fajne

1040.Ale fajnaaaaaa stronka !!! Hehehehe gratuluje pomysłu. Normalnie rewelacja, już wysłałem linki znajomym :))

1039.haha dizęki za taka strone łezka się w oku zakręciła na widok książeczki "Poczytaj mi mamo"albo piosenek chórku woskich dziecie haha :D Dzięki serdeczne i oby się rozwijała:D

1038.Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że w wyrazie "tworzącą" w moim poście niżej, powinno być "z" a nie "ż". To tylko literówka, więc proszę się nie śmiać...

1037.Rozumiem, że piszę "w próżnię", bo strona parę lat nie była aktualizowana. Tym niemniej

wtrącę swoje trzy grosze...
1.Dementuję tezę,jakoby magnetofon ZK 240 był stereofoniczny: był mono, a jego

stereofoniczny odpowiednik to ZK 246. Ich (faktyczna) wyższość nad innymi magnetofonami

wynikała z -opcjonalnej- wyższej prędkości przesuwu taśmy: 19,05 cm/s, a co za tym idzie,

także lepszej jakości dźwięku; te modele przegrywały z "Koncertem", który miał również 38,1

cm/s, ale był trzykrotnie droższy (46 ówczesnych tysięcy).
2.Brakuje mi "koreczków serowych"- świństwa, które podawano w knajpach jako OBOWIĄZKOWY

dodatek do konsumowanego piwa (typowe zamówienie po przybyciu do knajpy uczniów szkoły

średniej: poprosimy o 20 piw i jedne koreczki).
3."Bonanza" w wydaniu pirotechnicznym to dla mnie nowość: dzięki za ideę- kiedyś skorzystam

:D
4.W temacie papierosów brak kultowych albańskich "DS" aka "Durres Special". Ich aromat był

tak niesamowity, że w taksówkach (w których wówczas wolno było palić) pojawiały się

ostrzegawcze napisy: "PROSZĘ NIE PALIĆ... Papierosów DS".
Nie zasługują również na zapomnienie kubańskie "Monte Christo" i "Partagas". Wykonywane

podobno ze ścinków od cygar, zwalały z nóg największych twardzieli.
Ja osobiście, zaprawiony na "Sportach", "Extra mocnych" i "Camelach" bez filtra, nie byłem w

stanie wypalić dwóch dziennie...
5. A to już z o wiele późniejszych czasów: "Niedźwiadek"- stempel w paszporcie, świadczący o

niezbyt udanym przebiegu spotkania oko w oko z celnikiem/policjantem z Berlina

Zachodniego... Nikt tego nikomu nie życzył, bo istnienie takiego stempelka na jakiś czas

przekreślało szanse na wejście w tworżącą się polską middle class :))))

1036.Na razie przeszlam przez P. Piekne. Brakuje mi tylko piornikow chinskich (na magnes, plus pachnaca gumka do olowkow). Gratuluje pomyslu

1035.Zawsze czekalem w tv na Tajemniczy Swiat Artura C.Clarka. Yeti, nieznane stwory, mity nie majace byc suma summarum mitami ... To bylo piekne-marzenia o przygodach, nauce... Teraz tylko kasa i wyscig szczurow. Wszechogarniajaca komercjalizacja.

1034.piękna strona, piękne wspomnienia, gratulacje dla jej twórcy(ów). Prawie 90% haseł jest mi znanych. To na tej stronie znalazło się potwierdzenie o najlepszych zapiekankach w Olsztynie, jak byłem w 1990-tym w tym mieście osobiście testowałem te wynalazki - mistrzostwo świata.

1033.piękna strona, piękne wspomnienia, gratulacje dla jej twórcy(ów). Prawie 90% haseł jest mi znanych. To na tej stronie znalazło się potwierdzenie o najlepszych zapiekankach w Olsztynie, jak byłem w 1990-tym w tym mieście osobiście testowałem te wynalazki - mistrzostwo świata.

1032.Wspaniala strona. Super zabawa przy czytaniu no i wiele wspomnien z dziecinstwa. Gratuluje pomyslu.

1031.zapominasz kolego ze wiele ztych przedmiotow mialo swoj rodowod gdzies w umyslach zgnilych imperialistow.Mysmy tylko usilowali nadazyc :) np Druh -aparacik to zwykly Kodakwymyslony w USA i ladnie skopiowany w Polszy :) .Nie wiem wlasciwie z czego ty sie nabijasz :) z Imperialistow czy z naszych narodowych aspiracji.Poppatrz teraz .Gdzie mamy nasza mysl techniczna ? zalewaja nas Chinczycy i tandeta z Niemiec .Jest jej tak duzo ze nadlugo nas zasypia tonami odpadow.Ja sie w talim klimaciku czuje tak szczesliwy jak ty w PRLu:)

1030.Czy ktoś pamięta piosenkę rozpoczynającą "Ekran z Bratkiem " - gdzieś z okolic lata 1974 roku ( niski męski głos i damski chórek , numer angielski lub ameryk.) ?

1029.A wyliczanki?
Konieczne na początku ...puff(co chyba było jakimś uproszczeniem od w pół)
1. Włóczyła się torba a w tej torbie chleb
Pola ,nosek idzie z kim
2. Ententino,sabarakatino
sabaraka i tabaka entento
3. Pan Pierdołka spadł ze stołka
złamał nóżkę o poduszkę
Przyszła żmija ,dała w ryja
Przyszedł lew wypił krew
Pan Pierdołka ...zdechł
4. Siedzi anioł w niebie
pisze list do ciebie
Jakim atramentem on go napisał

1028.Polecam bardzo dobry sklep z odżywkami pozwalajacymi łatwo i skutecznie modelowa,c sylwetkę, spalac tkankę tłuczową. Szeroki asortyment takich odżywek jak kreatyna, gainer, białko, l-karnityna,hmb, bcaa, aminokwasy itp.

1027.super strona pamieta ktos z jakiego filmu jest piosenka zakazany owoc

1026.fajna, lub uwydaczniajac, aczkolwiek nadal nie oddajac w pelni wartosci rozrywkowej i historycznej tej strony powiem ze: BOSKA strona. przypomnialem sobie akron i inne rzeczy. smialem sie, ale i zakrecila sie lezka w oczku. postaram sie dolaczyc cos, poprawic albo sprostowac (n.p. regionalne roznice itp itd) - ale poza tym - ta strona MUSI przetrwac ten swiat!!!

1025.nie nawidze barbi i rozowego koloru ochyda

1024.wspaniała strona.

1023.zapraszam do mnie www.ogloszenia.e-miastko.pl

1022.Elo,
Uwielbiam sobie dawkować wspomnienia i mniej więcej co tydzień odpalam jedną literke przed snem (na sen). Dziś padło na "k"...
Nie znalazłem "kolarzy" ani "kapsli", czy też gry w kapsle. Hm? Nie było takiej? Śniła mi się tylko?
Pozdrawiam.

1021.bardzo lubie zespul papa i pawla stasiaka

1020.moge sprzedac moly modelarz mam sporo od 74 do 79 roku moje gg3742053

1019.Przypomniało mi się jedno....
Szuflada - Magnetofon Kasetowy MDS 442 produkcji Diora, marzenie każdego melomana :)

1018.Witam serdecznie i gratuluję pomysłu

Na początek pytanie......gdzie autor...ostatnia aktualizacja 2005?

A teraz moje trzy grosze

-do darów dodałbym dary z zsrr...kto pamięta co w nich było
-komputerowe karty pamięci w kształcie prostokątów, kto miał więcej ten był ważniejszy w szkole i na podwórku
-książeczka czekowa...czeki służyły też do pożyczania pieniędzy, od czasu realizacji czeku na poczcie do obciążenia konta upływało dużo czasu-do 2 tygodni
-piekarnia..na początku lat 80tych,aby zakupić w niej chleb niezbędna była pobudka o godzinie 5 rano i odstanie co najmniej 2 godzin w kolejce
-pensja..w przeliczeniu po kursie czarnorynkowym około10/20 dolarów
-1 dolar..pozwalał na zupełnie niezłą imprezkę dla paru osób, w Pewexie paczka Marlboro + 2 połówki..po tym wydatku na popitkę pozostawała tylko herbata....
-połówka..pół litra butelka wódki 0.5 litra
-śledzik znaczenie 2..nieodłączny dodatek do zamówionego alkoholu w restauracji, poniewaź alkohol podawano tylko do zamówionych dań, a to była najtańsza potrawa stanowiąca ju dla personelu status dania
- do godziny 13...w Pewexie mona było nabyć alkohol już przed 13
- Piwex...nazwa Pewexu wykreowana przez gości zagranicznych...piwo Żywiec dostępne było tylko w Pewexie...lub czasami..raz na miesiąc rzucone w Delikatesach...we are going to Piwex
-delikatesy..sklep z artykułami luksusowymi...dostępnymi czasami np. szynka w puszce produkcji KRAKUS
- dodatek do anten satelitarnych....na jej posiadanie w początkowym okresie konieczne było zezwolenie, do uzyskania którego potrzebne były plecy
- mieć plecy..posiadanie kogoś wysoko postawionego z kontaktami w odpowiednich władzach..lub też w odpowiednich kręgach
- lorneta..2 setki wódki..pewnie polepszały widzenie..zasłyszane w jednym z wiejskich barów...
- do papierosów...LARK dostępne w Pewexie...pierwsze z filtrem zawierającym węgiel aktywny...
- do gier....gra na lekcjach na kartce papieru, na kadej stronie ryswało się jedną lub kilka baz. zadaniem było zniszczenie bazy przeciwnika poprzez tak zwany strzał ołówkiem, kto grał wie o co chodzi..opisanie słowami jest trudne
- wprasowanki i naszywki...pozwalały uczynić z odzieży niemarkowej szybko markową...dostępne u prywaciarzy lub na bazarze(czarnym rynku)
- czarny rynek..bazar na którym można było nabyć towary zachodnie lub normalnie niedostępne
-ALDI- plastkikowa torba na zakupy symbol statusu posiadacza...mówiąca patrzcie dostałem wizę i byłem reichu......(sic)
-wiza...uprawniała do wjazdu na teren państwa zachodniego do wyjazdu do demoludów najczęściej wystarzało zaproszenie przedmiot marzeń, do jej posiadania konieczny był paszport oraz odstanie kilku dni w kolejce pod ambasadą oraz posiadania odpowiedniej ilości dolarów na koncie
-paszport..przedmiot marzeń..na jego wydanie czekało sie miesiącami uprzednio odstawszy parę dni w kolejce. Paszporty były na tzw. demoludy..łatwiej dostępne oraz Wszstkie kraje świata najcześciej uprawniające do jednokrotnego przekroczenia granicy, po powrocie paszport należało paszport zwrócic
-ambasada..krajów zachodnich. miejsca oblegane przez chcacych wyjechać
- do wątku kościelnego , dodam roraty...przekleństwo każdego dziecka..spacer do kościoła ze specjalnymi lampionami oooooo 6 rano, przed szkołą
- zakupy..kupowało sie to co jest, nie to co było potrzebne
- telefon...źródło wielu radości.w związku z tym ze płaciło się za połączenie, wielu gadało godzinami..ale to nie był problem, po uziemieniu jednego przewodu...poprzez dotknięcie np. kaloryfera można sie było włączyć na każdą rozmowę, najczęściej w celach szpiegowskich lub konferencyjnych, w ten sposób dało sie również dzwonić sygnałem ciągłym, lub uzyskać połączenie natychmiast po odłożeniu słuchawki przez rozmówce....to była jazda...
- program komputerowy...(np. gra)..w celu jej posiadania należało wklepać kilka tysiecy linijek programu w BASIC-u (publikowane w zachodnich czasopismach komputerowych) w celu osiągniecia efektu po pracowitym tygodniu...syntax error..wyeliminowanie błedu było niemożliwe przynajmniej dla mnie.....
-bilety tramwajowe....mechaniczne kasowniki, dziurkowały bilety na podstawie kodu powtarzalnego, po zebraniu wszystkich kombinacji kasowało się kawałek kartki dobierało odpowiednią kombinację i hulaj dusza......

Tyle na dziś

Pozdrowienia

Gali

1017.U progu dorosłego życia
Mijał dzień za dniem, miesiąc za miesiącem i ani się nie obejrzałem rozpocząłem 19 rok istnienia na ziemskim padole, jak się wkrótce przekonałem przełomowy w moim dotychczasowym i spokojnym życiu.
Któregoś dnia, a było to po tym, jak zacząłem pierwszą pracę w największym zakładzie przemysłowym miasta „Mostostalu”, po przyjściu z drugiej zmiany czekała na mnie niespodzianka w postaci wezwania na komisję poborową. Nie przeraziło mnie to jednak, a ja sam nie widziałem powodu, aby migać się od służby wojskowej. Słyszałem wcześniej opowieści starszych kolegów o przebiegu ich służby w Ludowym Wojsku Polskim. Nie były one optymistyczne, ale i nie były tragiczne, a niekiedy powodowały moją wesołość. Sam z natury usposobiony do życia byłem raczej optymistycznie nie wyobrażałem sobie „fali” i „rezerwy”, a cóż dopiero przysięgi. Do dnia wezwania na komisję nie zaprzątałem sobie tym głowy, chociaż podświadomie czułem, ze czeka mnie coś dotychczas niespotykanego. Kiedy nadszedł czas stawiennictwa, wraz z grupą moich podwórkowych kolegów, z których większość miała pełne portki strachu udaliśmy się do Domu Kultury przy ul. Grunwaldzkiej, gdzie na czas poboru zainstalowała się komisja. Już z daleka zobaczyć można było grupki młodzieży, otaczającej niewielki placyk przed budynkiem. Kilku z nich z rękoma w kieszeni pozując na nic sobie nie robiących w związku z zaistniałą sytuacją, paliło papierosy, co chwila wybuchając gromkim śmiechem. Obserwując ich wiedziałem, że pod maską beztroskiego śmiechu czaił się w nich lęk. Widać to było po moich towarzyszach, którzy już po drodze dawali mi do zrozumienia co myślą na temat wojska i czekającej ich służby.
- K… wa to dwa lata wyrwane z życiorysu
Szepnął mi do ucha jeden z nich, kiedy po schodach wyłożonych szarym lastrykiem maszerowaliśmy na pierwsze piętro, gdzie urzędowała rejestracja przyszłych obrońców Ojczyzny. Długi korytarz na piętrze z szeregiem drzwi, z których jedne otwarte na oścież. To właśnie z nich wytoczył się tęgi jegomość w zielonym mundurze. Na naszywkach zdaje się miał gwiazdki.
- Chyba kapitan – odezwał się jeden z nas
– Tak, ale Kloss – dodałem
Całe korytarzowe bractwo wybuchło gromkim śmiechem. Atmosfera niepewności jakby zelżała i każdy z nas poczuł się znacznie lepiej. Wśród chwilowej beztroski dal się słyszeć piskliwy damski głosik:
- Panowie…panowie proszę o pół tonu ciszej – dobiegło nas z pokoju z otartymi drzwiami. Wśród męskich głosów, bo przecież każdy z nas miał ukończone 19 lat cienki damski dyszkancik zabrzmiał jak głos z innego świata. Już nie wybuchy śmiechu, a dziki ryk rozbawienia wstrząsnął ścianami korytarza. Z trzaskiem otworzyły się następne drzwi, pojawił się wielki brzuch opięty szerokim skórzanym pasem, a po chwili jego właściciel. Mógł mieć nie więcej niż 30 lat, ale jego „mięsień piwny” był zaiste imponujący.
- No co jest poborowi – ryknął robiąc się czerwony na twarzy.
- Już niedługo będziecie płakać i zapewniam, że nie ze śmiechu – dodał już nieco ciszej omiatając nas wzrokiem.
Nie wiem jak to się stało, czy może któryś z nas ze strachu, a może świadomie w tym dla nas tak doniosłym momencie głośno puścił bąka. Nadęta żaba, bo takiego mi ów osobnik w stopniu sierżanta przypominał, zrobił się zielony na twarzy jak kolor jego munduru, by po chwili oblec się w purpurę i dopiero jak nie wrzaśnie:
- Jaja sobie robicie!... już niedługo woda wam się w d…pie zagotuje…a pierdzieć będziecie z wysiłku…k…wa jego mać – zaklął na odchodne trzasnąwszy drzwiami.
Zapadła grobowa cisza. Chciało mi się śmiać, bo jakoś nie mogłem sobie wyobrazić jak mi się ta woda zagotuje i dlaczego mam pierdzieć z wysiłku. Na dalsze rozmyślania nie było czasu, bo już zaczęto wołać nas po nazwisku. Na dźwięk swojego śmiało wkroczyłem do sali z dwoma wielkimi oknami, przesłoniętych szarosiwymi od tytoniowego dymu firanami. Podobnego koloru był wytarty parkiet z drewnianych klepek. Stoły ustawione w podkowę obleczone zielonym płótnem podkreślić miały ich wojskowy charakter, chociaż bardziej przypominało to mi oślą łączkę. Za nimi siedziało trzech wojskowych. Pierwszy z brzegu rzucił krotko:
- Imię i nazwisko – zanim zdążyłem odpowiedzieć wynotował coś z mojego dowodu osobistego i gestem reki przekazał mnie wcześniej poznanej na korytarzu „żabie”.
- Gdzie chcecie służyć – warknął krótko. Wkurzył mnie takim potraktowaniem dogłębnie.
- Poczekaj – pomyślałem i z głupia frant odparłem:
- Jak to gdzie? W wojsku!
- Wy mi tu ze mnie głupka nie róbcie…jasne?... wysyczał przez zęby.
- Wiadomo, że w wojsku a nie u proboszcza na plebanii – rozumiecie! – warknął głośniej i dodał: - w jakiej formacji?...
- Co mam nie rozumieć - odparłem … mnie tam obojętne…ważne, aby to mieć już za sobą – dodałem patrząc mu odważnie w oczy.
- Podobacie mi się poborowy – coś zanotował w kartotece i kazał mi się przesunąć w kierunku chudego blond wymoczka z zasadniczej służby, o czym świadczyły jego kapralskie belki na pagonach.. Wymoczek spojrzał na mnie oczami zganionego psa, podrapał się po krotko obstrzyżonych blond włosach, a raczej po tym, co z nich pozostało i odezwał się jak na jego posturę nadzwyczaj głośno:
- Chcecie oddać krew?
Coś tam słyszałem wcześniej o idei honorowego krwiodawstwa, ale szczegółów nie znałem.
- No wiecie – rzucił widząc moje wahanie – dostaniecie za to dzień wolny od pracy i dobrze będzie widziane to w wojsku.
- Raz kozie śmierć… i podpisałem na siebie wyrok na małym karteluszku, który niepostrzeżenie podsunął mi pod nos.
– Ale krew oddacie po zbadaniu przez lekarza i na podstawie tego dostaniecie kategorię - zdolny lub nie… chociaż tej ostatniej raczej tu się nie otrzymuje.
Nie słuchałem jego wywodów, bo już poganiany przez młodziutką pielęgniarkę znalazłem się jeszcze na większej sali od tej, w której nie tak dawno przebywałem.
Była to sala widowiskowa, o czym świadczyła jej rozmiary. Za pojedynczymi stołami w większości siedzieli lekarze wojskowi. Mój wzrok przyciągnęła grupa moich rówieśników zbita w gromadkę niczym stado przerażonych baranów. Na sobie, poza czarnymi sportowymi spodenkami, które wprawdzie bardziej przypominały staromodne pantalony nie mieli nic. Zaczęło mnie to śmieszyć, toteż z uwagą kątem oka łypałem na zziębniętych golasów. Nagle na dźwięk wywołanego nazwiska grupa zafalowała i zaczęła wypuszczać poszczególnych delikwentów. Komiczny to był widok. Każdy z nich zatrzymał się przy pierwszym stoliku za którym siedział lekarz wojskowy. Nagle padła komenda:
- Podnosimy lewą nogę…teraz prawą.
Wszyscy z badanych poruszali się jak tańczący niedźwiedź w cyrku, by po chwili znaleźć się przy drugim stoliku.
Słychać było: - otworzyć usta… pokazać język…stanąć prosto!
Po krótkich oględzinach nie wyłączając pleców, przesunęli się w kierunku ostatniego stolika. Za nim zasiadała czarnowłosa piękność oraz starsza może czterdziestoletnia przeraźliwie chuda blondyna. Musiała być to lekarka, bowiem czarnowłosa z wyraźnym respektem wykonywała jej polecenia. To właśnie ona, głosem nie znoszącym sprzeciwu rozkazała:
- Spodenki do kolan opuścić.
Zapanowała konsternacja pośród badanych. Jak na razie nie znalazł się odważny do wykonania polecenia.
– Czy nie wyrażam się dość jasno? – rzuciła po chwili.
– No jak zdjąć majtki? –odezwał się jeden z odważnych.
– No chyba nie będziecie ich ściągać przez głowę – odezwała się milcząca do tej pory chuda blondyna.
– No szybciej…szybciej nie ma czasu…czekają jeszcze inni.
Sam byłem ciekawy co z tego wyniknie. Próby pokazania przyrodzenia szły opornie, co też wydawało mi się zrozumiałe, ale nie docierało to do mnie, że i ja za chwilę zostanę postawiony przed faktem dokonanym. Powoli z ociąganiem kilku z nich zaczęło powoli zsuwać spodenki, natychmiast zakrywając dłońmi swoje przyrodzenie.
– Co jest panowie – rozległo się naraz.
- Jak ja mam ocenić czy macie wszystko w porządku.
- No rączki w dół – to mówiła starsza z kobiet. – No już…już niecierpliwiła się coraz bardziej.
Powoli z ociąganiem odsłaniali swoje przyrodzenia. Stałem z boku po lewej stronie sali. Nie wytrzymałem i parsknąłem śmiechem. Widok był komiczny. Gdy stali tak w szeregu ich przyrodzenia zwisające przypominały mi kurze szyje, którym obcięto głowy. Mój śmiech zwrócił uwagę czarnowłosej która strzeliła na mnie wzrokiem. Gdyby miał siłę rażenia pewnie leżałbym trupem.
– No bratku – odezwała się do mnie… potrzebujesz specjalnego zaproszenia.
- Kto ja? - zapytałem z głupia frant…
- Tak, jaśnie pan nie rozumie?
Rozumiałem i to dobrze, ale próbowałem zaprotestować.
- Ale ja jeszcze nie byłem na tych badaniach – powiedziałem pokazując palcem w kierunku pierwszego stołu.
– Nie szkodzi – usłyszałem… pójdziesz na nie po tym badaniu.
Rad nie rad zbliżałem się do nich, idąc jak ofiara w stronę kata. Wiedziałem, że i ja nie obejdę się bez oględzin moich klejnotów, jakby to one decydowały o sile bojowej naszej armii. Zbliżając się do nich pomyślałem, że może je zbiję z pantałyku próbując jakiegoś wybiegu. Nic z tego. Jeszcze się dobrze nie zbliżyłem, a już miałem gacie na wysokości kostek od nóg. – No będzie dobry z was żołnierz, bo odwaga aż bije w oczy – powiedziała wychudzona blondyna zerkając na moje jestestwo, które o dziwo nie wzbudziło w niej zbytniego zainteresowania.
- Wszystko w porządku – rzuciła do czarnowłosej, która coś odfajkowała na tekturowej kartotece. Wciągnąłem spodenki nad wyraz szybko i zgrabnie, a po chwili miałem wykonane następne badania. Nagle usłyszałem swoje nazwisko. Ki diabeł pomyślałem i naraz słyszę:
- Wyczytani poborowi do sali na parterze…tam pobierają krew.
W ferworze „gaciowych” zmagań jakoś wyleciała mi z głowy idea oddawania honorowego krwi. Wymigać się nie było jak, bo książeczkę z kategorią zdrowia dawali dopiero po pobraniu krwi. Nie taki diabeł straszny jak go malują. Od tego momentu, aż do końca roku 1982 oddałem prawie 13 l. krwi. Zaprzestałem na początku lat osiemdziesiątych ze względu m.in. na brak strzykawek jednorazowych itp. Ale to dopiero miało być w przyszłości.
Chyba krótko po godz. 15 zaczęto wydawać nam książeczki. W mojej stało jak byk :Kat „A” przeznaczony do odbycia zasadniczej służby wojskowej. Nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia, a wojska w przeciwieństwie do innych nie obawiałem się wcale. Z zaciekawieniem trzymałem ją w ręku i poza paroma wpisami, nie wzbudziła we mnie zainteresowania, stanąłem przed faktem dokonanym. Dzień zakończyliśmy w pijalni piwa na „Szewskiej”, która jak ulał pasowała do opisu knajp rodem z Dzikiego Zachodu. Kwaśny odór piwa, wymieszany z papierosowym dymem i zapachem moczu dobiegającym z pobliskiej toalety to piorunująca mieszanka nawet jak nasze młode organizmy. Z uczuciem ulgi wyszliśmy na zewnątrz kierując się w stronę dworca PKP, bowiem większość z nas mieszkała na końcu ul. Świerczewskiego (obecnie Piłsudskiego). Następne dni nie zakłóciły codziennego rytmu. Praca na zmiany, kufelek piwa z kolesiami na Brzozowej i tak do dnia, kiedy pokwitowałem wezwanie do stawienia się w Wojskowej Komendzie Uzupełnień w celu odebrania karty powołania.
Do woja marsz do woja…
Na początku października 1976 r. przyjechałem do Świecia nad Wisłą, aby odebrać bilet powołania do czynnej służby wojskowej. W naszym mieście zlikwidowano komendę uzupełnień i przyszło mi się samemu tłuc 65 km do miasta, w którym nigdy nie byłem. Z poborowych z Chojnic byłem sam. Już w autobusie zorientowałem się, wraz ze mną i w tym samym celu podróżuje kilku podobnych do mnie delikwentów z okolicznych podchojnickich miejscowości. Jeden z nich, straszny rozrabiaka, jak się później okazało, został w wojsku przyjacielem na dobre i złe. Samo miasto nie zrobiło na mnie pozytywnego wrażenia. Główna ulica, wokół usadowiły się czynszowe XIX wieczne kamienice i jedynie nowy wybudowany w jakimś nieokreślonym stylu autobusowy dworzec wyróżniał się pośród tej monotonności. Idąc główną ulicą w stronę wojskowych obiektów rozmyślałem dokąd skieruje mnie wojskowa służba. Nawet nie wiem kiedy wyrosła przede mną ceglana bryła WKU. Nie było żadnego żołnierza , a jedynie przy pobliskiej bramie prowadzącej do jednostki spacerował w pełnym rynsztunku wartownik z zaciekawieniem obserwujący nas wchodzących do budynku. Na piętrze w niewielkiej klitce, siedziało dwóch żołnierzy. Jeden z nich zawodowy, drugi ze służby czynnej. Podałem im swoją książeczkę wojskową i czekałem na rozwój wypadków. Będący w służbie zawodowej (czyt. trep) sprawdził dane z książeczki i porównał je z leżącą przed nim kartoteką, odebrał wezwanie, które mu wręczyłem i zwrócił się do mnie:
- Poborowy, nie chcecie pójść do armii na ochotnika… na uzupełnienie rocznika. Brakuje nam kilku.
Czemu nie pomyślałem. Co ma wisieć nie utonie. Dziewczyny nie miałem, a taka odmiana dobrze mi zrobi – myśli jedna za drugą kołatały po głowie.
– Zgadzam się – powiedziałem po chwili zastanowienia.
- Dobra nasza – wyraźnie ucieszył się żołnierz zawodowy.
- Podpiszcie mi jeszcze tu – podsunął mi jakiś druczek.
- Pójdziecie do marynarki wojennej…do Gdyni do 3 pułku zabezpieczenia sztabu. Zgłosicie się tam 13 listopada na dziewiątą rano – po czym wręczył mi bilet w jedną stronę. W drugą przyszło mi czekać dwa lata.
Po godzinie siedziałem w zdezelowanym Jelczu PKS, który prychając spalinami podążał w kierunku Chojnic. Matka wiadomość o moim wcieleniu do wojska skwitowała krótko:
- Nie jesteś pierwszy, ale i nie ostatni.
- Wiem – odparłem nic sobie nie robiąc z faktu, od którego moi koledzy uciekali jak diabeł od święconej wody.
Nazajutrz na pierwszej zmianie powiadomiłem mistrza zmianowego o moim powołaniu. Odesłał mnie do kadr, gdzie dowiedziałem się o wypłaceniu tzw. „wyprawki” i wykorzystaniu urlopu za przepracowany rok. Od poniedziałku od samego rana latałem po całym zakładzie z karta obiegową. Przed samą godziną czternastą byłem wolny od przepisów jakimi był obwarowany pracownik. Nawet nie zdawałem sobie sprawy ile podpisów musiałem zebrać, nie wyłączając nawet zakładowej biblioteki, o której nawet nie miałem pojęcia, że istnieje. W środę w kasie zakładowej odebrałem niezłe pieniądze za wyprawkę, która przysługiwała odchodzącemu do wojska. Po południu pękła pierwsza połówka w „Polonii” potem druga i trzecia. Koledzy z brygady nie mieli jeszcze dość. Padła decyzja:
- Zmieniamy lokal.
Wybór padł na „Bar gościnny” na osiedlu „Budowlani”, potem „Polonia” „Tur”. Nie pamiętam dokładnie, o której skończyła się nasza popijawa. Obudziłem się nazajutrz rano… w domu. Musiało być nieźle, skoro troskliwa matka w pobliżu mojego łóżka postawiła wielką miskę. To na wypadek, gdybym próbował pozbyć się treści żołądka. Na szczęście obyło się bez tego, jednak ból głowy nie opuszczał mnie do popołudnia. Wieczorem powtórka z dnia poprzedniego, i tak przez trzy dni, aż skończyła się gotówka. Wtedy do mnie dotarły wywody matki, ojciec o dziwo, nie prawił mi morałów.
- Co z tobą…co ty robisz - biadała matka.
- Nic mamo – odpowiadałem zgodnie z prawdą.
- Żegnam się z kolegami.
- Lepiej byś siedział w domu, a nie włóczył się po nocach – i tak w kółko od nowa.
Nawet się nie obejrzałem kiedy nadszedł czas zameldowania się w jednostce. Noc poprzedzającą wyjazd spałem nad podziw dobrze. Przed godziną siódmą rano pożegnałem się z matką i ojcem bez zbędnych ceregieli i czułości. Po dziesięciu minutach byłem już na dworcu. Na piątym peronie stała już lokomotywa z wagonami. Rzuciłem okiem na tabliczkę informacyjną na wagonie. Widniało na niej Chojnice – Tczew. Machnąłem przed nosem konduktorowi wezwaniem. Nie zareagował wcale, tak jakby codziennie jeździło setki poborowych. W wagonie nie było wiele osób. Parę kobiet i mężczyzn, pewnie jadących w swoich interesach, bądź do pracy. Z poborowych nie było… nikogo. Nic dziwnego, skoro na dziki pobór brakowało ochotników i poza mną i jak się wkrótce okaże, będzie tylko Wiesiek z pobliskiego Piastoszyna. Do Tczewa dojechaliśmy ok. 9;30. Po chwili podmiejską kolejką jechałem do Gdyni. Zapaliłem papierosa. Paliłem po ukończeniu 18 lat. Trochę z racji ojca, któremu wcześniej podbierałem „Żeglarze”, a później „Klubowe”. Tak więc odziedziczyłem ten niezbyt chwalebny nałóg niejako dziedzicznie. Zdudniły koła wagonu na rozjeździe i z piskiem hamulców długi skład wtaczał się na dworzec Gdynia – Główna. Otwierał się nowy, do tej pory dla mnie nieznany rozdział życia, który jak się później okaże, był jednym z najciekawszych.
W wielkiej poczekalni dworcowej w Gdyni zauważyłem kilku chłopaków, o których wiedziałem, że podobnie jak i ja nie stawili się w celach turystycznych. Nie zdążyliśmy nawet się dobrze zapoznać, kiedy dał się słyszeć stukot podkutych butów i jak spod ziemi wyrósł przy nas dwuosobowy patrol w marynarskich mundurach. Jeden z żołnierzy sprawdził nasze karty powołania i kazał czekać na dworcu na pojawienie się wojskowej ciężarówki, która miała zawieźć nas do jednostki.
- Co on tam pier … li – odezwał się niski krępy blondynek z wielką szramą na nosie. To był właśnie Wiesiu niezły rozrabiaka, a szrama na nosie, była pamiątką po jego wojowniczej naturze.
– Zanim ta ciężarówka przyjedzie zdążymy jeszcze co nieco wypić – powiedział ze szelmowskim uśmiechem. Niedaleko dworca jest sklep spożywczy a w nim widziałem „bełty”.
Co to były „bełty” wiedział każdy z nas. Nam nie trzeba było dwa razy powtarzać, tym bardziej, ze nasi adwersarze w mundurach zniknęli w zakamarkach dworca. Każdy z nas kupił po dwa wina. Pamiętam do dzisiaj ich wdzięczną nazwę. „Kordiał o smaku truskawkowym”. Po pierwszej butelce opróżnionej za sklepem przyszedł czas na drugą. Nikt nie był pijany, ale przyjemne ciepło i lekki szmerek w głowie pozwolił rozwiać nasze obawy, na które był każdy z nas narażony przekraczając bramę jednostki, do której otrzymaliśmy powołanie.
Na dworcu już na nas czekał „Star” obleczony plandeką. Na skrzyni siedzieli w zamyśleniu i milczeniu przyszli obrońcy ojczyzny.
– No koty, gdzie łazicie – zawołał kierowca na nasz widok gestem ręki pokazując nam skrzynie, na którą mieliśmy wejść.
- Chwila, podejdźcie tutaj – rozległ się głos jakby z boku.
Teraz dopiero zauważyliśmy stojącego z drugiej strony burty auta wysokiego żołnierza w polowym mundurze. Był to oficer, który był odpowiedzialny za poborowych.
– Piliście – odezwał się do Wieśka.
– A co nie wolno – odpalił mu bez namysłu.
- Jeszcze w wojsku nie jestem – no nie – zwrócił się do nas.
– No nie – odparłem.
– Noo – jakoś smętnie potwierdzili pozostali uczestnicy winnej biesiady.
Po chwili siedząc na pace podszytej wiatrem jechaliśmy pośród lasu, który się nagle skończył, a zastąpiły go betonowe bloki. Zatrzęsło skrzynią parę razy i stanęliśmy przed bramą, na której widniały wielkie białe litery Wojsko Polskie. Jednostka znajdowała się w dzielnicy Witomino, i nie było to miejsce naszego stacjonowania, a jedynie wyekwipowania. Stacjonować mieliśmy na górnym Oksywiu. Naraz padła komenda:
– Wysiadać!
Cyrk wariatów
Zeskoczyłem na asfalt, ciekawie rozglądając się dookoła. Znajdowaliśmy się na wielkim placu, wokół którego usytuowane były zabudowania. Dwupiętrowy długi blok, niski, i przysadzisty gmach sztabu i dowództwa. Tuż przy bramie wjazdowej znajdował się stadion sportowy, za którym jak zdążyłem się zorientować, znajdowały się garaże. Przy dyżurce, obok bramy wjazdowej znajdowała się kantyna przeznaczona dla żołnierzy. Skierowano nas do świetlicy. Po spisaniu personaliów, co poszło nad wyraz sprawnie ponownie kazano zając nam miejsce na ciężarowej skrzyni.
– Pojedziecie na Oksywie, do waszej jednostki. Chociaż podlegacie pod nas, będziecie na Oksywiu – instruowali nas żołnierze z czynnej służby, głupkowato się uśmiechając.
– Co ci tak wesoło – zapytałem jednego z nich.
– Zobaczycie co to znaczy dostać w …tu padło mocne dosadne określenie żeńskich narządów płciowych.
– Eee tam – dałem wyraz zwątpienia w prawdziwość jego słów i samochód ruszył trzęsąc niemiłosiernie. Z ciekawością obserwowaliśmy ulice Gdyni. Skończyły się skwery i zabudowania. Star z trudem piął się pod górę. Obłuże - mignął mi napis urzędowej instytucji na jednym z budynków. Miałem teraz wrażenie, że znajdujemy się w małym miasteczku. Po prawej stronie mijaliśmy port wojenny z jego dokami i dźwigami, po drugiej zaś małe co najwyżej dwupiętrowe z obdrapanymi tynkami domy. Nagle wąska asfaltowa droga urwała się jak ucięta nożem, a w jej miejsce pojawiła się wysypana żużlem lub miałem węglowym. Po jej obu stronach ciągnęły się już bezlistne krzaki i zarośla niemiłosiernie teraz ocierając się o brezentową plandekę. Ciężarówka zatrzymała się chyba ku uldze wszystkich. Zziębnięci siedzieliśmy skuleni. Zerwał się wiatr i zaczął padać deszcz bębniąc o brezentowy dach.
– Z wozu – padła krotka komenda.
Niezdarnie zeskakiwaliśmy z paki skrzyni. Rozglądałem się ciekaw, gdzie przyjdzie mi spędzić najbliższe dwa lata mojego życia. Moje wrażenie nie było najlepsze. Być może miał na to wpływ posępny jesienny krajobraz mimo przedpołudniowej godziny, nieco zamglony. Być może było po części zasługą padającego deszczu, nie wiem, ale zrobiło mi się smętnie na duszy. Sama jednostka to cztery podłużne baraki usytuowane wokół centralnego asfaltowego placu. W przejściu pomiędzy naszym koszarowym barakiem, a barakiem batalionu wartowniczego znajdowała się kuchnia wraz ze stołówką i niewielkim placykiem. Kończył się on gwałtownie stromą piaszczystą skarpą, a w dole szumiały fale morskie. Po lewej stronie apelowego placu w podłużnym baraku znajdowała się kantyna, a zaraz obok izba chorych. Za barakiem, do którego miano nas przydzielić znajdowała się strzelnica, a z a nią już tylko morze. W oknach naprzeciw nas pojawiły się twarze żołnierzy nas obserwujących. Sam budynek do którego weszliśmy miał ok. 100 m. długości. Korytarz wyłożony biało – czarną kostką. Po jednej i drugiej stronie drzwi poszczególnych plutonów. Obite blachą - to magazyn broni. Podwójne prowadziły do nieco większego pomieszczenia nazywanego na wyrost salą gimnastyczną. Po przeciwległych stronach ulokowane były świetlica i magazyn szefa kompanii. Pośrodku korytarza znajdowała się spora wnęka nazywana kącikiem gospodarczym. Na wysokości ok. 30 cm od podłoża, na całej długości kiszkowatego hollu znajdowały się wnęki, gdzie były paleniska do kaflowych pieców. Gdzieś w połowie znajdował się stolik podoficera z telefonem i mikroskopijnym biurkiem. Staliśmy jak barany przed zarżnięciem i czekaliśmy na rozwój wypadków. Długo nie trzeba było czekać. Na początku, jakby nieśmiało zaczęli do nas podchodzić żołnierze prosząc o papierosy. Każdy z nas, oczywiście, jeżeli palił częstował proszących. Po chwili jednak pojawiły się stanowcze żądania pożyczenia drobnych kwot pieniędzy. Przytłoczeni nowym otoczeniem bez słowa sprzeciwu spełnialiśmy ich żądania. Zachciało mi się palić. Zapytałem przechodzącego żołnierza, gdzie tu można zapalić. Spojrzał na mnie jakby co najmniej zobaczył zjawę i wycedził przez zęby:
- Jeszcze możesz w kiblu, ale pospiesz się, bo niedługo będziemy was docierać.
Co mi tam jego docieranie i za chwilę z lubością zaciągałem się „sportem” nie mogąc wyjść z podziwu dla wojskowych toalet. Nie było kabin, tylko metrowe murki bez drzwi. Nie było również sedesów, tylko jakby misy wmurowane w posadzkę z miejscami na stopy. Byłem niezmiernie ciekawy jak w takiej pozycji załatwia się bądź co bądź najważniejszą w życiu człowieka potrzebę fizjologiczną. Moje rozmyślenia przerwał jakby okrzyk wariata. Ów wyraźnie modulowany dźwięk o sile głosu godnym zarzynanego wołu brzmiał:
- Pooobooorooowi po pięciu do strzyżenia.
Nagle w mój toaletowy azyl wkradł się inny głos jakiegoś pajaca w mundurze:
- Co k…wa was nie rusza? Podniosłem wzrok z miejsca gdzie dochodził glos. Ujrzałem debilną facjatę wykrzywioną grymasem.
- Nie …nie rusza powiedziałem patrząc mu w oczy.
Gdyby strzelił w tym momencie grom z jasnego nieba na moim adwersarzu nie wywarłby większego wrażenia.
– No jeb … ny kocie na samym początku będziesz miał przeje … ne!
Już nie mówił a charczał. Śmiać mi się chciało na jego widok. Chudy z wyciągniętą szyją robił śmieszne wrażenie. – Pomyślałem, gdybym tak cię strzelił w ryło fiknąłbyś nogami jak nic. Ale atmosfera niepewności i tego co nas czeka powoli zaczęła siać we mnie zwątpienie. Nie oglądając się na niego wybiegłem na korytarz. Na moje szczęście wszyscy moi nowi współtowarzysze byli na korytarzu. Wmieszałem się w tłum i szukaj wiatru w polu. Dobrze, że mój kiblowy prześladowca mnie nie szukał, bo i po co. Zapamiętał mnie i później się na mnie odegrał i to jak.
Miałem włosy prawie do ramiom zgodnie z wymogiem mody. Teraz siedziałem na taborecie owinięty skrawkiem materiału z żalem patrzyłem jak pod warkotem elektrycznej maszynki moje włosy, niczym pszenne łany pod kombajnem odchodziły w niepamięć. Po kilku minutach spojrzałem w lustro i …zdębiałem. Gdybym nie był pełna rozumu i zdolności postrzegania, to patrząc na odbite w lustrze odbicie nie wiedziałbym, że ja to… ja.
Co gorsza, gdy łysych głów przybywało wyglądaliśmy wszyscy jak spod masowej produkcji. Jedynie co jeszcze nas różniło to cywilne ciuchy, które zaraz mieliśmy wymienić. W tym celu wydano każdemu po brezentowym worku, do którego mieliśmy włożyć nasze ubrania nie wyłączając skarpetek i gaci. Stojąc nadzy tak jak stwórca nas stworzył, czekaliśmy na swoją kolejkę do kąpieli. Na całej kompanii nie znajdowało się więcej niż 10 prysznicy, więc o prawdziwej kąpieli nie mogło być mowy. W miedzy czasie poinformowano nas, że odzież cywilna, a wraz z nią wszystkie niepotrzebne rzeczy odesłane zostaną do naszych domów. Nadeszła moja kolejka pod prysznic. Nie wiem jak długo trwała ta czynność, ale z myciem nie miała nic wspólnego. Kawałka żółtawego mydła nawet nie zdążyłem zamoczyć kiedy padła komenda – wypad! i następni zajęli moje miejsce.
Owinięci ręcznikami, które dała nam już ojczyzna, wyglądaliśmy jak murzyni z opaską na biodrach. Kazano nam się ustawić przed drzwiami na końcu korytarza. Znajdował się tam magazyn umundurowania i pobierania (poza bronią) wszelakiego żołnierskiego ekwipunku. Z rozbawieniem patrzałem jak to się odbywało. A było to tak: przed drewnianą barierką stawał każdy pojedynczo. Za nią stał żołnierz i pytał się o rozmiar butów, wymiary w pasie itp. Po ich usłyszeniu wrzeszczał w głąb magazynu. Za chwilę w jego kierunku frunęły spodnie, bluza zwane „moro” onuce, skarpety, i inne dodatki, o których nikt z nas nie miał pojęcia. Pochwali ta gromada dóbr wszelakich lądowała na wyciągniętych rękach poborowego po sam czubek nosa, pozbawiając go zdolności widzenia. Na sam koniec na głowę nasadzono plecak, co wzbudzało liczny rechot zgromadzonej „rezerwy”. Ta z kolei komentowała to w niewybredny sposób, utrudniając wyjście z magazynu. Ubieraliśmy się na korytarzu. Ciekawe, iż mimo podawania rozmiarów dostaliśmy akurat odwrotnie do postury rzeczy. Wymienialiśmy je między sobą. Przeważnie ci niżsi wzrostem dostało o wiele większe spodnie i bluzy i odwrotnie. Wśród nas przechadzali się żołnierze starszego rocznika. Również przede mną stanął stary wiarus i jak mnie nie złapie za skórzany pas, który przed chwila wyfasowałem i założyłem.
– Tak się pasa nie nosi – stwierdził. Urwie ci jaja – po czym zręcznie mi go odpiął i przesunął prawie na wysokość klatki piersiowej. Nie zapomniał przy tym mocno go zacisnąć, tak, że zaczęło brakować mi tchu. Po chwili zajmował się następnym, a ja dyskretnie poluźniłem go co najmniej o dwie następne dziurki. Rozejrzałem się wokół siebie. Wszyscy dzisiejsi poborowi, którzy ze mną przybyli wyglądali jak snopki zboża w połowie ściśnięci sznurkiem żniwiarza. Pewność, którą mieliśmy będąc jeszcze w cywilnym odzieniu zniknęła po umundurowaniu nas. Zaczęto wyczytywać nasze nazwiska ustawiano w szereg. Nie obyło się przy tym bez wrzasków:
- Co tak stoicie jak by pijany koń szczał.
Nikt z nas oczywiście nie wiedział o co im się rozchodzi. Po chwili już uświadomieni wiedzieliśmy, że stoimy nierówno jakby pijany koń szczaniem wytyczył nam linię. Ta jednak prosta układała się wedle kostki terakotowej i to według niej mamy się ustawiać. Przed frontem zebranym pojawił się mały blondynek robiący miny chyba mające uchodzić za groźne. Z minami mu nie wychodziło, ale z głosem za to koncertowo. Naraz jak nie huknie niczym z armaty:
– Nazywam się mat Gniady i to ja będę waszym dowódcą, oczywiście poza dowódcą plutonu, a jest nim chorąży Zieliński, którego poznacie.
Naraz z drugiego szeregu dało się słyszeć rżenie przypominające ogiera. Bractwo wybuchło śmiechem, a w mata jakby diabeł wstąpił.
– Caaałość padnij – ryknął.
Zrobił się tumult i zamieszanie, bo nikt nie potrafił wykonać komendy, i nikt z nas nie miał zamiaru kłaść się na zimnej posadzce. Nagle jak spod ziemi wyrośli przy nas rezerwiści. Ci bez zbytniego patyczkowania łapali nas za poły moro i przewracali na ziemie. Zdążyłem sam paść nie korzystając z wątpliwej pomocy. Leżąc z nosem przy podłodze usiłowałem zobaczyć, czy wszyscy już przyjęli pozycję poziomą. Wobec komend:
– Nie podnosić łbów i komplementów w stylu – pier … lone koty żartów im się zachciewa i że od teraz będziemy mieli przej … ne i będziemy przeklinać dzień, w którym nas matka urodziła – odstąpiłem od zamiaru obserwacji.
– Leżą ku … wa …leżą ojcowie i się nie ruszają – słychać było na korytarzu.
No niezły cyrk i co ja robię w tym domu wariatów zastanawiałem się leżąc na chłodnej posadzce. Długo jednak nie zaprzątałem sobie głowy rozmyślaniami, bo padła komenda:
- Powstań – padnij i tak z kilka razy.
Tego do tej pory w swoim dziewiętnastoletnim życiu nie przerabiałem, za to w niedługim czasie miałem normę wykonaną na długie lata. Przy drzwiach wejściowych zrobiło się spore zamieszanie. To kilku spóźnionych pod niezłą datą wtoczyło się na kompanię. Na to tylko czekali rezerwiści, którzy niczym stado psów obstąpili maruderów. Ci widząc nas na ziemi i wrzeszczących wokół nich zgłupieli do reszty. Działo się to przy cichej aprobacie kadry wojskowej, bowiem byli obecni: szef kompanii, dowódcy plutonów i dowódca kompanii. Znacznie później dowiedziałem się, ze obowiązywał cichy układ pomiędzy nimi. Stare wojsko przyjmowało poborowych, a oni nie wtrącali się do naszego edukowania przez nich. Musieli mieć w tym niezłą wprawę skoro po kilku minutach pomogli spóźnionym zażyć - jak nam później powiedzieli – kąpieli z lodowatą wodą skierowaną na nich z gumowego węża. Nazywało się to ponoć „parowaniem alkoholu”. Chyba było to skuteczne na tyle, że bardzo szybko dołączyli do nas.
Poprowadzono nas do sali żołnierskiej. Była to spora izba z piętrowymi łóżkami, przy których stały taborety, jak się później okaże, poza wiadomą rolą pełniły szereg innych praktycznych zastosowań, ale o tym mieliśmy przekonać się w swoim czasie. Odległość między łóżkami wyznaczały metalowe szafki z szufladą. Na jednej ze ścian wisiały metalowe wieszaki wyglądem przypominające mi haki w sklepie wędliniarskim. Podłoga z desek napastowana i wyfroterowana w kostki i kółeczka dopełniała obrazu pomieszczenia. Poza wielkim kaflowym piecem w rogu, więcej w izbie nic nie było.
To jest wojsko a cyrk…
Gniady przydzielał nam po kolei łóżka, które jak określił w żargonie wojskowym nazywane są „kojami”. Biada nam, jak złapie któregoś z nas w ciągu dnia na nim siedzącym. Dostałem górne łóżko „na piętrze” co okazało się później nie takim złym wyborem i miało swoje dobre strony. U wezgłowia znajdowała się kartka z nazwiskiem i imieniem zajmującego kojo. Słuchałem instrukcji jak należy ścielić kojo, i co zrobić, aby zasłane było regulaminowo. W tym celu należy m.in. „wyprasować: je blatem taboretu, a prześcieradło w części dolnej nie może być większe niż szerokość zeszytu. Wydawało mi się to tak idiotyczne, ze parsknąłem śmiechem. W moją stronę ruszył mat Gniady nasz dowódca i wychowawca jak się określił. Wiedziałem, że nic dobrego z tego nie wyniknie, bo jak zauważyłem znajdowałem się w specyficznym miejscu, gdzie cywilne zasady nie miały racji bytu.
– Wy –odezwał się do mnie. Patrzałem na niego zbaraniały, bo nie wiedziałem czego się domaga. – Kur…a mowę wam odebrało?
Muszę przyznać, że określenie kur …a było obecne w każdej odzywce, napomnieniu.
- Nieee – beknąłem jak baran.
– No to dobrze, bo już myślałem, że tak.
- Na nim – tu wskazał na mnie palcem pokażę jak należy się zachować, kiedy się do was zwracam.
- Czy to jasne – ryknął w stronę sali. Dało się słyszeć: - jasne… no…. Tu mat gestem ręki przez podniesienie do góry nakazał ciszę. Zaczął nas uświadamiać, a nawet porównał siebie do wołu co to pierdzi, a nas do obory co to słucha. Podobnych porównań było znacznie więcej, co pewnie stanowiłoby niezły materiał do opublikowania pracy naukowej z tematu odzywek wojskowych. I tak już nam wiadomo było, że: nikt nie odzywa się bez zapytania. Nie wychodzimy z sali bez pozwolenia. Palenie jest zabronione, no chyba, że na rozkaz. Wykonujemy wszystkie polecenia bez dyskusji. Rezerwa ma prawo nieograniczone w swoich zamiarach do nas itp. Słuchając tego osobliwego monologu, wiedziałem, ze nie będzie łatwo. Jednak pocieszałem się, że skoro inni przeżyli, to moje dwa lata szybko zlecą i na powrót będę w cywilu. Nie minął jeszcze dzień, a ja już myślami chciałem wrócić tam, skąd przyjechałem.
– Za chwilę – dobiegły mnie słowa – udamy się na obiad, a po nim dalsza część pytań i przystosowania was do życia w koszarach. Od jutra zaczynamy szkolenie młodego wojska, a dzisiaj macie jeszcze spokój – dodał ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy.
Większe wrażenie zrobiła na nas pespektywa zjedzenia pierwszego wojskowego obiadu, nie tyle z głodu, co z ciekawości. Po jako takim ustawieniu nas w szereg udaliśmy się w stronę niedaleko położonej stołówki. Było to sporych rozmiarów pomieszczenie wyglądem przypominające podrzędną restaurację. Stoliki czteroosobowe pokryte ceratą, twarde taborety. Jedynie stoły kadry miały białe serwety z mikroskopijnym wazonikiem ze sztucznymi kwiatkami. Całą jedną ścianę zajmowały dwa olbrzymie jakby okna z szerokimi parapetami. W jednym z nich pobierało się obiad, z kolei w drugim oddawało naczynia. Przy drzwiach wejściowym w wiklinowym koszu jakby, do bielizny leżały sterty pokrojonego chleba. Na nas z obiadem czekano specjalnie, bowiem w tym dniu zaplanowany był na szesnastą, później zawsze z dokładnością zegarka wydawany był o czternastej. Staliśmy w długim ogonku. Zbliżając się do miejsca wydawania każdy pobierał trójkątną metalową tacę, na której to donosił posiłek do stołu. Niezbędników jeszcze nie otrzymaliśmy, ale już nas pouczono, że jest on najbardziej ważny dla żołnierza. To mądre urządzenie, jak się później przekonałem, mieściło w jednej obudowie i nóż, widelec oraz łyżkę, a także otwieracz do konserw. Póki co wydano nam po aluminiowym widelcu i łyżce. Obiad pobierało się na zasadzie taśmociągu, trzech kucharzy, każdy osobno nakładał swoją działkę do miski i talerza z tworzywa sztucznego. Kubek ogromy prawie litrowy napełniony wodą o słodkim smaku miał imitować kompot. Samo jedzenie nie było złe. Przy stoliku siedziało nas czterech. Nie znaliśmy się jeszcze dokładnie, lecz wiedzieliśmy już, że jedziemy na tym samym wózku. Przez całą moją służbę wojskową żywiono nas bardzo dobrze, a nawet dostawaliśmy drugie śniadanie dowożone na strzelnicę czy do „małpiego gaju” zmory wszystkich żołnierzy. Parujący zapach grochówki suto okraszonej skwarkami i nie mniej apetycznie wyglądający dobrze wysmażony mielony klops na chwilę sprawił, iż poczułem się jak w domu. Jeszcze nie zdążyłem dokończyć zupy, kiedy padła komenda:
- Koniec jedzenia powstań!.
Od tego momentu w okresie unitarnym zawsze zaczynałem jedzenie od drugiego dania, a zupę wypijałem w kolejce ze zwrotem naczyń. Nie byłem w tym osamotniony, a reszta żołnierzy ze starego rocznika traktowała to jak coś naturalnego. Po zakończonym posiłku poprowadzono nas nad brzeg skarpy i w kierunku morza złożyliśmy głośny meldunek, aby słyszał nas obywatel „Fiury” na Helu, co było kompletnym nonsensem, ale ponoć taka była tradycja.
Szara rzeczywistość, czyli ciąg dalszy …
Przez trzy miesiące bez względu na pogodę powtarzaliśmy tą czynność, a mnie nigdy nie udało się dowiedzieć, kto to był ów tajemniczy „Fiury”. Po przyjściu z obiadu na kompanię zbiórka. Tym razem w naszej sali żołnierskiej. Tyrada mata Gniadego, który do pomocy dostał mata Kochańskiego. Wysoki, postawny o twarzy cherubinka. To on później mnie „docierał” z tym swoim anielskim uśmiechem na pięknym licu.
– Bez zezwolenia nie robicie nic – dal się słyszeć głos pomocnika dowódcy plutonu.
– Jeżeli chcecie udać się za potrzebą to procedura wygląda następująco:
- S tajecie dwa kroki przede mną i na baczność, rączki przylegają do ud, donośnym głosem meldujecie:
- „Obywatelu mat marynarz pi … da prosi o wybiegnięcie z szybkością światła na wysokości lamperii celem odcedzenia kartofelków”. Odnosiło się to w wypadku parcia na pęcherz. W przypadku parcia na kiszkę stolcową formuła wyglądała podobnie z małym wyjątkiem, że zamiast odcedzenia kartofelków należało powiedzieć …w celu przejrzenia jadłospisu.
Było to dla mnie nowe i …głupie. Zastanawiałem się kim byli w cywilu nasi „wykładowcy” skoro gadali jakby byli niespełna rozumu. Dopiero później zrozumiałem, ze oni podobnie jak i ja później byli kontynuatorami specyficznej tradycji wojskowej. W związku z meldowaniem i pozwoleniem załatwienia potrzeby fizjologicznej śmiało zbliżyłem się do Kochańskiego i wyrzuciłem jednym tchem:
- Obywatelu macie… stop…stop wystękał po czym ryknął na mnie:
- Macie…macie to ch …ja w gaciach… po czym rozkazał:
– Poprawnie meldujcie…
Zrozumiałem, że trzeba zawsze używać określenia mat, a nie macie. Jakoś ta lekcja zapadła mi w pamięć i już nigdy nie popełniłem pomyłki w przeciwieństwie do moich współtowarzyszy z plutonu. W ubikacji spotkała mnie niespodzianka i to niezbyt miła. Kiedy korzystając z chwili spokoju zaciągnąłem się papierosem, zobaczyłem w umywalni żołnierza postura i ruchami przypominającą mi …goryla. Później już wiedziałem, ze miałem do czynienia ze starszym marynarzem Gilą bodajże pochodzącym z Tczewa. Nie wiem jak to się stało, że go wcześniej nie zauważyłem, usłyszałem tylko krótkie szczeknięcie:
- Padnij!
Protestować nie było sensu, a tym bardziej stawiać jakiegokolwiek oporu. Rezerwa przy pomocy vice – rezerwy skutecznie tłumiła wszelkie przejawy oporu „kociarstwa” wobec żołnierzy ze starszego rocznika.
– Jedzie pompki … jedzie – darł mordę jak opętany.
Podniosłem się na rękach i opuściłem, potem raz drugi, trzeci.
– Co wy ku … wa babę pier … licie. Ja was nauczę pompek!
Złapał mnie za pas, podniósł i opuścił… coś tak kilka razy.
- Słuchaj młody, po każdym wykonaniu zadanych pompek wstajecie i meldujecie:
- Ja marynarz pi … da melduje wykonanie 30 pompek celem podniesienia sprawności fizycznej na zbliżającą się olimpiadę w Moskwie, w jeździe figurowej na lodzie na skurwiałym Kaszubie.
- Powtórzcie - rzucił zadowolony.
Jakoś wystękałem ten szczególny tekst dokładnie jak sobie zażyczył. Przy końcu, kiedy powiedziałem Kaszubie, w niego jakby diabeł ponownie wstąpił.
– Co nie lubicie Kaszubów, wiecie skąd jestem z cywila…jestem z Tczewa, nabijasz się ze mnie…to padnij i jedź z 30 pompek. Zaraz wracam – usłyszałem trzaśnięcie drzwi.
Ale cyrk wariatów myślałem i pompek nie robiłem, bo zaledwie po kilku godzinach, wiedziałem już, że trzeba jednym uchem wpuszczać, a drugim wypuszczać to co do ciebie mówią. Usłyszałem kroki zbliżające się do drzwi, które otworzyły się z hukiem.
…26… 27…28…29… 30 liczyłem głośno, kątem oka obserwując co będzie dalej.
– Powstań – padł rozkaz.
Gila nie był sam. Przyprowadził kolesia, na moje rozeznanie niezłego cwaniaczka. Pomny konieczności wydukania formułki zacząłem:
… i kiedy dobiegłem końca, chcąc mu zaimponować, powiedziałem tym razem: …na skur … iałym hanysie. Teraz to dopiero rozległ się ryk:
- Kocie pier … olony – to ryczał koleś Gili
– Wiesz skąd jestem z cywila… Gówno mnie to obchodziło. Miałem już po dziurki w nosie robienia ze mnie pajaca. Robiąc dobrą minę do złej gry powiedziałem – nie!
– Zapamiętaj kut … sie, jestem z Katowic, ze Śląska!.
Teraz wiedziałem, że strzeliłem gafę. Jak się później okazało, zawsze było na odwrót. Ale była to ze strony rezerwy gra celowa polegająca na zastraszeniu młodego wojska. Moja długa nieobecność w plutonie zaniepokoiła mata Gniadego, który na mój widok w kiblu, zarżał z radości:
– A ten ku … wa za co ma prze … bane.
- Za miłość do ojczyzny – odpowiedział mu Gila.
– Spier … aj na salę – usłyszałem i już mnie nie było.
Podczas mojej nieobecności zaczęto tłumaczyć pozostałym, co będzie, kiedy poskarżą się oficerowi politycznemu, który raz w tygodniu odwiedzał kompanię. Porucznik Gołębiewski suchy i żylasty miał marsowe oblicze. Do końca służby nie miałem z nim kontaktu, a nam nie przyszło nawet go głowy, aby kogokolwiek ze starszego rocznika zakapować.
Nadchodził wieczór. W ferworze dnia nie pozbawionego dla mnie pewnego wstrząsu psychicznego godziny nie miały znaczenia. Po kolacji, która składała się kawałka wędliny, dżemu i kawy z mlekiem ogarnęło nas zadowolenie, że dadzą nam pospać. Nic z tego. Wieczorny cyrk, który nas czekał niebawem przyczaił się w zakutych łbach naszych matów. Zaczęło się od obowiązkowego oglądania dziennika telewizyjnego. Wielkie pudlo kolorowego telewizora marki „Rubin” znajdowało się na świetlicy. Kilka stolików po bokach, gazetki ścienne podkreślający nierozerwalny sojusz polsko – radziecki. Na frontowej ścianie wielki orzeł, wtedy bez korony. Sama procedura wejścia na świetlicę wyglądała następująco: wchodzimy dwójkami. W prawej ręce taboret po to, aby gdzie było umieścić swoje siedzenie. Już w progu należało przyjąć postawę na baczność i lekkim skinieniem głowy pokłonić się godłu. Następnie siadamy po pięciu w rzędzie. Główka wyprostowana, kolanka złączone a na nich rączki.
– Z uwagą obserwują i słuchają – słychać polecenia – niech nikt nie waży się przysnąć, w przeciwnym razie padnie komenda: łeb zmoczyć!
Wtedy wywołany po nazwisku delikwent wybiega do umywalni moczy głowę i wraca na świetlicę – grzmiał – Gniady.
Kochański dodał:
- W razie stwierdzenia ponownego przyśnięcia „podpadziocha” w moro wchodzi pod prysznic, a po chwili melduje się u mnie.
Słuchałem debilnych instrukcji przezwyciężając sen. Na szczęście w pierwszym dniu nikogo zaszczyt moczenia łba nie dotyczył. Za to klika dni później każdy z nas miał wodny chrzest za sobą. Po dzienniku bodajże do godziny 21 szkolenie teoretyczne w sali żołnierskiej na temat wojska.
– To nie fabryka gwoździ, ani żyletek. Tu nie ma kolegów, ponieważ w cywilu wielu z was nawet psa nie miało. Porządek musi być jak pi … da anioła, a podłoga musi lśnić jak psu jajka – i tak aż do znudzenia.
Chłonąłem to z nabożnym podziwem, bo za cholerę nie mogłem sobie wyobrazić jak wygląda anioł, a cóż dopiero jego pewna część ciała. Błyszczące jajka jakoś łatwiej było mi sobie wyobrazić, a już za cholerę nie rozumiałem gadki o gwoździach czy żyletkach. Za to chciało mi się palić. Podniosłem rękę i widząc zgodę mata jednym tchem wyrecytowałem:
- Marynarz pi … da zwraca się z zapytaniem:
- Taa - rozległo się spod pieca tonem łaski
– Jak jest z paleniem?
Hm – wystękał – jest specjalna komenda dla palaczy. Gdy padnie, to palacze wybiegają z sali, chwytają wielki kosz stojący przed kompanią i pędzą na złamanie karku w kierunku klombu. Najlepiej przećwiczymy to od razu – i jak nie wrzaśnie:
- Paaalacze przygotowanie do palenia, po chwili – do palarni biegiem marsz.
Na te słowa komendy rzuciliśmy się do drzwi. Dwóch przytomnych w biegu porwało wielki metalowy kosz i po chwili byliśmy przy klombie. Uformował nadchodzący Kochański nas w dwuszereg. Pierwszy na jego komendą odwrócił się twarzami do pierwszego. Padł rozkaz:
- Pierwszy szereg częstuje drugi szereg!
Ci co palili gorączkowo wyjmowali papierosy z kieszeni i częstowali drugich. Przebiegłość naszego „opiekuna” dała znać po chwili.
– Wy – rzucił w kierunku niepalącego – czemu nie palicie?
– Bo … bo … bobo to był rowerek jak byłem mały – skwitował mat.
- A może nie macie papierosów? – podsunął mu swoją paczkę.
– Ale ja nie palę - wystękał nieszczęśnik.
- Cooo? – nie palicie? to po jaką cholerę tu jesteście – ryknął mu nad głową.
- Kto jeszcze nie pali – odezwał się do nas.
Podniosło się kilka rąk.- Na czas palenia kolegów robicie przysiady w wyciągniętymi rękoma, odechce się wam podszywania za palaczy – obwieścił.
Zapaliliśmy. Rozkoszowałem się dymem, gdy nagle natura Kochańskiego nie uznawała litości dając znać o sobie kolejna komendą.
– Lewe płucko…prawe płucko…za tatusia…za mamusię. A teraz na komendę chmurka - zbijacie się w ciasna gromadkę i wypuszczacie razem dym do góry.
Kręciło mi się w głowie od łapczywych zaciągnięć tytoniowym dymem. Na niebie świeciły gwiazdy migocąc zwiastując nadejście mrozu. Na zewnątrz było chłodno. Po chwili zauważyłem zamarznięte kałuże wody. Staliśmy trzęsąc się z zimna, dopóki nie padła komenda:
– Do sali biegiem marsz!
– Wróć! - zabrzmiało jak krótkie szczeknięcie.
– A kosz kto weźmie! Ja?
Najbliżej stojący porwali ciężki kosz pędząc w kierunku baraku. Zadudniły żołnierskie buty na korytarzowej posadzce. Ciepło buchające od pieca rozleniwiło nas wszystkich, byliśmy ciekawi jak też będzie wyglądać nasza pierwsza noc w szeregach sił zbrojnych naszej ukochanej ojczyzny. Około godziny dwudziestej pierwszej padła komenda – wojsko przygotowuje się do mycia. Zdziwiło mnie to trochę, bowiem taka prosta czynność jak mycie nawet dzieciom nie sprawia kłopotu, a cóż dopiero nam. Okazało się, że byłem w błędzie i to wielkim. 10 minut czasu dostaliśmy od dowódców drużyn na wzięcie ze sobą środków czynności i wełnianych skarpet.
Onuce mieliśmy w plecaku i były one nieobowiązkowe, tzn. mógł je nosić każdy, kto się nauczył je zakładać. Nastąpiło to o wiele później i ja również wolałem flanelowe onuce zamiast tradycyjnych skarpet.
– Zbiórka przed umywalnią!
Po chwili tłoczyliśmy się przed metalowymi korytami spełniających rolę umywalek. Do dyspozycji była tylko zimna woda. Praliśmy te skarpety w zimnej wodzie, a mydło za cholerę nie chciało się pienić. Przemyłem twarz, zamoczyłem jedną nogę, bo na drugą już nie było czasu i wypad na izbę. Całe to mycie przypominało mi cyrk wariatów. Bo jak w pomieszczeniu niewiele większym od pokoju, o wymiarach pięć metrów na pięć można upchnąć 40 zdrowych młodych mężczyzn, przy tym dając każdemu na dokładne umycie jedną minutę. W konsekwencji tego, wielu nawet nie zdążyło zamoczyć rąk, a gdzie tu mówić o myciu. Same środki czystości znacznie różniły się od tych w cywilu. Dwie szczotki do butów z których jedna z twardym włosiem, druga z miękkim. Maszynka do golenia, żyletki „Barbie”, które jak podejrzewam, były już tępe po wyprodukowaniu. Mydełko do golenia, pasta do butów.
Z goleniem to była niezła heca. W zimnej wodzie i przy braku dostatecznego czasu za nic w świecie nie dało się pozbyć zarostu. A sprawdzano skuteczność tej czynności kartką papieru. Najczęściej mat Gniady przykładał kartkę z zeszytu do naszej brody i lekko ją przesuwał. Nie daj Boże kiedy papier nie przesuwał się gładko, a że nie mógł, toteż każdy z nas otrzymywał bzdurną karę w postaci pompek i przysiadów, jak to określał mat:
- Za lecenie w ch … ja.
Wśród nas nie było nikogo, kto by nie doświadczył podniesienia sprawności fizycznej z racji niedokładnego ogolenia. Nie mogłem się doczekać ciszy nocnej, która obowiązywała od godziny dwudziestej drugiej do szóstej rana dnia następnego. Próżne to były nadzieje. Po powrocie z umywalni zaczął się wykład o prawidłowym złożeniu umundurowania w „kostkę”. Kostka to nic innego jak blat taboretu, na którym kładliśmy mundur przed snem. Musiał on tak być złożony, aby nie wystawał nawet na centymetr poza jego krawędź. Nie była to łatwa sztuka, i nie było dnia, gdzie tego powodu odwlekano nam ciszę nocną. Po jako takim złożeniu padła komenda:
- Na kojo raz!
Ci co spali na dole, niczym Wszoła na olimpiadzie potężnym susem wskoczyli do łóżek. Ja i pozostali mający łoża na górze, niezgrabnie ładowaliśmy się do góry.
- No nie … ku … wa - rozległ się głos kilku rezerwistów przebywających na sali, żądnych widowiska.
- Tak macie ładować się na górne koje – powiedział jeden z nich i zademonstrował jak należy kłaść się na górnych łóżkach. Po chwili wszyscy niczym trusie leżeli pod prześcieradłem, na które trzeba było rozwinąć filcowy koc, mając namiastkę cywilnej pościeli.
- Dobranoc wojsko!
Dało się słyszeć od wychodzących rezerwistów.
- Dobranoc – rzuciło kilku z nas mając nadzieję na sen.
Nagle rozległ się głos naszego mata:
- Cooo jest? wojsko nie zmęczone, że mu się jeszcze gadać chce!
- Z koja raz! – jak nie ryknie.
Rozległ się odgłos skaczących z góry, ci z dołu już stali przed łóżkami.
- Na kojo raz! – tym razem poszło sprawniej i leżeliśmy jak trusie.
- Dobranoc wojsko – rzucił Gniady wychodząc i gasząc światło.
Pomni wcześniejszej nauczki leżeliśmy cicho. Rozbłysło światło a niedawno żegnający mat wrzeszczy:
- Co wojsko się gniewa, bo nie odpowiada!
- Z koja raz – na kojo dwa!
I tak kilka razy. Widocznie zabawa mu się znudziła, bo rzucił tylko – spać ku…wa! i już go nie było.
Leżałem w milczeniu podobnie jak i reszta. Nikt z nas się nie odzywał, bo i po co. Każdy na swój sposób rozmyślał nad przeżyciami minionego dnia. Różne myśli kołatały mi po głowie. Kiedy pomyślałem, że przyjdzie mi tu spędzić dwa lata ciarki przeszły mi po plecach. Jak w kalejdoskopie zaczęły mi się przesuwać w myśli obrazki z dzieciństwa, kolonii i ostatnich dni w cywilu. Pomyślałem o rodzicach, dalekich ciotkach i wujkach i zapadłem w sen.
- Pooobudka! – wstawać – docierało do mnie jakby z oddali.
Okrzyk ten raz się oddalał, raz przybliżał, świdrując umysł. Otworzyłem oczy. Wzrok padł na biały sufit. Gdzie ja jestem? Po chwili gwar odgłosów dochodzących z sali z całym bólem uprzytomnił mi, że jestem w wojsku. Na dole już rządził gniady. Szybko zeskoczyłem z koja. Na spodenki gimnastyczne i podkoszulkę zabroniono nam zakładać workowatego zielonego dresu. Wychodzimy na zaprawę. Zbiórka na korytarzu! Ustawialiśmy się niezdarnie, jeszcze z resztkami snu.
- Pluton na zaprawę!
Padający śnieg i lekki mróz całkowicie pozbawił mnie resztek snu. Na zewnątrz panowały ciemności. Jedynie plac apelowy rozjaśniony kilkoma lampami i pobielony świeżo spadłym śniegiem był widoczny. Biegaliśmy wokół niego z piętnaście minut. Gniady się nie wysilał. Stał w miejscu. Chyba mu było zimno, mimo założonej panterki z imitacją futra przy kołnierzu, bo po chwili stojąc w kompanijnym oknie dyktował nam tempo. Co ciekawe nikt z nas się nie dziwił tej rannej zaprawie. Myślę, że już wtedy wiedzieliśmy, że o żadnym proteście nie może być mowy, a spełniając polecenia nie narażamy się na szykany. Jak szybko można zmienić psychikę człowieka, a on sam szybko potrafi się dostosować do nowych warunków. Jeszcze dwa dni temu było to nie do pomyślenia, a dzisiaj biegam w gaciach po śniegu.
- Człowiek nie świnia wytrzyma wszystko – podkreślał przy lada sposobności mat Kochański. Kombinowałem jakby tu zapalić papierosa. Wybiegając na zaprawę odruchowo chwyciłem paczkę „sportów” i zapałki licząc, ze uda mi się gdzieś odpalić. I nie pomyliłem się. W końcu placu, w dość znaczącej odległości od okien kompanii znajdowała się wielka tablica z objaśnieniami zasad prawidłowego zachowania się na strzelnicy. Była ona na tyle spora, że po chwili biegnąc odskoczyłem od reszty i już po chwili chowając się za nią ćmiłem papieroska. Po kolejnym okrążeniu dołączył do mnie Wiesiu. Rechocząc ze śmiechu, że się nam udało, przy ostatnim obiegnięciu placu dołączyliśmy do reszty nie będąc zauważonym przez naszego mata. Zawsze, gdy tylko była taka możliwość korzystałem z tego miejsca, na tyle skutecznie, że nikt nigdy mnie na tym nie przyłapał.
Po śniadaniu zaczęły się zajęcia na świetlicy. Były one na tyle dobre, że siedzieliśmy w cieple i w pomieszczeniu, kiedy za oknem szalała zimowa zamieć. „Przechlapane” mieliśmy dopiero po godzinie piętnastej kiedy kadra zawodowa udawała się do domu, a dowódca kompanii wydawał służbie dyżurnej polecenia docierania młodego wojska. Wtedy to wszystko zmieniało się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie wiem co dzisiaj jest plagą w wojsku, ale za moich czasów był to alkohol obecny wszędzie i o każdej godzinie. Pito na potęgę i na umór. My jako młode wojsko na razie mogliśmy tylko o tym pomarzyć, a mimo to, na plakacie zwalczającym skutki picia widniał napis; „Wódka to Twój wróg”! Korzystając ze sposobności, ze mnie nikt nie widzi, dopisałem pisakiem: „Dzielny żołnierz nie boi się wroga”. Spodobało się to głównie rezerwie, kadrze mniej. Na każdy nowy plakat wywieszany na korytarzu już ktoś zawsze do końca mojej służby wojskowej dopisywał moją myśl. W ten sposób niejako przeszedłem to tradycji batalionu zabezpieczenia. Najwięcej wszelkich wyskokowych napitków spożywano w dniu płacenia żołdu. Już od popołudnia „pociągano” skrycie na żołnierskich salach, które po wyjściu kadry zamieniały się w sale biesiadne. Kiedy rezerwista z innej sali tracił świadomość od alkoholowego ciągu wołał resztką sił czterech młodych. Ci wraz z kojem i pijanym marynarzem sunęli po hollu głośno przy tym wyjąc niczym karetki pogotowia czy straży pożarnej. W jego sali zostawiało się go na miejscu czmychając jak najprędzej, bowiem inny pijany rezerwista wymagał odtransportowania. Tak mijały pierwsze dni w tym cyrku wariatów. Chodziliśmy niewyspani, bowiem w założeniach cisza nocna była od 22:00 do 6:00, ale nas to nie dotyczyło. Każdy z nowo wcielonych do armii otrzymał od podoficera dyżurnego tzw. PPK, czyli Praca Poza Kolejnością. Z nastaniem ciszy nocnej byliśmy wykorzystywani do różnych prac. Najczęściej do sprzątania budynku kompanii, gdzie pastowaliśmy lamperię, a wszystkie klamki i lustra czyszczono pastą do…zębów. Najbardziej stresujące zajęcie polegało na sprzątaniu korytarza, a raczej jego posadzki. W tym celu przynoszono dwie olbrzymie skrzynie trocin. Na szczotach znajdowało się przeważnie 5 osób. Na komendę podoficera dyżurnego, udając odpalenie motoru i warcząc brum….brum rzucali się z dziką zajadłością na posadzkę wykonując szczotkami energiczne ruchy. Żeby nie odbywało się to na sucho wylewano kilka wiader wody na biało - czarną terakotę. 2 metry za szczotami wysypywano trociny, których było prawie do kostek. Teraz stojąc na nich trzeba było wykonywać ruchy przypominające nieudolne tany. W ten sposób trociny wchłaniały nadmiar wody, a jednocześnie służyły jako szmata. Gdy padała komenda – zmiana!, ci z trocin łapali za szczotki, a oni wskakiwali na trociny. Było to bezsensowne i miało chyba jedynie na celu upokarzać młode wojsko. Pewnego razu, a było już dobrze po północy, miałem pracę poza kolejnością do 3:00 nad ranem. Ponoć taki a nie inny wpływ na to, miało skumulowanie kar, które tylko sam Bóg raczy wiedzieć, od kogo je otrzymałem. Załapałem się na czyszczenie toalet. Za pomocą cegły drapałem porcelanowe niby muszle i kafelki. Sanitariaty kadry były bardziej normalne, z drzwiami i klozetową muszlą wraz z sedesem. Zmęczony postanowiłem usiąść na niej na chwilę, aby nieco odpocząć. Sam nie wiem kiedy zmorzył mnie sen. Śniło mi się moje cywilne życie, dom, praca. Nagle zerwałem się mogąc złapać tchu. Nie wiedziałem w pierwszej chwili co się ze mną stało i gdzie się znajduję. Ocierając rękoma wodę spływającą mi do oczu zauważyłem niedaleko mnie podoficera z pustym już metalowym wiadrem. Widząc, że na chwilę zasnąłem zakradł się i to wykorzystał w perfidny sposób.
- Co jest młody? Spać się wam zachciało, a sracz się sam posprząta – odezwał się do mnie.
- Obywatelu mat - melduję, że usiadłem za potrzebą!
- Co wy mnie rezerwistę chcecie okłamać!
I naraz jak nie wrzaśnie:
- Sraliście przy zamkniętej desce?
- Dobrze, pójdziecie spać, jak się załatwicie, zawołacie mnie, a ja sprawdzę czy mnie nie okłamaliście – zrozumiano!
- Tak jest – odparłem bez namysłu.
- A teraz biegiem na salę założyć suchy dres, czas wykonania polecenia 2 minuty.
Skoczyłem niby koń na gonitwie. O dziwo sala żołnierska była pusta, a moi koledzy podobnie jak i ja zmagali się z rezerwą a raczej ich wymysłami. Biegnąc w suchym dresie znalazłem się w dla mnie nieszczęsnym kiblu. Co ciekawe, cała złość i chęć przeciwstawienia gdzieś się ulotniła. Podobnie moim kolegom. Byliśmy jak bezduszne roboty wykonujące nawet najgłupsze polecenia żołnierzy starszego rocznika. Zastanawiałem się teraz, do której mi tu przyjdzie tkwić. Przebiegając koło podoficerskiego stolika zauważyłem, że nie ma jeszcze godziny 2. Do pobudki jeszcze cztery godziny. Skąd ja mu teraz
g … no znajdę. Na swój organizm a raczej układ pokarmowy nie mogłem liczyć. Jakoś ta czynność wydalania na początku służby u każdego z nas zaszwankowała. Prawie przez tydzień nie mogłem się opróżnić, a teraz mam tu zrobić na zawołanie. Jednak niezbadane są wyroki boskie. Kiedy stojąc koło kabiny prysznicowej rozmyślałem, nad moim losem – usłyszałem huknięcie drzwiami. Odskoczyłem od ściany i z zapałem zacząłem czyścić wielkie lustro wiszące nad umywalką.
- No ja pier … lę, kocie co jest ku … wa, podpadłeś?
Bełkotał mat Skotnicki, który za kilka dni wychodził do cywila, a cieszył się sporym uznaniem i żołnierzy jak i kadry.
- Nie bój się, za mało mi na liczniku zostało, żeby tu ciebie je … ać, ja już jestem Pan, rozumiesz?
Zapach nie strawionej wódki doszedł do mnie.
- Wys … am się i mnie tu już nie ma.
Zatoczył się ciężko, rozejrzał się przekrwawionymi od namiaru gorzałki oczami. - O wys … am się w kibelku kadry – stwierdził radośnie.
Usłużnie otworzyłem mu drzwi. Usłyszałem odgłos stęknięcia i charakterystyczny dźwięk wydalanych gazów. Na moje szczęście w spłuczce nie było wody. Wytoczywszy się z kabiny pogroził mi pięścią i kazał we wiadrze przynieść wody i sprzątnąć po nim.
- Wszystko będzie jak obywatel mat każe – odparłem.
Najbardziej mnie niepokoiło, czy pełniący służbę się zorientował, że ktoś korzystał z toalety. Z największą ostrożnością uchyliłem drzwi i przez szparę zerknąłem w kierunku stolika dyżurnego. Na moje szczęście nie było przy nim nikogo. Pełniący służbę w nocy, co jakiś czas chodzili na swoją salę, aby się ogrzać, bo na hollu zawsze panował przeraźliwy ziąb. W muszli leżało moje wybawienie i nadzieja na sen. Była kupa i to ogromna, widocznie mat, albo zjadł dużo, albo co najmniej od dwóch dni nie korzystał z wychodka. Aby nie dać ponieść się emocjom odczekałem z 20 min., nie robiąc nic. Kiedy uznałem, że nadszedł mój czas wyprysłem z kibelka jak z procy biegnąc w kierunku podoficera. Stanąłem na baczność i zameldowałem:
- Obywatelu mat, marynarz p … da melduje wykonanie polecenia zrobienia kupy!
- Ano zobaczymy – podniósł się z krzesła i ruszył w kierunku ubikacji. Ja za nim ciekaw jak zareaguje. Otworzył drzwi i spojrzał w muszlę.
- Fiu, fiu – gwizdnął pełen podziwu.
- Najeb … liście wedle rozkazu, nawet za dużo, ale rozkaz to rozkaz.
Sprzątnąć mi to gówno i wypad na salę!
Mój pierwszy fortel wypadł nad podziw dobrze i o 2:45 drżąc z zima leżałem już w swoim wyrku. Zasnąłem momentalnie i … błyskawicznie była pobudka. Większość moich kolegów zakończyła pracę o 3:00 a byli i tacy, co nie spali do pobudki.
Nie taki diabeł straszny…
Dzień następny nie różnił się niczym innym od mijających. Codzienna „zaprawa” przed śniadaniem, ryki rezerwy i poznawanie kadry, która w początkowym okresie nas nie zauważała, komunikując się z nami jedynie przez podoficerów. Tak było aż do pierwszych zajęć z taktyki w terenie. Bodajże z dwa tygodnie po naszym wcieleniu zapowiedziano nam, iż jutro czekają nas zajęcia w terenie. Nawet byliśmy zadowoleni, każdy liczył na jakąś odmianę, bo tak po prawdzie nosa nie wyściubialiśmy poza naszą kompanię. Broń przydzielono nam bodajże z trzy dni wcześniej, jednak dopiero po przysiędze mogliśmy z nią pełnić służbę. Ja otrzymałem KBKAK ze składana kolbą, chociaż bardziej mi „leżał” KBKAK AKM z drewnianą kolbą. Jak się nie ma co się lubi to, się lubi co się ma i do końca mojej służby nie rozstałem się z moją giwerą. Nawet dzisiaj potrafię bez zastanowienia podać jej nr seryjny. Wtedy, podczas służby często budzono nas w nocy i kazano recytować numer broni przydzielonej. Biada temu, kto się pomylił, lub nie potrafił bezbłędnie odpowiedzieć. Oprócz wspomnianej broni wydano nam całe oporządzenie. Przerażenie mnie ogarnęło, kiedy ujrzałem ten cały kram, który na siebie było trzeba założyć. Wspólnie, przy pomocy kolegów pozapinano wszystkie paski troki. Obładowani niczym pierwsi amerykańscy kosmonauci na księżycu, biegliśmy na miejsce zbiórki na placu apelowym. Gorszej pogody już nie mogło być. Na zewnątrz przy parostopniowym mrozie szalała śnieżna zadymka. Grafitowy kolor nieba wisiał nam dokładnie nad głowami. Uformowani w czwórki ruszyliśmy na niedaleki małpi gaj, położony tuż przy morskiej skarpie. Padła komenda:
- Biegiem!
Ostry kłujący śnieg wciskał się dokładnie wszędzie. Za kołnierz, pod mankiety. Biegłem z innymi, klnąc w duchu wszystko i wszystkich. Całe to tałatajstwo w postaci maski przeciwgazowej, OP – 1, ładownice, saperka i plecak, nie wspominając o karabinie utrudniało normalne poruszanie a cóż dopiero bieg. Po kilku minutach nikomu nie przeszkadzał śnieg, ba, nawet był mile widziany, bo chłodził rozpalone czoła i policzki. Nareszcie ukazał się plac ćwiczebny i zadaszenie, pod którym tłumaczono nam dzisiejszy temat ćwiczeń. Zapamiętałem go do dzisiaj, a brzmiał: „Taktyka pojedynczego żołnierza na współczesnym polu walki”. Podzielono nas na drużyny i zaczęła się jazda, i to jaka, wszystkie ćwiczenia i wysiłek w cywilu, był niczym w porównaniu do tego co nam zafundowano. Na początek padła komenda:
- Maski włóż! Zgrabiałymi z zimna palcami wyłuskałem maskę i założyłem tak jak nam kazano. Co innego teoria, a co innego praktyka. Maska za żadne skarby nie chciała się dać nałożyć na mokrą głowę i twarz. Dopiero perspektywa mata Gniadego, który bez pardonu walił „oporniachów” w kark

1016.a wafelki kukuruku ktoś pamięta jeszcze ? :)

1015.przydatne to

1014.Zobacz tu: www.giftstor.org/tomkiel05fst.html Nawet Bóg w katolickich objawieniach mówi że chińszczyzna truje i zakazał używać zatrutych chińskich rzeczy żeby się nie zatruć.

1013.poszukuje słów piosenki, mniej więcej pamiętam tylko niektóre urywki: "nieznany myśliwy zranił ją żartując...." i "widziałam motyla ja bujał wśród traw"
Jeśli ktoś zna tą piosenke i ma słowa proszę o kontakt e-mail: pyza1008@wp.pl

1012.fajna ksiazk

1011.:):):)

1010.Oczywiście że był taki program DROPS, jestem z rocznika "84 i coś tam pamiętam, pytałem znajomych z mojego rocznika i nikt nie pamięta. Kiedyś myślałem że sobie coś ubzdurałem z tym dropsem albo mi się przyśniło, ale widzę że są tu osoby które też to pamiętają. Wydaje mi się że DROPS leciał przed albo po teleranku bądź przed albo po 5-10-15. Więcej nie pamiętam:)

1009.Jakiś czas temu - ponad rok :D - zapytałem o chińskie bajki, podając tekst piosenek z tej serii.
Okazało się, że to Bajki Japońskie, z których pochodzi piosenka o Wielkim Fu i ta druga pioseneczka o bajce, która szła przez las.
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, posłuchać, a nawet obejrzeć fragmenty to odsyłam na stronkę:

www.nostlagia.pl

wielka baza tego, co powoduje gęsią skórkę, chwyta za serce i wzrusza do łez.
POLECAM !!!

1008.potrzebuję wszelkich informacji na temat chińskiej bajki WIELKI FU... pomoże ktoś? :)

1007.Strona fantastyczna. Łza się w oku kręci jak się to czyta. Rocznik "73, więc ten okres pamiętam raczej jako beztroskie dzieciństwo.

1006.Szukam zegarka montana z melodyjkami. hroopek@wp.pl

1005.dddddddd

1004.Strona jest wspaniala...Naprawde mozna sie posmiac

1003.Witam
Wielkie Gratulacje dla twórcy strony!! -jest po prostu The best!!

1002.Po 20 latach na obczyznie, ta Polska ktora opisales jest dla mnie jedyna jaka znam.
Czytajac, przypomnialem sobie wiele rzeczy, wrocilem do dziecinstwa, usmialem sie i lezka w oku mi sie zakrecila. Wspaniala strona. Dziekuje bardzo.

1001.genialna strona :-)
gratuluje pomyslu i pozdrawiam

1000.Chłopie szacun potęzny dla ciebie. Tyle wspomnień z dzieciństwa. Dzieki wielkie.

999.lubiłem kupowac lody bambino o róznych smaka na patyku , które kupowałem na plazy w władysławowie , i na tem temat opisałem w moje autobiogracjii biogracja nr 7 w : www.mkrauss.com

998.Popieram i potwierdzam o istnieniu tego programu,jak rowniez o istnieniu Pi i Sigma z Matplanety:)i wielu innych zapomnianych niestety...

997.kocccccccccccccccccc

996.Co tu wiele mówić, jaki ten świat mały i jak zbieżność wspomnień nie tylko co do formy ale nawet treści.

995.zajebistego karnawałłu!!!!!!!

994.Jeśli szukasz Gości z Galaktyki Arkana wejdż na stronę Nostalgia czyli portal wspomnień.

993.witam wszystkich szukam filmu " Goście z Galaktyki Arkana " czy może mi ktoś pomoc, chciałbym zrobić niespodziankie żonie. prosze piszcie domnie na E-mail . Pozdrawiam

992.gdzie jest strona ?

991.poszukuje numerów małego modelarz z roku 1970 nr 12 i 1979 nr 8.oraz innych modelarzy z polskimi samochodami

990.Szukam filmów "jak utopić dr mraczka","klatka pełna ptaków "" Arabella" i pozostałe z tej serii

989.wspaniała strona.. ja nie znam tych czasów z autopsji [rocznik "86] ale wiele rzeczy znam i kojarzę:) dla mnie to też powrót do dzieciństwa:) szkoda że moja 9letnia siostra nie będzie miała takich wspomnień.. ja oglądałam Rumcajsa, ona ogląda cartoon network;P

988.Kto zna szyfr na kostkę rubika? Szczególnie zależy mi na ułożeniu dolnego krzyża. Pisać gg 9988341 proszę:D Z góry dziekuje;p;p

987.szukam pomysłu na przebranie dla dziecka na karnawał za świerszczyka

986.jesteście oooddlloottoowwii

985.szukam zabawki - gry latająca bila

984.Fajna strona, ale moglibyscie dodac wiecej rzeczy

983.Powinniście dodać "Rylexy" - czyli slepy górnicze w których można było kupować za talony, które otrzymywali górnicy za pracę w niedziele, wolne soboty i święta. Kadra górniczo-partyjna otrzymywała oczywiście te talony za zasługi. Nazwa "Rylex" pochodziła od górnika dołowego, potocznie zwanego "rylem". Funkcjonowały one na Śląsku od początku do połowy 80-tych. Zaopatrzone były w towary albo deficytowe polskie albo zagraniczne (zachodnie).

Fajna strona. Niech młode gumiaki z Che na koszulkach wiedzą jak wyglądał PRL. Pozdrawiam.

982.Dzięki... kimkolwiek jesteś :-) kawał dobrej roboty, wreszcie mogłem pokazac dzieciakom saturator... Genialne! Pozdrawiam

981.pańska skórka składniki przyżądzania

980.Wspaniała strona. Nie wiedziałem, że tak dużo pamiętam i że tak długo można wspominać. Ten pomysł niegdy nie zaginie. Gratulacje i powodzenia.

979.kto umi rozwiazac 758 dag = g

978.dzięki za cudowną stronkę, przypomniała mi czasy dziecinstwa, pozdrawiam

977.Ale się uśmiałem, ale sam te czasy jeszcze pamiętam trochę (w XII 81 miałem całe 11 miechów :P ). Świetna stronka, oby tak dalej. Pozdrawiam.

976.plissssssssss sprzedajcie mi helikopter na linke plissssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssss ssssssssssss

975.czy ktoś mi sprzeda helikopter na linke ? za 15 zł? plisssssssssss

974.no, poprostu super!! jestem rocznik 68 i te rozne duperelki mi staja znowu przed oczami z lat mlodzienczych i dziecinnych, jako zywo!! jeszcze moze troche fotek i bedzie superfajowsko! pozdrawiam!

973.Krzysio70 , Zezem leci aktualnie w TVP Kultura w niedziele o 20

972.Dzięki za tę stronę. Jestem rocznik 82, sporo wspomnień, sporo rzeczy nieznanych. Zrobiłem sobie pukawkę. :-)

971.Super, ale nie znalazłem nigdzie "ZEZEM" a to był niezły program

970.dzięki za ogrom wspomnień z młodości

969."Fajowo", zdjecie fartuszkow szkolnych jest z mojej szkoly, byc moze 4 albo 5 klasa podstawowki. Super ze to tu znalazlem. Oprocz tego super strona. Dawno tak sie nie usmialem. Pozdrowienia dla wszystkich Rybniczan i innych prl-owskich nostalgikow w polsce. Adam Köln et Giessen

968.Dzięki, stokrotne dzięki za tę stronę. Jestem rocznik 73 i aż mi łzy stanęły w oczach gdy czytałem te strony. O rany, ale to były czasy... :-)

967.Hej:-P

966.Witam! Poszukuje artyków z RÓŻNYCH gazez o festiwalu piosenki radzieckiej w Zielonej Górze!
Dziękuje za wszytskie wskazówki!

965.mz 250 ts tuning 26 koni

964.Bardzo dziękuję za tą stronkę! Bardzo miło jest powspominać! Pamiętam jak się dowiedziałam o stanie wojennym: nie oglądałyśmy z mamą Teleranku bo wybierałyśmy się na przedstawienie do Teatru Bagatela w Krakowie na "Czerwone Trzewiczki" wg Andersena! Jak mama nas ubrała i wyszłyśmy z bloku to taka starsza pani obładowana siatkami wypełnionymi cukrem zdziwiła się gdzie my się wybieramy bo przecież jest "stan wojenny". Bardzo się przestraszyłam! Martwiłam się, że nie będziemy mieć co jesć więc schowałam kiełbasę i chleb za kaloryfer! Znalazłam to jedzenie ususzone na wiór 15 lat później podczas remontu mieszkania ;)

963.Posiadam takiego diabełka z odpustu... Niedawno go zdobyłem chyba jestem jednym z niewielu :) Pozdrawiam

962.Pozdrowienia po roku z haczykiem.

961.Heh, wspaniale. Szczesliwie udalo mi sie zaczepic o ostatnia dekade tych interesujacych czasow (rocznik "79) :)) WSPANIALA STRONA!

960.fajna stronka=)

959.Smieszno i straszno.
Zrobiłbym jeszcze dział "Post Scriptum" z cytatami po 1989r., w stylu "nie wszystko w PRL było takie złe", pochodzącymi od wszystkich nieutulonych sierot po komunie, które w prlu ważyły 40kg mniej i jeździły na wczasy w Bułgarii.

958.W 1970 roku "Świat Młodych" ukazywał się dwa, a nie trzy razy w tygodniu: we wtorki i w piątki. Miałem wtedy 12 lat i specjalnie wstawałem przed 7.00 rano (o 7.30 już był nakład wykupiony!), żeby kupić ulubioną gazetę. Łezka w oku się kręci!!! Gazeta była czarno-biała, dopiero później ukazywała się w kolorze. Dodam, że nowe, kolorowe pisemko bardzo straciło na jakości, zyskało tylko kolor, nakład i objętość.

957.z nudów wymyśliliśmy tzw. "grę wigilijną". W którąś wigilię wynajęliśmy od dozorcy salę gimanstyczną w naszej dawnej podstawówce (koszt - alpaga) ale już nie chciało nam się grać w siatkę no ale przecież zapłacone. Burza mózgów i: jeden stoi oparty rękami o ścianę a reszta nawala piłką z kopa w niego. Gość nie wie kiedy dostanie ale nie może się ruszyć. Na ścianę idzie ten, który spudłuje najbardziej. To już był chyba ostatni etap zniechęcenia.
Wynajęcie hali Gwardii kosztowało 2 flaszki wódki (co było trudne do zdobycia ale od czego meta).
Inną grą było wbijanie piłki pomiędzy parkan a ścianę transformatorowni. Oczywiście z pierwszej piły.
Czasami graliśmy w zmodyfikowanego warszawiaka (my to nazywaliśmy jedno podanie). Ponieważ za parkanem szkoły był budynek i jak ktoś nie trafił ale w jakimś oknie bloku pokazała się twarz był uratowany, nie szedł na bramkę. Jeszcze parę innych gier wymyśleliśmy ale chyba napiszę o tym później.
Generalnie było trudno ale chociaż szczupły byłem i miełem super kumpele i kumpli.
Pozdro,
Grzegorz

956.ej wiecie coto syf???

955.słuchajcie a syfon na naboje ktoś pamieta, saturatory na ulicach z gazowaną wodą z sokiem lub bez albo hicior w postaci torby po masce p-gaz zamiast tornistra, żołnierzyki w róznych postawach strzeleckich wszelkich formacji,
dawajcie do pieca
pozdrawiam TS

954.Super pomysł. Czasem dobrze cofnąć się i powspominać. Pozdro :)

953.super strona, przypomina dawne czasy, zarówno te dobre jak i złe strony tamtych czasów, a prz okazji można się pośmiać.

952.piszę jeszcze raz bo chcę podziękować twórcy strony, że ją stworzył i że są tu same sympatyczne rzeczy . Cieszę się, że nie ma tu przechwalanek, krytyki a jest kultura, kultura i sympatia. Będę od dziś tu zaglądać i wspominać, wspominać, wspominać. Pozdrawiam wszystkich.

951.dziś znalazłam tę stronę i aż oczy mi rozbłysły od razu spostrzegłam, że piszący to rocznik siedemdziesiąty. Bardzo się zdziwiłam bo moje dzieci są z tego rocznika a ja cały czas byłam przekonana, że do wspomnień wracają tacy jak ja albo troche młodsi ode mnie. A mam tyle pięknych niesamowitych wspomnień czy jest tu ktoś kto przyjeżdżał do Pani Scholci do Świętajna

950.Do Jurka: nie "Wszystko co mamy Polsce oddammy", tylko "Wszystko co nasze Polsce oddamy" i nie jest to Hymn Młodzieży Demokratycznej ale Hymn ZHP, wciąż obowiązujący.

949.Do Janka: Mirinda jest cały czas produkowana przez koncern PepsiCo - podobnie zresztą jak Pepsi Cola. CAły czas smakuje tak samo, tylko butelki nieco inne.

948.Kiedyś poszedłem do biblioteki w Warszawie porosiłem o kilka roczników "Ekspresu Wieczornego" z lat 80-tych, przeglądałem je...również program telewizyjny i prawie płakałem jak ktoś ma możność dotarcia to polecam!! / jestem z 72/

947.patrzac na pokolenie ktore wlasnie dorasta (tel.komorkowe,komputery,laptopy,mp3 ..4...) i wychowane jest w nieco odmiennych warunkach niz ja,zatanawiam sie czy chcialbym sie z nimi zamienic......raczej nie.Wiadomo,komuna itd..ale czlowiek nic nie mial podane na talerzu,o wszystko trzeba bylo zabiegac ,ruszyc glowa i kombinowac.moze kilka przykladow.Do fascynujacej gry wystarczyl kapsel od butelki i trasa nabazgranej kreda zwinieta ze szkoly,(zawodowcy posiadali ich kilka,np wypelnione woskiem nie robily rowerkow itd..) Mega szpanem bylo posiadanie resoraka z majorette lub matchboxu, roweru bmx,lub zegarka z melodyjkami... teraz siedzac w londynie,prawie placze jaka wielka to mialo dla mnie wartosc... ale coz czasy sie zmieniaja.....jak sobie cos przypomne,a mam tego sporo odezwe sie ponownie Do ZOO

946.a pamiętacie jak każdy na podwórku był Jankiem z "Czterech pancernych.." a najładniejsza dziewczyna była Marusią

945.Jestem rocznik 71. Łza się w oku zakręciła jak to czytałem. To były czasy, echh... Wielkie dzięki za tę stronę!

944.dokończę wpis. Która to mirinda była chyba nawet lepsza. Jakoś teraz nigdzie jej nie widze w sklepach.
Natomiast ku mojemu zaskoczeniu powrócił "paprykarz szczeciński". To by ło ochydztwo robione z resztek rybich wątpi z ryżem, papryką i konserwantami.

943.Teraz dzieci pewnie w takie bajki nie uwierzą ale w roku 1983 jak byłem na piewrszym roku studiów w Szczecinie młodszemu o 8 lat braciszkowi z Miastka wiozłem pociągiem butelkę pepsi. Wtedy były to szklane chyba 1,5 litrowe butle.
Wsiadłem w pociąg Szczecin-Białystok żeby w Słupsku przesiąść sie na pociąg do Miastka i wszyscy w przedziale bardzo dziwnie sie na mnie patrzyli. Bo nie miałem bagażu tylko te butelkę pepsi, którą połozyłem na półce nad głowami.
Teraz pewnie nikt w to nie uwierzy ale w tamtych latach nie było takiej możliwości żeby w mieście poniżej 100.000 mieszkańców można było w sklepie kupic taki rarytas.
Wtedy w Szczecinie poza pepsi mozna było kupic mirindę, która chyba była nawet lepsz

942... a jeśli chodzi o bicie przez nauczycieli to najbardziej bolało po dłoniach takim ogromnym drewnianym cyrklem do rysowania kredą na tablicy. Że nam tym dłoni nie połamali to nieomal cud. Cyrkiel był wielgachny z jasnego drewna, lakierowany i kanciasty.
Te kanty bolały najbardziej...

941.Nigdzie nie mogę znaleźć oryginalnego tekstu, który jako dzieci musieliśmy spiewać w podstawówce "Wszystko co mamy Polsce oddammy.." To sie chyba nazywało Hymn Młodziezy Demokratycznej. Zmuszano nas na pierwszej lekcji w szkole podstawowej nr 1 w Miastku do codziennego śpiewania hymnu.
Oczywiście go przekrecaliśmy (np świty sie bielą , krowy sie cielą .. itp) Czy ktoś wie gdzie można znaleźć oryginalny tekst ?

940.hehe-super strona ,jak to kiedys ktos powiedział: "wypiardowa i z przytupem" :) ...faktycznie zebrales w jedno miejsce WSZYSTKO co kojarzy sie nam z czasami pieknego(?) komunizmu, biedy na naszym owczesnym rynku i blogimi wspomnieniami z dziecinstwa (jestem rocznik 1976)..czekamy na kolejne dopiski,a jak i nam sie cos przypomni to damy znac! szczegolnie wyczekujemy rozwiniecia watkow o filmach z tamtych lat-hihi..ja najbardziej pamietam program TV w poniedzialki: pan Suminski, potem Jane z dzungli, potem hans Kloss..ale byl repertuar :)..a w wakacje same filmy sasiedzkie=wegierskie, czeskie, rosyjskie, NRD....powodzenia!

939.Kto pamięta chińskie bajki?
"Wielki Fu skończyl tom bajek stu.
Rzekł: Oto mądrość wielka, pójdę zażyć snu.
Lecz ledwo oko zmrużył w ciszy wonnych nisz,
wtargnęła w sny Zaklęta Mysz.
Wstań, pisz bajeczki! Wielki Fu!
Wielki Fu skończyl tom bajek stu.
Rzekł: Oto mądrość wielka, pójdę zażyć snu.
Lecz ledwo oko prawe zmrużył wielki mąż,
w syn się wkradł Zaklęty Wąż.
Wstań, pisz bajeczki, Wielki Fu!"

To były coolowe i naprawdę mądre bajki.

I jeszcze jedna piosenka, która też pochodzi z tej serii:

"Szła nocą bajka przez pola i wsie,
przez Zaklęty Las.
Smutno było Jej i źle
Nawet Jej przyjaciel-Księżyc zgasł.
Wtem promyk świeczki
na dróżkę padł
i piosenka - hop! - z okienka
za bajką w ślad.
Jutro znów wzejdzie ze snu
kolorowy dzień.
Znów będzie dróżką do kresu dnia
bajeczka szła!"

Śpiewałem tę piosenkę moim bratanicom jako kołysankę, kiedy były małe. :)
Pozdro dla wszystkich

Krzysiek (rocznik 72)
OSTROŁĘKA

938.Kocham alppage

937.lubie te wszystkie serie

936.Do Konusów właściwie też należałem, ale długie monnotonne lekcje śpiewu, dykcji w MDK na Kołłątaja znudziły mnie, wolałem grać w piłę i zrezygnowałem. Frontmanem w zespole był taki rudy, piegowaty koleś, ciekawe gdzie teraz jest i co robi.

935.Git opisy. Całe dzieciństwo mi się przypomniało. W trampkach, od gry w piłkę na asfalcie robiły mi się dziury w podeszwie, więc wkładałem kawał gazety grubo zwinięty, polując na dostawę trampek w sklepie, żeby mama nie kupiła mi obciachowskich juniorek. A na saletrę z cukrem w zakrętce mówiliśmy UFO. Dodałbym jeszcze pojęcie - ląt. Moczyło się sznurówkę w słoiczku z wodą z rozpuszczoną saletrą. Po odparowaniu wody wyjmowało się sznurówkę i służyła jako wspaniały ląt. Czasem odpalał on korki obrane z tego czegoś, a czasem był atrakcją samą w sobie. Obieraliśmy też siarkę z zapałek do łusek KBKS, zagniataliśmy i ustawane to było na szynach tramwajowych. Ustawienie kilku łusek w odstępach nazywane było karabinem maszynowym. Pozdrawiam.

934.LOL

933.GALAXIAN - gra komputerowa na tzw strzelnicach albo w salonach gier w latach 80

link do zdjecia ponizej

932.czytalem z rozbawieniem, ale GRA W SYFA mnie rozwalila - jeszcze sie smieje

--przypominam sobie jak rzucalismy sie w podstawiaku stara bulka z maslem wyjeta z kosza - sprawa miala reperkusje "u dyra", poniewaz dziewczyny zakablowaly, po tym jak "lotka" zostala skierowana w ich strone

przegladajac strone przypomnialo mi sie pare rzeczy;

NARTKI - gumowe nakladki zdejmowane z poreczy w blokach i ciete na wymiar ok 50 cm - sluzyly jako narty na malych gorkach, chyba ze ktos mial buty typu narciary lub "LIGIE GLANY" czyli buty z plaska podeszwa dobrymi do slizgawek

KRABY - Gra podczas WF" zazwyczaj stosowana przez nauczyciela jak dwie klasy byly razem na WF i bylo duzo chlopa - na stronie wystepuje jako dupniak.

HISTORYJKI - mini komiksy z gum donalda - co lepsi mieli cale pliki zwiazane gumka /doskonale na handel wymienny/

GRA W GRZEBIEN - dwoch delikwentow na przemian uderzalo w grzebien przeciwnika zeby jak najwiecej wypadlo z niego zabkow - przegrywal ten z grzebieniem bezzebnym /podczas koncowych starc bywalo bolesnie - brak mozliwosci dobrego chwytu/

GRA W KONIKI - walka dwoch dwu-osobowych zespolow - wchodzilo sie na plecy kumplowi /tzw koniowi/ i probowalo sie zwalic na glebe goscia z drugiej druzyny - koniem zazwyczaj bywali goscie o ksywie gruby

ROBIENIE SYFONA - rodzaj kretynskiej zabawy /byla umawiana podczas lekcji w tajemnicy/ po spiskowych ustaleniach/ - na przerwie lapalo sie /znienacka/ upatrzona wczesniej ofiare - poziomo wkladalo sie ja pod umywalki i odkecalo krany na max /gosc po syfonie mial mokra glowe, dupsko i skarpety/

PACHTA - jedzenie kradzionych owocow /pod nieobecnosc dzialkowiczy/

PLUJKA - broń / strzelanie kulkami z plasteliny za pomocą rurki i wydmuchu z ust/ - rurki zdobywalo sie z elementow laczacych figury geometryczne w salach matematycznych lub chemicznych, badz z rozkreconych olowkow metalowych - bolesne uderzenie w szyje

POCZYTAJ MI MAMO - bajki z tej serii byly chitem przedszkolakow w latach 60-70 - wspominam z z nostalgia w epoce kartoon network

ps

Atari 65 XE kosztowal 125 dolarow + magnetofon do niego 48 dolcow - byla to jak na tamte czasy rownowartosc kilkuletniej syrenki 105 - czyli bardzo sporo / komputer dla dzieci z rodzicami ktorzy mieli tzw chody albo byli ustawieni/

931.Genialne, wprost rewelacyjne!!!! Można sie zdrowo uśmiać ale i przypomniec sobie ówczesną skomplikowaną (?!) rzeczywistość. Gratuluję dobrej roboty. Niełatwo było to pewnie zebrać do kupy

930.Prosze o mp3 afrika simone ramaya

929.Cześć jestem andrzej nie wiem czy jest pełna wersja dzwonku siekiera motyka jak będzie odpiszcie tutaj no to pa.

928.cool

927.fajno fajno

926.Chciałabym kupić płytę Africa Simone. Czy jest możliwość?

925.Bardzo miłe wspomnienia :) Dzięki za taką stronę!!!

924.KONUSY miały dwa przeboje. Ten drugi leciał jakos tak:

Bawcie się z nami
bawcie się też, każdemu przyda się
taka gra

Bawcie się z nami, sprawdzajcie się
a każdy równe
szanse
ma.

923.WIEKIE DZIEKI!!!!!
W moim wieku (1974r) taka strona to skarb - wehikuł czasu do młodości...

922.Strona powalająca. Ale kompletnie zaskoczył mnie brak mojej pamięci związany z pistoletem "Precyzja". Po wyświetleniu zdjęcia byłem już całkiem ugotowany. Gratuluję stronki. Spróbuję pomysleć co by jeszcze dopisać.

921.Nie wiem czy nie mylę tego z innym programem sportowym ale był jakiś z muzyką Chicory Tip - Son Of My Father

920.Niutek, ja tez ogladalem 1500 sekund wielkiego sportu, program byl autorstwa Wlodzimierza Zientarskiego a ten utwor chyba w wykonaniu ELO

919.a czy ktoś pamięta ciuchcię z groszkami?
próbuję znależć jeszcze jakieś nowe hasła ale autor już chyba wszystko wyczerpał.gratulacje

918.Rocznik 1972

Chylę czoła!
Trafiłem tu zupełnie przypadkowo, poszukując oryginalnych tytułów filmów, które zamierzam sobie ściągnąć z sieci. Nie mam w tej chwili (patrz czas wpisu) sposobności, by przejrzeć wszystko, co zostało tu zawarte, ale na pewno tu wrócę i będę wracał. Mało tego! Rozpowszechnię tę stronkę wśród takich jak, wiernych sympatyków szczególnie lat 80-tych. Ta stronka to istny skarb wiedzy i obyczajowości. Z góry ją chwalę, bo juz to co zdołałem tu znaleźć jest dowodem niesamowitego wyczynu, dlatego...

"Kolego Radziel!
Jestem niezwykle poruszony tym, co zobaczyłem jako efekt Waszej pracy, kolego.
Wasz trud, znój, zaangażowanie w mozolny wysiłek skupienia w jednym miejscu tylu cennych wiadomości z lat młodzieńczych mojego... naszego wspólnego tu życia, jest niewspółmierny do mojej... naszej kolektywnej wdzięczności. Sądzę, że jako przedstawiciel tego pokolenia mogę w imieniu kolegów i koleżanek należących do Międzysieciowego Koła ZSPM wyrazić koledze nasze podziękowanie i zgłosić wniosek o udekorowanie kolegi Radziela odznaką "Zasłużonego Dla Dobra Pamięci O Tamtych Fajnych Czasach", który zostanie w trybie przyśpieszonym przegłosowany, myślę przez aklamację, na najbliższym zebraniu Rady Koła.
Oby tak dalej, Kolego Radziel! Wasz trud kolego, to woda na młyn naszych celów i zamierzeń. Wasz znój to sól w oczy parchatych wywrotowców i oportunistów naszego wspólnego dzieła!
Z koleżeńskim pozdrowieniem."

Hehe... Osiem zdań, a tyle treści. To były przemówienia!
Mykam, ale tu wrócę. Z kolegami i koleżankami :P
See Ya

917.Oglądałem jako 12 letni chłopiec program "1500 sekund wielkiego sportu", w którym motywem przewodnim był utwór instrumentalny, jaki? Nie wiem, lecz bardzo chętnie poznałbym jego autora lub tytuł
z poważaniem
Niutek

916.Znalazłem tu wpis o "Konusach". Miło, że ktoś o nich pamięta. Jestem jednym z nich... chcę zebrać materiały archiwalne i utworzyć jakąś stronkę. Oby sie udało. Pozdrawiam

915.Hejkum! Drogi Radzielu, chyba starałeś się jak mogłeś ukryć tę superstronę. Nie mogłem tu chyba z rok trafić, myślałem że zlikwidowana. Korbatz? Howgh!

914.Tomek napisał: "Była konkurencja kto ma lepszą gierkę. Osobiście najlepiej mi się grało na ośmiornicy, były też Formuła 1, hokej, kucharzyk,spadające jajka , kosmiczny most, potem (1990) weszły już niemieckie i japońskie badziewia." Tomku, ja już w 1985 miałem takie "japońskie badziewie" - mama dostała je od swego penpala z Tokio. Nazywało się to "circus" a zabawa polegała na odbijaniu przez foke piłki nosem. Osobiście nazywaliśmy tą gierkę "komputerkiem". Ruskie gierki pojawiły się znacznie później i były raczej kopiami tych dalekowschodnich. Co nie zmienia faktu iż darzę tamtych dni sentymentem (rocznik 1976). Po prostu byliśmy dziećmi i te czasy nieważne jak badziewiaste, na zawsze pozostaną dla nas najlepszym okresem życia :-)

913.jest ok

912.siema mz ts jest zajebista sam taka posiadam jazda na mzecie jest najlepsza jazda na swiecie

911.jest ok

910.spoko stronka

909.Stronka jest super! Bardzo mnie siem TU podobało :)

908.Wielkie dzięki za powrót: szukałem przez dwa miesiące, przez przypadek znalazłem. Życzę powodzenia i pozdrawiam.

907.czy pamietacie dobranocke "Miś z okienka ",kiedy odbyła się wpadka żeby pocałowac misia w d....zależy mi na dacie ,który to był rok ?
Pozatym strona świetna.

906.Dawno, dawno temu znalazłem tę stronę, gdy szukałem Franka Kimono w sieci. Fajnie, że stronę znów znalazłem. Autorowi chętnie bym postawił browara, a może i więcej ;-)

905.gdzie do diaska jest Kultowa ?

904.Co się stało ze stroną kultową ? Nie można na nią wejść?

903.wzruszam sie do lez gdy

902.Bardzo fajna strona. Dobrze, że jest ponownie dostępna w Sieci. Adres do niej umieściłem w dziale linki na mojej witrynie.

901.jemnie tu :)

900.mam nadzieje ze wkrotce powroci na lamy netu najsmerfniejsza strona o czasach ktore pamietam jak przez mgle. Strona kultowa to dla mnie taki prywatny wehikul czasu do tych najmilszych momentow, pozdrawiam serdecznie

899.Na wstępie szczere gratulacje dla twórcy stronki. To se ne vrati, jak mawiali nasi sąsiedzi od Arabelli :) i "Nikogo nie ma w domu". (Na marginesie, jak nazywał się ten aktor, który został zamieniony w psa, grał chyba we wszystkich produkcjach CSRS)

Mimo iż w typowym PRL przeżyłem 12 lat (rocznik 1978), to pamiętam więcej z tamtych lat, niż z tych co są teraz. Teraz to tylko pęd za pieniędzmi,karierą, dzieci zamiast latać po podwórku i kombinować z jakimiś zabawkami pirotechnicznymi zmusza się do angielskiego, a potem na prawo, albo ekonomię, bo KASA :)
Żal mi trochę dzisiejszych dzieci, latają z flagami Unii z gwiazdkami, nie mają ZPT! tylko informatykę (niestety na tych bezdusznych PCtach, w Commodore albo Amidze można było się zakochać od pierwszego wejrzenia (czyt. włączenia))

Teraz mamy same Pewexy, a jednak czekolada, czy banan nie cieszy tak jak kiedyś
Piwa w puszkach ja sam np. nie piję, bo kojarzy mi się że szczochami z Tesco jak Fassberg czy Dortmunder
Kiedyś zbierałem wszystkie możliwe puszki, teraz jak ktoś to usłyszy to się w głowę puka, ale tak było :)

Co do moich doświadczeń
- z art. spożywczych, chyba wszystko juz napisane, najbardziej utkwiły mi w pamięci napój cytrynowy (pomarańczowy) w woreczkach, słonecznik czarny palony (z falsyfikatami dolarów, lub zdjęciami czarno-białymi Jacksona,Roxette czy Kim Wilde), herbata, którą pamiętam nazywano "łupieżem Gorbaczowa", piwo - pierwsze którym się upiłem CZARNA PERŁA, były tez m.in. Łużyckie,Zagłoba,Książece,Bosmańskie i paręnaście innych marek. Co jak co konkurencja "była" (przynajmniej teoretycznie), arbuzy koniecznie z Bułgarii, różnego rodzaju prażynki, andruty, ryż który się jadło z oślinionej dłoni (im brudniejsza tym lepiej) itp itd
- komputery, temat rzeka, Commodore 64, Atari i wojny między fanami. W szkole bawiliśmy się (chodziłem na kółko "komputerowe") w Basicu na Spectrumach 48+ wtedy to były lata 1989-1990, wchodziły już masowo pecety, ale człowiek się cieszył że udało się wklepać gierkę, z Bajtka, albo Młodego Techika
- szkoła - zabawy w syfa, piłka "dupniak" na wfie (u nas była to piłka chińska)
- podwórko - granie w kwadrata, w chińca - jeden na bramce, reszta mogła raz dotknąć piłki, i jak strzelili gola, to bramkarz stawał tyłem i czekał go wtedy wyrok - rzut karny.
Przesiadywanie do 23, albo i później na murku, na trzepaku, zabawy - zawsze się coś znalazło (ciągle coś budowali, jak nie osiedle, to Kościół, więc było po czym latać - beton, świeżo wylany asfalt, szukanie kabli , gwoździ, byle czego)
Pamiętam też zabawy w rzucanie eternitem (większość bloków ocieplali wtedy azbestem) do ognia, była super frajda.
Często też zimą wylewano wodę na osiedlowe boisko i wychodziło się na 10 godzin grać w "hokeja" (i to bez łyżew)
Ciągłe "akcje" na osiedlu, szkoda że nie mam zeszytu, który prowadziliśmy w swojej "bandzie".
Zbieranie makulatury, by dostać talon na 200 zł i kupić sobie sweter ze sklepu Konfekcja na zimę.
Względnie nowy fartuszek.
- TV - najbardziej utwkiły mi w pamięci TTR i Chemia oraz Fizyka, doświadczenia z bromem :), nadmanganianem potasu, prądnice, zasada zachowania pędu :)
- szkoła - gazetki na Dzień Kosmonauty (przydawał się Kraj Rad, i fotki Tiereszkowej i Gagarina), 1 Maja, Dzień LWP, zaraz po nim Dzień Nauczyciela
- Dzień Chemika - mieszkam w Gorzowie, więc w to nasze święto szliśmy z wycieczką szkolną do Zakładów i dostawaliśmy w prezencie kasety a to C-60 albo C-90
Był też u nas (to chyba unikat w skali Europy) sklep firmowy, w którym na kasetach Stilonu nagrywano (na szczęście nie było wtedy EMI i innych Pomatonów) oryginalne kasety. Niestety trafił moje rarytasy ząb czasu (i zęby brata) i nie mam już "produkowanych" u nas kaset CC Catch, Blue System czy Sandry.
Cena ich wynosiła pamiętam ok 60 procent tego co normalnie (czyli na bazarze)
- bazary, rynki - tam kupiłem za 12.000 (prawie 1/3 kasy, którą dostałem na komunię - 35.000 zł)
gierkę z wilkiem strzelającym do kaczek. Była konkurencja kto ma lepszą gierkę. Osobiście najlepiej mi się grało na ośmiornicy, były też Formuła 1, hokej, kucharzyk,spadające jajka , kosmiczny most, potem (1990) weszły już niemieckie i japońskie badziewia.
Na komunię (1987) dostałem też to co dostawaliśmy wtedy wszyscy - zegarek Montana z 8 lub 16 melodyjkami.
- rowery - Domino,Slalom,Diadem,Wigry 4,3, Flaming , Jubilat, Aist (radziecki),Czajka...
Och mógłbym pisać tak przez tydzień ale nie mam już czasu :)

898.Kultowa wróciła :-)

Dzięki Robertowi Dębowskiemu, który użyczył miejsca na serwerze.
Dzięki!!!

Oto nowy adres:
http://kultowa.korbatz.com

Tymczasem przerzuciłem ostatnią wersję z maja, ale powoli - strona po stronie będę aktualizował.

Mogą być problemy z kodowaniem (sorki) i trochę pustych linków. O wszystkich zauważonych proszę informować.
Gorąco pozdrawiam.

Radziel

897.Jaka przestrzen dyskowa jest potrzebna. I jakie uslugi poza serwerem www sa potrzebne? Php? Baza danych? Daj czlowieku wiecej informacji. Szkoda by taka skarbnica wiedzy zaginela w mroku dziejow ;-)

896.Kurza dupa, taka fajna strona, chcialam ja podac kumplowi, a tu: NIC!!

To nie moze byc az takie trudne! Znam odpowiednie serwery, ale czy musi to byc topleveldomain .pl?

Cze

K.

895.Z przykrością informuję, że serwer na którym istniała strona w sposób dość nagły skomercjalizował się.
Wszystkie strony darmowe w tym "strona kultowa" - zostały usunięte.
Wciąż poszukuję miejsca - gdzie mógłbym umieścić kilkadziesiąt mega danych składających się na "kultową".
Gdyby ktoś mógł pomóc - proszę o kontakt e-mailowy.
Wszystkich wiernych dotychczasowych czytelników gorąco pozdrawiam i proszę o wyrozumiałość.

autor

894.Co sie stalo ???

893.No gdzie jest ta strona ????- prosze nie zartowac - zaplace kazda sume zeby wrocila !!!

892.cze to ja moje imie ma karzdy znac

891.Altusy - 140 W, 110 W, czy choćby 75 W. Do Wrześni się po nie pociągiem jeździło..............(strona kapitalna pamietam wszystko) wracajac do glosników,bedac w trzeciej klasie LO , pojechalem z kolega pociagiem do Wrzesni z Przemysla .Mielismy kupic zestaw do szkoly , po tygodniowej wyprawie udalo sie ,ale glosniki byly roznokolorowe ,jeden brazowy a drugi czarny ,dyskoteka w szkole tez byla super ...... zapierdalalo jak cos ....jak malo czlowiek potrzebowal do szczescia .czesc

890.Bardzo fajna stronka. Serdecznie pozdrawiam.
Zapraszam na naszą stronę:
Internetowy sklep rowerowy www.rower.com.pl
rower, rowery, rowery górskie, części rowerowe

889.Ciekawa stronka. Serdecznie pozdrawiam.
Zapraszam do nas:
Projektowanie stron flash oraz www http://www.fif.pl

888.Wprawdzie w wolnej chwili i w pracy, ale tak głośno dawno sie nie smiałam.Super strona, już dodana do Ulubionych i bedę zaglądać na poprawę humoru.Ech............stare czasy dżemu pomarańczowego z ...dyni....hi hi.Pozdrawiam i jestem wdzięczna za poprawę mojego nastroju.

887.witam czy znacie jakies faaaaaaaaaaajne wróżby ;P!!!???

886.... a propos ...
Telewizyjne Technikum Rolnicze ze ... wspaniałą muzyką otwierającą (w tle migające ciągniki, siewniki ...)
Dopiero po latach doszukałem się, że był to przebój Ray Charles"a "Hit The Road Jack".

885.Ja też poszukiwałem 17 Mgnień Wiosny a trafiłem tutaj !
Sporo by można jeszcze dopisać więc szkoda, że brakuje miejsca na serwerze ... Niestety nie mogę pomóc ...

884.B-R-A-W-O !!! Poszukiwałam 17 mgnień wiosny, a trafiłam na stare czasy - cudnie, gratulacje, gdzie są niegdysiejsze śniegi...
Pozdrawiam autorów i bywalców

883.REWELACJA
Moje szczere gratulacje.
dodm celem uzupełnienia:
Teatrzyk w koszu (kukiełkowy),z niezapomnianymi postaciami:
Pani Maglarkowa
Nikodem
Giniol
Pryszczyk... i inni
Pozdrawiam Autorów
K.Zych

882.Fantastyczna stronka!! Dopisałabym jeszcze Hula- hop, absolutny przebój wakacji "81. Moje jest żółte (Jest - mam je nadal :))

881.Solidnie zrobiona i interesująca strona

880.No gratz super strona ;]

879.super macie stronę, powiadomie o niej znajomych, pozdrawiam serdecznie

878.lza sie w oku kreci ze wzruszenia i brzuch boli ze smiechu!!
Gratuluje

877....wzruszające. Naprawdę... dzięki...

876.Przybyliśmy, zobaczyliśmy jesteśmy pełni podziwu:)
Naprawdę ciekawa stronka.
Pozdrawiamy zespół http://www.tnijkoszty.pl/

875.Suuuper! :)

Widzę "cytrynadę", ale... zapomnieliście o "Cytronecie" - napoju butelkowanym o smaku kwasku cytrynowego :)))
Pozdrawiam najserdeczniej Redaktorów!

874.Super strona, czasem beczka śmiechu, czasem nostalgia wspomnień.Gratulacje, jak coś sobie przypomn to podrzucę informację.

873.Bardzo dobrze zrobiona strona. Sporo się dowiedziałem. Szacunek dla autora. Pozdrawiam. www.kulturystyka.sklep.pl

872."Treść wpisu"

871.ciekawy serwis ;)

870.Świetny pomysł, świetna strona :)
Przypomniała mi czasy dzieciństwa :) Pozdroofki!

869.Wspominacie ??? Wspominamy!!!!

868.fajna strona pozdrawiam serdecznie :)

867.Zapraszam wszystkich na NOWE PIERWSZE FORUM O PRL.Potrzeba ludzi by rozchustać te forum?Pomożecie?!!
http://www.prl.int.pl

866.Przyjemna i interesująca strona pozdrawiam z Karpacza

865.Najlepsza strona jaką widziałem. I to nie jest przsada. Od dziś będą ja promował i spierał
Doskonałość

864.Przyjemna i interesująca strona pozdrawiam autora i zapraszam na moją

863.Fajna stronka.Gratuluje i zapraszam do mnie:
Tomasz Gocłowski - tarot, wróżenie, wróżby z tarota, prognozy i przepowiednie, astrologia, parapsychologia, horoskopy.
Wróżenie z kart, zapraszamy na seans tarota.

862.cze witam narka

861.ładna i ciekawa strona pozdrawiam i zapraszam na moją http://www.karpacz.a9.pl

860.normalnei łza w oku sie kreci :)))))

tak trzymac

859.gut wery gut :D... popieram inicjatywe z kluczem na szyi, sznurowka to bylo to, a nie te obciachowe smycze ;)

858.Bardzo fajnie, ale informuję, iż serial "Tajemnica szyfru Marabuta" nie powstał na podstawie książki "Bromba i inni". Istnieją takie tytuły, oba napisał Wojtyszko, ale poza boheterami, nie mają ze sobą nic wspólnego. "Bromba i inni" to zbiór krótkich opowiadanek, a "Tajemnica szyfru..." ma swoją, że się tak wyrażę, akcję.
Pozdrawiam:)

857.Bardzo ciekawa i sympatyczna strona. Pozdrawiam serdecznie administratora!

856.SUPER!!! DZIEKI!!! Dorzucilabym :
-chinskie temperowki z gipsu w formie psow, kotow itp
-klucz na sznurku na szyje
-rozrzedzony kisiel do picia na stolowce

855.Kawy w latach 70 były dwa gatunki Super po 36 zł i Orien po 27 zł za 10dag

854.jejku!ja bardzo chciałabym usłyszeć piosenkę "chociaż mało mamy lat".....Ma ją ktoś??Bardzo proszę.... :)napiszcie tu, a ja wtedy podam nr gg lub email:)

853."Panowie sznujmy wspomnienia..." GENIALNE Moje lata PRL-u to koniec 70. i 80. Ale nie daj Bog aby sie powtorzyly...Pozdrawiam

852.tu jest link do Falconetti"ego

http://www.williamsmith.org/rmpm.html

pozdro

851.no i cos mi sie przypomnialo - pamietam jak w latch 58-60? nosilem czapke z daszkiem (ala Lenin) na jej otoku mialem pelno odznak - herby miast polskich i inne. istnial proceder wymiany odznak pomiedzy zbieraczmi

850.lza sie w oku kreci - tak,tak przezylem w PRL lat 33, pamietam doskonale lata 50 do 1981. usmialem sie serdecznie z wielu rzeczy. Wspaniale

849.Ludzie, mam 31 lat i od 18 lat mieszkam w Niemczech. Znalazlam dzis ta strone i od godziny placze ze smiechu. BOMBA

848.Co sie stalo! Nie ma strony takiej fajnej

847.Do Dariusza (wątek 805)
To nie był serial, lecz cykl:
"Tuba pełna piany"
"Klatka pełna ptaków"
"Walizka pełna złota"

846.nauczcie mnie jak z kota zrobic gwiazde skaczącą przez obręcz

845.super.moja dwunastoletnia córka pęka ze śmiechu(...niewiem dlaczego?)

844....niektore rzeczy pokazalam mojemu 15 letniemu synowi (nie mieszkamy w Polsce) i zastanawial sie co to jest np. magnetofon szpulowy = "cos na filmy"?
pralka frania ="odkurzacz"? itd.....

843.Ta strona jest po prostu wspaniala.
Dawno nie widzialam tak swietnej strony.
Duzo rzeczy pamietam, chociaz bylam dzieckiem.
GRATULACJE, TRZYMAJ TAK DALEJ
SUPER

842.Normalnie wehikul czasu :)
Az lekki sie zrobilem od tego czytania :)))

841.heh....przeczytałem jednym tchem...niektóre rzeczy pamietam...z niekórych sie uśmiałem...bo podobnie na nie reagowałem ;) bomba!

840.Ciekawa strona ,pozdrowienia dla bywalcow :)

839.ty56hbn er5 5593

838.czesc jetem ewa i szukam przyjaciol.

837.Łza się w oku kręci! W końcu to moja młodość. Wszystko wtedy było lepsze, bo ja miałm 20 lat i 10 kg mniej.

836.Super stronka, sprawia wieeelką radość. Gratulacje dla autora!!!!!!

835.Jako rocznik "76 pamietam znakomita wiekszosc tego o czym piszesz na stronie...
I dawno sie tak nie usmialem jak przy czytaniu opisów niektórych haseł. Stronka świetna - tak trzymać!

834.Zapraszam wszystkich na forum PRL.
www.prl.int.pl

833.fajna strona!!!!!!!!!!!!!!!

832.zajebista!!!!

831.A ja np. pamiętam że Ci co chcieli uniknąć służby wojskowej robili sobie na rękach "sznyty" najlepiej zapałkami. Robiło się też coś takiego jak inicjały swojej miłości...Strona świetna pozdrawiam!

830.wspaniala strona, dziekuje :)

829.znajdzie mi piosenkę pod tytułem laleczka z saskiej porcelany i mi powiedzcie jak ta strona internetowa sie nazywa i podajcie ją czyli ta piosenke na stronie int www.ewabiałek.pl piosenkę która juz ją jakas pani lub pan wykonuje jak ja puszcze to ma już śpiewać pan lub pani kapisz !!! pa pa

828.Witam Stronka Ciekawa tylko nie podoba mi sie ze Syrena Sprot starcila zywot na przejezdzie kolejowym. prawda jest taka ze naciski ze wschodu wymusily wstawienie syrene do magazynu a nastepnie rozebranie i zniszczenie jej. Uchowal sie silnik z Syreny sport z numerem 001

827.NURT:

N - auczycielski
U - niwersytet
R - adiowo
T - elewizyjny

ale co tam bylo, nie mam zielonego pojecia, chociaz pamietam jakies wyklady na temat odzywiania swin i rozmnazania krow...

826.Bylo jeszcze cos takiego jak NURT , ale nie bardzo moge rozszyfrowac tego skrotu........

825.Z rzeczy kultowych pamietam jeszcze telewizyjne Technikum Rolnicze, a szczególnie zajęcia z Chemi i z Fizyki, gdzie ciągle cos wybuchało, z tych wspomnień tez ciekawe były lekcje jezyków a zwłaszcza jakis usmiechniety Wania, który ciagle powtarzał frazy zaczynając od "da.. ".
ogladałem to jak zaczynałem lekcje po południu.

824.pekny pozdrav z CECH. mam 35 let. TV Polska to moje lata dziecinstwa. pozdrav od hranic.

823.świetna strona, łza sie w oku kręci, pamiętacie tiki-tiki, dwie kulki na sznurku i mnóstwo siniaków na rękach.
Pozdrawiam

822.Swietna strona, ciekawe i przydatne informacje

821.Hej Radzian!
Jak ja lubie takie przypadkowe natknięcia sie na takie stronki :)
Bardzo mi sie podoba, szczególnie definicja herbaty te kostki cukru to był odjazd ;)
Pozdrawiam!

820.I przypomniałem sobie jeszcze klej "butapren" w opakowaniu zastępczym - czyli w tubce od pasty do zebów "Nivea". Pomylić się można było!!!

819.A gdzie gra "PALANT", do której używało się dwóch kijków.

818.Czesc
Wpadłem na twoją stronę przypadkowo. Ale warto było. Mam 35 lat więc czytając
poszczególne strony wróciły wspomnienia. Zrobiłeś kupe dobrej roboty. Pozdrowienia z Bielska0 Białej.

817.Interesujący serwis - pozdrowienia dla autora.

816.Mam 65 lat i bardzo cieszę, że poczytam i powspominam! :-))) Pozdrawiam robotników tej strony! alek

815.Świetna stronka!! Jak miło powspominać dzieciństwo. :)

814.Zajebista stronka. Aż sie łezka kręci ze wzruszenia, no i śmiechu co niemiara jak wyjąsniam młodszym od siebie o co tu chodzi.

813.Interesujący serwis - pozdrowienia dla autora.

812.noo lezka sie w oku kreci ... lata dziecinstwa ... od korkow mam blizne na rekach, od wlanorecznie robionych petard popalilem kurtki ... to byly czasy

811.Dziękuję za szybką przesyłkę. Ksiązżka jest świetna i dotarła szybciej niż się tego spodziewałam. Polecam Wszystkim kupowanie od Ciebie książek.
Pozdrawiam.

810.Czytam i widzę jak ja rocznik 1973 skakałam w gumę,jadłam dropsy i groszki [takie w żółtym pudełeczku z dziurką :-)], oglądzłam ówczesnebajeczki i niestety stałam w kolejkach po różne deficytowe dobra... . Bardzo, bardzo miła stronka, buzia sama się rozdziawia w dziecięcym zadziwieniu - pozdrawiam

809.Stary,po raz kolejny tu jestem i po raz kolejny zwala mnie z nóg.Do dzisiaj snią mi się kolejki po chińskie piórniki i pachnące gumki ,też zreszta chińskie.Pozdro!

808.respect! takich stronek powino by wicej w sieci! zabojcze jak prusakolep! :) chyle czola! podrawiam

807.Tak trzymać :) Pozdrawiam!

806.pozdrawiam janusz piechocinski przewodniczacy sejmowej komisji infrastruktury

805.szukam informacji (tytuł) o czeskim serialu "sensacyjnym" dla młodzieży, który leciał kiedyś w teleferiach; treść była taka: bandyci wymyślili środek który powodował natychmiastową pruchnicę zębów - chcieli użyć tego jako skladnika pasty do zębów aby zarobić na stomatologii; ich pasta niestety nie pieniła się; postanowili więc porwać (nie pamiętam już sterroryzować może) profesora który znał wzór na pienienie się.... pamięta może ktoś?

804.Gratuluje pomysłu i chęci pracy nad stronką. Część z pamiątek jest mi bliska (pamiętnik podpisan przez osobę, która była także moją wychowawczynią)
Pozdrowienia z Białegostoku, miasta trabanta, pamiętnika i Jagiellonii

803.Witam!! czy ktoś pamięta taką grę, w którą grało śię na podwórku, mianowicie: rysowało się patykiem koło, dzieliło na graczy, nazywało swoje pole nazwą jakiegoś państwa (podstawowe to USA i Polska), i potem kopało kamieniem,nie pamiętam zasad ale zabierało się "tip-topkami" pole przeciwnikom i jakoś to szło. Czy ktoś to jeszcze pamięta??? Jak w to się grał?? Strona absolutnie super! Jestem pełna podziwu!!!

802.Dzięki za delfina uma!!!
Co z Colargolem i Kiwaczkiem
a.

801.wybacz, ale nie moglam sie oprzec pokusie i musialam wyslac to zdjecie siostrze mojej kochanej. oszczedz grzeszniczke ;)))

800.Czesc, super strona. Pamietam jeszcze tzw sekrety, czyli zakamuflowane w ziemi miejsca, gdzie pod kawalkiem szkla, np z butelki, umieszczalo sie kwiaty i kolorowe papierki, aby potem wywolac zazdrosc i zachwyt kolezanek.
2. slowo "szuja" jako ktos kogo dzis nazwiemy swinia lub zabawa: np. kto ostatni po dzwonku wyjdzie z klasy, ten szuja i wtedy musial trafic kogos innego kula zrobiona z papieru sniadaniowego, by pozbyc sie przezwiska.
3. gra w kosci, polegajaca na podrzucaniu 1 kosci, i zbieraniu innych rozrzuconych na dywanie. Przy jedynkach zbieralo sie 1 kosc, przy dwojkach dwie, itd, natrudniejsze byly piatki, bo trzeba byla zbierac kosci pojedynczo i zostawiac je w reku i przerzytka, gdzie po podrzuceniu wszystkich kosci trzeba bylo jak najwiecej kosci zlapac na rozczapirzona reke, a minimalnie chociaz jedna, potem znowu podrzucajac kosc zebrac reszte kosci z podloza. ilosc kosci pozostala w reku wyznaczala od czego zaczynamy (2 kosci- dwojki...) nie wiem, czy ktos sie polapal. hihihi
4. krosna- zbijane na zajeciach ZPT, czesto z drewnianych linijek 30 centymetrowych, nabijano potem na nie gwozdziki i juz szla produkcja kilkumetrowych szlikow, a co bardziej wtajemniczeni robili nawet sweterki ( oczywiscie na wiekszych krosnach)
5. gra w kropki dla przynajmniej 2 graczy, kazdy stawial kropki w swoim kolorze na przemian i staral sie otoczyc kropki przeciwnika, znana tez wersja z kreskami
5. "mokra wloszka" - slynna trwala
6. tworzenie niezwyklych barw farb do scian, poprzez dodawanie plakatowek do bialej farby
7. "Denver Clan", czy jak to sie nazywalo, slynny serial z Carringtonami, mdla Cristel i diaboliczna Alexis, podczas jego projekcji wymieraly ulice miasta
8. robienie zdjec " z telewizora", np gdy w Jarmarku puszczali kawalek "Thillera" Jacksona ;)). jakosc gorsza od tych z "Dziennika Ludowego", ale przynajmniej nikt takich nie mial.
Pozdrawiam serdecznie i dzieki za te wspomnienia

799.Pozdrowienia dla autorów strony!

798.Cześć!!!!

797...wspomnien czar... usmialam sie i powspominalam az milo, a refleksja? wspolczesne dzieci nie maja takich atrakcji...

796.szukałam Fraglesa i znalazłam właśnie tutaj :-) przejrzałam przy okazji... i podoba mi się, popieram :-) jeśli przyszłoby mi do głowy coś jeszcze - na pewno dam znać :-)

pozdrawiam CIEPŁO i życzę powodzenia :-)

795.wspaniale,mam do tej pory lzy w oczach czesciowo ze smiechu,czesciowo z tesknoty za pieknymi czasami dziecinstwa

794.Istotny blad - nie bylo czegos takiego jak zmechanizowane oddzialy milicji obywatelskiej,powinno byc zmotoryzowane :) licze ze blad poprawicie.

Ogolnie stronka super, pozdrawiam.

793.Na plażach naszego wybrzeża latem chodzili sprzedawcy z żółtymi napojami w woreczkach foliowych któe przebijało się słomką i krzyczeli: "Cytrynada napój włoski! Bo łysemu rosną włoski!"

792.Obiektywnie - paskudne czasy, subiektywnie - byliśmy młodzi, było pięknie. Zapraszam do mnie na wspomnienia z dzieciństwa.

791.Hej!!!Jam wprawdzie rocznik "83 ale też wiele jeszcze pamiętam....:)Normalnie jak dziś poczytałem te teksty to się łezka w oku kręci....Mimo całego syfu jakim był PRL to dla nas - dzieci wtedy - były to czasy niezapomniane!!! I dlatego WIELKIE DZIEKI dla Twórcy tej stronki...!!!!! Jest poprostu fajowa :)))) Dzięki!!!!

790.kocham tą stronę!! :D

789.hej, miodzio stronka - wspomnienia z dzieciństwa murowane (jam rocznik 79) :)

w hacle się też w rzeszowie grało. i picie w woreczku też tu było...

788.ABSOLUT. ZDJĘCIE MAJKI Z KOSMOSU uzmysłowiło że "Zemsta Sithów" to tylko marna popłuczyna prawdziwie hardcorowego kina s-f ze studia Barrandov A.D.197-coś-tam. Mega, zaiste, dramatem był nasz Socjalistyczny Obóz- tylko dlaczego, cholerka, tak mi się łzy do oczu cisną... :-)
Wielkie dzięki za ten zbiór!

787.o rajuniu ta strona to shizol,jak miło powspominać.ja jestem 81 rok i jestem dumna ze sie jeszcze załapałam na gume Donald i oranżadke w proszku.a zabawa w "kupe" towarzyszy mi do dziś bo razem ze znajomymi bawimy sie w nią podczas kazdej lepszej imprezki.a i ostatnio znalazłam w piwnicy przy moim rowerze Pelikan zaginionego cukierasa z PRLu który sobie żył w takiej torebeczce co to sie do rowerka przyczepiało i skarby woziło.landryna jak sie patrzy,ale to dzięki niej weszłam na te stronę.dzięki landryno.dzięki za stronkę. ;)))))

786.SUPER! Jestem z 73-go i rozwala mnie ta strona. I dlatego polecam wszystkim piosenke CHOMICZOWKA Sidneya Polaka (www.polak.pl)...
pozdrowka

785.Dziękuję za stronę, zrobiło mi się miekko na sercu jak ją przeglądałem, jestem rocznik 1974, więc liceum juz zaliczyłem w zmieniająej się rzeczywistosci, ale podstawówka była w dziwnych latch 80 siątych.
Co do dodania, na lubelszczyźnie było sprzedawane wtedy tzw. Picie w woreczku, czyli jakas słodka lemoniada w plastykowych woreczkach + słomka do tego, trzeba bylo uważać przy transporcie. Oprócz tego w podstawówce gralismy w hacelce, zawsze sezon był na wiosnę. Z tego co wiem, poza Lubelszczyzną gra nieznana, podrzucało się w różnych ukaldach na dłoni i łapało 5 haceli, czyli specjalnych śrób do wkręcania w końskie podkowy, kto to jeszcze pamięta????

784.ękamy ze śmiechu

783.totalnie jestem pod wrazeniem :-). Niektóre z tych rzeczy nadal pamietam, chociaz młodziaczek jestem :-)

782.fenkju za tę stronę!

781.Mimo, że jestem rocznik "89 ta strona przypomniała mi o paru rzeczach, które kiedyś się kupowało i wyprawiało(gumy i mordoklejki) oraz przedstawiło mi w bliższym świetle to o czym słyszałam od starszych ode mnie. Ciężko uwierzyć, że tak kiedyś było..Strona w dechę-twórcy należą się szczere gratulacje!

780.Lata 80 to moje młodzieńcze lata. Fajnie było powspominać. Super strona. Gratulacje.

779.jestem zla bo na tej stronie sa same ksiazki a nic nie jest pokazane jak to sie robi a ja ti potzrebuje a nie stac mnie aby kupic ksiazka i to w dodatku taka droga.

778.A"propos muzyki młodej generacji - grupa w której grał Biliński zwała się Heam ( grał w niej także J.Hoffman - Turbo)

777.genialna strona! gratuluje dobrej pamieci i wytrwalosci! usmialem sie jak cholera

776.pękałem co chwile ze śmiechu ale niektóre opinie o produktach są przesadzone lody były zawsze dobre a po jedzeniu nidojrzałych jabłej=k nie bolał mnie nigdy brzuch itd. rocznik 73

775.powinniscie to wydac. jestem pierwszym kupcem

774.wyśmienita strona, że aż palce lizać... kto dzisiaj jeszcze w ten sposób się nad czymś zachwyca. a propos skrótu WPHW - było tez conieco mało cenzuralne rozwinięcie, a mianowicie: Wchodzę, Patrzę (i) Huja Widzę - nieortograficznie ale wtedy to słowo wszyscy pisali przes "samo H". a opisana gra w "kwadraty" u nas nazywała się grą w "kratki". oprócz tego była jeszcze gra w 7 Patyków, państwa-miasta - ta idealna w szkole na zastępstwach. a w szkole było chodzenie na mleko, obowiązkowo przypalone i z kożuchem, trzeba było mieć swój kubek, a bardziej zapobiegliwi mieli ze soba kakao które się nazywało "benco" zeby zneutralizować ochydny smak tej białej cieczy. pozdrawiam. jak se coś jeszcze przypomne to napiszę.
Marcyn

773.SUPER stronka - oby takich więcej powstało tak przejrzystych i wszechstronnych. Polecam ją każdemu znajomemu, który znajdzie tutaj napewno coś dla siebie. POZDRAWIAM wszystkich przy okazji - bielizna damska, bielizna męska - SKLEP - http://www.bielizna.bajeczka.com

772.jae zajefajna strona zeby ich bylo wiecej

771.BARDZO BARDZO DZIĘKUJĘ

770.ps
Z okazji 1 Maja pozdrowienia dla ludu pracującego miast i wsi!!!!!!!!!!!!

769.inna wersja rozwiniec skrotow:
MO - Mogą Okraść
ORMO - Oni Również Mogą Okraść
ZOMO - Zanim Okradną Mordę Obiją

768.Ale fajne!!!!! Zamiast konczyc doktorat siedze i czytam i nie moge sie oderwac. Aha: w gume skakalo sie tez niskie powietrze i wysokie powietrze, przy czym wysokie zaliczalo sie tzw. gwiazda. No i skakalo sie tez na dlugiej przerwie w sznura (albo 2 sznury) - nie wiem, czy cos o tym jest? Pozdrawiam:)))

767.ello twierdze i dowodze że szkoła im. edwarda szylko w ożarowie na południowym wschodzie jest bardzo strasznie okropnie zjeeeeee no i wiecie itd.

766.WItajcie.Stronka na prawde zaje..fajna,a tak przy okazji to moze ktoś wie skąd można zassać filmy typu Delfin Um,Sindbad,Załoga G.albo Oto Szadoki??
Pozdrówki

765.Nie zgadzam sie co do tego, ze pierwsza reklama w Telewizji Polskiej byla reklama Prusakolepu. Pierwsza reklama zaczynala sie slowami wypowiadanymi przez jakiegos faceta "Zobacz jak smaze jajko." Kamera w tym czasie pokazywala jajko na suchej patelni. Na to zenski glos odpowiadal: "Ach, wy mezczyzni! Przeciez ono sie przypali!" Ciagu dalszego nie zdradze. Kto pamieta? ;)

764.Fajna stronka, zapraszam na nasza

763.elo elo dopisuje sie do tego!

762.ja nie wiem czym tu sie podniecac :D hihi, za kilka lat bedziemy sie smiac z jakiego forum gdzie skrobalismy swoje wypociny... hihihi,
tylko nie obrazajcie sie...:P
swiat sie zmienia
ja tez stara dupa jestem "80 i z tego co tu czytam wiele pamietam i pekam ze smiechu :)

761.ja nie wiem czym tu sie podniecac :D hihi, za kilka lat bedziemy sie smiac z jakiego forum gdzie skrobalismy swoje wypociny... hihihi,
tylko nie obrazajcie sie...:P
swiat sie zmienia
ja tez stara dupa jestem "80 i z tego co tu czytam wiele pamietam i pekam ze smiechu :)

760.PO prostu Czad! Dzięki za ten full serwis. Miło sobie powspominać... Pozdrówka od kobitki rocznik 74 :)

759.strone jest genialna! oby więcej takich :)

758.Gitowa strona. Przypomnialem sobie dzieki niej wiele zapomnianych juz klimatow. (Slowo "git", "gitowy", "gites" tez powinno znalezc sie w leksykonie, bo to bylo jedno z najwazniejszych slow. Obecnie stosowane "zajebiste" nie ma tego klimatu i jest wulgarne). Dodalbym jeszcze "plakaty zespolow" zamieszczane jako kolorowy dodatek do m.in. sobotniego wydania "Dziennika Ludowego". Plakaty przypinalo sie pinezkami do scian, drzwi a najlepiej szpilkami do "slomianki".

757.Rewe
Ale spokoju nie daje mi latający pies FIDO - nie mylić proszę z latajacymi piesko-zajączkami - ta bajka chyba była zza żelaznej kurtyny.
Przy haśle ŻABKA od razu przypomniał mi się diabełek z odpustu - po ścisnięciu diabelskiej głowy wystawiał demoniczny czerwony jęzor;
odpusty to kopalnia haseł - czego tam nie było...
a takie pudełko (wielkości zapałek) z myszkami (?)
a pachnące gumki w piórnikach albo KOH-I-NOOR
nie mogę doczekać się kiedy wymienię swoje wspomnienia ze znajomymi

Jesli ktoś pamięta Fida (uszy mu się skręcały) - napiszcie proszę

756.Witam ... chociaż urodziłem się w 1979 to 90% tego co jest napisane na tej stronce pamietam. A w szczególności gumę do żucia "papieros" a miałem wtedy 4 lata. ... pamiętam jak dziś ... świetna stronka ... dzięki bardzo!!!

755.no i przypomnialo mi sie jeszcze, w 5-10-15 byla teledysk karoliny, do piosenki "balonowka z coca-colą".

754.ej, byla tez "Dyskoteka pana Jacka" (dyskoteka pana dżeka) ktora wylansowala krzysia antkowiaka, no i 5-10-15 ze slynnym "glosem" wojciecha manna... i zamiast punktow dostawalo sie chmurki.

...strona - genialna

753.Jacorek,
Jak mi się kiedyś ta bila popsuła, to ojciec ze sznurków, które się ostały zrobił mi coś w rodzaju strzemion, żebym miał gdzie trzymać nogi siedząc na baku motocykla BMW podczas jazdy :)

752.Myślę, że można by było stworzyć hasło "rakotwórcze". Sam pamiętam, że wtedy chodziły takie głosy, np. olej rzepakowy (był jeszcze sojowy o ile dobrze pamiętam), albo ser zółty smażony na ptelni był również rakotwórczy... :)

751.Wspaniała strona!!!Wracają wspomnienia z dziećiństwa( lata 80-te).Życzę dalszego rozwoju strony.Powodzenia!!!

750.Artur, rzeczywiscie musialem sie pomylic, w koncu wozono ich na akcje tzw. budami wiec "Zmotoryzowane" (czy "Zmechanizowane" jak podaje autor strony) ma wiecej sensu. Ale poza tym to ta strona jest jeszcze lepsza niz myslalem po pierwszym przejrzeniu (na moje usprawiedliwienie: mialem lzy w oczach ze smiechu i moglem przeoczyc to i owo). Przed chwila zauwazylem ze TECZKI figuruja jako osobne haslo, a jak wygladal prawdziwy BUMELANT mozna zobaczyc po kliknieciu na link w hasle PLAKATY... :)

749.Maćku, ja natomiast ZOMO rozszyfrowałbym: "Zmotoryzowane ..."

748.Dawno tak sie nie uśmialem. Ze znanych mi stron poswieconych PRL-owi ta jest zdecydowanie najlepsza. - To powiedziawszy pozwole sobie na pare bezczelnych sugestii, mam nadzieje ze nie bedzie to wygladalo jak glupie madrzenie sie:

1. Haselka ktore mozna by kiedys dodac:

- ALPAGA albo BELT (obciagalo sie to z kolegami w bramie "pod palec")

- BUMELANT i BIKINIARZ - urodzilem sie juz w epoce postalinowskiej i zreszta od dawna nie mieszkam w Polsce, ale do dzis ile razy oleje odkurzanie mieszkania zona wymysla mi od "bumelantow" i "bikiniarzy" .

MEWA (lody) - bardzo ladnie ze nie zapomnial Pan o ciezko pracujacych dziewczynach z Wybrzeza ale chcialbym niesmialo zaproponowac by zaraz przed haslem im poswieconym dodac informacje o tym iscie kultowym towarze roznoszonym kiedys po plazach Trojmiasta. Gdzies w pierwszej polowie lat 60-tych, gdy bylem w pierwszej czy drugiej klasie podstawowki, widzialem nadawany na zywo na cala Polske program z plazy w Sopocie - prowadzil go sprzed Grand Hotelu sam Bogumil Kobiela. W pewnym momencie pojawil sie w tle lodziarz - wlasnie taki od lodow Mewa - reklamujacy swoj towar. Oni mieli takie swoje wierszyki-powiedzonka na kazda okazje: mozna bylo wyraznie uslyszec jak mowi do malego chlopaka ktory go nie odstepowal: "Tu sie sprzedaje to sie kupuje, odejdz malutki bo cie opluje".

PISUARDESSA - zawod chyba istniejacy w Polsce do dzis, ale uwielbiam to slowko, nie moglem sie oprzec :)

ZUPA Z WKLADKA REGENERACYJNA - serwowano to w stolowkach zakladowych w latach 70-tych, "wkladka" to byl z reguly jakis trudny do zidentyfikowania ochlap.

W dziale poswieconym PRASIE jakby troche brakowalo mi PERSPEKTYW - jeszcze jednej gadzinowki ale dosyc ladnie - jak na tamte czasy - wydawanej. W podstawowce podobnie jak moi koledzy z klasy mialem zdrowe zainteresowania i wszyscy doskonale wiedzielismy w jakich tygodnikach byly gole baby: wlasnie w m.in. PERSPEKTYWACH (mieli tam taka stala rubryke) i w PANORAMIE (zwanej "Slaska" w odroznieniu od PANORAMY POLNOCY ktora byla bez bab).

Jeszce jedno mozliwe haselko, skoro juz mowa o prasie:
TECZKA w kiosku "Ruchu" - bez niej na wszystkie atrakcyjniejsze czasopisma mozna sobie bylo pogwizdac.

Uwaga dotyczaca ZOMO - zawsze mi sie wydawalo ze skrot oznaczal Zmilitaryzowane Oddzialy Milicji Obywatelskiej, ale moze to ja sie myle.

Z rozczuleniem czytalem o GRACH i ZABAWACH, w wielu z nich sam bralem udzial i w zasadzie nie mam nic do dodania, szkoda tylko ze nie dotarla do nas wowczas urocza amerykanska gra znana tutaj jako "wedging"(da sie to chyba przetlumaczyc jako "klinowanie"): zachodzi sie klienta od tylu, lapie sie za gumke w majtkach i silnie pociaga do gory. Ambitni moga sprobowac "atomic wedging" (gumka powinna przejsc przez przez glowe denata).

Jeszcze raz dziekuje za ta strone :-)

747.Trafiłem tu przypadkiem - szukam dialogów z "Kingsajzu" na mp3 i Google podał link.

Urodziłem się 40 lat temu i świetnie pamiętam, niestety, cały ten syf przynajmniej od roku 1980.
NIGDY DOŚĆ KAMIENI NA GROBIE PRL!!!

I jeszcze dorzucę trzy grosze jako żeglarz:
W haśle "Pogoria" napisane jest, że to "pełnomorski jacht". Nie jest to najszczęśliwsza nazwa dla tak dużej jednostki - należy raczej mówić o żaglowcu niż o jachcie. Wtedy można też zrezygnować z nieprecyzyjnego określenia "pełnomorski". Jeśłi żaglowiec, to wiadomo niejako automatycznie, że nie tylko pełnomorski, ale oceaniczny. Co oczywiście ma zastosowanie w przypadku "Pogorii", która nie raz już opłynęła świat dookoła.

746.Przypadkiem natknąłłem się na tę stronę. Jest super , aż łza się w oku kręci .

745.fajna strona

744.topsz jest czerepy;)

743.Po prostu rewelacja!!!

742.spoko

741.ZAJEBISTA STRONKA! Mam 30 lat i pamiętam prawie wszystkie przedstawione tutaj rzeczy.Szkoda tylko, że dawno nie było aktualizacji. Od siebie dodać mogę:
1.gra w bilę- jajowate ustrojstwo z dwóch części, przeważnie żółtej i czerwinej, przesuwające się na dwóch rozchylanych sznurkach;
2.Papierowe torby na zakupy WPHW;
3.Plastiokowe kółka, z których robiło się uchwyty do materiałowych siatek na zakupy;
4.kolorowe przypinane znaczki z Sindbadem lub innymi bohaterami bajek;
5.plastikowe składane taborety w kształcie klepsydry, czasem do kompletu był stolik z okrągłym blatem;
6.proszek Javox do szorowania zlewów;
7.naszywki na ubrania z misiami lub inne do nabycia w pasmanterii;

740.STRONKA OK POZDRAWIAM oferciak.pl -ogłoszenia,handel,oferty,porownywaniecen,zakupy,hipermarkety,supermarkety, produkty

739.Fajna stronka widać, że naprawdę się postarałes 3maj tak dalej!!!
zapraszam do mnie http://www.cda.pl
(SEX i GRY)
sex
gry online

738.hej

737.No no no... Wprawdzie nie pamiętam tego (mam 13 lat) ale stronkę pochwalę, bo przydała mi się w zrobieniu oracy domowej z historii. GITE$$$$$$$

736.Hejka wam wszystkim jak myslicie poco wszedlem na ta stronke? wszedlem ze smutku a nie ze szczescia jak chyba z wiekszosci z was jestem osoba samotna od praktycznie zawsze;( nie jest to miejsce odpowiednie zeby o takich zeczach pisac tylko zeby cos znalesc milego do ucha wiec przepraszam tego kto mnie pzreczytal i zle mnie odebral pozdro :)

735.Aaaa.........!!!
Odpadlam!

734.Fajna Stronka!!!!!!!!!!!

733.hejo! pytka powróciła! przynajmniej w mojej miejscowości! wtargnęła z entuzjazmem w kręgi podstawówek i gimnazjów, a młodsze rodzeństwo radzi się rodziców jak je wyplatać by zabłysnąć... eh.... sentyment! pozdrawiam!
ps. jest pytka trójkątna- mam przy kluczach :)

732.Fajowa strona. Trzeba dodac ze oprocentowanie na ksiazeczkach SKO wynosilo 0% i wlasciwie nie pamietam czy wyplacalem z niej jakies pieniadze.

731.Żarnobyl - gra słów. Żarnowiec - miejscowość w województwie gdańskim, w której rozpoczęto budowę elektrowni atomowej (wstrzymano w 1986r. po protestach organizacji ekologicznych - oficjalnie tak to tłumaczono, a nie oficjalnie z braku pieniędzy). Czarnobyl - miasto na Ukrainie, w którym w 1986r. nastąpiła poważna awaria elektrowni.

730.szitaka :)

729.jak dla mnie bomba;))przypomniały się lata dzieciństwa;)) i jak ja mam to wytłumaczyć sojemu dzieciakowi że tak było;))POZDRAWIAM

728.forum o czsach PRL-u
http://www.prl.kom.pl/

727.super super super pierwszy raz tu jestem i jestem pod wrazeniem, fajnie powspominac stare dobre czasy ,nie to co teraz, dzieki. tylko tak dalej pozdrowienia z efu

726.Bardzo dobra strona. Dobrze, że to dokumentujecie, bo za jakiś czas nikt w to nie będzie chciał uwierzyć.

725.fantastyczne, wspaniale, najlepsze. to nasze dziecinstwo, to nasze zycie, przeczytalem calosc z zapartym tchem, powoli, kazde slowo... dzis cofnalem sie w czasie. Dziekuje autorowi. korki, baczki, kapiszony, donaldy, ixi i setki innych. Dzis pomarancze wyrzuca sie do kosza bo nie mozemy ich z zona przejesc..., kiedys marzylo sie o nich a skorke dodawalo do ciast. to uczylo pokory, szacunku do zdobycia rzeczy. dzis jest inaczej. dres tego nie zrozumie, a szkoda. link juz jest w ulubionych. jeszcze raz GRATULACJE

724.Świetna strona.Taki "powrót do przeszłości".Pamiętam prawie wszystkie rzeczy.Przydałoby się tylko więcej filmików i piosenek.Ale i tak jest super.

723.i jeszcze:
1)sklepy zieleniaki, a w nich kolorowe lizaki w kształcie smoczków i cienutkie, kolorowe, okrągłe waflo-opłatki
2) jedne z lodow(może calipso) w kostkach jedzone patyczkiem, po których na podniebieniu odkładała się grupa warstwa margaryny
3) czasopisma Stolica i MM -Magazyn Motoryzacyjny
4) polskie jojo sprzedawane pod np. warszawskim zoo - kolorowa piłka w celofanie (diabli wiedzą z czym w środku) sprytnie okręcona gumkami na długaśnej gumie
5) katalogi z Hong Kongu - zabawa polegala na wspolnym przegladaniu i blyskawicznym zaklepywaniu dla siebie ręką przedmiotow tam pokazywanych, mogły to być ciuchy, ręczniki, samochody, firanki, zabawki - słowem wszystko co można bylo zobaczyć wyłacznie na obrazku i to na dodatek oszalamiajaco kolorowe.
6) kolorowe diody na prosciutkim układziku, migające naprzemiennie, podłączone do płaskiej baterii, schowanej w kieszeni. Diody wkładało się pod sweter i przebijało łebki na wierzch - wrażenie po zmroku piorunujące
7) wyroby Polsportu - polskie czepki pływackie, rękawice, kombinezony, dechy i wiazania, z obowiazkowym skorzanymn paskiem przytrzymujacym nartę do nogi na wypadek naglego wypiecia.

722.Przypominam jeszcze 1) o perfumach "Być może" w obcojezycznym wydaniu brzmialy "możet byc" - do kupienia w kiosku ruchu i tzw. mydlarniach. Nie pamietam z tamtego czasu zadnych innych - kupowane na prezenty. 2) gumach do zucia - z Bolkiem i Lolkiem po 50 gr. w kioskach ruchu - poza tym oczywiscie zbieractwo wszelkich opakowan kolorowych, historyjek od gum, pazotek etc. 3) Jedyny kolorowy magazyn na ekskluzywnym papierze dostepny w kioskach "Kraj Rad" - przedstawiajacy niewatpliwie kolorowe i sielskie, radosne zycie obywateli tego kraju (jak w nazwie, chodzi oczywiscie o ZSRR, gdyby ktos nie pamietal jak inaczej nazywano ten kraj-raj)

721.Mam 24 lata i nawet nie sądziłem że jestem tak przesiąknięty peerelem.
Świetna stronka.

720.to były czasy. było ciężko, ale były nie powtarzalne wartości, a teraz.......
strona w dechę i nie tylko.

719.Strona naprawde kultowa... Przeczytalem wszystko. Chociaz tamte czasy pamietam bardzo slabo (urodzilem sie w roku 1980) to wiekszosc hasel wywolywala zywe wspomnienia... Dobra robota, dobrze, ze niektorym ludziom dzisiaj rowniez chce sie cos robic.

718.witam ponownie

zauważyłem brak ważnej pozycji:
Skauci piwni - program rozrywkowy w wakacje 1986 i może następne, prowadzony przez ekipę złożoną z Studia 202 i Janusza Rewińskiego - stosunkowo śmieszne, napewno nowatorskie.

717.witam,
pozycję papierosy proponuję uzupełnić o pozycje produkcji demoludów, np.
albańskie: DS-y - duszące, Albany,
Yugo - kto pali Yugo ten żyje długo,
bułgarskie, radzieckie - Stolicznyje, Kosmosy.

Stanowiły one ważny udział w spożyciu przez młodzież szkolną, która nie miała kartek na fajki, na dodatek wyróżniały się estetyką opakowań.

konieczna jest pozycja "Wyjazdy na handel", na przykład na Węgry, Czechsłowację, NRD, którym i ja się zajmowałem.

716.To tak jakby wsiąść do wechikułu czasu i ...... . Brakuje (albo przeoczyłem) bajki prod. NRD "Piaskowy dziadek". Nalepki COCA-COLI posiadam. Zeskanuje i pośle tylko jeszcze nie wiem jak. Pozdrawiam !!

715.jak by ktos mial zdjecie sofixuw to prosze o przeslanie dzieki

714.wielkie dzięki za tą stronkę, jest niesamowita...miło jest powspominać.

713.doskonałe, ...w niektórych miejscach wzruszyłem się do łez

712.hihii podoba mi się :)

711.Przewspaniała strona :) BARDZO mi się podoba, zabawne komentarze, unikalne zdjęcia, wspomnień czar na całego! :) Trzeba Ci jednak wiedzieć, że istnieli nie tylko młodociani piromani, ale też piromanki! Anki piromanki ;)
Dzięki tej stronie przypomniałam sobie "wdechowego" Gapiszona, który był bohaterem jednej z moich pierwszych książek w życiu.
Dzięki :)

710.Świetna strona, proponuję jeszcze dopisać:

"Bajtek"- kultowe pismo komputerowe wydawane na szarym papier z "surrealistyczno-futurystycznymi" okładkami- w środku oczywiście rozrysowane mapki do najnowszych gier na Atari, Commodore i Amstrada (kto jeszcze pamięta takie komputery z głębią 16 kolorów?)

Plastikowe karabiny na korbkę- wystarczyło pokręcić i to coś wydawało z siebie przeraźliwy dźwięk

Gumowe figurki- często bardzo paskudne, oczywiście niechlujnie pomalowane farbą (ale tylko dostępne u prywaciarzy)

Kultowe modele samolotów, np: "łoś"- dla bardziej ambitnych wersja "tekturowa".

Mieniące się różnymi kolorami lampki z uciętych światłowodów- cyklicznie zmieniały barwę świecenia ;)

Pozdrawiam autora strony! Dobra robota!

709.a oranżady w woreczkach, które kupowało sie w "zieleniaku" to gdzie? :) Gumy "Donaldy" z koncówki lat osiemdziesiątych? buty Sofixy, Bumety, oranżady w proszku... :-)
Fajna ta stronka, szczególnie podobał mi się rosyjski "Game Boy" z Wilkiem. Miałem taki jakieś 18 lat temu :)

708.Ciekawa stronka. Pozdrawiam.

707.świetne opisy
pozdrawiam

706.witam !ma ktoś może tego gościa co po nutach skakał jak pojebany!!to był taki program muzyczny dla dzieci-PILNE!!!!!

705.Nazwałbym to przedsięwzięcie "Encyklopedia PRL-u".Tak poza tym jest ok.Pozdrawiam

704.Rewelacja ,super ,bomba...kto nie przejrzał tej strony ,ten trąba...

703.Cieplusieńkie pozdrowienia dla twórców i wszystkich odwiedzających tę stronkę.

702.Pamietacie Jana Wilkowskiego i jego Telewizyjny Festiwal Teatrów Lalkowych.
Szlo to w telewizji podczas teleferii zawsze po poludniu.
Inne rzeczy to:Dobranocka "Przygody Peti"-stara
Cukierki "Kawusie"-mialy jakis plyn w srodku

701.coś niesamowitego, dawno tak nie płakałem ze śmiechu:)pozdrowienia

700.gratuluje !!!

699.Strona - REWELACJA. Mam 31 lat i jestem z Olsztyna. Gdy czytałem tekst, to miałem wrażenie, że to koleś z podwórka opisuje. Świetne. Pozdrawiam.

698.Żyłam w czasach komuny tylko 2 tygodnie, ale jakoś czasem wydaje mi się, że na tej komunie mój mózg się ustawił.

697.Świetny serwis utrzymany w dobrym tonie, tak trzymać - pozdrawiam !

696.Strona rewelka, wszystko na nowo przed oczyma stanęło, choć ja i tak z racjii mojego wieku("82) nie wszystko pamietam, ale wiele rzeczy o których sie dawno zapomniało, pojawiły sie przed oczyma na nowo.
A program Drops tez kojarze ze coś takowego było...

695.jeju strona jest the best umierałam ze śmiechu ... a pamiętacie ołówki zakopiańskie w stylu "zaczarowany ołówek"? albo ciupagi z drewna zakopiańskie ? i te wspaniałe kolczyki plastikowe dla dziewcząt kupowane na koloniach no i wszechobecna strzelnica w wiejskich wesołych miasteczkach .. żeby coś ustrzelić trzeba było starć się nie trafić :)))
super było .. teraz dzieciaki nie mają takiego ubawu :D
pozdrawiam serdecznie autora strony :)

694.Gratuluje pomysłu na strone ! Każde hasło to fala wspomniń , uśmich i łezka w oku ...
przypomniały mi sie ciuchy koniecznie dekatyzowane lub farbowane farbką do tkanin w domu ( biała saszetka z motylkiem ) no i siatki z dziwnego tworzywa które mieściły wszystko co sie do nich pakowało ( marysia woziła w nich cukier w "poszukiwany poszukiwana " )

693.Byłem tu..... a co do wpisu 667 to szczur miał na imie OGRYZEK :)

"Ogryzek ! Do torby !"

692.Polecam stronkę www.nostalgia.piwko.pl, to dla tych, którzy tęsknią za bajkami z lat dzieciństwa. Znajdziecie tam prawie wszystkie bajeczki: Delfin Oum, Załoga G, Sindbad, Barbapapa... i wiele wiele innych, fotki, mp3, czołówki, zajrzyjcie - warto.

691.Stronka pozwalająca na troszkę wspomnien ech łza się w oku kreci kiedy to było a swoja drogą dobrze że jest coś takiegop gdzie można wrócic i powspominac .Gratuluje pomysłu pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

690.bylem tu

689.YO BRATHHAA!

688.hejos:) zajefajna stronka :)PRL nie bylo mnie jeszcze ale uwazsam ze bylo Wam lepij w tamtych czasach....za naszych czasów tego ni ma:)pozdrawiam:)

687.Przez chwilę znów byłem dzieckiem :) Dziękuję

686.Zobaczcie również http://www.polskaludowa.com

685.Znalazłem te stronę dzięki komuś w Usenecie. Łza (niejedna) mi dziś spłynęła, kiedy czytałem to wszystko, oglądałem zdjęcia. Dawajcie co tam macie, może jeszcze i ja cos sobie przypomnę. To se nevrati Pane Havranek.

Tomasz (1970)

684.Super.... niesamowity powrot w lata szczeniece.....
Dodalbym jeszcze powiesc drukowana Sztandarze Mlodych "Seksolatki"... haha pamietam jak cala szkola zaczytywala sie w pierwszej "erotycznej" powiesci dla mlodziezy, gdzie nawet sie calowali..... :)
A w papierosach brakuje "Płaskie" i "Rarytasy" - te ostatnie to konkurencja dla Carmenow.

683.Niezla strona tx (:

682.Dziękuję,jestem pod wrażeniem,muszę trochę ochłonąć,pomyślę o własnych wspomnieniach,jestem częscią tamtych czasów(ur.1966r).To wspaniała inicjatywa.

681.wspaniala wycieczka w mlodziencze lata (rocznik59). Dzieki za tak fantastyczna strone. Na pewno wiele hasel da sie uzupelnic zdjeciami "kultowych" produktow z tych cudownych mimo ze czasami oglupiajacych lat. Mimo wszystko chcialby wrocic przynajmniej na chwile do lat 70-80 tych. Polowanie na Swiat Mlodych, Plomyczek, Malego Modelarza, czwartkowe ekrany z bratkiem z filmem o smoku Smokofilomidanku ktory laczyl sie ze swoja planeta wolajac "gabadibadazu". A jakze mialem zeszyt z adresami do firm - do dzis w piwnicy u mojej mamy leza stosy prospektow aut (toyota, ford, bmw...) naklejki arala, gulfa, coli, zdjecia bonanzy, gregorego pecka (!) reprezentacji pilkarskich z Mistrzostw w Monachium, oj wysylalo sie tych listow, no i stosy listow z zaprzyjaznionego Doniecka - mialem 2 dziewczyny , wiem ze jedna byla Tamara. Czasy cevitu - cytrynowe kwadratowe pastylki (po 10 szt), groszku w plastikowym pudelku z dziurka, ...oj lza sie w oku kreci. To wszystko znalazlem TU na tej stronie . Raz jeszcze dziekuje . A swoja droga dobrze byloby wystosowac apel do odwiedzajacych aby kto co ma niech przysyla zdjecia tamtych produktow, pamiatek.... ja moge cos poszukac zawsze to wiecej zdjec do poszczegolnych hasel.
serdecznie pozdrawiam Zbyszek

680.he he smieszne ;P

679.Rewelacja! :-) Dziękuję autorom
Kot (rocznik 77)

678.Jestem pod wrazeniem! Kawal doskonalej roboty. Jako rocznik 76 po prostu rycze ze smiechu, ale i z zozrzewnienia dla tych wspanialych czasow dziecinstwa. Dziekuje autorowi strony!

677.Świetna stronka. Przyznaję, że niejeden opis czytałem z łezką w oku. Lata 80 - te to moje dzieciństwo, dokładnie pamietam jak wyglądało wtedy życie, a Twoja strona jest znakomitym powrotem do tych czasem śmiesznych, czasem uciążliwych, ale zawsze śmiesznych czasów dzieciństwa. 3maj Sie

676.Strona super! Łza się w oku kręci i człowiek przenosi się wirtualnie w dzieciństwo...tak trzymać...powodzenia!

675.hej. potrzebuję jakiegoś zdjęcia/obrazka zająca poziomki!!!!!! jestem w depresji przedsesyjnej i tylko on może mi pomóc :)

674.halo !!!
czy ktoś może wie gdzie można znależć czołówkę do "klasycznej " Sportowej Niedzieli lub czołówkę emitowaną przed trasmisjami sportowymi z czarnym tłem i kolorową literą S ? :))))

673.muchozol - tanie wino na odtrutkę alkoholową nastepnęgo dnia. pamiętam kiedyś mnie poproszono o kupno muchozola i przywiozłem muchozol, gdybyście zobaczyli minę tego gościa, HaHa

672.Fajna stronka :) Wpadnijcie na moją stronkę >>>> http://opisy-gadugadu.info

671.Swietna stronka! trupa by obudziła :) i do tego fajna ksiega gosci. Bardzo przejrzysta. Chwala adminom za to :) zapraszam na swoja strone http://www.links4u.pl moze tam znajdziesz cos ciekawego też i sie wymienimy banerami :)

670.do Joanny...byl taki program jak Drops...ale chyba byl na jedynce...prowadzil go chlopak i dziewczyna...a w ogole swietnie by bylo jezeli archiwa panstwowe (a w tym przypadku chyba TVP) udostepnila archiwalne materialy filmowe niektorych programow...
a stronka jest niesamowita!!

669.Doskonala strona,wiele ciekawych haseł,dam znac jak znajde coś ciekawego:)

668.no po prostu miodzio.
Brakuje:
bumelant - podły sabotażysta, próbujący wszelkimi możliwymi sposobami uniknąć pracy dla dobra Socjalistycznej Ojczyzny.

Papierosy: Kosmos, produkcji ZSRR, ścierwo można było palić nawet przez pół godziny, trzeba było od czasu do czasu rozpalać, bo gasły, albo wypadał żar. Zasuszone na wiór (w smaku podobne)

Walentina Tierieszkowa - Pionierka Kosmosu. Warto przypomnieć utwór "Wala Twist" zespołu Filipinki, przydała by się MP3, ma ktoś? jak tak, to na mail.

667.Tak jak mój immiennik w poprzednim wpisie, stronę odnalazłem przez przypadek, dodałem do ulubionych i przeczytałem od A do Z, co zajęło mi ok 4 godziny i ogarnęła mnie nostalgia, chyba największa po zobaczeniu okładki książeczki "Przeczytaj mi mamo". Bardzo dobra strona!!!

666.Dla mnie bomba. Weszedłem na nią przez przypadek o godzinie 23-ej. Tak mnie wciągnęła, że przeczytałem wszystkie (bez wyjątku) hasła od A do Z. Było co powspominać... Spać poszedłem około 6-tej nad ranem. Gratuluję pomysłu i pozdrawiam.

665.Przez przypadek trafilam ne tę stronę.Jest cudowna,ja znowu jestem dzieckiem (mam 36)i jak przypomnę sobie te wszystkie dziwadla...ach...jakie to byly slodkie czasy.Choć takie ciermiężne,ale chyba lepsze.Ludzie byli dla siebie milsi.
Pozdrawiam serdecznie
Joanna
Dziękuję

664.Czy Ktoś pamięta radziecki film dla dzieci, w którym były "cudowne cukerki na odwagę"???? To był chyba początek lat 80 - szkolne wycieczki do kina..

663.POMOCY! czt ktoś pamięta program na dójce DROPS? Mogłabym sie założyć że takowy był na TVP2 w latach naszego dzieciństwa (rocznik '86) a znajomi mi nie chca wierzyć...ktoś wie?

662.Ciekawy jestem kto pamieta taka bajke o czarownicy co w torbie nosila chyba szczura .Jak go wolala krzyczala no wlasnie?-ciekawy jestem czy ktos sobie przypomina jak ten szur mial na imie?

661.Proponuję hasło: KOLEKCJE, a w nim - "historyjki" dołączane do gum Donald (wydaje mi się, że były też rodzime obrazki - z Bolkiem i Lolkiem); "serwetki" - wielkie zbiory różnokolorowych papierowych serwetek, które przynosiło się do szkoły i na przerwach trwała wymiana. Największą atrakcją, jak pamiętam, były tzw. mgiełki; "opakowania po czekoladach" oraz zbiory obrazków i zdjęć powycinanych z czasopism, które były także świetnym towarem na wymianę. Podobnie było ze znaczkami pocztowymi i kolekcjami pocztówek.
Gratuluję strony. Szkoda, że aktualizacje są tak rzadkie. Z niecierpliwością czekam na kolejne nowości. Pozdrowienia dla wszystkich, którzy tu zaglądają. :-)

660.Warto dodać opis Autobusu Ikarus. Obowiązkowo biało-czerwono-biały, z białymi poręczami i silnikiem, który aż po roku eksploatacji wydawał dźwięk jakby wycia, warczenia i jęku jednocześnie

659.Świetna strona!!
Kolejne hasło- może ktoś pamięta szkolne WYKOPKI- miało się wtedy dwa lub trzy dni wolnego (nie pamietam), jechaliśmy do pobliskiego PGR-u z całą szkołą i pomagalismy przy zbieraniu ziemniaków. TAAAAK.........
a KAWA ZBOŻOWA
Łza się w oku kręci. (36l.)

658.No bomba! Sam kiedys coś takiego zacząłem tworzyć, ale nigdy na taką skalę. Najlepsza strona jaką widziałem oststnio. Przeczytałem od deski do deski.

657.swietna strona!
dodam jeszcze dzinsy piramidy, gumy kulki, czółenka damskie u prywaciarza z kluczem wiolinowym na podeszwie, film rosyjski czarno-bialy "los czlowieka", radiomagnetofon Kasprzak, mabloscianka, półko-tapczan, hotel Orbis z basenem, chlorchinaldin zamiast cukierkow hehe, kawa sprzedawana po 25 dag na osobe i stalo sie w kolejce cala rodzina, czyn spoleczny, drewniane goralskie piorniki, plastykowe kolorowe okladki na ksiazki i zeszyty, sklep 1001 drobiazgow. :)

656.No cóż, mały wtedy byłem ale co nieco pamiętam. Wzruszenie mnie ogarnęło.Rozbudowujcie hasła jak możecie. Bardzo, bardzo dobry pomysł.

655.Ubawiłem się niesamowicie, pamietam te czasy mimo że byłem dzieckiem. SUPER STRONA!!!

654.Odnośnie:
-betoniary. Używałem zamiast żyletek pił do metalu. Grzało jeszcze szybciej.
-błękitka. Osobiście jadłem kotlet schabowy z błękitka. Do wyboru były jeszcze paszteciki z kapusty (Kraków)

653.a pamięta ktoś co reklamowała reklama "liczy się tylko refleks" ?
a skoro już o reklamach to w zalewie dziadowskich reklam ... jakże miło byłoby zobaczyć znowu ... "inter, inter, inter-fragrance", albo "sosy billi w każdej chwilli" :)))

fantastyczna stronka, która po raz kolejny spowoduje że nie wstanę na czas do pracy ...

pozdrawiam

652.Kalejdoskop
prześliczna zabawka, rozwijająca zmysł estetyczny i wyobraźnię. Była to rurka z twardego kartonu, jakby rodzaj lunety. Wewnątrz wyłożona lusterkami,
na końcu znajdowała się wydzielona cześć, wypełniona kawałkami kolorowych szkiełek, koralików, kawałków plastiku. Obracanie kalejdoskopem powodowało
przemieszczanie szkiełek, a ich obraz, odbity w kilku lusterkach tworzył
symetryczne wzorki cudownej urody. Działanie hipnotyczne i uzależniające.
Notowano nawet kilku godzinne seanse bez przerw. Po uzyskaniu szczególnie efektownego wzorku, należało zmusić rodziców by delikatnie, nie naruszając struktury, podziwiali nasze dzieło. Rodzic miał obowiązek wykazać oszołomienie wielkim plastycznym talentem dziecka. Oszołomienie powinno
potęgować się wraz z nowymi kompozycjami podsuwanymi do oceny, aż do osiągnięcia stanu histerii.

651.Fajna strona. Ja bym jeszcze dodał lektorów telewizyjnych : Lucjan Szołajski,Zbigniew Lutogniewski,Tadeusz Sznuk,Marek Gajewski, Jan Suzin

650.Bardzo miło się to ogląda. O nie których rzeczach się zapomniało (m.in. o Arabelli). Niektóre zostają w pamięci na zawsze (bury relax).
Teraz to wszystko wydaje mi się takie śmieszne.Naprawdę bardzo ciekawa strona. Gratulacje za pomysł.

649.Bud' wsjegda bud'jet sonce
czyli
Zawsze niech bedzie slonce/
niebo/
mama/
zawsze niech bede ja

Czy zna ktoś całość?

"[...] - eta risunok malczika..."

* * * * *

Sam-SuperSam-MegaSam

* * * * *

zakładowe imprezy mikołajkowe dla dzieci pracowników

* * * * *

przy okazji Festiwalu Pios. Radz. w ZG - obowiązkowy kiermasz, gdzie można było sporo deficytowego towaru kupić :)

* * * * *

korkotrampki :):):)

* * * * *

współzawodnictwo klas w szkole w zbieraniu makulatury :) - nam w średniej szkole udało się w nagrodę wyjechac na wycieczkę do Krakowa, dzięki ojcu jednego zmkolegów, który w firmie zrobił czystkę w biurach i prawie 2 tony na nasze konto przyjechało

* * * * *

w sklepach kasy na prąd i brak prądu = zero obsługi klienta

648.MO - mogą obić
ORMO - oni również m.o.
ZOMO - zwłaszcza oni m.o.

telewizor cz-b FREGATA

lody na patyczku (jak lizak) - zamrozona słodka woda z dodatkiem smietany (na plażach, stadionach...)

Mixol S - dodatek do etyliny niebieskiej (do "Syrenek")

Syrena 105 (nie tylko 105L) też miała w podłodze przełącznik świateł długich

Oprócz benzynki do zapalniczek, były tez kamienie koloru stalowego (coś jak grafit, dług. kilku mm, śrenicy około 1 mm)

Papierosy START (przejściowo pomiędzy SPORT a POPULARNYMI)

PTYŚ - partner BALBINKI

TUREK - kawa zbożowa z cykorią - najczęściej w kostkach 5x5 cm, można było gryźć jak sucharek

peronówka - wejściówka na perony

ciepłe lody nadal można kupić :)

czekolady WEDEL z rysunkami, to były tylko te nadziewane

pełnomleczna miała fotkę placu Zamkowego w Warszawie, ale była naprawdę smaczna

czekolada z NRD (pomarańczowe opakowanie 80 g - paskudne toto, gorsze od naszych czekoladopodobnych)

sklepy komercyjne - przejściowo w nich można było kupić szynkę i baleron za podwójne ceny (większość mogła kupić 10-15 dkg)

Demis Roussos był chyba tylko 1 raz w Sopocie za PRL :/

Trybuna Ludu

oprócz ELPO i ODRY były też "jeans'y" KOMES'y :) ze Słubic

aplipapliblitenblau :) czyli na wysokiej górze stało drzewo duże, nazywało ono się [...] a kto nazwy nie powtórzy ten nie bedzie z nami grał :)

kino letnie :) na wolnym powietrzu :)

Godzilla kontra Gigan
Rodan ptak śmierci
Eborah potwór z głębin
Syn Godzilli
Gedorah
Mothra
Terror Mechagodzilli
Powrót Mechagodzilli
...?

itp. itd.
na dziś wystarczy

Stronka super :)
dzięki

647.Świetnie napisane. Kto nie żył w tych latach nie jest w stanie tego prawidłowo odebrać
Jak pzeczytam całość to może pokuszę się nieśmiało o sugestie haseł i tematów zapomnianych na razie nie stwierdziłem

646.Witam! SUPER STRONA! Coprawda sam niezbyt wiele pamiętam z tego okresu, ale część wspomnień odżywa. Pozdrawiam i gratuluję tak pieczołowicie przygotowanego materiału!!

645.w imieniu zielonogórskich żaków, spadkobierców (po swych dziadach)Festiwalu Piosenki Radzieckiej- gratulujemy odjechanego pomysłu.

Czujemy się zaszczyceni faktem, iż wspomniano zasługi naszego prześwietnego miasta , fakt, że przyczyniliśmy się do umacniania więzi między dwoma sojuszniczymi narodami-potężnym ZSRR a Polską Rzeczpospolitą Ludową.

w imieniu kolegów, na ręce Towarzysza X - składam podziękowania.
:))

644.Książeczki SKO - Szkolnej Kasy Oszczędności

643.Swietna stronka.Gratulacje.a pamietacie te roznorodnosc jajek:swieze,chlodnicze i wapienne.Zwlaszcza te ostatnie,to bylo cos!Pozdrawiam

642.A co sie stalo z radzieckim uzdrowicielem Kaszpirowskim?.Wystarczylo tylko popatrzec w telewizor i po jego odliczeniu chyba do dziesieciu bylo sie juz zdrowym

641.Fantastyczne! Tyle rzeczy sobie przypomniałem. Kulałem się ze śmiechu przez godziny... Z drugiej strony dreszcz przechodzi.

640.MAM ODKRYTĄ NIEDAWNO GENIALNĄ POPIELNICZKĘ WYKONANĄ Z ZAŚLEPKI DO "CZEGOŚ". JEST Z PASKUDNEGO TWORZYWA PRZYPOMINAJĄCEGO EBONIT. PODAJCIE WASZ ADRES TO PRZEŚLĘ ZDJECIE. CHĘTNIE DOŁĄCZĘ DO KOLEKCJI: "POLAK POTRAFI". POZDRAWIAM O SRDECZNIE GRATULUJĘ POMYSŁU. JEST CUDNIE.

639.Super strona!
Dodatek: (patrz Kunta Kinte) Przeslanka nie podzialala, poniewaz po wyswietleniu serialu pojawily sie powiedzenia typu: "nawet Tobi w niedziele nie robi" (apropos charowki gornikow na okraglo), lub: "masz nos na kwinte tos Kunta Kinte, jak cie Gierek przerobi, to bedziesz Tobi".

638.Strona jest wyśmienita!!!Pomijając "eksponaty", ten wspaniały, dowcipny język, jakim została stworzona. Najbardziej podobało mi sie...WSZYSTKO!!!

637.a rozgłośnia harcerska? w Srody o 14.25 była lista przebojów (w PR IV) a tam kawałki, ktorych nie uswiadczyles nigdzie indziej (prowadzenie pawel sito i bozena sitek). tez w "czworce" w piatki o 15.30 byla bubloteka z kawalkami zgola odmiennymi - tandetą tamtych czasów, prowadzili grzegorz miecugow i andrzej p. wojciechowski

636.TO wszystko PRAWDA!!!!!!!! Była jeszcze gazeta " Sportowiec " .... ci kulturyści jeszcze tak nie wyglądam....... i chyba sobie odpuszczę;-)
Teraz to moja str. startowa

635.A trabant! - to była dopiero limuzyna!!! Od razu przypomina mi się jak to ojciec pędził na CPN bo ktoś dał cynk, że "miksol" akurat mają, hehe... No i te wiatraczki przy dystrybutorach - teraz pozostały juz tylko na nielicznych wsiach;).

634.wow

633.Wzruszyłem się jak stary siennik...

Jestem już naprawdę starym człowiekiem. Pamiętam to wszystko jak dziś :)

632.Fajne, fajniutke :-)

631.A moze najwyzszy czas aby pomyslec o jakims forum , gdzie moznaby powspominac i podyskutowac na rozne tematy z tamtych lat....

630.Uwielbiam takie adresy o tej tematyce. Uwazam Twoja strone za bardzo dobra i jedynie tylko zaluje ze jest troszeczke za malo ilustracji. Papa i zycze w dalszym ciagu udoskonalania !!!

629.Aha, i jeszcze jedno, w odpowiedzi na pytanie z któregoś z wczesniejszych wpisów inicjały na niektórych rocznikach monet 5 zł (np. 1977) iInicjały projektanta monet -
J. Markiewicz - Nieszcz.
pozdrawiam

628.Kolejny raz sie wpisuje ale teraz z prosbą o pomoc:
czy ktoś z Was wie, czy i gdzie można obecnie kupić w Polsce chałwę bułgarską> Pamietam, że była sprzedawana w takich okragłych, sporych puszkach koloru brązowego, lub brązowo-czerwionego.
Na puszce był motyw słonecznika chyba.
Serdecznie pozdrawiam i moze ktos mi pomoze, tak bardzo chciałbym znowu jej spróbowac....

627.Witam
Strona oczywiście OK, ale zdjęcie rzekomej ODRY, przedstawia tzw. przewijaki, czyli urządzenia na których czyta się taśmy. Mogę dosłać zdjęcie prawdziwej ODRY (działającej do dziś) jeśli ktos chce.

pozdrawiam

626.Dziękuję za tą stronę! Ja oczywiście nie wszystko pamiętam ale część jednak pamiętam....
To wszystko będzie mi bardzo pomocne przy pisaniu pracy magisterskiej o mojej "ukochanej" epoce.....POzdrawiam

625.wiele rzeczy pamietam doskonale!!! strona wspaniala, lza sie w oku kreci, mimo ze tak naprawde PRL to byl jeden wielki syf. no, ale takie bylo moje dziecinstwo i wczesna mlodosc. jest co wspominac :)))

624.bardzo fajna strona,
Kochany Autorze ! Czy jest szansa aby uzytkownicy mogli samodzielenie dokonywac wpisów? Baza wpisów rosłaby dużo szybciej... Czas leci i zaciera ślady oraz wspomnienia...
----------------------------------------------
sprostowani a:
wpis 176
"Goście z Galaktyki Arkana" byli produkcją CZ+YU http://www.imdb.com/title/tt0082466/
- moze i tandeta ale scena jak Biba miazdzy facetowi głowe, wgniotła mnie w fotel kina "Awangrada"

wpis 552
Latający Zajac to wegierska bajka
"Kockas fulu nyul" czyli Zajac o uszach
w kratke" - bajka czesta na porankach filmowych w niedziele.

Do swoich wspomnień z lat 80 dopisałbym:
1.
kładzenie monet na torach -rozplaszczone zyskiwały na wartości
oraz wrzucanie śniegu z wiaduktu do
kominów przejeżdzających parowozów.
(i wyścigi z SOKistami)
2. wyprawy na poligon po czubki i łuski
3. rowery Flaming, Wigry ,Karat,Sokół i pierwszy polski rower terenowy - "Motocross" ważacy 17 kg (marzenie każdego z nas)
4. Polskie trampki ze Stomilu - granatowe z szarym gumowym kólkiem na kostce i niebieskimi sznurówkami
5. Świat Młodych i komiks o Kleksie
Jonku i Jonce
6. Kubańskie pomarancze (żólto-zielone kwaśne kule o skórze o grubości 1 cm)
7. 5-6 godzinne kolejki po masło (kostka 16 zł) watę i podpaski (Mamo co to jest podpaska?)
8. Delicje na wagę (najpierw zlizujemy czekoladę, potem delikatnie odlepiamy ciastko a na koniec galaretke)
9. drewniany kiosk ruchu i srebrne torebki EROS-OL-EX po 3.50 zł
10. Mydło "For You" w rózowym sreberku oraz "Zefir" w zielonym
11. Albańskie papierosy DS
12.Polska Guma Balonowa w pomarańczowym sreberku z czarnym kólkiem po 5 zł marki ZPC ODRA
13. Lody Bambino po 3,50 o smaku śmietankowym

no i wiele więcej...

623.Dla mnie (36 l.) podroz sentymentalna. Szlag, polowy przepisow pirotechnicznych nie znalem jak bylem w odpowiednim wieku ;) . Teraz mam 9-letniego syna z ciagotami do nauk przyrodniczych - moze bedzie godnie kontynuowal dzielo tatusia. Zona twierdzi, ze mnie zabije jak mu to sprzedam ale co tam... Co kobieta moze o tym wiedzieć?
Ogólne wrazenie - ryki smiechu i... wzruszenie. Mocne.

622.Eta bylo w Maje, na rasswietie
Narastal u stien Riejchstaga boj
Niemieckuju diewczionku zamietil
Nasz saldat na pylnoj mastawoj.

(Rosyjski kl. VIII)

621.Super strona. Brakuje mi troche nastepujacych hasel (nie wyjasniam, bo co tu wyjasniac :-) )

1. Dozynki
2. WM '74
3. Juwenalia
4. "Konfrontacje"
5. Lubanski
6. "SKS"
7. Legitymacja ("legitka")
8. "Para - nie para"

620.dzieki za mozliwosc powrotu do przeszlosci; wiele sobie przypomnialam, w wielu momentach westchnelam z rozrzewnieniem....a pamietacie taki film o Daszence- tym piesku? i kolorowy, zajefajny tygodnik `panorama`(chociaz ona jeszcze teraz sie ukazuje)???? ech, te czasy juz nie powtorza sie........

619.Strona rewelacja! Dzięki za przypomnienie, choć pamiętajmy że te czasy tak nostalgicznie wspominane miały swoją koszmarną i okrutną twarz (np. wstawanie o 5 rano żeby stać na mrozie po kostkę masła przed Świętami - komuno nie zapomnę Ci tego!). Przy okazji: w Autobusie Jelcz (ogórek) przed zegarem na środku była jeszcze wajcha która nie wiem do czego służyła. Aha, i siedzenie po prawej było święte, czasem kierowca tam "pozwalał" usiąść, choć często tam jeździli konduktorzy.
A przy okazji ta instytucja w tramwajach i autobusach gdzie konduktor (sprzedający bilety!) miał swoje podwyższone siedzenie i taką specjalną rurkę z wgłębieniem na bilon.

618.Łza się w oku kręci....

617.Nie pamiętam, ile razy już tu zaglądałem. To podręcznik historii osobistej, albo nie napisany pamiętnik. Wielkie dzięki.

616.Rewelacyjna i genialna rzecz. Hasla opisane wielce inteligentnie i dowcipnie. Uwielbiam tu wpadac i cofac sie w czasie. Dzieki tej stronie wiele rzeczy sobie przypomnialem. Dziekuje!

615.Przewspaniała, fantastyczna strona! Zrobiłem sobie dziś specjalny wieczór sentymentalny. Jak miło! Bardzo dziękuję i trzymam kciuki za rozwój.

614.Rewelacyjna strona , zapomniaem że aż tyle było tego hm, siedzę przy kufelku jasnego i coraz milej się wspomina lecz nie zauważyłem Studia Gamma i TeleEcha no i hasła Stan Wojenny :( a przy okazji proszku ixi i hasła morro przypomniał mi się taki slogan " Ani ixi ani omo nie wypierze tak jak ZOMO " ja za swoje morro jedną białą na 4 litery dostałem i to od ojca bo to funkcjonariusz był :))

613.niektóre rzeczy pamiętam trochę inaczej, ale to przywilej selektywności pamięci

612.Super stronka. Myślę, że coś będę mógł podesłać tylko przejrzę zakurzone pamiątki. Tak na szybkiego to do kapsli dodałbym Gra w kapsle gdzie naklejało się "koszulki" - flagi państw - i grało w zbijaka lub trasy. Zuchy są a harcerze... Ogólnie to miło powspominać 3 godziny stania by kupić chleb ;-)) Pozdrawiam

611.No wlasnie Viking Studio2 , program chyba kultowy . Nie moge sobie przypomniec czy byl on nadawany w kazda sobote , czy tylko w wolna sobote / w tamtych latach byla tylko jedna wolna sobota w miesiacu /.
Pozatym byl taki program Kalejdoskop Filmowy "Kino Oko" , to bylo takie Discovery PRL-u.
A w latach 80 byl taki program Zientarskiego " 1500 sekund wielkiego sportu " , o roznych nie znanych u nas sportach na zachodzie.

610.super !!!

609.Aż dziw bierze, że zapomniało się o tych wszystkich rzeczach, a przecież taki był nasz dzień powszedni. Dla niektórych to bzdury, bo są za młodzi i nie przeżyli tego na własnej skórze (612.). Dla mnie to fenomenalna stronka, która cofnęła mnie w czasie. Dziękuje ci Radek za te przeżycia!

608.Miło było po wspominać czasy, gdzie wszystko było jasne: co dobre, co złe, gdzie swój, a gdzie wróg. Były to czasy
mojego dzieciństwa i młodości. Mimo uciążliwości życia było jakoś weselej, może dlatego, że byliśmy dla siebie życzliwsi. W nocy można było iść ulicą i najszybciej kto nas zaczepił to patrol milicji. Przeglądając tą stronę nie widzdziałem sobotniego pasma emisyjnego pod nazwą Studio 2, oraz bardzo dobrego programu filmowego elitowanego w sobotnie popołudnie p.t. Latarnia Czarnoksięzka.
Można jeszcz przypomnieć czwartkowe "Kobry" , Ekran z bratkiem"

607.niekture komentarze to przechodza nawet granice glupoty(widac ze klient zna te czasy z opowiadan) a ogolnie fotek cieniutko

606.świetna strona

605.ech lza sie w oku kreci sliczna strona sliczne eksponaty ...

604.zajebista stronka!! ale pod "o" umiesciłbym tez takie gumowe niby osmiorniczki ktore rzucone przyklejały sie do lodowek i szyb zostawiajac eleganckie smugi :))) pozdro

603.Dzieciństwo przewineło mi się przed oczami jak film :)) Ale jazda!

602.Z programow TV pamietam jeszcze "Co? Jak?", tudziez po prostu 'cojaka' no i niesmiertelny Tik-Tak, z Ciotka Klotka, Fasolkami i Krzysiem Marcem. Strona gites, czesc rzeczy jeszcze kojarze, ale niektore to dla mnie poza zasiegiem pamieci. (22 lata)

601.Świetna strona odwiedz moją o grach i gierkach za-free.

600.WYPAS! WYPAS! wYPAS! Jeszcze raz wypas Strona!!!! :]

599.WRAŻENIE PIORUNUJĄCE.
BARDZO DOBRY POMYSŁ.
NASZA HISTORIA.
BARDZO DZIĘKUJĘ.
27.09.2004 POZNAŃ

598."siudy "Byla to gra do ktorej uzywalo sie monet 10 groszowych .Dwoch lub trzech zawodnikow stawalo naprzeciwko siebie i rzucalo na ziemie monety tak aby monety sie nakladaly jadna na druga.Kazda szkola miala swojego mistrza ktory golil wszystkich .Gra popularna na przerwach niemalze kazdej szkoly

597.dziecinstwo, przeszlosc zawsze byly moja obsesja;) czuje jeszcze wieksza nostalgie

596.Nazwa tej bajki to po prostu "Latający zajączek". Pamiętam nawet jego melodię (podkład perkusyjny wykonywało się trzymając w dwóch palcach ołówek i szybko nim uderzając o blat stołu).

595.Mysle ze to jednak nie "karlson z dachu" bo on mial chyba taki silniczek na plecach a byl to jednak "Wujek Fido"

594.Mysle ze tym zajacem byl"wujek Fido"
Pozdrowienia dla wszystkich pamietajacych stare biedne ale dobre czasy naszej mlodosci.

593.konkretny wypas. Arabela to jest naprawdę TO.
wyjątkowa stronka z klimatem i wogóle.........
tylko jedno pytanie......GDZIE DO K...Y JASNEJ JEST TADEUSZ BROŚ

592.Super, podróż do przeszłości , super!

591.Kolejna pozycja - długopisy z tabliczką mnożenia - obracając srodkową częścią można było odczytywać wyniki

590.Strona fantastyczna. Właśnie odkryliśmy ją z mężem i z rozrzewnieniem wspominamy dzieciństwo i młodość. Dzięki.

589.Wspaniała podróż do świata dzieciństwa - obietnica dotzrymana. Co prawda: liznęłam tylko 10 ostatnich lat PRL, ale lizaki-koguciki, oranżada w woreczkach i seria "Poczytaj mi mamo" jest mi doskonale znana. Do tego mp3om, które można ściągnąć, daję najwyższą notę. Więcej takich stron...
Dziękuję

588.Super stronka. Glajsko powspominac. Z chęcią przeniósł bym się do tamtych czasów i poużywał wszystkich tych dobroci. Przy okazji przypomniałem sobie jak pamięć jest ulotna. Tylko tak dalej. POZDRAWIAM

587.Karlson z Dachu ??

586.Elegancka stronka ! Czy jest moze ktos kto ma gdzies reklame pumeksu "jesli pumeks to tylko fluorescencyjny z firmy purokolor" ? :D:D Pozdrawiam !!

585.Przepyszna strona! Wpadłem tu na kwadrans, a utknąłem chyba na dwie godziny... Chylę czoło przed Autorem, bo takich wspomnień z dzieciństwa nie miałem od dawna - DZIĘKUJĘ! Aha, nie wiem czy "Wzrockowa Lista Przebojów" to jeszcze tamta epoka, jeśli tak, to powinna się znaleźć w wykazie... POZDRAWIAM!!!

584.Jestem absolutnie wdzieczny. Obsmiewam sie jak norka i wspominam swietne lata mlodosci...

583.He he... AN-24 Bardzo fajny samolot, którym miałem "przyjemność" raz lecieć. Dostałem miejsce przy oknie i przez 45 minut z przerażeniem patrzyłem, jak w skrzydle telepią się dwa nity.
Ale catering już wtedy był :) Dostałem cukierka przed startem i lądowaniem :)

582.Całkiem fajna stronka.Dopiero jak czytałem uświadomiłem sobie jak dużo już zapomniałem z tamtych czasów.Co do misia Kiwaczka i krokodyla Gienia to szczurek nazywał się Ogryzek.

581.Fajna! Ale zabrakło mi tu takich programów dla dzieci jak: "Grześki" prowadzone brawurowo przez Stefana Fridmana, "Michały", "Świnka skarbonka" (chrumpe, chrumpe). A z dobranocek: "Musti", "Hajaszek i Piszpulta", "Motyl Emanuel i Makowa Panienka", "Wodnik Szuwarek". Ale poczekam.... :-)

580.Trafiłem tu przypadkowo, ale zostanę na zawsze. Całe moje dzieciństwo. Dziękuje.

579.podczas czytania zwijalam sie ze śmiechu, niektore opisy to po porstu istne cudo, mimo ze jestem mlloda topamiętam niektóre rzeczy, rozgromiły mnie no jarmiłki, sama w nich w dziecinstwie śmigałam, dzięki za tą strone i pozdrawiam autora!!!

578.strona jest ZABIJASTA!!! super pomysł!

577.to znowu ja . często jestem na tej stronce bo jest po prosty the best a teraz akurat mam wzmożony okres wspomnien z tego okresu, kompletuje filmy Barei i inne cuda typu Podróz za jeden uśmiech. Będę często bywał tu i dopisywał jak coś mi sie przypomni nie miejcie mi tego za złe. Przypomniało mi sie powiedzenie : Chcesz cukierka? idź do Gierka. Gierek ma to Ci da kopa w d..ę i pa, pa.
Jeszcze jedno . Nie wiem czy ktoś z Was zauważył na 5 złotówce (kolor mosiądzu) pod nominałem (tez nie na wszystkich) było małymi literkami napisany skrót , nikt nie wie co oznaczał "JMN" po stanie wojennym w w solidarnościowych kręgach tłumaczono to Jaruzelski Morderca Narodu.

576.Dobre kurde

575.Strona jest swietna !!! Najwazniejsze jest jednak to ze pamiętamy to wszystko i cieszy nas nie mniej niż wtedy gdy mieliśmy 12 lat.
Zjadła bym dziś takiego cukierka z żółtego pudełeczka, pooglądała pipi zajadając się budyniem czekoladowym i wymazała chińską gumką kilka dwój w zeszytach ;)

Pozdrawiam serdecznie

574.Powiedziałbym zajefajne ale to cosik nie pasuje do mojego rocznika :)
Ech powspominało się :)

573.Super strona.Łza sie w oku kręci,tyle wspomnień.Krecik,Pipi,czeskie serilae,absurdy komunizmu...Cała młodość.A tak przy okazji kto zna pełen tekst"Czterech słoni".
Robert

572.super strona, gratulacje dla autora!!!
siedzialam chyba ze trzy godziny czytajac i wspominajac... to byly czasy!!! ciesze sie, ze taka strona istnieje, pozwala z usmiechem powspominac tamte lata, przypomina to, o czym juz sie zapomnialo, bo w koncu zyjemy w calkiem innych realiach.
dzieki!!!

571.aaa przypomniała mi sie jeszcze zabawa w strzelaninę gdzie każdy chciał byc Jankiem w ostateczności Grygorim, byc Tomkiem to była plama . Już lepiej było byc szarikiem . ale i tak echa zabawy cichnęły gdy rodzice wołali do domu bo papier toaletowy do sklepu przywieźli i czym familia większa tym więcej dostała . Jak oczywiście nie zabrakło he he.

570.stronka super. przypominają sie lata szczenięce aż dreszczyk na karku mam. Z tych lat to jeszcze Robin Hood Czarny I biały mi sie przypomina i studio 2 po którym on leciał, kino familijne z Niebezpieczną zatoką no i oczywiście Tik Tak w środy . Jeszcze raz gratulacje. Jak coś znajdę przeslę . Mam chateau de Jabol z 70 tych lat nie rozpieczętowany ciekawe jaki bukiet ma teraz ha ha . kolekcje znaczków z 60' 70' i 80' lat i świadectwo brata z czerwoną adnotacją obniżającą stopień z wychowania że nie stawił sie na zbieranie chyba ziemniaków. Jak znajdę to prześle fotki pozdrawiam.

569.Fantastyczna stronka. Podziw dla autora. Super komentarze.
Przypomniała mi się jeszcze taka gazeta PAN, z gołymi babkami.

568.a cymbergaj?
super strona! podobala mi się

567.przypomnialo mi sie RINGO , kto pamieta?takie gumowe kolko srednicy talerza do rzucania i lapania :-).najczesciej brazowe lub zielone.

566.Siemka, jestem z 82-ego i wiele haseł znam bardzo dobrze(np. juniorki-też ich nienawidziłem:)). Można dopisać np. samochodziki "Estetyka" (malczan, kredens i poldek, czasem dostępne w zestawie). Przeważnie rozwalały się po pół h, ale co ja bym teraz dał za nie;). Stronka świetna, komentarze bardzo śmieszne. tak trzymać.
Pozdrawiam

565.gratuluje, super strona :). P.S. proponuje dodanie haseł: commodore, timex, spectrum... ale może to tylko moje własne wspomnienia

564.Gratulacje!Wypas stronka,naprawde wielkie wyrazy uznania dla tego co ja zalozyl:)Bede tu zagladal...oby tak dalej:)

563.Jestem pod wrazeniem. Gratuluje pomyslu i wykonania. Proponuje tez biezace uzupelnianie o wszystko co sie przypomni. Kapitalne po prostu. ( byl tez taki tygodnik).
Tomasz Jarmolowicz

562.Rocznik 80, nie wszystko znalam, ale duzo rzeczy czy zjawisk z listy pamietam (mordoklejki, Arabella!!!!!, gra w kapsle, plastiki!!!!!!!). Strona jest niesamowita, moje gratulacje. Wspomina sie z lezka w oku. Dziekuje Ci za podroz do dziecinstwa.

P.S. Przypomnial mi sie program dla dzieci COJAK, ogladalam namietnie razem z obecnym na liscie Rambitem.

561.Przeczytalem od A do Z sluchajac w kolko piosenek z Pankracego. Dzieki za te strone...

560.rocznik 86 - a mimo wszystko wiele hasel brzmi znajomo! strone pokazalam rodzicom - no i dowiedzialam sie ze moj tata byl w mlodosci gruba ryba w ZHP :)
strona niesamowicie wyjatkowa!!!

559.HEJ JESTEM MARLENKA OD TEGO ROKU BEDF CHODZIC DO WASZEJ SZKOLY MYSLE ZE JEST U WAS SPOKO POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH!!!!!!!!!!!!!!!!!

558.dziekuję za stronke , jest wspaniała, nie spoczełem aż całej nie przeglądnęłem. Ile wspomnień odzyło !!
Pozdrawiam wszystkich !!! Rocznik 1967 ;-)

557.dziekuje za cieple wspomnienia. Jako owczesna palaczka dodam jeszcze nazwy papierosow: plaskie i dukaty i wspaniala gre z pileczka tenisowa i bieganiem do polowy i do calej i do krolestwa z powrotem="palant"
Palant nazywal sie rowniez kij dlugosci okolo 60-80 cm do uderzania w pilke.
Z serdecznymi pozdrowieniami
Roza

556.Brak mi "Był sobie człowiek" dzięki któremu poznałem fugę toccatę d-mpl Bacha

555.Kurcze:) Dziecinstwo i młodosc! Dzieki za te strone.Przejrze dokladnie i podumam co dodac.

554.HMH, no nie głupia stronka

pozdrawiam i zapraszam
www.sms.zv.pl
www.4sms.tk
www.sciaga.tk

553.Strona jest naprawde kultowa!
Dodam jeszcze -

Pora Na Telesfora - bajka z muppetami-smokami

Chlopiec Z Plakatu - czeska kreskowka ze znakomitom gwizdanom piosenkom

Pomyslowy Dobromir - bajka z pomyslowziecia Adama Slodowego, o ile sie nie myle...

Gofry - rodzaje tostow z bita piana

Mirinda - Cytrusowy napoj gazowany, bodajze na licencji Coca-Coli w duzych, cola-podobnych butelkach

Alfa - kultowy miesiecznik sensacyjno - konspiratorsko - pseudo naukowy

Fajnie bylo....

552.Wspaniała strona! Nie mogłem się oderwać aż przeczytałem wszystko.
Przypomniała mi się zabawka: plastikowa żabka na drucianych, sprężystych nóżkach z przyssawką pod brzuchem. Przysysało się ją do czegoś i jak przyssawka po jakimś czasie puściła to żabka skakała niespodziewanie na znaczną wysokość. Były też małe, plastikowe zwierzęta lub dinozaury, można było uzbierać niezłą kolekcję.
Korki do korkowców... pamiętam, że idealnie pasowały do otworów, do których wchodziły bolce wewnętrznych drzwiczek w kabinach starych wind... :>
A zakrętki od wódki wypełnione saletrą, te z dzurką w środku nazywano też wariatkami ze względu na trajektorię ich lotu.

551.najzabawniejsze jest to, ze kolekcjonujemy wspomnienia, w ktore za kilkadziesiat lat nikt zdrowy na umysle nie uwierzy :)

550.Czesc, pamietacie moze helmofony sprzedawane chyba w wiekszosci sklepow z zabawkami gdzies okolo roku 1970 w szczycie popularnosci 4 pancernych i psa. Ja mialem w kolorze intensywnie niebieskim z gustownie umieszczonymi owalnymi fotografiami herosow na imitacji slochawek. Na czole byl chyba szarik - nie jestem pewien. Dalsze czesci podworkowego umundurowania dopelniala koszulka i ognistoczerwone rajstopy / wiem , ze obciach ale mialem 4-5 lat/, przepasane plastikowym pasem kowbojskim z dwoma / pochodze z bogatej rodziny/ pistoletami "precyzja" - ktore za Boga nie chcialy sie zmiescic do kabur. Dlaczego , ach dlaczego nikt mi nie zrobil zdjecia?!!!!!

549.Melodia była z piosenki Marylki Rodowicz "Remedium" wsiąść do pociągu byle jakiego.... Pozdrawiam

548.Lza sie w oku kreci , niesamowite ,
525 ma racje - byly kiedys syzsyki do kapieli zielone i pomaranczowe. Po rozpuszczeniu przezroczystej blony ochronnej o grubosci 1-2 mm zawartosc przypominajaca piasek i drobne kamiene zabarwiala wode - dosc mnie to szczypalo.
Czy ktos pamieta melodie to slow piosenki:

Wsiasc do rakiety Hermaszewskiego
Nie dbac o szynke z komercyjnego
Sciskajac w reku kartki na cukier
Patrzec jak Gierek ma wszystko w dupie

tzn. orginalne slowa na pewno byly inne

Marek 1965

547.Witam wszystkich. Kawał dobrej roboty odwalony na stronie :) Chylę czoła. W "Poszukiwanych" jest pytanie o dobranockę z zającem na dachu itd. A to nie był przypadkiem "Latający Czestmir" z bratniej Czechosłowacji???

546.Stronka działa niczym wehikuł czasu. Na pół dnia przeniosłam się do swojego dzieciństwa czytając przez łzy śmiechu i wzruszenia. Najpiękniejsze jest to, że czasy nie były zbyt fajne ale dziś raczej wspomina się je z uśmiechem.

545.Genialna strona, co prawda z tamtych czasów niewiele pamiętam, ale jednak kilka rzeczy było mi conajmniej nieobcych. :) Mistrzostwo świata, trzymaj tak dalej! :) Pozdrawiam

544.Doskonala strona dla sentymentalnych w wieku srednim. Ubawilem sie do lez. Wsrod gier zabraklo mi takiej jak "ciupy" , a wsrod programow telewizyjnych dla dzieci - skarpety z oczami z guzikow - nazywal sie chyba "Pancerowany". Gratulacje dla autora i pozdrowiena dla wszystkich odwiedzajacych,
Piotr.

543.No zajebista stonka. Jestem z 1970 roku i poprostu dzięki tej stronie odżyły obrazy z absurdu PRL'u. Mam nadzięję, że strona będzie stale aktualizowana i haseł będzie przybywało.
Pozdrawiam autorów.

542.Na starość (rocznik '73) robię się trochę sentymentalna - aż się popłakałam - cuuuuuudna stronka.

541.BARDZO, BARDZO SIE MI PODOBA - STRONKA JEST SUPER - PRAWIE WSZYSTKO (CO PRZECZYTAŁAM) PAMIĘTAM I MAM Z WIĘKSZOŚCIĄ MIŁE WSPOMNIENIA. TO W KOŃCU MOJE DZIECIŃSTWO.

540.A pamiętacie nrd-owską superprodukcję pt. "Telefon 110"? To chyba kryminał był? :-))

539.Doprawdy popłakałem się ze śmiechu wspominając rzeczy dawno zapomniane. Bogu dzięki że to wszystko juz sie skończyło.

538.Najfajniejsza strona, na jaką ostatnio się natknęłam.. Masa wspomnień z dzieciństwa, dwie bite godziny przy kompie.. Dzięki!!!!

537.Dzięki, przeszłość staje przed oczami, to był mój czas..

536.mimo ze mam 21 lat i ominelo mnie wiekszosc frajd prl-u, to po przeczytaniu niektorych hasel lezka sie w oku zakrecila... rewelacja!

535.Nie jestem pewien czy to hasło jest - OPORNIK. Stan wojenny, te sprawy...

534.No poprostu zajebista strona !!!
Szczere gratulacje !!!
Ile rzeczy sobie przypomniałem...
A jak sie nasmiałem...
Bede tu czesto!
cześc pracy !!!

533.Wspaniala strona !!! Lza sie kreci wspominajac dziecinstwo i swiat ktory zostawilem w 1981 roku opuszczajac na zawsze rolske-hmmm nie byl ten swiat taki zly porownujac z obecnie panujaca rzeczewistoscia.

532.Świetna strona. Przeniosła mnie w czasy dzieciństwa. Proponuję dodać też wzmiankę o podgłupiastym czasopiśmie młodzieżowym "OGNIWO", wydawanym po polsku w CSRS.
Pozdrawiam

531.Super strona!!!!!! aż się łza w oku kręci !!!! Pozdrawiam

530.Wspaniala stronka przez pare godzin powrocilam do czasow mlodosci, trafne okreslenia hasel. Gratuluje pomyslu napewno powroce tu z moimi doroslymi juz dziecmi i polece znajomym.
Nie spotkalam naczynia zwanego SPLUWACZKA, a ktore stalo obowiazkowo w miejscach publicznych jak sklepy czy korytarze w urzedach z wiszaca nad nim tabliczka "Pluc tylko do spluwaczki". opisu zabawy z obrecza rowerowa popychana odpowiednio wygietym drutem no i mojego ulubionego programu TV / na ktory czekala cala rodzina/ WIELOKROPEK z dwoma Janami Kobuszewskim i Kociniakiem

529.a pamiętacie oranżadę w proszku, którą się wysypywało na brudne ręce w piaskownicy i jadło a ona się pieniła?:))))

528.Dziś - dzień po rocznicy nieszczęsnego 22 lipca odwiedziłem po raz pierwszy czadową stronę dot. PRL-u. To b. ważne przypominać "rekwizyty" z tych czasów, zwłaszcza młodzieży. W spisie przedmiotów charakterystycznych dla PRL-u nie znalazłem hasła "Szarotka" - to było chyba pierwsze i b. popularne radio przenośne polskiej produkcji . Starsza siostra "Bambina". Mam w domu egzemplarz i mogę przesłać fotografię. Radio jeszcze gra w porywach. Przy okazji wiadomość dla Piotra z pozycji 496. Nie masz racji jeśli chodzi o "pańską skórkę". Delikates ten znany był już podczas okupacji (a prawdopodobnie i przed wojną) i sprzedawany na ulicach Warszawy pod nazwą właśnie "pańska" a nie "panieńska" skórka. Widocznie wynalazca uznał, że pańska a nie tylko panieńska skóra jest wystarczjąco delikatna aby symbolizować ten przsmak. Pozdrawiam autora strony i wszystkich gości, Andrzej Tel

527.Niesamowite! Jakbym jeszcze raz przezyl swoje dziecinstwo. Rocznik 1961 od 1980 w USA. Nie moge powstrzymac sie od smiechu z powodu jakze dowcipnych a jednoczesnie dosadnych objasnien wszystkich hasel. Wspaniala podroz w przeszlosc bo przeciez TAK WLASNIE BYLO. Ostatnio zaczalem opowiadac mojej 11 letniej corce o tym jak to sie samemu bylo dzieckiem i to strona uswiadomila mi jak wiele zapomnialem o swoim dziecinstwie i jak wiele jest jeszcze do opowiedzenia zwlaszcza ze z kazdym kolejnym haslem budza sie kolejne wspomnienia, zdarzenia z dziecinstwa. Dziekuje!!! Thank you very much!!! Wspaniala strona. Pozdrowienia dla autora!!!!

526.Strona świetna,moje dzieciństwo i młodość.O matko ,jak mi się to wszystko przypomniało.A pamiętacie pachnące chińskie gumki do ścierania?

525.Nie pamiętam jaka to była produkcja, ale na pewno nazywało się to KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU KARLSON Z DACHU - sorki, ale się cieszę, bo sobie przypomniałem, poszukałem w moich "przydasiach" i utwierdziłem się w przekonaniu, że pamięć mam jeszcze dobrą. Niebawem będę miał czołówkę - wtedy podrzucę. Pozdro i miśki dla autorów stronki!!!

524.aaaa jeszcze jedno
pamiętacie ten wierszyk

Kiedyś tu był gruz i złom
teraz patrzysz nowy dom
szereg domów to ulica
a ulice to dzielnica
a dzielnica to już wiem
nosi nazwę MDM

523.Hej hej naprawde fajowa stronka!

522.Dodałabym do pamiętnika sekret - to był zagięty róg kartki, gdzie wpisywało się np. kto tu zagląda ten tak wygląda i rysunek potwora

521.koleżanka przypomniała mi jeszcze o szyszkach do kąpieli:):):)

520.Pozdrawiam serdecznie autora strony. jestem rocznik 59. To wszystko jest jak sen, z którego budzisz się i nie możesz powstrzymać się od śmiechu. Czasami tylko nachodzi refleksja....
Przypomniała mi się perełka-wyliczanka z czasów "późnego Gierka":
"Nasz dobrodziej, Edzio Gierek, zabrał mięsko rzucił serek, jak zabierze i pasztecik podpalimy komitecik; raz, dwa, trzy, po zapałki leciz ty!"
Twoja strona to kawał dobrej roboty dla młodszych roczników

519.Super:)
zacząłem przeglądać A i jestem oszołomiony. przypominają mi się migawki z dzieciństwa (trafiłem tylko na końcówkę - rocznik 80).
Gratuluję pomysłu (tło może do wymiany, ale i tak świetnie)
Pozdrawiam

518.takie się ciepełko robi na sercu, jak się czyta waszą nieziemską encyklopedię mojego dzieciństwa. dzięki i gratulacje
kas

517.Strona SUPER!!!

dodałabym jeszcze:
- słowo "spekulant", które w owych
czasach zrobiło zawrotną karierę (o
haniebnych czynach spekulantów
informowano nawet w Dzienniku
Telewizyjnym:)

- seriale: niezapomniane "Aniołki
Charliego", "Domek na prerii" :),
"Zorro", "Święty", "Colombo" i "Kojak"

- "konkurs czystości" na koloniach,
polegający na tym, że silna grupa pod
dowództwem kolonijnej higienistki
sprawdzała codziennie stan "pokoju"
danej grupy. Przy czym słowo "pokój"
było całkiem nie na miejscu, z uwagi
na fakt, że sypiało się w klasach
lekcyjnych:)

- zabawka pt. "latająca bila" - cudnie
świeciła i wydawała dźwięki duszy
potępionej więzionej w piekle. Była
obiektem pożądania wszystkich
dzieci:)

- jojo

- warcaby (czy ktoś w to jeszcze
gra??:)

- kurtki budrysówki w ziemistych
kolorach (podobno znowu się to nosi -
z tą różnicą, że teraz z własnej
nieprzymuszonej woli, a nie dlatego,
że nie ma wyboru:):))

- lekcje śpiewu w szkole (na których
przechodzący mutację biedni chłopcy
MUSIELI publicznie śpiewać piosenki
z książki do muzyki:) na ocenę of
course:0

-

516.Fajna stronka! Zapraszam na moją:
http://karpacz.nanoc.pl !!! noclegi - 100% bazy noclegowej.
Karpacz - największa baza noclegowa. Tylko u nas 100% noclegów w Karpaczu! Znajdź nocleg i wygraj KOMPUTER lub jedną z wielu NAGRÓD !!!

515.Uwaga odpowiadam na pytanie z działu poszukiwania:
"...dobranocki - jedna z bajek (czechosłowacka, węgierska?) rozpoczynała się widokiem na dach wieżowca. Na dachu siedział zając, który zaczynał kręcić uszami i odlatywał jak helikopter. Ktoś pamięta tytuł?..."

To nie był zając tylko piesek:)
Bajka kończyła się zawsze tym, że piesek przylatywał na dach wieżowca i właził do kuferka, ziewał i zasypiał:)

Tytuł owego dzieła to "Piesek w kratkę"

514.Po prostu fajowa. Chciało by się mieć znowu 12 lat.

Przypomnial mi się jeszcze jeden przedmiot którego poszukuję zresztą a przy okazji moze to byc jeszcze jedno hasełko na stronce

Szklana Rybka - służąca do stawiania na telewizorze (najlepiej czarno-bialym marki Beryl, Neptun, Antares ....)

Jak ktoś ma takie cudo jeszcze na zbyciu to poproszę o kontakt na maila

513.Przez czysty przypadek trafiłem i spędziłem dobre dwie godziny na przeglądaniu i wspominaniu. Świetne, po prostu swietne.

512.przez przypadek wpadłam na tą stronę - super pomysł w prostym wydaniu!! gratulacje! Łza się w oku kręci ! może z czasem dorzucisz parę fotek z "tamtych lat"?

511.Bardzo ciekawa i śmieszna stronka. Z niemałą nostalgią zagłębiałem sie w najodleglejsze zakamarki gierkowskiego ( i później) dzieciństwa. To były czasy - nie ma co. Trzy rogi i karny !!! POZDRAWIAM

510.Zarypioza! Mam bloga i chcę uczcić sprzątanie strychu, na którym wynalazłem różne magiczne, popeerelowskie rzeczy. Być może wykorzystam kilka fotek z tej stronki, oczywiście z podaniem adresu skąd je wziąłem!

509.Ekstra stronka jak dla mnie (rocznik 74 rules)
Ostatnio słyszałem taka piosenkę której słowa jak dla mnie znakomicie oddają klimat tamtych czasów (lat 80).

"Starą brudną piłką grałem na asfalcie,do dziś w moich uszach słyszę tamten dżwięk

Na dachu wieżowca złożona przysięga, że będziemy razem aż po czasu kres

Słodkie pocałunki w odrapanej windzie
Byłaś jak obrazek włosy jak Kim Wild

Gaz był na ulicach dokola zamieszki
w radio lecial Perfect albo Lady Pank
......

Ech chciało by się znów cofnąć do roku '88

508."LITERY" autorzy to najprawdopodobniej Ewa i Feliks Przyłupscy

507.pod Domami Centrum w warszawie siedzi babka sprzedająca Pańską Skórkę. Cena 5 zł za maleńki pakiecik

506.Urocze! A dziś widziałam remake: ogromną kolejkę ludzi stojących karnie na ulicy przed Z. Energ. by "za darmo" zapłacić za prąd. Jakież to smutne!

505.Gosia ;)

Witam autora, super pomysl, swietny klimat :D Fajnie przypomniec sobie z lekka te czasy hehe ;) Pozdrawiam.

504.To jest poprostu dzielo !!!!!
Strona jest boska , to byly moze trudne ale za to jakie ciekawe czasy ...
Czytam juz to od kilku dni i skonczyc nie moge ... pomysl naprawde super i jeszcze raz gratuluje !!!!!!!!!

503.Nie wiem gdzie jest (i czy jest) na stronie kontkat z redakcją, a mam odpowiedź do działu "poszukiwane". Dobranocka z zającem to "Latający zajączek", moja ulubiona z dzieciństwa, cuuudne to było :) Latał na uszach i miał lunetę :)

502.BOMBA !!!, wlasnie wpadlem na twoja strone przez przypadek i az mi sie lezka w oku zakrecila... Co za czasy, to byla EPOKA !!!
Pozdrawiam serdecznie. Marek

501.http://www.tk.pl/sonda/

500.ciekawe ta wasza strone będę tu wracał częściej - pozdro

499.Gratuluję niesamowicie zabawnej strony. Choć sam wspomnień z PRL za dużo nie mam (urodziłem się w 1985 roku), to i tak czytanie haseł dostarcze świetnej zabawy. Szczególnie, że część z nich doskonale pasuje i do czasów po 89 roku...

498.Pozdrawiam i zycze wielu sukcesów

497.No i nie można zapomnieć, przy wspomnieniach o klorowym telewizorze o najważniejszym. Jak ludziska stali w kolejkach po kilka miesięcy żeby kupić to cudo.

496.Nagrałem przebój "Pust' wsiegda" i puściłem chłopakom w pracy. I zaczęli śpiewać!!! Obudziłeś człowiueku tą stroną wiele wspomnień z dzieciństwa. Nie tylko u mnie ale także u wielu moich znajomych. Ta strona na pewno będzie przeze mnie polecana. Pozdrawiam serdecznie.

495.Wspaniala stona. Z jednej strony porazająca głupota i absurdy tamtych czasów z drugiej sentyment i wspomnienia. Dzieki i pozdrawiam.

494.Dzieciństwo mi się przypomniało...Czasy to byly niewesołe, ale jednak z rozrzewnieniem sie je wspomina.

493.Burdelu - czyt. Perelu czar (ach..ach..) Niezapomiany odor browaru i kwasibora (czyt. wina) Glupki w TVP (tu malo sie zmienilo) i kobitki z ksiazki p. Wislockiej napalone na mlodych PRL-owcow (tak sie przynajmniej nam wtedy mlodym "homo sovieticusom" wydawalo). Poza tym plyty winylowe za cala pensje rodzicow i dzinsy z Rozyckiego. No i ten zapach pomaranczy - w tzw. kapitalizmie juz tak nie pachna. A wiec wspomnienia, wspomnienia... Burdel pachnial jak nigdy dotad. Burdel byl w deche bo bylismy mlodzi i kasa nie liczyla sie jak teraz. Byl dobry snobizm na zachodnia literature, muzyke i filozofie. W Palacu Kultury (czyt. Pajacu Kultury) w tzw. Wzorcowce (ksiegarni PAN-owskiej)stalo sie w kolejce (sic!!!) po ksiazki BKF (Biblioteki Klasyfki Filozofow) od godz. 9.00-11.00. Niesamowite!!!! A teraz dorosle dzieci PRL-owskie maja inne zabawki. Niech to juz nie wraca, ale niech tez zyja wspomnienia...,wspomnienia, wspomnienia ( to jest echo minionego czasu). Niech zyje tez dzisiejszy burdel. Nie wiem tylko czy tak beda wspominac go nasze dzieci? Chyba jednak takiego "Misia" (filmu w rez. Bareji) nie zaznaja. Moze lepiej!!!!!

492.To, o czym piszecie:

"Pańska skórka - chałupniczy wyrób cukierniczy - sprzedawany na odpustach, jarmarkach i przed cmentarzami (?!)[. . .]
Poprawnie nazywa się od bardzo dawna "Panieńska skórka" - czyli gładkie i miłe jak skórka panienki. . .
Poprawną nazwę zna każdy, kto umie myśleć i nie powtarza za innymi bzdur, bo wie, że "Pańska skórka" brzmi całkiem debilnie i żadnego w tym sensu!

491.Az lza sie kreci!!
Dziekuje, dziekujemy!!

Tak przy okazji, czy ktos pamieta autora ksiazki do pierwszej klasy, a moze do zerowki " Litery " tak bardza pragne ja zdobyc.

Ja moge dodac " poranek" to slowo wiele dla mnie znaczylo" W Kinie "Wolnosc" w Grodzisku Mazowieckim zawsze w soboty i w niedziele chodzilem z moim przyjacielem na " poranki" obowiazkowo, bylo to ok. 1 godziny wspanialych polskich bajek; Bolka i Lolka, Reksia i inne.
Milo tez wspominam "Kroniki Filmowe" ktore puszaczano zawsze przed filmami, glos tego wspanialego spikera ( niestety nie pamietam nazwiska" slysze do dzis.
Szkoda ze dzis jest inaczej, ale na szczescie mamy internet i wspanialych ludzi, jak ten kto te strone wymyslil i mozemy powspominac.

Pozdrawiam bardzo serdecznie i czekam na kazdy kontakt.

Artur

490.Łzy

489.Wspaniala Strona gratulacje. Dziekuje za usmiech ofiarowany mi przez to www.
Powodzenia
Kuba

488.Po prostu fajowa

487.No łza sie w oku kręci.. Dla mnie super.

486."adresy" to był skarb, to robiło się z większym namaszczeniem niż dziś pisanie CV czy listu motywacyjnego tego nie da się z niczym porównać, pisaliśmy głównie do firm motoryzacyjnych, handlowało się nalepkami STP, Castrol, GTX, dziś z sentymentu używam tylko olejów Castrola

485.a Fantomas ? film wyświetlany w TV raz do roku, w Boże Narodzenie,
no i jeszcze kilka marzeń: flamastry w 24 kolorach, lakierowana piłka do nogi(nią się nie grało bo się ścierała na asfalcie, ją się oglądało), resorówki, sztruksy,

484.1972 - NIe miałem pojęcia, że tyle osób wspomina tamte czasy. To już ostatni wpis. Teraz studuję księgę gości - jest tak ciekawa jak reszta stron - można podpisać się pod wszystkim.
To już mój ostatni wpis - rozgadałem się.

483.Nostalgia i śmiech. Zapomniałem już o grze w jedno podanie i złotej zasadzie trzy rogi karny. Ta strona musi się rozwijać

482.Coś niesamowitego. Ten PRL nawet mi sie teraz ciekawszy wydaje hi hi

Ważny dodatek: było kiedys na dwójce niesamowite KINO OKO - można by to ująć jako swoiste peerelowskie achiwum x

481.wielkie dzięki- przeszłam już chyba wszystkie strony wspominające czasy PRL- u/ mojego dzieciństwa. Ta jest zdecydowanie najbardziej kompletna. Gratulacje- to musiało kosztować sporo xczasu i pracy

480.niesamowite. to przecież była kiedyś nasza rzeczywistość. aż wierzyć się nie chce. przeczytałam wszystko od deski do deski, a z każdym hasłem wiąże sie tyle wspomnień! nasze dzieci na pewno w wiele rzeczy nie uwierzą. pozdrawiam serdecznie

479.Aż łza się w oku kręci. DZIĘKI!!!

478.Serdecznie dziękuję!!!
Za pomysł,za pracę w zebranie materiałów,za emocje jakie wywołała stronka.
Zyczę powodzenia:):):)

477.Rewelacja !!! Odmłodniałem

476.oj.....dobre czasy!!! super stronka!!!

475.Prawie popłakałam sięd nad kredkami z misiem. Genialny pomysł! Propozycja hasła: hula hop (lub hulaj hop), pamiętam jeszcze ten szał, kolorowa obręcz i giętkie biodra, mogło to trwać godzinami i co za gorycz upokorzenia, kiedy po kilku niezdarnych ruchach obręcz zsuwała się na ziemię. Co tam aerobiki i inne jogi! To se ne wrati...

474.Super stronka :) powrót do dziecinnych lat, pare rzeczy ma się, jescze po starszym rodzeństwu, po rodzicach, np. krawat ze Związku Młodzierzy Socjalistycznej :) Ach...i Kercik i wszystko wogl :) Super stronka! Pozdrawiam

473.rewelacja proponuje zalozyc muzeum z tamtych lat sam posiadam kilka unikatowych rzeczy.

472.Super stronka!!! Miłośnikom barów mlecznych polecam także skosztowanie DAŃ BAROWYCH :-) http://butik.pl/daniabarowe SMACZNEGO!!!

471.wprawdzie ja jestem rocznik 86 ale zalapalam sie na reksia, krecika i filemona, czytalam ksiazeczki z wieworka i podziwialam pewexy - aha no i bryzgalam sie guma arabska :P

pozdrawiam - dzieki za lekcje historii i powrot do "dziecinstwa"

470.Wspaniała strona, czuję się jak dzieciak jak to czytam :)

469.Aha i jeszcze zabawa osiedlowa Podchody, dzieliło się paczkę osiedlową na 2 grupy, jedna wcześniej wyruszała i co jakiś czas rysowała kredą strzałki jak należy iść (niekiedy było wiele dróg, + dodatkowo zadania.

468.Heja! Dzięki za wspomnienia. Ja rocznik 75. Co do Sigmy i Pi, to byli przybysze z "Matplanety". Uczyły dzieciaków matematyki w formie zabawy. Dostawali jakieś zadania od centralnego komputra i musieli je rozwiązać. A poza tym czy przypominacie sobie Szkółkę w stylu Telewizyjne Technikum Rolnicze i lekcje z nauką j. obcych najczęściej rosyjski, ale był też niemiecki seria "Alles Gute". Pozdro. Jacek

467.Jesteście zajebiści....... ;)

466.REWELACJA

465.dobranocka poszukiwana to: Latajacy zajączek, prod. węgierskiej, vege:)

464.Tego mi wlasnie brakowalo bo pamiec czesto zawodzi! Wielkie dzieki za ten "prezent" z przeszlosci. Duzo sie posmialam. Brakowalo jednak w tej wspanialej liscie "sekretow"...to byly papierki po donaldowkach, pazlotka, platki kwiatkow, etc. ulozone pod kawalkiem szkla (najczesciej z butelki znalezionej na podworku) i zasypane ziemia. Nie widzialam tez na liscie Czeskiedo serialu: "Kobieta Za Lada" - Pozdrawiam
AgA

463.Super stronka, masa fajnych rzeczy mi sie przypomniała. Pozdrawiam

462.Glajna stronka ! Brakuje mi tylko czegoś więcej o Kapitanie Żbiku-przecież to postać kultowa. Jak chcesz do dysponuję wersją elektroniczną zeszytów z Janem Żbikiem w roli głownej. Nie pamiętam też czy wspomniałeś o serii "Pilot Śmigłowca" jak nie ,to warto. I jescze jedno :dysponuję nagraniami Africa Simone , Franka Kimono , doktora Huckenbusha i innych wykrętów jak np. Azyl P. (Mała Maggie).Gdybyś był zainteresowany to pisz .

461.jako rocznik 83 nie moge za wiele powiedziec o tamtych czasach, co nie zmienia faktu ze interesuje sie "ikonami" prlu dzieki takim stronom moge poszerzac swa wiedze. moje studia umozliwiaja mi pisanie pracy nt PRLu tzn jego kultury i paradoksow a ta stronka bedzie mi bardzo pomocna dzieki

460.Przez chwilę poczułam się znowu jak mała dziewczynka wyciągana ze sklepu przez rodziców po głowach "kolejkowiczów" (bucik mi spadł...)

459.naprawde stronka rewelacja przypomniala mi wiele rzeczy z dzieciństwa do ktorych mialem sentyment

458.Zawsze chciałem zrozumieć istotę PRL. Studiuję historię, z zamiłowaniem słucham wszelkich opowieści o tych czasach a wciąż nie rozumiem. ta strona to kolejny krok do zrozumienia.

Dzięki

457.czad, bajera, git!!!aż mi łezka w oku stanęła,że też wtedy wszyscy mieliśmy takie same (w większości) zainteresowania i przyjemności.To były jednak całkiem fajne czasy,ale pewnie dlatego że byliśmy po prostu młodzi,chlip,chlip:)

456.Dla mnie BOMBA!!!

455.Rewelacyjna strona! A przy Pankracym aż łezka się w oku zakręciła.

454.Genialne - dzięki za te wspomnienia

453.Do autora (rów) - człowieku!!! wydaj to w wersji książkowej (najlepiej w PIW-ie - nie istnieje chyba) na zszarzałym papierze!!!

452.Do Łukasza - 14 - latka! To były czasy, które wymagały wyobraźni i niezwykłej inwencji od dziecka, by z kory zdartej z sosny zrobić łódkę, trąc bokami tejże kory o ściany budynków, stodół itp. A potem - wyścigi tych łódek po deszczu na ulicach!!! Tego się nie kupi nigdzie dziś!
Podrowienia dla wszystkich...

451.Niezwykłe - Niezwykły efekt natychmiastowego zanurzania się w przeszłość. Mieszanaka wspomnień, która potrafiła mnie niezwykle rozczulić. Dzięki.
p.s. "Tatry" - duże plastikowe samochody - wywrotki - zabawnki na których można było jeździć samemu - szybko pękały osie :)))

450.Fantastyczne. Wielkie dzięki dla autorów, którzy utrwalają moje wspomnienia.

449.super strona!!!!!!!!!!!!

448.Piękna strona. Gratulacje. Zapraszam też na naszą:
http://www.proletaryat.pl

447.Świetna stronka. Brakuje mi trochę rozwinięcia tematu Sigmy i Pi. Poza tym nie znalazłem informacji o programie z dwoma kolesiami (chyba brodatymi), dużym i małym. Ten mały skakał po pianinie czy jakoś tak.
A ogólnie rewelacja, świetna stronka.

446.genialne... i nic więcej nie powiem

445.Rewelacyjna strona, gratuluję. Łezka w oku się kręci, jak się czyta opisy tych wszystkich zabaw, no i tej siermiężności socjalistycznej.

444.Ale cudna stronka, ja sobie przypomniałam podstawówkowe dyskoteki i wielki przebój zespołu Kaoma "Lambada":-)))Ale się działo.

443.Mam 14 lat i obejrzałem tą stronę (mama mnie namówiła :D) i teraz nabrałem szacunku do tych czasów.Widać jak wy mieliście ciężko (te bajki robione jakby przez pijaka :/) Pozdrófka

442.jestem rocznik 79' a mimo to twoja strona wywołał nostalgie... no i uśmiech na gembie :) tak trzymać !!! niby ciężkie czasy były ale... ciekawe oczym będą mogły opowiedzieć kiedyś nasze dzieci
a co do tuningu składaków...kradło się trujkąty z wagonów (dzieci nie rubcie tego)
propozycja na dodanie chasła "lato z radjem"
DELFINEK UM RULEZ :)

441.Wspaniala strona, to co opowiadalem wiele razy swoim synom (10 i16 lat) teraz moge im pokazac. Smiechu i wspomnien co niemiara.

440.Znakomita stronka .... tyle usmiechu

439.Po prostu klasa. Kazdy cos pamieta z tamtego okresu ale nikt nie potrafilby opisac tak szeroko tych wszystkich rzeczy z tamtego okresu i to w takim jezyku. Jeszcze nikt nie stworzyl czegos tak niesamowitego. Wszystko jest opisane z najdrobniejszymi szczególami. Musiales chyba prowadzic dziennik zeby opisac tyle spraw. Az lezka sie w oku kreci. Gratuluje i podziwiam.
P.s. Moim zdaniem warto wydac normalna wersje twojej encyklopedii, dostepna w ksiegarni.
Pozdrawiam

438.Zobaczyc sie na szkolnym zdjeciu,w szkolnym fartuszku i tarcza na ramieniu,to niespodzianka.Swietna strona.

437.Po krótkim namyśle dopisałbym dwie pozycje które kojarzą sie mi z tamtymi latami i z Krakowem
"Spotkania z balladą" i Kabaret Loża 44

436.Fantastyczne !!
Na bardzo długą chwilę wróciłem w tamte czasy...

435.Pozdrawiam :)

434.Rewelacja! Dziekuje.

Dodalabym jeszcze dobranocke z piosenka:
To futerko jest lepsze,
To futerko miec wole
La-la-la-la-la...
No niestety, ale pamietam tylko tyle

Byla to bajka, chyba ruska, o jezyku chyba, ktory przebieral sie w futerka innych zwierzatek. Byla cudna.

433.CZeść, mnie też ta stronka się bardzo podoba , ja jestem rocznik 81 i dużo rzeczy pamiętam , zwłaszcza że miałam starszego kuzyna , który mnie wtajemniczał w niektóre sprawy. Ale mimo wszystko dużo zostało jeszcze do powiedzenia w tym spisie . I nie wiem jak można było Zapomnieć o zajebistej serii filmów animowanych "Był Sobie Człowiek " itd.
---Andruty- wafle
---Antena satelitarna---Przedmiot porządnia i wyznacznik luksusu im wieksza tym lepsza. Pamiętam reklamę w tv "Nic nie widzę, nic nie widzę " "I nie zobaczysz dopuki nie kupisz anteny satelitarnej firmy Arcon".
---Bąk- zabawka którą się nakręcało.
---Bez trzymanki- okreslenie jak ktoś wykonywał pewną rzecz bez trzymania rąk nap jechał na rowerze .
---Białe Skarpetki- do czarnych spodni i butów.
---Biały ząbek - Pasta do zębów ze słonikiem.
---Buty -z chwostami takimi frędzelkami do tego z przodu plecionka.
-w kolorze białym męksie lakierki typu mokasyny
---"Było sobie żyicie" . potem "Był sobie kosmos" "Był sobie człowiek" Super seria zwłaszcza zapamiętałam jak robi sie próchnica w zębie.
---Camel- Ciuchy dzinsowe z taka naszywka. Był tam wielbład z napisem Camel.
---Cekiny- im więcej na bluzce , swetrze tym lepiej , nazwa pochodzi od waluty tureckiej.
---Ciotka Klotka. Koleżanka pana tik taka
---Choinka- Cieńkie Plastikowe drzewko
które miało bardzo mało wspólnego z prawdziwym, na plastikowym albo drewnianym podstawku.
---Długopisy pachnące w trzech kolorach rózy morski i (ob)leśny
---Frotka-Gumka do wlosów do tego czasu dziewczyny używały tych czarnych gumek recepturek -czasem cięło się detkę na paseczki- ale od nich niszczyły się wlosy .Ja miałam krótkie włosy ale miałam frotkę. Zapoczątkowała ona mode na tzw fryzurę "na cebulę" im więcej było tych gumek na kitce tym lepiej.
---Fryzura- typu pudel
- lub dywan
- na cebulę (przestraszyłam panią Ulę)
pamietam moj wuja miał z przodu trwała - same loczki z bialymi pasemkami a z tyłu prosty dywan.
---Gałka do zmieniania biegów z bursztynu w której był zatopiony złoty stary samochodzik.
---Garnitur- W stylu Dona Jonsona zapinany na jeden guzik w okolicy pasa , z durzymi poduszkami do tego czarne bamberki - szerokie spodnie zweżone na dole.
---Gazety- Yuppi
Ja - ty- My - Ja dla najmlodszych Ty -dla toche starszych , My dla podstawówki
-Radioelektronik
---Groszki- Zielone cukierki , kuleczki.
---Gwiazdor- I jego maska , spod której wszystko było widac np nieogolonego faceta z czarnym zarostem , i te usta na masce ktore sie nie ruszaja.
---Jeans - Po prostu kult- podobno po tym i po wąsach można było pozną polaka za granicą,
---Kalka- Duże jej zużycie do wszystkiego do rachunków , totolotka.
---Kasia- Niby odkurzacz ale nie na prąd.
---Kierpce- ci co przyjechali z gór nosili je potem po mieśce.
---Klipsy -w kształcie okrągłym , wiszącym ,kwadratowym
---Klocki- Sześciany Do zabawyz krórych można było ułoszyć 6 róznych obrazków.
---Kolorowy papier- suprer zabawa na plastyce , technice itd szkoda tylko ze na tym papierze było widać każde dotknięcie palca który dotykał kleju.
---Konik Garbusek - Bajka
---Konik Na Biegunach-Zabawka niestety kolejka była po nią za długa i mama nie mogła nam jej kupić.
---Koraliki - a to za co miałam pretensje do rodziców ze my tego w domu nie mamy ,zamiast dzwi wywyeszało sie je w futrynach,
---Krem orzechowy - z wiewióką
---Legginsy- Bardzo obcisłe spodenki najczęściej przed kolana lub do kostek . Wykonane z baweły albo z materiału z dużą ilością lajkry .Szalenie wygodne i praktyczne.
---Linijki , ekierki i kątowniki mieniące się najczęściej z motywem smerfów
---Lizak z kwiatkiem - wokól kolorowe paseczki
---Makatki- Maty ze słomy przyczepiane do ściany do których można było przyczepić zdjęcia lub pocztóki z wakacji.
---Malinki- cukierki galaretki optoczone małymi czerwonymi cukierkami.
---Miś z Calgary- Maskotka Olimpiady w Calgary. Pamietam ten emblemat był wszędzie na koszulkach , czapkach , przypinkach , piłkach plarzowych , miałam nawet takiego z niby porcelany.
---Miś Kudłatek- bohater z bajki
---Mus -Do jedzenia , zmielone i zamrożone owoce , jadło się to drewnianym patyczkiem niby lody.
---Na co dybie w wielorybie czubek nosa eskimosa -zabawny komiks.
---Obrazki w Tv---Nieruchome obrazki które były przez chwilę na wizji z róznymi napisami typu "Dziecko +zapałki = pożar" i stół i dzieciak który sięga zapałki.
---Pałac w Bloku- styl w urządzaniu mieszkań , moja koleżanka miała w nowoczesnym blokowisku atrapę kominka . Bylam w mieszkaniu gdzie nikt nie grał na fortepianie ale stalo a wokół pełno obrazów w złotej ramie.
---Paseczki kolorowe - Spełniało to samo zadanie co koraliki w futrunach.
---Pepsi -Cola- w dużej butelce na wymianę
---Piosenki Dziecięce-Duchy Łakomczuchy
-Marzenia te durze i te maleńkie
-A ja rosnę i rosnę
-Rękawiczki muzyczne
-Pocałuj żabkę w łapkę
-Ciotko ciotko nie bądź taka wracaj zaraz do tik taka
-Każdy ma jakiegoś Bzika
-Witaminki dla chłopczyka dla
- Mydło umyje
-szczotka pasta kubek
---Plastikowe Noże- róznokolorowe noze do przecinania gazety bo kupowało sie je niepoprzecinane po bokach.
---Pocztówki- mieniące sie.
---Prince polo- Smaczny wafelekw czekoladzie w złotym opakowaniu , jak był świerzy to dało się go podzielić na podwafelki.
---Prodiż- urządzenie przypominające UFo- w którym się pieklo ciasta - piegusy murzynki i biszkopty albo smarzyło mięso
---Proporczyki - In więcej tym lepiej- przywieszało się je na makatkach lub w autobusach.
---Przypinki na szpilce- z emblematem matki boskiej czy polityczne
---Psikawki-plastikowe jakeczka na wodę. Jak się mocniej nacisnęło to wyskakiwała zatyczka.
---Puszki- po mące , kakao itd istawiało sie je na górnych szafkach kuchennych.
---Rajtuzy - chyba nikt ich nie lubił nosić jak był mały ale trzeba było.
---Rękawiczki na sznurku - po to aby nie zgubić.
---Robins- Buty typu adidas , białe im większy but miał język tym lepiej.
---Rzutnik- można było pooglądać sobie bajki na ścianie w ciemnym pokoju.
---Sabrina- Super piosekarka i jej "Bojs Bojs Bojs".
---Skobelki - broń ze zgiętego drucika do procy.
---Siatka z kółkami- mogła to być rzeczywiście z siatki lub tez z materiału kółka były z plastiku.
---Sigma i Pi - Przybysze z Matplanety, ktorzy ciagle rozwiązywali rózne zbiory , pamietam dla mnie było to nie do pojęcia
---Syfon - Do którego wkładoało sie naboje i wychodzila z tego woda gazowana (dla mnie gorzka).
---Szczotka do butelek - Długa szczotka na metalowej rączce , służyła domycia butelek po mleku na wymianę.
---Szkło -tafla szkła które kładło sie na
ławę aby nie pobrudziś obrusa i serwetek.
---Szybkowar
---Światełka odblaskowe - doczepiane do tornista lub na szyję , w kształcie zwierzątka , kółeczka lub serduszko.
---Tajemnica Szyfru Marabyta- bajka
---Tata Małgosi- Facet który pokazywał różne ćwiczenia w domowym przedszkolu tak już zostało nawet jak Małgosia już była za stara na Dom P.
---Tapeta w ceglany wzór- hicior.
---Teatralny- batonik czekoladowy z nadzieniem w gorzkiej czekoladzie.

---Urządzenie chłodzące do napoi- zwykle stało to na ladzie a soczek wkółko się przelewał.
---Wafle- Prince Polo w czekoladzie
Tola -bez czekolady
---Wata cukrowa- W sumie jadłam tylko raz bo sie ręce mocno kleiły .
---Wiatraczki Plastikowe- Różokolorowe z przeźroczystego plastiku. kupowało sie je na festynach , karuzelach , jarmarkach. Wiara przyczepiaa je do dziecieńcych wużików , albo na balkonie aby kręciły się na wietrze.
---Zabawka Kot- Czarny kot a w środku charmonijka.
---Zabawka policjant- A właściwie jego wyposarzenie w którego skład wchodziła opaska biała na rękę z czerwonym kółeczkiem , do tego gwizdek i rękawiczki białe.
---Zastawa Społem-Można się z niej było najeść w prawie każdym barze , biała z niebieskim napisem społem czasem niebieski kwadracik wokoło , do tego wazonik i serwetnik.
---Zegar z kukułką - O danej godzinie wyskakiwała kukułaka z drzwiczek do tego doczepione były 2 plastikowe szyszki na łańcuszkach. Z niecierpliwościa wyczekiwałam kiedy ona wyskoczy.
---Znicze - z gipsu , , jak sie jechało w dniu wszystkich swietych była duża poświata nad cmentarzem.



Do lat 90 nomninuję pilot telewizyjny nierzadko trzymany w folyjce

432.Byl taki program na przlomie lat 70 /80 Kalejdoskop Filmowy Kino Oko , w kazdym programie pokazywano chyba 3 filmy dokomentalne o roznej ciekwaej tematyce. Program jak na tamte lata byl bardzo ciekawy

431.stronka jest rewelacyjna. trafiłem na nia jak szukałem polskich wersji Modern talking (nie znalazłem i szukam dalej, jak ktoś wie gdzie je znależć prosze o pomoc. pamietam je z czasów szkoły sredniej, miały niezłe jajo w sobie) a co do stronki, jest naprawde super. płacze i smieję sie na przemian. jak znajde jakieś luki, napewno dam znać. pozdrawiam, i jeszce raz gratuluje pomysły , i super jego realizcji. waldek rocznik 68

430.ło jaaaaa przypomniało się dzieciństwo :D

pamiętam jeszcze (a tego nie znalazłem w tej encyklopedii)
programy popularno-naukowe
-KWANT:program głównie o astronomii skierowany do młodzieży.Prowadził go taki gość z wąsami
-LABOLATORIUM -gość który to prowadzi nazywa się chyba Wiktor Niedzicki.Program kilkakrotnie reaktywowany i chyba jeszcze istnieje

429.jeszcze przypomniałem sobie
kultowa zabawa - POMIDOR!

428.klej "Supercement" - idealny do podpalania listów w skrzynkach pocztowych
oranżadka "Safari" - wg zaleceń producenta nalezło ja rozrobić z wodą, ale lepiej smakowała przy bezpośrednim spożyciu, czego efektem był pomarańczowy język
gumowe muppety - do nabycia w "upominkach" lub w "1001 drobiazgów" miś Fazi, Gonzo itp.
kamra - gumowy worek wypełniający piłkę
bałałajka - zabawa kolonijna polegająca na włożeniu śpiącemu koledze zapałek między palce ręki spoczywającej na brzuchu. pierwsze liźnięcia płomienia powodowały odruch jakby grał na bałałajce
matplaneta - przybysze z matplanety - może macie dokładniejsze informacje
chiński piórnik - zamykany na magnes, głównie z chińskimi lub koreańskimi wyobrażeniami zwierzątek lub krajobrazów
pachnąca chińska gumka - nieodzowne wyposażenie piórnika. całe godziny wdychania

427.Jesteś geniuszem!!! Wszystko jest w 100% prawdziwe, nic dodac nic ująć, oddałeś ducha czasów. Arabela The Best!!!

426.Od kiedy to Quick Cola byla Polskim produktem? Z tego co wiem to Quick Cola pochodzi z bylego NRD. I jej produkcja zostala znowu znowiona od poczatku tego roku w miejscowosci Calbe w Niemczech. Pozdrawiam!

425.jak by nie bylo strona bosska.a co do wpisu na temat sznurka do snopowiązałek to on nadal sie w mym życiu przewija i doszłam do wniosku ze jest to wynalazek wszechczasów. zawsze i wszędzie przydatny. z lepszych zastosowań wymienię: budowa ogrodzenia na pastwisku dla koni, wyplatanie oparcia do uszkodzonego ale jakże potrzebnego krzesła, sznurowadła, pasek do spodni itd. moglabym tu caly dzien pisac a pewnie bym nie zdążyła wszystkiego wymienić. dzięki za przypomnienie szczegułów dzieciństwa które czasami umykają.

424.Zdecydowanie zabrakło mi jeszcze jednej żeczy która była w tamtych czasach.Mianowicie żelażniaków.To były
samochody firmy Much Box, bardzo
ważne dla uwczesnych dzieci.Z tamtych
czasów mile wspominam jedynie to że byłam młoda, rocznik 1954.Kto jest starszy?

423.Czytam to i płacze ze szczęścia i wzruszenia :"Delfin Um" Mp3!!! Pozdrawiam i DZIEKUJE.Rozsyłam znajomym!!!!

422.Witam,

pomysl swietny, strona bardzo ciekawa.
Dodalbym jeszcze haslo motorynka (ilu kolesi o niej marzylo...).
A pieczatki na jajkach (o ktorychj pisal ktos ponizej) znow sie maja pojawic, tym razem w wydaniu unioeuropejskim. Ciekawe, czy tez beda okragle i kolorze niebiesko-fioletowym?
Metalowe nakretki (po wodce) z saletra, cukrem i "siarka" z zapalek wrzucalo sie na szyny tramwajowe ;)

421.Miejsce ciekawe i fajne pod względem formy (podobnie jak PRL). Przypominam o napoju "sorbowit" z dziwnym osadem na dnie... ;-)

420.A Wafelki Kuku Ruku (Koukou Roukou ?), a guma Donald, a coś w stylu dzisiejszej Nutelli tylko że z uroczą wiewiórką na etykiecie? Stronka jest świetna, przypomniałam sobie czasy dzieciństwa:))))

419.Strona jak najbardziej kultowa ;)))) Serdecznie gratuluje pomysłu!!!

418.Co do hasła Parmalatka - to jeszcze jedno hasło: Chcesz se szpan rzucić na klate kup se kurtke Parmalate.

417.Szczere wyrazy podziwu. Strona pierwsza klasa.

416.Z przyjemnością obserwuję rozwój tych stron już od kilku lat:-) A może to co widziałem pod koniec lat 90-tych to witryna protoplasty, o którym wspominasz w linkach? Tak czy inaczej świetny projekt. Ale za peerelem jakoś nie tęsknię...
Wojtek, rocznik 1967

415.Po prostu R E W E L A C J A!

Na łopatki rozłożył mnie klej Guma Arabska. I co się chwali autorowi, każdy jego komentarz jest w 100% prawdziwy! :) Właśnie tak było. Chyba tylko raz miałem inne zdanie, ale przy tylu hasłach... ;)

414.ach...i jeszcze na pewno pamietacie taki program dla dzieci SIGMA I PI - matematyczny - bardzo milo go wspominam :)))))...

413.zapomnieliście jeszcze o Świerszczyku - bylo takie pisemko dla dzieci :)))) Pozdrawiam - stronka jest świetna...

412.ehh wielka szkoda ze duzo rzeczy nie znam bo jestem z 1988 roku :( , sam pamiętam jednak gumy turbo(mam jeszcze kartki z samochodami ) , donald , i te szklane butelki z mlekiem .
A co do telewizji to pamiętam Domowe przedszkole pamietam ze zawsze to oglądałem , i Balum Balum . Obecnie pochałaniam polskie seriale z lat PRL , Zmiennicy , Alternatywy 4 , 07 Zgłoś sie, Daleko od szosy , Siedem Stron Świata i tak mógłbym wymieniać . Dziękuję za Stronę i gratuluje bedę ja polecał wszystkim , bo jest tego warta .

411.Delfin Um mnie po prostu rozwalil, o malo sie z kumplem nie posikalismy. Pozdro

410.Rozczuliłem się :-)

409.Świetna strona, przeczytaliśmy z żoną wszystko, od A do Ż. Uś

408.FANTASTYCZNY POMYSŁ I FANTASTYCZNA STRONA !!!
Ech gdzie te czasy... juniorki, tarcze szkolne... znow poczulem smak chinskiej gumki (takiej rozowej) :-D
Usmialem sie i wzruszylem...
Pamietam, ze u mnie na podrowku gralo sie w pilke na drabinkach. Dwoch delikwentow zwisalo (wzrost nie pozwalal stac na ziemi) po kazdej ze stron drabinki i kopalo pilka tak, zeby konkurent nie obronil. Szalenie wazna byla rola sedziego, ktory siedzac na gorze drabinki zrzucal pilke po kazdym golu lub wybiciu pilki poza drabinki na aut :)
Pozdrawiam i zycze wytrwalosci w uzupelnianiu hasel !
Rocznik '73

407.Cześć Radku! To ja. Buziaki:-)))

406.Urechotałam się to mało powiedziane!!!! Stronka akurat dla 30-latków! Już ją wpisałam do ulubionych!!! Mam nadzieję, że doczeka czasów, kiedy pokażę ją moim dzieciom jako uzupełnienie opowieści:"za moich czasów......." Naprawdę SUPER!!!

405.Rany, aż łezka w oku sie zakręciła... te saturatory i pankracy... a urodziłem się w stanie wojennym. Wielkie gratulacje i podziękowania dla autora

404.Gdybym sie nie urodzil w 1958 roku
To bym nie uwierzyl
SUPER SRONA

403.Jeszcze mi się przypomniały serki homogenizowane w takich okrągłych tekturowych opakowaniach, gdzie przykrywka bylo tekturowe kółeczko :P Mało to było sterylne...

402.Uff... Wspaniala wycieczka do krainy wspomnien, do mojego dzicinstwa, lat 70-tych... Duzo usmiechu, ale i lza w oku sie mocno zakrecila... Niesamowita jazda. Dziekuje za to. P.

401.SUPER STRONA :) Wiele razy bardzo sie uśmiałem :) Poprostu brakuje słów jak bardzo mi sie podoba. Niech też staje sie jeszcze lepsza - więcej filmików, mp3, zdjęć. Mam też pytanie. Kto pamięta czeski fim z epoki o przybyszach z przyszłości (nie pamiętam dokładnie, ale np oni tam jedli potrawy robione z takich tabletek - zalewali wodą chyba)? Chodzi mi o tytuł tego filmu. Pozdrawiam. Papa

400.Kurcze!!! Tego jeszcze nie było! A raczej właśnie było! Moja młodość ...
Wielkie dzięki dla autora. A wiecie ,że kupiłem ostatnio "Wojne domową"? Bardzo dobrze się ją ogląda!
Dzięki ! ;-)

399.to jeszcze raz ja. Właśnie sobie przypomnaiłam - tak nagle i nie wiedziec czemu - lizaki w żołnierzykach. W podstawce była dziura i tam był lizak!!!! Ale zabawa to przypominanie!!

398.Fantastyczna stronka!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Uśmiałam się do łez!!!! I troszkę też się wzruszyłam. Opisałeś moje dzieciństwo, a że miło mi się kojarzy - ta strona już jest dodana do ulubionych. Pozdrawiam i gratuluję pomysłu

397.Dzięki!! Dzięki!! Dzięki!! Serdecznie pozdrawia rocznik '72 :)

396.Aaa! A pamiętacie pieczątki na jajkach??? Ja pamietam! ;P
Łza się w oku kręci!...

395...."Obyś żył w ciekawych czasach"...
Na szczęście my żyliśmy w bardzo ciekawych i człowiek cieszył się ze wszystkiego i tak łatwo było go czymś uradować... Do dzisiaj w piwnicy mam całą kolekcję opakowań po czekoladach, a ponieważ były z takim wysiłkiem zdobywane, to trudno mi się jakoś z nimi rozstać - mogę podrzucić kilka fotek z opisywanymi w serwisie opakowaniami czekolady wedlowskiej z ośmiokątnymi kuponami z tyłu ;) albo 'komiksy' z gumy Donald (wbrew temu co tu ktoś napisał, że były dostpne tylko w Pewexie u nas można je było dostać w Delikatesach na osiedlu :P), rower WIGRY 4 do dzisiaj mi służy ;) - a jest w moim posiadaniu od roku 1979 bodajże...
Jeśli Autor tej wspaniałej strony jest zainteresowany to mogę podesłać kilka ciekawych fotek opisywanych tutaj przedmiotów :D

394.super !!! super !!! super !!!
dodalbym jeszcze: tornister "pudlo'-wykonany z tektury,bransoletke z "blachą" na ktorej nalezalo wygrawerowac grupe krwi,pas z szeroką klamrą-najwiekszy szpan MW (marynarka wojenna)-gorsze wersje to te z 'bonanzą","zorro" czy "winetou" i oczywiscie spinki z "gołymi babami"-totalny odjazd ! pozdrawiam-tak trzymac !

393.wspaniala strona ktora przeniosla mnie w wspaniale beztroskie czasy.

392.REWELACJA!!!

391.jestes wielki
megaszacunek :)

a poza tym albo ja cos niedokladnie albo nie
tu nie ma serialu "nikogo nie ma w domu"
!!
pamietasz? pamietacie? przydaloby sie :)

81' nie zginie

:))))))))

390.Strona cofnela mnie w stare czasy.
Wielkie za to dzieki. Jestem pod wrazeniem ogromu pracy w nia wlozonej.
Keep up the good work...... :)

389.Tutaj nic nie ma o SIGMIE i PI (dwa matematyczne znaki co przybyly z kosmosu badac ziemian) - najlepszy program o matematyce. Wspomnienia...

388.a pamietacie: PALEC POD BUDKE BO ZA MINUTKE, BUDKA SZKLANA ZAMYKANA. Raz, dwa, trzy, Kto sie bawi w chowanego, w podchody, w komorki, w golasa, w profesorka albo w cos tam innego.

387.wow! fajowa :) strona. Dziecinstwo powrocilo...

386.super poprostu super :)))

385.heheheeh...no powiem jedno...swietna stronka....uśmiałem sie do łez:))

384.miazgaaaa ! lata swietnosci ! :) normalnie wymieklem ! szacunek za wytrwalosc w realizacji tej strony (choc znalazlem sie tu naprawde przypadkowo !)

383.Bardzo fajna stronka, lubię takie klimaty. Pozdrawiam.

382.Naprawdę super, jestem w szoku !!! Pomysł niesamowity, zasób haseł również. Proponuję jeszcze dodać hasła "operacja bieszczady 40" i "rancho texas" - kultowy film. Pozdrowienia z Bieszczad.

381.Oaza wspomnień i dawnej poczciwej głupoty w czasach obecnej chamskiej i wszechogarniającej głupoty. Dzieki

380.Strona jest fantastyczna! Rewelacyjna! Dzięki, że podjęliście trud zrobienia jej... Szczerze: jestem na Waszej stronie, od 3 może minut i zwykle tak szybko nie wpisuję się do księgi gości, ale tym razem jestem pod takim wrażeniem, że... Dzięki!

379.Dzięki za tak dokładne odkurzenie moich wspomnień. Stronka świetna, bez bajerów, ale z klimatem. Tego mi było trzeba w tych bezbarwnych czasach. Tak trzymać.
Pozrawiam serdecznie

378.fajna strona

377.To jest REWELAAAAA!!!!!!! Słuchaj, czuję się jakbym się cofną o jakies 25 do 30 latek, Było wtedy rózowoa, zabawy super, TO mi się podddddoba !!!!!

376.Hemana się nie doszukałam :(
I opisu jego weicznej walki z Szkieletorem

"Na potęgę Posępnego Czerepu!
MAM WŁADZĘ!!!!"

:)))

375.Dzięki.
Super strona.
Czytając uśmiałem się do łez, a czasami łza w oku mi się zakręciła.
Zastanawiam się skąd pamiętasz tyle szczegółów (np. "jestem, byłem, mam")
Wszystko co tu jest to moje dzieciństwo.
Jeszcze raz dzięki.

374.Człowieku !!! rewelacja ! ...spędziłem cały czs w pracy wspominająć sobie stare dobre czasy. Jestem z '70 . Jak przyjdzie mi coś do głowy i będe miał fotki to Ci prześle . Pozdrawiam !

373.Świetnie,ze powstała taka strona! Gratuluję! Ja wspomniałabym jeszcze o przedmiocie westchnień małych dziewczynek-Lalka Babrbie-To był szpan!!!A teraz...każdy taką ma!

372.Super stronka, przeczytałam wszystko jednym tchem.Jestem rocznik 77, często wracam pamięcią do tamtych czasów, bo mi było w nich dobrze.Do tej pory pamięta smak czerwonej oranżady, po której zostawał ślad na ustach.Pozdrawiam.

371.Brawo cos wspanialego> Jako ze jestem rocznik 1961 moge sobie powspominac

370.Jak mile sa wspomnienia! Jednak troche bym dodal (moze jestem starszy, albo pamiec lepsza?). Np. ksiazeczki z serii "Sensacje XX wieku" (m.in. L.Moczulski "Szpony czarnego orla"), "Radar" redagowany w czasie propagandy sukcesu przez niezniszczalnego red. Klechte, a w "Na przelaj" porady sercowe i estetyczno-higieniczne pt. "Ratuj Ewo!" oraz komiks z Lucky Luke. Poza tym "Student" z Mleczka i fotkami na ostatniej stronie, tudziez krzyzowka (np. haslo "Stoi pod habitem"), a na koniec "Rzeczywistosc" i "Plomienie".

369.SUPER SPRAWA..
POZDRAWIAM

368.W dniu 2003-10-27 wysłałem fotki unikatów, buciki Relax - nie na sprzedaż i oryginalny paragon z Pewexu nie wiem czemu nie zostaly dodane do serwisu może nie dotarły, w razie czego proszę o kontakt osoby zainteresowane

367.Cze!

Super stronka i jedyne czego mozna sobie zyczyc to aby autorowi nie zabrakło wytrwałości w jej prowadzeniu.

Co do lat 80-tych to przypomniały mi sie

a) czasopismo "Razem" ("kroiło" sie z niego plakaty piłkarzy ;) )
b) pisemko dla dzieci "Miś" z wycinanką w środku :)
c) pisemko dla dzieci "Świerszczyk"
d) oranżada w woreczkach ze słomką
e) program w TV - "Piłkarska kadra czeka" promujacym młode talenty z LZS-ów,małych miasteczek i wiosek.Program "leciał" w czwartki i był wart ogladania przede wszystkim dla 3-4 minut na końcu gdy pokazywano bramki z europejskich boisk ;)
f) program dla dzieci "Michałki" który "leciał" bodajze we wtorki.

To narazie tyle ale obiecuje sie tu pojawiac czesciej ;)

P.S

Gdyby któryś z wymienionych przeze mnie punktów juz był na stronce to sorry :)

366.witam, jestem tu po raz kolejny i tak jak za każdym razem wertuję strony od deski do deski mając przy tym niesamowitą zabawę, niedługo dojdzie do tego że będę znał ją lepiej niż Katechizm;), a co powiesz na ciastka z kartonowego pudełka o nazwach Marco z marmoladą po środku i Rozetki z białego kruchego ciasta?

365.Witam - bardzo ciekawy pomysł. Może strona z początku wydaje się trochę chaotyczna, ale całokształt super. Bardzo mi się podoba!!! Życzę powodzenia w rozwijaniu strony, i dużej ilości odwiedzających!! Zapraszam także na moje strony - www.zomoza.kgb.pl oraz www.opp-katowice.website.pl

364.Wchodzę na Stronę Kultową już któryś raz w ciągu ostatnich miesięcy, czytam fragmenty - czasami nawet te same - bo całości nie byłbym w stanie wytrzymać. Jest prawie trzecia w nocy - a ja się duszę ze śmiechu albo płaczę. Wielkie dzięki wszystkim cudownym ludziom, którzy choć odrobinkę przyczynili się do jej powstania.

363.A ktoś mówił, że te czasy były szare ...odjazd pierwsza klasa :)

362.Brak slow. Dzieki :)

361.Świetna strona super oddajaca rzeczywistosc PRL.Dla mnie prawdziwa bomba.POzdrowienia dla autora .

360.zapraszam na Heratę z Musztardówki-forum na gzecie

359.Wspaniała strona.
Dziękuję Jej Autorowi z całego serca.

358.Fajny klimacik,łezka w oku się kreci

357.Gratulacje! Świetna strona i można ją jeszcze rozszerzać! Uśmiałem się i przypomniałem sobie dzieciństwo (jestem rocznik 1973). Co do Gierka: to w mojej podstawówce do najpopularniejszych rymowanek należała:
Chcesz cukierka, idź do Gierka,
Gierek ma, to ci da.
Pozdrawiam!

356.Wielkie dzieki autorowi strony za super przezycie, juz dawno tak sie nie usmialem no i wspomnienie dziecinstwa murowane. Tego nie ma sie dosyc !!!

355.Apropos zeszytów z adresami. Prośby nie koniecznie musiały być po angielsku. Ja wysyłałem po polsku, tyle że załączałem pocztówki z Polski. A do GE to wysłałem same pocztówki i też dostałem kupę prospektów z powrotem. Potem naklejkę GE nakleiłem na drewnianą deskorolkę i byłem gość na podwórku:) Zgadzam się, że największą wartość miały naklejki Coca-Coli.(nie przysłali mi, może miałem zły adres)

354.A za 20 lat ktoś zrobi strone (słownik) o naszych czasach i będzie jeszcze śmieszniejszy

353.Czytam już drugi raz. Pierwszy raz przeczytałem rok temu. Dzieki autorowi za to że znów poczułem powiew dzieciństwa i młodości (rocznik '70).Nie ważne jak było ważne że odżyły wspomnienia niezapomnianego czasu .

352.Gdy coś wchodzi do języka potocznego, nobilituje to autora. Na www.psk.com.pl, dział "ciekawe strony" mamy coś takiego: "jak mówi stare powiedzenie, lepiej ciotkę mieć..." itd. :-D Przekaż Sławdorowi....

351.Nie bede bardziej oryginalny niz inni i pochyle przed autorem czoło i to nisko...dzieki stary za ten WEHIKUŁ CZASU...masz u mnie piwo...\_/`

350.Trzy godziny temu wlazłem tu przypadkiem i... wymiękłem. Tak coolowej podróży do czasów "podwórkowych" już dawno nie dane mi było smakować. Za kilka dni mają do mnie wpaść kolesie z budy - po 15 latach będzie wielki jump. Już wiem, że i tak wszyscy wylądujemy na tych stronach. Zdrowie autora!!!

349.Strona super - poleciłem wszystkim moim znajomym. Ale nie znalazłem na niej ulubionej zupy mojej Babci...mianowicie WODZIANKI (moze w innych regionach kraju wyste powała pod inną nazwą ? Ja pochodzę z pd.
Wodzianka to zupa z wody , smalcu i chleba. No i gdzie jest Bimber)))
Pozdrawiam.
p.s.
gdyby co to pamietam kilka przepisów na doskonały bimberek( nawet taki 7 -dniowy ...ale on nie był doskonały )))

348.Rany, ależ się wzruszyłem. Czytając, przypominałem sobie te czasy i stwierdzam, że jako dziecku, to wcale mi tak źle nie było. Tamte czasy pozwalały dzieciom bardziej rozwinąć wyobraźnię niż obecne. Łza się kręci.

347.Polecam wszystkim: http://www.kat.tvp.pl/zmyly.asp - oj, jest klimacik... :-)

346.Rewelacja. Jak milo cofnac sie do lat dziecinstwa...

345.Dziekujemy za tak extra strone.Wlasnie obejrzelismy strone od deski do deski i normalnie zrywamy boki pozdrawiamy autora jestes wielki :))

344.czesc, trafilem calkiem przypadkiem, ale strona jest odlotowa.. :)

343.Naprawdę świetna strona aby byla na zawsze.Nie jestem stary ale pamiętam sporo i przypominają mi te zdjęcia lata mej super mlodości.Dziękuję

342.to jest najlepsza strona jaką widziałem!!przeczytałem całą i łezka w oku kręci się czytając te hasła!poysł zrobienia tej strony godny nagrody Nobla!!!!!!!

341.Dzięki za stronę, co sie pośmiałem to moje.
A zaczeło się od tego , że szukałem zdjęcia znienawidzonego przeze mnie obuwia o nazwie juniorek. Może ktoś ma? Niby pamiętam jak wyglądały ale chciałbym zobaczyć swój koszmar z dzieciństwa ponownie.

340.Rewelacja!!! Niesamowita kolekcja wspomnien... To byly czasy... wypijmy za nie! I za to, zeby nigdy juz nie wrocily! :)

339.stronka super, ale brakuje historyjek z gumy Donald

338.super stronka. wolę co prawda obecne czasy, ale myślami często wracam do tamtego okresu, bo choć biedny i absurdalny, to jednak na swój dziwny sposób szczęśliwy.

dzięki za wszystko.

pod U można by wsadzić hasło Ukraina.

"nie pij wódki, nie pij wina, kup se rower Ukraina".

nie znam sie na wymiarach, ale one były większe niż podobne polskie rowery. jak na wsi był tylko jeden dwukołowiec w rodzinie, to dzieciaki wymyśliły akrobatyczny sposób jazdy, mianowicie ramę miały pod pachą, a rower jechał odchylony od pionu. pedałowało się pod ramą. raz tylko spróbowałem, żyję :).

337.świetna stronka dawno sie tak nie ubawiłem, no dziecińtwo faktycznie było egzotyczne
ps. jak mozna dodawać propozycje haseł
pzdr
Kołomir

336.Pięknie, jest Miś Uszatek, ale brakuje Misia z okienka :-)))) Chyba, że przeoczyłem...

335.Perfekcja!!! dawno tyle nie siedziałem na 1 stronie!!! Może by jeszcze przypomnieć słychanie programu 3 PR. Kultowe 60 monut /godzine, audycjemuzyczne, zgryz, co prawda nie WE ale siekiera!!! Było wesoło, była nadzieja, a teraz???

334.rocznik 1970 - większość z opisywanych przez Ciebie rzeczy pamiętam i zawsze będą mi się kojarzyć ze słodkim dzieciństwem - stronka jest extra, a jakby udało Ci się zdobyć jeszcze więcej zdjęć, to byłoby super

333.Przeczytałem całą księgę gości - co tu napisać...? Mój Boże...! Na pewno były to straszne czasy i nie życzyłbym swoim dzieciom żeby musiały żyć w takiej paranoi (i tu zgadzam się z częścią autorów wpisów), ale z drugiej strony nie żądajcie ode mnie (mówię do drugiej części gości), żebym trochę nie popłakał - najpierw ze śmiechu podczas czytania (tu brawa dla Autora za wyśmienite pióro i poczucie humoru!), a potem z rozrzewnienia: wszak to MOJE DZIECIŃSTWO I WCZESNA MŁODOŚĆ! (rocznik 1973) - Przecież tych dwóch etapów życia każdy człowiek ma okazję zaznać TYLKO RAZ! Nawet jeśli urodziłbym się podczas nocy polarnej, to mając wspaniałych, dobrych i mądrych rodziców i innych cudownych ludzi wokół, wspominałbym później ten etap jako najbardziej jasny i słoneczny - i tego Wam Wszystkim i Waszym Potomkom z całego serca życzę! Pozdrawiam!

332.A'propos Prusakolepu, to niestety reklama zamieszczona w mpeg-u (acz również urocza) nie jest tą pierwszą w polskiej telewizji. Pierwsza pozbawiona była tak żwawej akcji - pewna pani (blondynka, nawet dość atrakcyjna) w pomieszczeniu stylizowanym na elegancką kuchnię obracała sie do kamery i mówiła coś w stylu: "Witam Państwa...", po czym opowiadała o zaletach tego specyfiku...

331.Z perspektywy czasu lepiej widzi sie absurdalnosc tamtych czasow. Co wcale nie przeszkadza smiac sie wpominajac oranzade w proszku, Gume Arabska albo z westchnieniem przypomniec sobie Zwierzyniec (zupelnie o tym programie zapomnialem, zdjecie pana Suminskiego bylo wielka niespodzianka). Podziwiam zapal i wysilek w stworzeniu takiej strony. Dzieki za wspomnienia. Robert'62 Lombard, IL USA

330.Z perspektywy czasu lepiej widzi sie absurdalnosc tamtych czasow. Co wcale nie przeszkadza smiac sie wpominajac oranzade w proszku, Gume Arabska albo z westchnieniem przypomniec sobie Zwierzyniec (zupelnie o tym programie zapomnialem, zdjecie pana Suminskiego bylo wielka niespodzianka). Podziwiam zapal i wysilek w stworzeniu takiej strony. Dzieki za wspomnienia. Robert'62 Lombard, IL USA

329.zajebista strona,gratulacje!!! chcialbym dodac jedno haslo; ZAPSY(oczywiscie zapalki)dziekuje.

328.wprawde fajna niespodzianka, jestem wenezuelczyk, mieszkalem w warszawie za czasów Gierka...
nawet bylem harcerzem...

327.Super stronka, bardzo dużo wiadomości z czasów PRL-u,
i duży plus za strony poświęcone motoryzacji i zamieszczone zdjęcia,
oraz linki.
Strona poprostu extra.

326.Wspaniała podróż w tamte czasy.Łza się w oku kręci.Tak trzymać. Z Partyjnym Pozdrowieniem ... :)

325.Strona wspaniala! Ciesze sie, ze znalazl sie na niej link do mojej strony o Kabarecie Tey! Gratuluje i zycze nieustajacego zapalu w redagowaniu strony!

324.rewelka , wspomnienia jakby odzyły to były czasy....ja mam akurat miłe wspomnienia , mimo wszystko obejrzalam i poczytalam tylko troche ale i tak jestem zachwycona i gratuluje twórcom tej stronki , tak 3mac

323.REWELACJA!!!!!!!!!!!!!!!! Nastolatki nie mają tu czego szukać ale ja przeglądałem ta strone ponad godzine i bede tu wracał nie raz. GRATULACJE DLA TWÓRCY!

322.aha, i jeszcze DONALDY - guma do żucia, pakowana po 10 (?) sztuk, do kupienia tylko w Pewexie (za bodajże 10 centów, zwłaszcza za ---> bony dolarowe). W każdej gumie była 3-4-obraazkowa historyjka z kaczorem Donaldem, Myszką Miki i innymi bohaterami z seriali walta Disneya

321.a gdzie klik-klaki, czyli dwie kulki ze sprężystego plastiku spięte 20-cm sznurkiem służące do odbijania od siebie? Popularne w latach 70-tych, krótki renesans przeżyły w polowie lat 90-tych.

320.Jeszcze co do rowerow to nie mozna przeciez zapomniec o Pelikanie, Motocrossie i Rodeo :)

319.Jestem zaszokowany! Jeszcze nigdy tak dlugo nie 'siedzialem' na jednej stronie. Genialna! Dorzucilbym jeszcze do seriali - 'Dziewczyna i Chlopak' a do rowerow 'Sokol Lux'.

318.Przypomnialy mi sie jeszcze gry hazardowe w ktore grywalo sie na przerwach :
dmuchanie monet , kladlo sie na stole po monedzie tego samego nominalu i dmuchalo na przemian , kase zbieral ten kto przykryl swoja moneta monete przeciwnika.
Rzucanie monet do sciany. gralo sie w kilka osob , monete trzymalo sie miedzy kciukiem jednej reki a palcem wskazujacym drugiej , podczas rzutu nalezalo monete podkrecic. kase zbieral ten ktorego moneta byla najblizej sciany

317.Oj powspominalo sie , najmilej wspominam program STUDIO 2 , cala wolna sobote , a byla wtedy tylko jedna w miesiacu , spedzalo sie przed telewizorem. Czy ktos ma sygnal dzwiekowy STUDIA 2 ?

316.Klasa ;-)
takie znane rzeczy a cześć juz sie zapomina Gratulcje że komuś sie chce takie rzeczy robić :-)

315.fajna stronka

314.Super strony :o)
Niektóre definicje powalają na kolana...
Tak trzymać.

313.Dzieki za strone, wzruszenie...
"Mlody chemik" to bylo "januais kimikis" albo "junyj chimik" (po rosyjsku).
Jeszcze czuje ten zaopach odczynnikow. Albo kleju Hermol.

312.rewelacyjna merytorycznie strona, czytajac fachowy opis "baczka" na saletre poplakalem sie ze smiechu. Sam kiedys takich uzywalem. Zycze sukcesow w prowadzeniu serwisu. Pozdrawiam. Jos

311.Stronka jest poprostu ZAJEBISTA i śmieszna!Podoba mi sie bardzo i kontynujcie ją nadal.Byle ją nigdy nie usunięto z serwera.Jak cos znajde to podrzuce.Pozdrawiam

310.Slowa uznania za "mile chwile" spedzone w "dziciecej pamieci".Trzydziestolatek

309.super strona tak dalej!!!

308.po prostu urwalo mi wszystkie czlonki, super sajt

307.Różaniec – codzienne nabożeństwo ok. godz. 19-tej w październiku, nieco ponad półgodzinne. Księża wymagali od dzieci chodzenia na te nabożeństwa. Dowodem obecności na różańcu były karteczki ze stemplem różańca, rozdawane dzieciom wychodzącym z kościoła. Karteczki te należało okazać później na lekcji religii. Większych sankcji za brak karteczek nie było, oprócz zawstydzenia delikwenta, wiec dochodziło do handlu karteczkami. Atrakcją różańca były gonitwy z latarkami po wyjściu z kościoła, porównywanie modeli latarek, ich zasięgu i ich „punktu” (im bardziej skupiony snop światła tym lepszy). Na początku były głownie latarki na baterie płaskie. Później pojawiły się latarki na baterie okrągłe, R20 lub R14. Świetne były te plastikowe czerwone, z białą obwódka trochę kanciastego reflektora, na 2 (3?) baterie R14, z żarówką bez gwintu – poręczne, lekkie, świetny zasięg i punkt. Później pojawiły się „reflektorki” na 5 baterii R20 - prawdziwe smoki. Różaniec był jedyna okazja w październiku, by większa ilość dzieci mogła się zgromadzić i bawić wieczorem, po ciemku, na dworze.

Majówka – codzienne nabożeństwo ok. godz. 19-tej w maju, nieco ponad półgodzinne. Podobne zasady chodzenia jak na „różaniec”. Nabożeństwo jednak mniej atrakcyjne dla dzieci niż „różaniec” w październiku, pomimo starań księży, bo o tej porze dnia w maju na dworze jest widno, wiec i tak połowa dzieciaków spotykała się na boisku.

306.Wspaniałe :) ... szkoda ze ja niewiele pamiętam z tamtych czasów ale dzieki tej stronie wracaja wspomnienia...oczywiscie same dobre
;-) dzieki wielkie pozdrawiamnotabene z zielonej g. :)

305.Świetna stronka.Domyslam się,ze autor jest w moim wieku.Jak zobaczyłem reklame prusakolepu prawie się popłakałem,jakbym cofnąl się o te 18 lat .Wiele rzeczy mi się przypomniało,zwłaszcza zabawki,te programy telewizyjne,które wyleciały mi z pamięci.Dzięki tej stronie odbyłem podróż w czasy dzieciństwa.Mimo,że peerelowskie czasy były koszmarne,to jednak moja pamięć przechowuje ich obraz jako czas beztroski,bezpieczeństwa i jakiegoś czaru.To bardzo potrzebna strona,napisana z dużym talentem i sercem.
Pozdrowienia dla autora

304.A czy ktoś pamięta taki wierszyk z podstawówki:
Dzień zwycięstwa

Dzień zwycięstwa, maj zielony
białe pachną bzy
Dziadek usiadł zamyślony,
wspomniał wojny dni...

Jak z Radziecką Armią dzielną
w bój na wroga szedł,
działo sie to tak niedawno...
A zda się, że wiek!

Jak miał Miszę towarzysza,
co w okopach padł,
z takim Miszą można było
zawojować świat!

Dzień zwycięstwa maj zielony
białe pachną bzy,
Dziadek usiadł zamyślony,
wspomnij z nim i Ty!

Stronka super

303.Czadowa strona.Uśmiałam się do łez .
Wrócę tu jeszcze.

302.:) no wreszcie trafiłem na stronke. pare propozycji mam: za chwile dalszy ciąg programu z mannem i materna i dwoma swirami z pozniejszego koca. telewizja edukacyjna. w poniedzialki: historia, wtorki: nauka i technika, środa: jakas chyba pulbicystyka, jezyk polski? czwartki: przyroda, medycyna, w piatki nie było chyba? program joystick - a wnim pojedynki uczniow na komputery i relacja Kazimierza Kaczora o nowych grach strategicznych ;) Kuchnia i Labolatorium z Wiktorem Niedzickim a potem z jego synami. Telekomputer - to tu lwasnie była muza marka bilińskiego - po drugiej stronie swiata. kwant z niezapomniamym kancirukiem? i kawalkiem equinoxe 5 jarre'a! sobotni Drops, a na tvp2 5-10-15 z głosem w wykonianu manna :D jak cos przypomne sobie jeszcze to oczywiscie sie podziele :) pozdrawiam.... pamietam wodę firmową - najczescej byla czerwona i bardzo zimna. cytrusek, herbavit, i wlasnie owe polskie czipsy lilly chips - solone mniam! czekolada wawelska i cistka maltanki w polewie czekoladowej - do dzisiaj maja ten sam wygląd i smak :P

301.fajnie było

300.byl kiedys taki program TTR z wpadajaca w ucho melodyjka na rozpoczecie programu.czy ktos wie kto byl tego autorem i gdzie moge to znalezc?

299.wspaniala!!!!!! az zaluje ze nie trafilem tu wczesniej.to to czego dlugo szukalem.nobel Ci sie nalezy

298.Witam ponownie,
znów przypomniało mi się parę rzeczy wartych uwiecznienia na tej stronce, ale zacznę jeszcze od wspomnianych w moim poprzednim wpisie bobslei:
służyły one zimą do puszczania z górki na specjalnie wyżłobionych w śniegu trasach. Latem ich surogatem były resorki (resoraki) puszczane z górki po wykopanych w górce torach. Do tego celu były najlepsze takie większe, nie te standardowe, pamiętam, że ja byłem szcześliwym posiadaczem używanego do takich zabaw czerwonego forda capri z matchboxu.
Odnośnie resorków natomiast w mojej podstawówce wielką estymą cieszyły się również te z firmy Corgi (chyba angielska) ze względu na wytrzymałość i jakość wykonania no i ogólną miodność. Natomiast największym uznaniem cieszyli się posiadacze resorków Tirów bez względu na firmę. Wynikało to pewnie z tego, iż kiedyś każdy chciał być kierowcą TIRa :)
Teraz parę uwag dot. konkretnych haseł:
a) naprasowanki - były bardzo poszukiwane naprasowanki z numerami, które nalepiało się na koszulce do grania w piłkę. Od razu wyglądało się jak "profi" :) Ja miałem numer trzy kupiony na strzelnicy. Kolega, który z kolei miał numer 9 na koszulce do teraz jest nazywany Dziewiona :)
b- niebieskie lato (verano azul) - kultowy serial hiszpański z niezapomnianą melodyjka, którą nawet chyba mam na kompie :) Kiedyś rozmawiając ze znajomymi z Hiszpanii nie byli w stanie uwierzyć, że u nas ten serial był nadawany i cieszył się taką popularnością :).
c)- ognisty rowerek - z moich wspomnień z kolonii pamiętam, że chodziło własnie o to, aby nie budzić delikwenta. Dopiero wtedy niesamowicie to wyglądało gdy podczas snu zaczynał przebierać nogami i budził sie z krzykiem. Ale zabawa ta była bardzo tępiona i w zasadzie po pierwszych swoich koloniach, na kolejnych juz sie z nią nie spotkałem.
Rozpisałem się, mam nadzieję, że będzie mi to wybaczone. Pewnie wkrótce znów dorzuce parę uwag.
pozdrawiam Paweł

297.Rewelacja!!! Przeczytałam i powróciłam do lat młodości, kiedy to Gierek głosił hasło "...żeby Polska była zasobna , a ludziom żyło się dostatniej":-))), "Polak potrafi":-))). Oj, potrafi.
Pamiętam Fundusz Wczasów Pracowniczych, wczasy wagonowe dla rodzin kolejarzy, wykopki, żniwa, sadzenie lasów i czyny społeczne. Mam na własnym koncie parę zasadzonych drzew, ileś tam wkopanych ławek, a najśmieszniejsze ileś tam ukończonych akademii.......pierwszomajowych.

296.Cudowne, wspaniałe, niesamowite.
Cieszę się, że tu trafiłem.
Parę ddodatkowych pojęć mam dla twórców strony:
1- hacele - którymi się podzrucało i łapało, bardzo popularna gra.
2- w Lublinie nie było natomiast pojęcia hacle, haclówa tylko haczyki i haczykówa.
3- bobsleje - robione z poręczy w blokach, tzn odrywało się ten niebieski lub szary plastik , odpowiednio wycinało i wypełniało plasteliną i wszelkimi innymi rzeczami, które stanowiły bajer, np bateria paluszek, guziki, oneta zagraniczna, oporniki
- co do komiksów, wspomniane Ryzyko jest trzyczęsciowym zeszytem otwierajacym serie przygód o kapitanie żbiku. w sumie zeszytów ze żbikiem było 53. na razie tyle sobie przypomniałem
serdecznie pozdrawiam
paweł . rocznik 1976

295.DZIĘKIIIIIII wielkie ! Jestem dopiero w ok.1/3 czytania i napewno wrócę doczytac resztę .Na widok Jacka i Agatki aż mi sie łza zakręciła w oku moim kaprawym:-) dla Magdy (o ile mozna) : i kudłate i łaciate pręgowane i skrzydlate te co skaczą i fruwaja na nasz program zapraszają .... tak to było !

294.Hmm... cóż można powiedzieć o stronie?...jest WSPANIAAAAAŁA!!! W dobie dzisiejszej komercjalizacji naszego życia, chociaż na kilka chwil mogłem cofnąć się do lat mojej młodości. Mimo wszechobecnie wówczas panującej biedy (u nas nigdy nie było KOMUNY - był radosny socjalizm!) ludzie byli sobie bardziej bliscy i życzliwi. Pozdrawiam - Robson

293.strona super az zal tych lat mlodzienczych

292.Strona jest genialna--odbylam wspaniala podroz w czasie. To nie znaczy ze wtedy bylo tak dobrze (jestem rocznik 1959 i "film urwal mi sie" w 1981 jeszcze przed grudniem-- kedy to wyjechalam na "zachod"...) ale to bylo nasze dziecinstwo i to znamy, to sa wspomnienia rzeczywistosci ktora nas ksztaltowala.
A pamietacie wykopki, czyny spoleczne, galaretke w bloku na wage u badylarza, kapuste kiszona ktora wazono w przyniesionymm z domu sloiku, nie mozna bylo zrobic zakupow bez wlasnej torby, chleb z nocy (tylko z ktorej..), sklepy "komisy" z cenami nie dla nas, pomarancze w kolorowych papierkach,
patyczki do liczenia w pierwszej klasie i piora ktore moczylo sie w butelce z atramentem, sukienki z krempliny,itd itd

Dziekuje za chwile refleksji i wspomnien.

291.Padłem na pysk.. i nie tylko ze wzgl. dokładności merytorycznej jak i komicznych (lecz prawdziwych) opisow ale z powodu nostalgii.. i wcale nie za takim złym.. W tym wszystkim było jednak troche dobra.. takiego prawdziwego dobra wynikającego z naszego prawdziwego poczucia humoru nie skalanego pedem za "czymś", czego to dziś nam tak brakuje.. Nie mamy na to czasu poprostu.. a szkoda.. Pozdrawiam.. :))

290.DO WSZYSTKICH MIŁOŚNIKÓW "ZAŁOGI G": PROGRAM FOX KIDS EMITUJE W SOBOTY I NIEDZIELE O GODZ. 22.20 ODCINKI SERIALU ESKADRA ORŁÓW, JEST TO PÓŹNIEJSZA WERSJA ZAŁOGI G WYPRODUKOWANA SPECJALNIE DLA WYTWÓRNI SABAN, IMIONA BOHATERÓW SĄ ZMIENIONE ALE WYGLĄD POZOSTAŁ NIEZMIENIONY, ŻYCZĘ MIŁEGO OGLĄDANIA, DOBRE I TO:)

289.Jakbym znów miał 10-13 lat...
Dołożyłbym jeszcze hasła:
Barbórka - święto górnicze,które na cały dzień eliminowało z telewizji wszystkie programy,na rzecz przemówień tow. Edwarda i występów zespołu "Śląsk".
Śledzik II - wrzechzakładowe i ogólnopolskie święto, co roku 24 grudnia w godzinach przedpołudniowych, zaraz po pozamiataniu warsztatu pracy, biurka etc. polegające na degustacji śledzia w oleju oraz wyrobów rodzimego przemysłu spirytusowego.

288.Sprostowanie:
nie chciałem napisać "więc powiedzieć", tylko "więc można powiedzieć".
Pozdrawiam.

287.Chciałbym zaznaczyć, że Marta RM 405 nie może być "krajową podróbą" MK 2500, bo MK 2500 też jest produkcją krajową, tyle że na zachodniej licencji GRUNDIGa. Zaś ZK 240 nie jest magnetofonem stereofonicznym. Istotnie, posiada dwa głośniki, ale obydwa działają w systemie MONO. Magnetofon posiada tylko jeden potencjometr wzmocnienia głośności, nie posiada balansu, więc powiedzieć, że w ZK 240 zastosowano podwójną monofonię. Najbliższym ZK 240 magnetofonem stereofonicznym jest ZK 246 STEREO.
Pozdrawiam.

286.Witam, strone jest przednia, mimo ize w PRL-u zylem tylko 10 lat wiele hasel budzi moj usmiech. Mam pewna kwestie co do hasla Jacek i Agatka: moja mama, ktoa ogladala teze bajke powiedziala mi ze Jacek i Agatka zostali zdjeci z anteny po tym jak pan ktory animowal te postaci, po zakonczonym programi ale bedac jeszcze na wizji powiedzial do kamery,cyt: "A teraz kochane dzieci pocałujcie mnie wszystkie w dupę!" (przepraszam za wulgaryzm) Serial zostal zdjety z anteny:D

285.jestm pelen podziwu dla autora, strona jest naprawde niesamowita, az sie lezka w oku kreci

284.Świetna strona, jestem pod wrażeniem. Widać, że autor zna się na tym co robi i wkłada w to swoje serce. Zapraszam też do odwiedzenia mojej http://www.bulok.prv.pl

283.I tak dzięki tej stronce zarwałem nockę. Ale warto było:). Dodałbym jeszcze do zabaw podwórkowych dostępną w każdym kiosku Latającą Bilę, to był czad i pierwsze polskie chipsy - Lily chipsy.

282.Po prostu rewelacja... Przez ten czas zapomnialem o fluoryzacji i pilce chinskiej :) Pierwszy raz od dluzszego czasu dostalem spazmow smiechu, usmialem sie do lez. Bardzo mi szkoda dzisiejszych rozpieszczonych dzieci, ja w wieku 4 lat zasuwalem po budowie ze styropianem, teraz malucha sie z oczu nie spuszcza... I jak to ma nauczyc samodzielnosci... Naprawde, az lezka sie w oku kreci gdy sie to czyta...

281.Gratuluje! Jestem z rocznika 1981 i nie wszstko dokladnie pamietam, ale buty relax, bary mleczne z przytwierdzonymi lancuchem szklankami, kartki na art. zywnosciowe, saturatory, kartinke, oranzade w torebkach (plynna) i Papa Dance pamietam bardzo dobrze. Papa Dance powraca wiec jakas czesc moich wspomnien zostanie wskrzeszona. Pozdrawiam.

280.GRATULUJĘ. BRAKUJE MI W DZIALE "MOTOR" MZTS250 TAKĄ MIAŁEM I KOLEDZY CHCIELI MNIE Z ZAZDROŚCI "ZJEŚĆ" RAZEM Z MOTOREM. ZBIERAŁEM PRZEZ 3 LATA ŻEBY KUPIĆ 4 LETNI ALE TAKI WYPAS BO PO "TUNINGU". I JESZCZE JEDNO SZUKAM "MUSZTARDÓWEK". BYŁY DWIE WERSJE "PĘKATA" I "Z GWINTEM".POZDRAWIAM.MOGĘ WYSŁAĆ ZDJĘCIA MZ TS 250 "TUNINGOWANEJ"

279.okrągły stół przetoczył się koło mnie kiedy miałam 14 lat; nie zdążyłam więc poznać zła "systemu" natomiast jako dziecko przyjmowałam rzeczywistość taką jaka była z butami Relax, herbatką paracelcus, kartkami na mięso i piątkiem z Pankracym; dlatego teraz wszystko to wspominam z sentymantem; moja siostra urodzona w stanie wojennym już tego wszystkiego nie pamięta; ile ciekwych rzeczy ją ominęło!!!

278.grube suchary z kminkiem to "bieszczadzkie" mozna kupic do dzis, lecz nieststy w zmienionej formie. zamiast 4 grubych jest 6 cienszych. niestety,

277.Moze przeoczylem ale byl jeszcze serial czeski " Pan Tau" z gosciem w meloniku

276.Kolejny raz tu wrocilem - i po raz kolejny WIELKIE DZIEKI!!!!! ZAJEBISTA STRONA!!!!! JAK MI LZY Z OCZU SPLYNA BEDE CZYTAL DALEJ...

275.Swietna strona, wspomnien czar ;)

274.stronka jest git ;) jak blyskawica powrocily wspomnienia rodem z czasow tasiemcowych kolejek za wszystkim i za czymkolwiek, rowerow kupowanych w zamian za kwity z oddania makulatury i absolutnego braku korkow samochodowych ;)
pozdrawiam

273.REWELACYJNA STRONA!! DZIEKI!!!!

272.Dziś wysłałem do redakcji foty sławetnych butów "RELAKS" i kwit z Pewex-u mam nadzieje że zobaczycie to niebawem...

271."Kawa Marago". Rozpuszczalny napoj kawowy ktorego produkcje reaktywowano w ostatnich czasach.
"Figo-fago, kawa marago, kobieta nago..." cytat kierowcy-podrywacza z serialu pt" Droga" skutecznie zaadoptowanay i uzywany do dziś w mowie potocznej przez niektórych lekkoduchów.

270.Bede dorzucal pomysly, moze sie przydadza...
Kalejdoskop filmowy "Kino Oko" niezwykłe medium za pomocą którego mozna było udać się w podróż do najdalszych zakątków świata i to "bez wiz i dewiz...".
Hasła słuszne ideologicznie. Było ich pełno, niektóre odjazdowe, mysle ze warto je pozbierac.
np. "Jutro Socjalistycznej Polski budujemy dzis"...w ogole z roznych dziedzin. np "Zgaś światło wychodząc z piwnicy!" albo "Czy na jawie czy we śnie, zawsze zgodnie z BHP"

269.cudownie, wysmienicie, gratuluje uniwersalizmu. O niektorych rzeczach uslyszalem poraz pierwszy.... ale :)))) ale, zapomniales/as o jednym, co zauwazam z pewna satysfakcja, bo stronta jest taka ze mucha nie siada....Żwirek i muchomorek!!! dobranocka z niezlym podkladem muzycznym, i niezla fabula, takie fantasy dla dzieci we wczesnych latach 70-tych....

268.super stronka:)przy niektórych hasłach kreciła sie łezka w oku:)

267.Poezja... Strona rewelacyjna. Usmialem sie co niemiara a i wspomnienia okazaly sie baaardzo sympatyczne. Pozdrawiam

266.REWELACJA!!!!

265.Niezle się ubawiłem-tak trzymać ! Czekam na nowe pomysły-może bym mógł pomóc?

264.rany.. urodzic i wychowac sie w tych czasach - tego nikt inny nie zrozumie

263.rower "reksio" dla małych dzieci jednoślad, firma "Unitra" produkująca kolumny i wieże, coś co przypomina kapsel i wydawało dzwiek głośny(pstrykanie) dzisiejszy odpowiednik kapsla od Kubusia, rower Rometu BMX każdy młody kamikaze go miał:O) i skoro już mowa o rowerach, montowało się na rączce od roweru taką syrene czy coś działało jak manetka od gazu i wyło BARDZO głośno kulki patycznki w szprychach to było nic! w porównaniu do tego urządzenia pozdrawiam jutro schodze do piwnicy jak coś znajde napisze! hehe

262.Strona jest GENIALNA 3 godziny śmiechu i wspomnień, ale tak własnie kiedyś było a teraz...

261.Koniecznie trzeba dodać ulubiony zwrot wszystkich polonistów : co poeta miał na myśli? Przed odpowiedzią należało bardzo dokładnie zapoznać się z książkowym opracowaniem myśli poety. Boże broń nic swojego !
Pozdrawiam

260.LUDZIE!!!! To jest przecież cudowne!Rocznik '82 więc także nie wszystko pamietam!Ale brzuch mnie już ze śmichu boli!!!Jutro chyba jak kret zryję calą piwnicę w poszukiwaniu takich cacek z przeszlości!A jak się wszystko zaczęło?My - studenci 3roku pojechalismy po raz kolejny na weekendowy zjazd integracyjny i dzisiejszy poranek spędziliśmy umierając ze śmiechu i przypominając sobie bajki z dzieciństwa no i ktoś rzucił hasło "Pora na Telesfora" - a jak wygląda Telesfor???My się ludzi w pociagu pytaliśmy jak on wygląda bo nikt nie pamiętał!No i po powrocie do domu stuk stuk w wyszukiwarce i znalazłam to cudeńko i od razu dodałam do ulubionych!Razem ze mną siedzą moi rodzice i u nich widać tą sentymentalną łezkę w oku, o ktorej piszą ci starsi, którzy pamiętają więcej!Składam hołd twórcy tej wspaniałej stronki!Kawał dobrej roboty!!! Pozdrawiam:)

259.Super :] co prawda nie pamietam wszystkiego, troche zaluje, jestem rocznik '86, ale niektore rzeczy (np. korki) pamietam jeszcze ze swojego dziecinstwa - demokratycznego ;]] np. korki... ehh. .. ;]

258.Genialna strona, wrocilem do najlepszych lat dziecinstwa (1971), dopisal bym jeszcze do strony japonskiego killera "Mushashi Miyamoto" /Toshiro Mifune w roli tytulowej/ dzieki za wszytko.
P.S. Prosze o zmiane nazwy Gry Pólslówek na gRA pólSlówek z powazaniem Fred

257.Dżżesuuuu, że tez ja muszę to wszystko znać:-(. A radio "lakssssemberg"........pamiętacie.
Będe fanka stronki, suuuper.
Pozdrówki dla wszystkich

256.Robota poszła w kąt. Najpierw śmichy-chichy a potem łezka i zaduma. A kto pamięta obowiązkowe wypracowanie na polskim na początkach września pt. "Jak spędziłem wakacje" i jeszcze dyzurny temat "jak sobie wyobrazam rok 2000" - latajace samochody....... A tak wogóle to kupiłem sobie Syrenkę - wszyscy pukają się w czoło ale każdy chciałby pojeździć. Jak już ktoś wspomniał brakuje słowa "fucha" i "załatwić coś" - kupić znaczy. Nie zauważyłem też "Zielonego Sztandaru" - kolejne źródełko plakatów z ówczesnymi idolami. A co do pirotechników - żaden nie chciał przekazać jak się "robi" kalichlorek - zostawał tylko karbid i plucie do puszki.... Echh, znowu miałem 15cie lat (1975) chociaż przez parę godzin.....

255.Rewela.. Cały dzień czytałem, czytałem i płakałem... ze smiechu w wiekszości przypadków.... Jeszcze dodał bym Niemiecko - jugosławiańskiego Winetou, Serie ksiazek A. Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego. Ehh... Wspomnień czar.. Pozdrawiam

254.Po raz nie wiem który wchodzę i czytam, czytam, czytam,.
Czad!
Niby szare to było, a ile kolorytu, i to po tylu latach.
Czy nasze dzieci będą miały takie bajeczne wspomnienia po dzieciństwie spędzonym w kraju wielkiej sztampy i komercji?
Kończę, bo się rozrzewniam.
A tak rzeczowo, to przypominam, że wymieniony "magazyn" MURZIŁKA" oprócz walorów utrawalacza jedynie słusznej przyjaźni miał walor czysto komercyjny: wewnątrz numeru spiętego czymś w rodzaju bindownicy, znajowała się zintegrowana pocztówka dźwiękowa. Kupowało się to-to na zasadzie rosyjskiej (nomen -omen) ruletki, bo raz na jakiś czas wydawca robił wyłom z nurtu propagowania muzyki w stylu "baby-socjalizm" i fundował wiernym czytelnikom hity typu ABBA, BEATLES, SMOKIE itp.
Ech..., było, minęło, dobrze że jest z kim powspominać.
Pozdrowienia dla sTwórcy
PS Roczniki 80-te: nie nazywajcie siebie dziećmi PRL-u, co wy naprawdę pamiętacie z tych klimatów.

253.Po prostu ryczeliśmy ze śmiechu z żoną (ja rocznik 1972,żona 1975) a nasz 10 letni syn patrzył jak na wariatów i nie wiedział co takiego jest śmiesznego w saturatorze made in ZSRR i co to wogule jest ta musztardówa.Zaś na pytanie czy jak byliśmy w jego wieku to serio było tylko kilka marek samochodów i znikomy ruch uliczny,powiedział czy my napewno mamy po 30 a nie po 130 lat?
No i proszę jaka kolosalna zmiana dokonała się w ciągu kilkunastu lat

252.he he oglądaliśmy z moim synem - uśmialiśmy się do lez
piotr(1961)i Maciek (1992)

251.doskonały pomysł jak coś przypomnę to dopiszę

250.Bardzo dobra strona.

249.bardzo dobre!

248.O rany, jak miło powspominać dzieciństwo (jestem rocznik 1970). I jak miło, że już tak nie jest :)
Ja sobie jeszcze przypomniałam parę detali:
- kieszonkowe lusterka w metalowej (?) oprawce 'retro' z jakąś paniusią na odwrocie (pocz. lat 1980)
- wstążki do kwiatów z materiału, czasem srebrnego (jeszcze zanim w kwiaciarniach pojawiły się plastikowe - początek lat 70)
- komisy, gdzie można było kupować ciuchy za złotówki
- kredki chińskie (bodajże 'panda') - uwielbiałam ich zapach
- okładki na zeszyty (zanim weszły przezroczyste foliowe, były takie z grubego plastiku z wypukłą fakturą w formie rombów)
- z przedszkola, oprócz 'niebka', pamiętam taki zwyczaj, że tarło się cegłówką o chodnik, żeby uzyskać proszek
- komiks 'Koziołek Matołek'
- krepinę, która była nieodzownym elementem każdej dekoracji, a nawet strojów dla dzieci (czapki)
- papier kolorowy, z którego robiło się łańcuchy na choinkę
- białe podkolanówki (ostatnio wracają do łask!)
- modę na hula-hop i deskorolki (82? 83?)
- modę na 'kufajki' i spinki-koraliki do włosów (1984)
- szampon w torebkach (porcja jednorazowa)
- różową gumę do żucia w długich szerokich plastrach, bez opakowania (lata 70)
- zabawę w podchody, grę w zielone, grę w kolanko i grę w pomidora
- kobiecą bieliznę - okropne nylonowe halki, pasy do pończoch z olbrzymimi klamerkami, rajstopy biodrówki, których nie dało się nosić
- czapki 'papachy' z lisa - szczyt mody
- bułgarskie białe adidasy (85?)
Pewnie byłoby tego więcej...
Czy macie może mp3 z piosenką otwierającą 'Zwierzyniec'? To było coś takiego 'i łaciate, i kudłate, te co skaczą i fruwają, na nasz program zapraszają'. A może chociaż tekst?

247.Napisać, że strona jest rewelacyjna to za mało. Siedzę, przeglądam te wszystkie hasła i wyję ze śmiechu. Przypomniało mi się, jak dzieciaki "robiły" za piloty od telewizorów. Dodałabym tylko jeszcze Limala ( nie pamiętam jak sie to pisze ), książkę "100 zabawek na choinkę" i kalki do papieru-taka mała rzecz a jak cieszyła ;)

246.Wieeelka strona.Trafiłem przez przypadek, szukając POLSKIEGO Colargola(Znalazłem w 4 językach ale po polsku nijak...Szkoda) i siedzę tu już dobre pół godz. FAJOWO jest.

245.po prostu na maksa wyczesana stonka, serdecznie pozdrawiam

244.Cudowne ! I jak dobrze, że już nie wróci :) A pamiętacie spodnie "rury" , najlepiej marki ODRA ? Najlepsze miala moja znajoma, która codziennie! rozcinała dół nogawek, żeby przecisnąć przez nie stopę, a potem zaszywała je już na sobie:) Przypominam sobie też, początek bardzo ambitnej piosenki : Wpadła mi do sedesu odznaka ZMS-u....
Może ktoś pamięta ciąg dalszy ?
Pozdrawiam :)

243.Moje gratulacje !!!!
Pozdrawiam pasjonata minionej epoki.
Dzięki za powrót do dzieciństwa.

242.eh to wszystko to bylo cos... ciesze sie, ze udalo mi sie zdarzyc przynajmniej na koniec tej dekady i zobaczyc to na wlasne oczy :) ale dobrze,ze teraz to wszystko to tylko wspomnienie zapisane na tak wspanialej stronie jak tak (no i w naszych glowach) :))

241.jeeenyyyy, ale jazda! stary! wspaniala rzecz! dzieki, ze ci sie chcialo! Szukam w pamieci i na strychu innych akcji z tamtych lat - jak znajde - podrzuce.

240.przypomniała mi się inna wersja wierszyka o zajączku co siedział na kołku, wersja, której nie ma na stronce, a idzie to tak:
było morze, w morzu kołek, a ten kołek miał wierzchołek, na wierzchołku siedział zając i nóżkami wywijając śpiewał tak:
rudy ojciec, ruda matka, rudy sąsiad i sąsiadka i też jestem rudy i się z rudą ożeniłem pam pam pam;
rudy ksiądz ślub nam dał, rudy organista grał, a po roku coś przybyło i to także było rude pam pam pam
Śpiewałam takie coś jako przedszkolak - ZGROZA! ;) Pozdrawiam serdecznie!

239.Siedze sobie w Amsterdamie w robocie, szukam w internecie jakichs danych do BARDZO WAZNEJ PRACY az tu przez przypadek trafiam na "Strone kultowa". I prace trafil szlag a ja mam swietny humor.

Czlowieku! Dzieki Tobie znow bylem w dziecinstwie. Jak bedziesz w Amsterdamie to daj znac - masz u mnie piwo (albo 10 piw, albo wodke albo cokolwiek...).

Strona jest zajebista! Dzieki ze Ci sie chcialo!

Radek (rocznik 1968)

238.Strona SUPER !!!
Decha.
Trochę pamiętam tamtych czasów.
Dziwi mnie tylko to że są ludzie którzy tęsknią za tamtym czasem.
Pozdrawiam Roman.

237.Gratuluję pomysłu. W czasie lektury powrócił mi na moment tamten czas ... młodości. Zachęcam do rozbudowy tej strony. Na pewno znajdą się jacyś sponsorzy

236.fajna stronka, jescze musze dokladniej wyniuchac o co w niej biega, ale fajna jest i na pewno mi sie spodoba
czesc

235.Jesli ktos ma chociaz jeden odcinek Niebieskiego Lata (VHS, DivX) to prosze o kontakt.

234.Strona bardzo mi sie podoba:)))

233.Pamiętam drugą zwrotkę piosenki zespołu Konusy:
"Na podwórku fajnie jest
można sobie pobiegać
Można w kapsle zagrać też
i pochodzić po drzewach
Mozna złapać do swych rąk kolorowe motyle
Albo się ukryć tak by nikt nie widział nas
i polecieć do słońca choć na chwilę

Ref.
Bo co może co może mały człowiek
Tak jak ja albo Ty
Może Pani, a może Pan odpowie
My zgodzimy się z tym

Pozdrawiam

232.hahahah niezle ,naprawde niezle

231.Jesteście DeBest!
jestem rocznikiem 1958 wszystko to pamiętam.
Dzięki za przywrócenie pamięci!!!!

230.Moi drodzy. Zagladam do was bardzo często, bo tydzień bez zajrzenia do was to tydzień stracony. Razem z grupą mniej więcej rocznikowo podobnych osób ( 1974-1980), które do tego kochaja polskie komedie zawiązaliśmy inicjatywę własną. Dlatego przyszłam zameldować, że kultywujemy polską tradycję chociaż w taki sposób. Bez wracania do naszych korzeni, do pustych półek, do inicjatyw społecznych, gdzie byśmy teraz byli? My dzieci komunizmu?
Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że Żwirek już z tym Muchomorkiem nie kręci, za to Kolektyw z Kultową na pewno!

229.strona na polepszenie humoru - przy paru hasłach popłakałam się ze śmiechu, a przy paru przypomniałam sobie szkołę podstawową i lata bezstresowego dzieciństwa na podwórku. Przy haśle "Zenit" pokraśniałam z dumy - owego Zenita posiadam, z logiem olimpiady i w dodatku ten model ze światłomierzem i wskazówką. Robię nim zdjęcia do tej pory i nie prędko zamienię na inny - to dla mnie sprzęcik z duszą, podobnie jak foty nim robione; POWAŻNIE! Na koniec - pozdrawiam autora i gratuluję WSPANIAŁEGO pomysłu i kopalni wiedzy.

228.Bosz,powalajaca stronka :))))))))))))
Wielkie brawa dla autora pomysłu , buahahaha , to jest genialne :DDDD

227.naprawde fajne
dla kogos ciekawskiego niezła pozywka

226.Miałem okazję (nie po raz pierwszy z resztą) odwiedzić tą stronę i stwierdzić że jest na prawdę super!!! Trzymajcie tak dalej!!! Wasz wierny odwiedzający: sk824.
P.S. Serdeczne życzenia dla całego zespołu!!! Pozdrawiam!

225.Bomba, powróciło i odżyło wiele wspomnień. Dzisiejsza młodzież tego nie zrozumie.

224.Rewelacja Panowie, rewelacja!!!

Można was uważać za pierwszych w świecie konstruktorów, którzy stworzyli wehikuł czasu. Jestem rocznik 78' i mimo młodego wieku pamiętam 80% opisanych gadżetów. Głównie sa to wspomnienia z podstawówki. Jakoś tak miętko w serduchu mi się zrobiło. Mam parę haseł, których nie znalazłem:
- okulary a'la Chuck Norris (dwie czarne soczewki układające się w charakterystyczne "łezki")
- z przedszkola pamiętam zabawkę, nie pamiętam jak się nazywała, omnibus czy jakoś tak, były tam dwie diody tzw. bananówki, jedną podłączało się do pytania, drugą wskazywało odpowiedź i lampka się świeciła
- jak mogliście zapomnieć o tureckich swetrach?
- A Pan Kwinto i Muzyka dla kl. 1 i 2?
- Był też program o pilocie, który podróżował w czasie, nie pamiętam nazwy
- SAM spożywczy - miejsce codziennego zaopatrzenia, w przecieństwie do obecnych hipermrkt posiadające duszę i znudzone panie w przybrudzonych fartuchach
- wata cukrowa, dziś prawie nie spotykana
- pamiętam też maskotki smoka, czy strusia na takim krzyżaku ze sznurkami do nóg, który podnosił je przy zgrabnym manewrowaniu krzyżakiem
- KO-wiec NA BOGA! Przecież nie można pominąć takiej funkcji...
- Oranżada, tzw. chemiczanka, przezroczysta o dziwnym słodkawo-kwaśnym chemicznym smaku
- Proszę o umieszczenie ważnego słowa FUCHA
- czarne, tekstylne obuwie chińskiej produkcji, wsuwane na nogę z jasną gumową, cieniutką podeszwą (takie jakie nosił Bruce Lee), szalenie modne w początkach lat '80, podem pogardliwie zwane "cwelkami"

Jak sobie przypomnę więcej, napiszę.
Pzdr.
P.

223.Gratuleszyn, stronka którą 30-latek ogląda z rozrzewnieniem.
Pozdrawiam,

222.Poplakalam sie ze smiechu:-D To moje dziecinstwo! :-))))))

221.gratulacje za stronę - to były moje młode lata

220.ojej! swietna stronka , ja chociaz tez jestem raczej dzieciak kapitalizmu (rocznik 85) to pamietam te telewizorki zabawki hehe
pozdrowienia!

219.większość wymienionych haseł na tej stronce pamiętam jeszcze ze swojego wczesnego dzieciństwa, a momentami nawet tego późniejszego, a nawet czasy obecne się przewijają.
A mam 15 lat :)

218.Super stronka. Oby tak dalej.

217.Brawo-fajny pomysl.Przypomnialam sobie co to saturator i te niedomyte szklanki...Nikt jakos nie zachorowal od tego.

216.pare(naście) rzeczy się przypomniało:
- szkolne kółko PCK, się chodziło pomagać starszym etc., legitymacja była a jakże,
- "teledyski" dla najmłodszych, zajeżdżane na śmierć w paśmie popołudniowym TVP1, np.: "Fantazja"(dzieczę we wspaniałym żarówiastym dresie), "Najłatwiejsze ciasto w świecie(o...o..o...)", "Ogórek, ogórek, ogórek", "Szczotka, pasta, kubek, ciepła woda...", "Mydło szystko umje nawt uszyiszje"(tempo śpiewania im szybsze tym lepiej), "Myszka, Myszka", "Laleczka z saskiej porcelany" Magdy Fronczewskiej ze złowami J. Cygana, który tworzył na potęgę, całe tony Majki Jeżowskiej("Wszystkie dzieci nasze są", coś o mamie co miała oczy jak atrament i płakała z niewiadomego powodu), "Zima lubi dzieci" Anny Jurksztowicz, "Zuzia lalka nieduża", "Zielone włosy, zielone butki, całe zielone są ufoludki", "Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma (a ja w domu mam chomika, kota, rybki oraz psa)"
- Domowe przedszkole, z kultowa piosnką i dość dziwnym Chałabałą. I te frustrujące "zrób to sam", które nigdy nie wychodziły....Chyba stąd pochodzi też nieśmiertelna piosenka: "Kolorowe kredki"
- Fasola: program z Krzysztofem Tyńcem, który pędził przez łąki i pola...
-Ciotka Klotka i Krzyś jako uzupełnienie Poziomki z Tik- Taka,
- Wojciech Mann w roli Głosu z 5-10-15
- Matplaneta, czyli Pi i Sigma w fajowych ubrankach,
- Filmy polskie dla dzieci i młodzieży:
seria z Panem Kleksem (hity Brzechwy z Akademii i Małgorzata Ostrowska z Podróży, Golarz Filip i Dr Paj- hi- wo...), Złote dziecko (cudowne?) i pare innych,
- pioseneczka z Teleferii :"Czekamy na filmy, czekamy na filmy, na małych i dużych ekraaaanach, czekamy na filmy dla nas!"),
- dobranocka o Pomponie(?!?) i o Psie Ferdynandzie Wspaniałym, który jeździł windą, " O Czym Szumią Wierzby", "Przygody Sindbada Żeglarza", "Przygody Gulivera" poza tym "80 dni dookoła świata" i "Trzech Muszkieterów" w wersji animowanej. W roli Filiasa Lew, a D'Artagniana pies z długimi uszami, nie iwem czy nie weszły po transformacji:
"Smurfy", "Mappeciątka", "Gumisie"
- "Supełek - audycja dla młodzych słuchaczy" w Trójce,
- Sukienki chińskie z falbankami i aplikacjami, w kolorach pastelowych,
- "plastiki" okropne sandały w kolorach tęczy, szczyt marzeń dziewcząt z klas 1-8 i przekleństwo co rozsądniejszych matek,
- Mikołaj, Dziadek Mróz, a w moim regionie Gwiazdor- osobnik wyglądający na bywalca budek z piewm, często w towarzystwie "Śnieżynki" (w moim przedszkolu był nią zawsze fumfel Gwiazdora), straszył strojem, laską owiniętą w "pazłotko" i złowrogim spojrzeniem. Na zdjeciach w odcieniu pomarańczy zawsze z urzędową miną i woreczkiem łakoci (cukierki z Jutrzenki, wyroby czekoladopod., Katarzynki etc...),
- Bale karnawałowe, w przedszkolu, szkole i miejscu pracy rodziców, konkursy, łakocie (patrz wyżej), ogromny stres i idiotyczne przebrania. Nieśmiertelna Krakowianka. Ja mam na koncie Panią Nockę, Kowbojkę, Cygankę (do dziś nie mogę wybaczyć mojej mamie) oraz rok protestu, kiedy to nie przebrałam się wcale wzbudzając szmery wśród innych nieszczęśliwców,
- Wułefista: ostateczna instancja pań dyżurujących na przerwach, chłopakom kazał w ramach kary wykonywać ćwiczenia na oczach tłumu, ew. sprzątać,
- Sadzanie: różne warianty: uczeń dobry, uczeń zły, gaduła, milczek, najczęściej: dziewczynka chłopak. Skutkowało w klasach 1-3, potem można się było z płcią przeciwną dogadać,
- Przesadzanie: jedna z kar stosowana nader często, łagodna, czasem było sie przesadzanym do kogoś fajniejszego od poprzedniego sąsiada (rzadko),
-Rozsadzanie: siadało sie samemu- nuda,
- ZetPeTe: męczarnia, chłopcy zmuszani do gotowania, dziewczynki do szlifowania, ojcowie do szydełkowania, matki do ćwiczenia pisma technicznego,
- "Biały miś", "Siedem dziewcząt z Albatrosa"- strasznie obciachowe piosenki, ale każda miała tekst w specjalnym śpiewniczku,
- Eksperymentalny Sygnał Dobra: eksperyment przeprowadzony przez bohaterów książki Joanny Musierowicz: "Kwiat Kalafiora", seria z poznańskich Jeżyc o licealistach "takich jak my", czyli rzadko spotykanych ("Szósta Klepka", "Opium w rosole", "Ida sierpniowa", "Kłamczucha", ciagnie się przez kilkanaście części). Rewelacyjne kompendium wiedzy na temat szarych czasów sklepów Społem, cinkciarzy i czynu społ.
- Brum: audycja trójkowa z muzyką młodzieżową, na pewno ukazywała się już w latach 80., ale nie pamiętam do kiedy?
- Komiksy Tadeusza Baranowskiego: "Skąd sie bierze woda sodowa", z Kudłaczkiem i Bąbelkiem, "Antresolka Profesorka Nerwosolka" z Profesorem i Entomologią, "Na co dybie w Wielorybie czubek nosa Eskimosa", "Podróż smokiem diplodokiem", "JAk ciotka Fru- Bęc uratowała świat od zagłady"(współautorka: Anna Baranowska),
- Teatr TV dla dzieci: zdaje się, że był nadawany w sobotę porą obiadową, nie pamiętam spektakli, ale chyba wiele podobało mi się. Szkoda, ze zlikwidowany,
- serial młodzieżowy "Janka" (coś o koniach??)
- seriale zagramaniczne: "Szogun", "Ptaki ciernistych krzewów", a wszystko obskakiwał dr Kildare, "Oszin"(?) o małej japońskiej sierotce, która zdaje się nie była wcale sierotką. Zawsze szorowała podłogę (o maly włos nie zalalam mieszkania sprzątając a la Oszin), "Robin Hood", zdecydowanie lepszy w wersji ciemnej, świetna muzyzka Clannad, świetnie naszkicowane postacie i trochę magii. "Dampsey i Makepeace na tropie": para detektywów: Amerykanin i Angielka, nie iwem czemu rodzice pozwalali oglądać, wszyscy wyczekiwali aż główni bohaterowie wreszcie skonsumują związek. "Niebezpieczna Zatoka" o dzielnym kanadyjskim weterynarzu i jego sprytnych latoroślach,
- Mappety: Kermit, Piggy, Fuzzy, Gonzo, Szwedzki kucharz (brzmiący jak Duńczyk), Rolf, Świnie w kosmosie, facecik z laboratorium, dziadki z loży, na święta wersja długometrażowa,
- przeboje Natalki Kukulskiej:"Co powie tata", "Bal moich lalek", "Puszek okruszek",
- piosenka (może ze Zwierzyńca?)" Cztery łapy"(, cztery łapy...a na łapach pies kudłaty....)
- Z kamerą wśród zwierząt ("mało foczko z czarno bródko":-))

więcej grzechów nie pamiętam :) mam nadzieję, że nie zapcham niczego tym strumieniem świadomości, ale strona kultowa po prostu tak działa. Zachęcam wszystkich do pisania, trzeba ratować co się da!!!!

215.Po prostu brak mi słów. Tak dobrej strony o tych czasach jeszcze nie spotkałem. Sugeruję czasami szersze opisy by się młodzież dzisiejsza też orientowała o co w tym chodzi. Chociaż wątpię by ktoś kto nie żył w tych czasach czuł ten klimat.

214.Mam prośbe,aby ktoś mi przysłaL mp3 Afric Simone Ramaya-Ramaya.Z góry dzięki
mj email: Sparta79@poczta.onet.pl

213.Super strona odbylem podroz w czasie posmialem sie serdecznie,haslo przypomina mi sie ze Altusy tez mialem zorganizowal mi je moj tesc historia podobna jak u was tez jechal do Wrzesni po nie Wydal na nie wszystkie pieniadze jakie mial i musial ciezko kombinowac zeby do domu wrocic,bylo w tym dniu tez niesamowicie goraco a on nie mial nawet na wode sodowa, po tych "Altusach" zostal mi jeszcze rachunek na 2000000 zl,Czarna Wolge tez znam bylem juz za stary zeby nia mnie straszono ale ciekawa historia na te czasy. Czyn spoleczny musialem odrabiac oczywiscie ochotniczo za bumelke.Ktos kto taka strone zrobil zna te czasy jak wlasna kieszen BRAVO

212.Wspaniała strona. Dzięki niej obejrzałem rzeczy, które dla moich rodziców były uważane za kultowe. Tak trzymać. Pozdrowienia

211.Zlinkowałam :)
Dzięki tej stronie odbyłam podróż w czasie!

210.pozdrawiam serdecznie z tamtych czasow pozostalo mi przezwisko i pomimo tego ze nie jestem za tamtym ustrojem wspominam go milo

209.Gratulacje. Wspaniała strona. Wspaniałe czasy.
Mozna dodać:
- papierosy "Płaskie".Wedlug mojego nauczyciela historii lepsze od "Damskich".
- "bitelsuwy" (Od zespolu The Beatles)- męskie buty z długim czubem i na wysokim obcasie, wytwarzane przez "prywaciarzy".

208.Globulka Z srodek anty koncepcyjny PRLu

207.szlify buty na wysokim opcasie obowiaskowo ze zlota kramla z waskimi czubami meskie

206.najlepsza strona w necie :-))

205.jazda bez trzymanki! poprostu odlot!material na wspanialy film!
zolty proszek w aptekach "vibovit" raczej tylko otrzymywany z recepta.(smiejace sie dziecko w kolku jako logo)-jadlo sie to oczywiscie palcami.
-smoczki z korkami od beltow zamocowanymi na otwor na butelke ktore pompowalo sie woda przez naciagniecie drugiego konca na kran(rosly jak wielkie dynie) czasem fajnie bylo spuscic to z 10-tego pietra.(wielka gwiazda na asfalcie)

204.się rozczuliłam ;))))))

203.Podoba mi się wszystko oprócz "cofania się wstecz" :-) Nie można się cofnąć do przodu!
Poza tym stronka fajoska :-)))))))))

202.Dziś pół spotkania towarzyskiego upłynęło mi na wspominaniu różnych kultowości. Tarcze szkolne gdzieś mam. Trzeba było je przyszywać do odzieży. Sprytni przypinali na kilka małych agrafek, żeby po wyjściu z budy móc się zaraz utajnić. Strasznie często sprawdzano nam te tarcze... Nerwicy można bylo dostać.

201.W jakis dziwny sposob zawsze wydawalo mi sie ze tylko ja przezylem komune. A tu taka mila niespodzianka. Strona JEST kultowa. No coz, komuna to byla moja mlodosc. Ale jaja, jak zycie na innej planecie. A tak szczeze mowiac, przydalo by sie rozwalic bylych komunistow. To oni zorganizowali i tworzyli nam ten raj.

200.Rany, ale się wzruszam! I ciągle mi się coś przypomina... A pamiętacie dekoracje sylwestrowe z taśmy perforowanej od komputerów? A łomot wózków mleczarzy? Przejechać się takim wózkiem można bylo tylko bardzo wcześnie i jeśli się miało zaprzyjaźnionego mleczarza. Ludzie zbierali też puszki po piwie i napojach. Znalam takich, którzy z Niemiec przywozili całe pudła pustych puszek! I były węgierskie czapki z kolorowym paskiem i takim dzyndzlem na czubku noszące logo kangura. Zazwyczaj te czapki były w potwornym kolorze różowym. I z szaliczkiem do kompletu. I czeskie zmaziki, które miały wagę złota w szkole...

199.Strona naprawdę kultowa!

198.Fajowa stronka, wprawdzie nie pamiętam tych lat, ale coż :-) kto by pomyślał że tyle pozostałości po okresie komunizmu trwa do dziś!!!

197.swietne!

196.dzieki tobie przypomnialam sobie dziecinstwo..az dziw ze takie rzeczy potrafia tak cieszyc..gratuluje pomyslu na strone kultowa ;]..strasznie bardzo mi sie podoba..

195.Zajebista stronka. Wręcz KULTOWA

194.hmmm jak tu sie przechodzi ze strony76 z haslami do "m"do strony od "m" do konca?

193.Nie wiem czy podany Twój adres jest aktualny - zwróciło mi mail. Bardzo proszę o pilny kontakt na podana skrzynkę - mam pytanie. Pozdrawiam

192.Uśmiałem się, ale i zatęskniłem za tamtymi czasami. Tak było. BRAWA DLA AUTORA. Pozrawiam

191.Świetna stronka ! :)
Gratuluję i pozdrawiam.

190.fajna strona , powróciłem do lat dzieciństwa i młodości, ile z tym wszystkim wiąże sie wspomnień....
pozdrawiam wszystkich którzy poczuli to co ja

189.Super strona,super opisy!!!!! Czekam na więcej !!!!

188.Powróciłem na chwilę do czasów przeszlości... jak szybko można zapomnieć jak to wtedy było!

Wielkie dzięki dla Twórców strony.

Marcinek, rocznik 71

187.Stronka bajeczna, odkryłem kiedyś w piwnicy czarno-białe odbitki, które dawno temu można było kupić u prywaciarza lub wygrać na strzelnicy. Przedstawiają ówczesne gwiazdy muzyki i aktorów. Jeśli twórcy strony sobie życzą mogę zeskanować i dorzucić do zbiorów.

186.Powaliło mnie.Tak zdjęcia,jak i opisy towarzyszyły mi w latach szczenięcych i licealnych(rocznik 1960).Siermięgę i szarość PRL-u ubarwialiśmy sobie naszą wyobraźnią.Ja dodam,że totalnym odjazdem było noszenie na lekko wyprostowanej ręce kaseciaka na licencji francuskiego "Thompsona".Magnetofon był nastawiony na maksa,a z maleńkiego głośnika skrzeczała muzyka "SLADE","SWEET","OSMONDS" czy SUZI QUATRO.Obowiązkowo na magneciaku musiała być "nalepa" np. STP,ESSO bądź jakakolwiek.Do szlufki "dżimsów" przyczepiony plastikowy kościotrup,pasek z klamrą np. "Bonanza",na ręku bransoletka z żyletą,kupiona u prywaciarza a spodnie u dołu obszyte zamkiem błyskawicznym.Czekam pod moją skrzynką mailową na wasze wspominki.STRONA NIE DO WYJĘCIA!

185.swietna strona ;)

184.Super stronka, gratuluje pomyslu, i wykonania. BRAWO !!!!!!!!!

183.A macie shadoki po polsku
chętnie poczytam, dzięki

182.Dopóki śmiać się ze wszystkiego nie będziecie umieć, prawdziwie wolni nie jesteście... Doskonały pomysł, dodałbym jednak kilka ułatwień, np. takich jak sugeruje Shrek...

181.Nie ma nic o Karampuku!

180.bomba! wersja ksiazkowa bylaby bestsellerem! (pomysl (-cie?)) o tym :)

179.Bardzo sympatyczna strona.Polecam gorąco ;)

178.ALE sie wzruszyłąm_____wehikule, wehikule __rewelacja . Dzieki

177.Bomba , bardzo fajna strona , tym lepsza dla mnie ze jestem w Australii a tu moglem sobie przypomniec stare dobre czasy- dobre bo z mojej mlodosci

176.Serce boli, łza się w oku kręci, usta i policzki zdrętwiałe od śmiechu !!!!! Brachu tak trzymaj !!!
Miałbym następujące propozycje uzupełnień:
- czeskie ping-pongi (Ideal) kontra chińskie (Shield'y)
- "Murziłka" obok "Wiesełych Kartinek"
- "drobnica" czyli wydawany towar po 1 szt. na głowę (1 budyń, 1 kisiel, 1 dżem, 1 makaron - jak leci),
- dyżurni w podstawówce nosili opaski na rękawie
- opaski na rękawie z napisem "Porządkowy" nosili też panowie w wieku dziadkowatym na meczach piłkarskich (czasem sprawdzali bilety),
- węgierskie badziewie SF "Goście z galaktyki Arkana"

POZDRAWIAM

P.S. Jak sobie jeszcze coś przypomne to napiszę...

175.Dla mnie bomba!! Cos świetnego!
Wielkie gratulacje!
Jak cos wygrzebię ze zbiorów i pamięci na pewno podeślę......
Tylko nie zniknijcie, błagam!!

174.Rewelacyjna stronka - moje gratulacje !!!
Mam nadzieje ze bedziecie sie rozwijac.
Zycze powodzenia

173.Dziękuję Wam, kochani, za tą słodką podróż do krainy dzieciństwa. Znam prawie wszystkie te hasła, ale samo wspomnienie szczęsnych dni....ach....
jeszcze raz dzięki/

172.super stronka, dzieki niej moje dzieci mogły zobaczyć te słynne kartki na cukier, mleko itd.... nie udało mi sie zadnej zachowac.Gdy im opowiadałam jak to kiedyś "fajnie" było patrzyły na mnie z niedowierzaniem, myśląc ,że zmyślam :)

171.Mala rzecz a bardzo pozyteczna i cieszy... Gratuluje pomyslu !

Jdr

170.Swietna strona, wiele radosci, zabawy i wspomnien - Ulka z lezka w oku

169.Bardzo dobra strona ktora dostarczyla mi wielu wzruszeń.
Do dziś mam plakaty z Dziennika Ludowego i komiksy ze Świata Młodych.

168.Mniam:-))
Dołączam do wyznawców tego kultu:-)

A przy oglądaniu dobranocek (polskich), zwracało się uwagę na jeden ważny szczegół: jeśli w napisach przed bajką pojawią się dwa magiczne nazwiska:
Alojzy Mol
Otokar Balcy
to znaczy, że bajka na pewno będzie fajna:-) Takie metody na rozpoznanie rzeczywistości miałam ja i moi znajomi:-)

167.Super stronka, az sie lza w oku kreci. Popracuje nad Layoutem i fotkami bedzie najlepsza.

Pozdr.

166.Doskonały pomysł i niezła pamięć tego, co było i minęło...
Wspomnienia są zawsze miłe, dzięki za "powrót do przeszłości"

165.Wspaniała inicjatywa.Tylko piszcie i prezentujcie różne treści obiektywnie,a nie stronniczo jak to obecni często ma miejsce w odniesieniu do historii najnowszej.Pozdrowienia!!

164.Dzięki za przeżycia jakich doznałam. Tak trzymać!

163.Slodkie dziecinstwo, powiadacie... zamkniete granice, puste puszki po coli na bazarze, sklepy za dolary i zero dojscia do dolarow.... kawal gowna, nie slodkie dziecinstwo. Kompletnie nie rozumiem czym sie wlasciwie fascynuja te gnoje dwudziestoletnie, ktore w modnych klubach wieszaja sobie zdjecia kolejek do pustych sklepow ... sam widzialem taki plakat w kawiarni dla modnisiow... bo to jest tak, jakbym ja sie fascynowal strzelaniem do stoczniowcow... kurwa ten narod jest jednak narodem ludzi maluczkich.

162.Przypadkiem trafilem na ta strone, juz nawet nie wiem jak.Szkoda, ze ma taki dziwny URL. Ale: cos wspanialego, oczywiscie sobie to skopiowalem na kompa (nawet wydrukowalem-56 stron!)i czasem ponownie czytam.Aczkolwiek to nie sa zadne dowcipy, mozna ze smiechu "zrywac boki". Ale smiac sie mozna teraz,szczegolnie, jesli od ponad 15 lat zyje sie w Niemczech, wowczas bylo to zalosne.Moj ojciec mial w 1973 roku niesamowity zaszczyt otrzymac talon na limuzyne marki "Syrena 105", a po nastepnych 10 latach wladze "umozliwily" mu zakup kolejnego luksusu: F126p! Tez sam wywolywalem zdjecia, mialem magnetofon "ARIA", radio "ZODIAK", a prawdy ze swiata dowiadywalem sie z "Glos Ameryki"."Deutschlandfunk", czy tez "Wolna Europa". Naprawde z ta strona to super pomysl, bo smiech jest z zycia wziety, a nie zmyslony, jak w dowcipach. Trzymajcie sie i pozdrawiam Was z Bawarii!

161.Rewelacyjna strona. To jest wehikuł czasu. Gdy tylko wszedłem na stronę przeniosło mnie o kilkanaście lat wstecz. Odżyły wszystkie wspomnienia smutne, wesołe, przyjemne i przykre. Łza w oku się zakręciła. Gratuluję pomysłu i

160.Do dziecinstwa i mlodosci zawsze wraca sie z nostalgia, niezaleznie gdzie i jak sie zylo. Nasze dzieci bede tworzyc takie slowniki o obecnych czasach.

159.Witam!!!Dzięki tej stronie rzeczywiście przeniosłam sie w przeszłość a przy tym tak sie romarzyłam......
brakuje mi tutaj tylko glansów-wypukłe, kolorowe obrazki, często obsypane brokatem(to był szczyt marzeń 9 letnich dziewczynek) i niepowtarzalnych historyjek z gum "Donaldów" :-)

158.Strona jest super i jest na niej chyba prawie wszystko.
Jeśli nie przeoczyłem to jeszcze mogłyby być tzw. sekrety (pod szkiełkiem).
Z pirotechniki: wyrywanie kawałków asfaltu(wbić metalowy bolec w asfalt, wyciągnąć, nasypać zdrapanej siarki z zapałek, włożyć delikatnie bolec i rzucić na niego kamień); błyszczyki (z proszku aluminium i nadmanganianu potasu, lont ze sznurka nasyconego saletrą z cukrem), "warszawa"(spalenie od razu całego pudełka zapałek, "kopeć"(połamana linijka z pleksi w pudełku po zapałkach, podpalona i zamknięta), silniczki rakietowe ze składnicy harcerskiej.
Pralka polar 663S bio - moja kopała prądem.
Ciemnia - miłe wspomnienia, kiedy z moją obecną żoną po 2 godzinach wyszliśmy z ciemni, mój brat zapytał mnie dlaczego zrobiliśmy tylko cztery odbitki.

157.Genialne! Powrót do przeszłości! Wspomnienia czasu młodości! BRAWO!!!

156.Wspaniala strona! Przypomnialy sie lata dziecinstwa. Bylo wtedy tak slabo a jednoczesnie tak fajnie. Klimat tamtych lat juz nigdy nie wroci.

Dziekuje za mile wspomnienia :)

155.Ja p... ale mi się łezka w oku zakręciła.Że ten czas tak szybko leci...

154.Natychmiast dodałem do Ulubionych.
Dzięki !!

153.Czad! Tak trzymać. Ciekawe czy jescze uda Ci sie coś nowego znaleźć... ale tak swoją drogą - chore to było. Miło powspominać te głupie czasy.

152.Przecudny kawał roboty. Ubaw po pachy. Serdeczne dzieki za przypomnienie. Szkoda, ze juz tego nie ma ...

151.Świetny pomysł i znakomite , szczegółowe opracowanie. Zamiast ekranowych fajerwerków dużo informacji, no i oczywiście ekstra humor. Boję się tylko, że w miarę przybywania nowych haseł ładowanie stronki może stawiać coraz większy opór... Pomyśl nad tym. Pozdrowionka i powodzenia.

150.Znakomity pomysł. Ten leksykon pojęć z czasów PRL to przypomnienie idiotyzmów jakie nas otaczały a o których czasem zapominają osoby wzdychające do tamtej epoki. Przypominajcie o tym i trwajcie. Pozdrawiam.

149.Dzisiaj byłem w depresji, bo spotkałem kumpli, którym lepiej w życiu wyszło ode mnie......
W internecie chciałem poszukać coś na temat Przybyszów z Matplanety - może znajdę tą zaj..... melodyjkę w klasycznym elektronicznym stylu lat 80 -tych:
"My kosmici Pi i Sigma
Dwa matplanetyczne znaki
Zbiór przyjaciół z jednej paki......"

A tu znalazłem Tą kultową stronę i już od godziny kulam się ze śmiechu i wzruszenia! Tak naprawdę było /ja jestem rocznik 76/. Depresja minęła!

Serdeczne pozdro dla Twórców!

148.No poprostu brak słów. CZAD!
Pomyśl jednak może nad jakąś możliwością wyszukiwania, np. po frazie. Taki delikatny dodatek, ale mocno ułatwi i wzbogaci.
Gratulacje udanego pomysłu.
Natentychmiast dodaje linke z mojego sita :)

147.strona jest doskonala!dziekuje:)

146.Świetna strona, ale nie ma nic o gumie Turbo! (może jest zbyt nowa)

145.po prostu płaczę ze wzruszenia. wszystko to rzeczywiście było!!

144.no niesamowita strona / gratuluje naprawde pozdrawiam i zycze wszystkiego najlepszego / jestem rocznikiem 77 nie wszystko znam ale wiekszosc milo bylo sobie przypomniec

143.No musze powiedziec ze to pierwsza strona ktora na prawde mnie wzruszyla. Po prostu super!!!!
Pozdrawiam/ aska

142.po prostu zajebistastrona.kawał kabaretowej histori,chłopcy działajcie dalej.

141.cool

140.Dot.hasła Kondor:
Lecz po cóż kondorowi tyle jaj
Ajajajaj, ajajajaj
Kondor bez jaj
Ajajaj

139.Gratuluję pomysłu.Świetna podróż w kraj lat dziecinnych;łezka się w oku kręci :)

138.bardzo fajna stronka, pozdrowienia dla autora i wszystkich wielbicieli okresu PRL. :)))

137.Nawet nie wiedziałem o ilu rzeczach z dzieciństwa już zapomniałem! Swietna strona, bede tu wracał dla polepszenia sobie nastroju. Dzięki.

136.Coś wspaniałego, trafiłem tu przypadkiem i do końca swoich dni będę chwalił ten przypadek. Bardzo dziękuję drogi autorze za ożywienie wspomnień.

135.Stronka suuper. Przypomniały mi się dawne lata. Fajnie że jest tutaj tak alfabetycznie ułożone. Spartański charakter strony też odzwierciedla "tamte" czasy

134.Po prostu rewelka !
Uśmiałam się do łez , wspominając zabawy z dzieciństwa (lata 80-te) i nie tylko. Pozrawiam !

133.Ogladalismy strone z zona ( 35 i 33 latka ) i łza sie w oku kreci. Kapitalny pomysl na przypomnienie lat mlodosci. Wiecej zdiec !!! Powodzonka :)

132.Boska Boska Boska stronka - wpadlem na nia szukajac zdjec Poli Raksy (la nostalgie...). Autor ma u mnie piwo, wino, wodke cokolwiek lubi - dzieki za to, ze przez kilkanascie minut znowu mialem 15 lat..
Teraz, w New Englad w piatkowy wieczor czyta sie to jak bajki z 1001 i jednej nocy, a przeciez to byla nasza rzeczywistosc....
Jeszcze raz - dziekuje.

131.Nooo... jestem pod wrażeniem. Rewelacja!!! Naprawdę bardzo fajny pomysł. Pozdrawiam wszystkich!!!

130.Booooooomba:))))))))))))))))))))Fenomenalna strona:)Ale nie ma nic o kapslach do grania w "kolarzy", a profesor Zin w nudne niedzielne popołudnia?A Tamara? Od zawsze przezwisko nauczycielki rosyjskiego:)pozdrawiam i jeszcze raz gratuluje pomysłu:)

129.ŚWIETNA STRONA, DZIĘKI NIEJ PRZYPOMNIAŁEM SOBIE WIELE RZECZY Z CZASÓW DZIECIŃSTWA, NIEŹLE SIĘ PRZY TYM CZŁOWIEK MOŻE UBAWIĆ I ZATĘSKNIĆ ZA MIMO WSZYSTKO BEZTROSKIMI I CHYBA JUŻ NIE POWROTNYMI CZASAMI

128.Świetna stronka , niezły link do strony ze zdjęciami krecika :o)

127.Z łzami w oczach przeniosłem się do czasów które nigdy nie powrócą. Dziękuję serdecznie-dodałem stronę do ulubionych-pozdrawiam - Jacek Kunda.

126.To były piękne dni,
To były piękne dni.......

125.czaderska stronka, ubaw po pachy, a i łezka się w oku zakręciła...

124.Tego mi bylo trzeba :) To byly piekne czasy :) Gratuluje i zycze dalszego rozwoju.

123.Niesamowita strona, przypomina rzeczy o ktorych juz dawno zapomnielismy.
COOL!

122.Cóż.... Po prostu: dzięki!!!! Łezka pociekła... Ze wzruszenia i ze śmiechu...
Ostatnio byłem w Krakówku na wystawie zorganizowanej przez bodaj Żywieckie Muzeum Satyry i Humoru i tam znów zobaczyłem SATURATOR!!! i budkę z telefonem milicyjnym... i kartkę z napisem: bądź czujny - wróg nie śpi! I telewizor Ametyst... A w domu ciągle jeszcze stoi Bambino 2, amator 2b i epidiaskop Bajka (taki garbaty - do wyświetlania "filmów"). Postaram się przesłać kilka skanów, tylko muszę znaleźć trochę czasu. Wytrwałości w tej podróży w przeszłość i dalszych wpisów.
Pozdrawiam wszystkich z rocznika Sierżanta Pieprza...

121.Rewelacja :-)
Przy tej ilości haseł, przydałby się jakiś odnośnik alfabetyczny.

120.Nic dodać, nic ująć. Strona (a raczej jej zawartość) jest COOOOOOOOOOL!!! Pozdrawiam autorów.

119.Fantastyczna strona! Przydałoby się większe zdjęcie saturatora:)
... a tak przy okazji to poszuję właśnei takiego urządzenia. Może być uszkodzone.
Pozdrawiam serdecznie!

118.Po prostu dziekuje. Jak siadlem to nie moglem sie oderwac, w koncu pies omal sie nie zlal na sciane. Pokazalem koledze z bylego CCCP i dlugo tlumaczylem mu jak idiocie, w koncu okazalo sie ze wiele spraw bylo podobnych tylko ze on nie chcial sprawiac mi przykrosci. A swoja droga przydala by sie jeszcze baza dowcipow politycznych z tamtych lat.

117.LUX strona. Gratuluję pomysłu.

116.Najwspanialsza strona jaką znam!!!
Pozwoliła mi stracić w momencie 25 lat!!!
Wysyłam linki kumplom ze szkoły.

trzymajcie się!!!

115.niezłe jaja! To fakt można sobie wiele przypomnieć. Ale obciach
Mimo tego - czekam na więcej

114.JUZ SIE DAWNO TAK NIE POSMIALEM , PRZYPOMNIALEM SOBIE JAKIES 90% Z TEGO CO TUTAJ JEST NA TEJ STRONIE, SPOKO!! DZIEKI!!

113.Rewelacja! Ja obok Visolwitu wpisałabym jeszcze Wibovit (tak to się pisze?). To też się jadło... Jak zobaczyłam kredki z misiem, kartki... no i te "łańcuchy" po kapslach na mleko! Rewelacja!!!

112.A ja po tych wszystkich peanach na czesc, gdzie zostaly uzyte wszystkie mozliwe odmiany slow rewelacyjny, wspanialy i swietny powiem tylko tyle - masz u mnie link :o) Pozdrawiam cieplo.

111.swietne......przy czytaniu mialem kupe radochy , ale tez hmm lekko sie wzruszylem.
Ech....przypominam ze istniały jeszcze telewizory Lazuryt b&w a Jowisz byl tez w wersji z sensorami sluzacymi do przelaczania kanalow (chyba 5 guzikow) oraz w wersji z klapka na kluczyk i w wersji bez klapki...... .

110.Jaka strona, taka ocena

109.arachidki - orzeszki w kolorowej lukrowej polewie, dostepne w sklepach "skup i sprzedaz artykulow poch. zagr." szmuglowane z CSSR. pozniej pojawila sie podrobka z firmy "agaricus"....

Makowa panienka :-)))

"przestrajanie radioodbiornikow"

sklepy zurt (ZURiT)

TOS czyli serwis samochodowy -Techniczna Obsługa Samochodów)

rysunki Kobylinskiego w Polityce (z rozowa wkladka)

bar "ludowy" w kazdej wsi, a w nim, w kacie, "stolik dla kierowcow", przy ktorym nie podawano alkoholu...




wstrzasajaca ta strona...

108.Cudeńko. Gratuluję pomysłu.
Zamiast pracować ukradkiem czytałam, a wszyscy na mnie podejrzanie patrzyli, gdy co i raz trzęsłam się ze śmiechu.
Dodam, że u nas latarka z płaską baterią nazywała się baterejka lub batarejka (niezłe ;-).
Pozdrawiam i biorę się za ponowne czytanie.

107.ŁOOOŁ!!!
Jeszcze nie całą dokładnie przeczytałem, ale wydaje się, że jest tu (prawie?) wszystko!!!!

106.szkoda, że byłem wtedy mały, ale niektóre rzeczy pamiętam doskonale :D

..niebieskie mleko po dokładnej kontemplacji łyżkowo-łacińskiej ;) nawet sie rozpuszczało.. hehe

pozdrawiam :-)

105.Re-we-la-cy-jnie .
dodaj tylko opisy kultowych seriali jak "7 zyczen" "W labiryncie " i bedzie , jest ! jest! spoko . Kto ceni "walor kulturowy" tamtych prl-owskicj czasow pojmie "kultowosc" prawdziwa :) tej strony w mig .Pozdrawiam serdecznie .

104.Gratulacje takze z mojej strony! Wspaniala Homepage! Tylko tak dalej:-).
Teraz przypomnialy mnie sie moje "mlode" lata:-)).

Pozdrowienia dla wszystkich z Nordrhein-Westfalen

D.

103.O, Twórco tej przeswietnej strony,
Bądź Błogoslawiony!

102.Gratulacje!!!!

101.Kapitalna sprawa, świetnie powspominać no i się pośmiać.Podobno teraz wraca moda na lata 80 te. Ciekaw jestem czy za 20 lat też się będą ludziska smiać z dzisiejszych czasów.Mam wrażenie że nie:chamstwo,głupota i komercja.Jeszcze raz gratuluję świetnego pomysłu i przede wszystkim w dobrym stylu

100.Nie spodziewalem sie, ze jeszcze cos moze mnie "zwalic z krzesla"....a jednak

99.Strona Kultowa jest po prostu zaje.... Myślałem, że może czegoś tu brak - ale jest wszystko. Naprawdę cofnąłem się o kilkanaście lat wstecz i łzy staneły mi w oczach. Brawo i wielki dzięki.

98.a co mam wam pisac

97.Wielkie dzieki za wspanialy zestaw przypomnien z lat mlodosci. Niemal wszystkie hasla przywoluja obrazki z przeszlosci. Jest to lektura obowiazkowa dla tych co pamietaja lata the 1970s lub poniezej :)

p.s. dla tych ktorzy lubia Leppera i nie smakuje im "brutalny kapitalizm", przypomnienie starej dobrej komuny musi zadzialac jako ostrzezenie. Bylo milo ale teraz jest lepiej. Przynajmniej dla tych co moga i chca pracowac

96.Alez ci parada! Doskonala robota, ze smiechu zdychalem- cala noc :()....
JESZCZE POLSKA NIE...

95.Ja również należe do młodszego pokolenia, część opisów nie jest dla mnie jednak obca. A reszta - warto poczytać, brzmi jak z innego świata. Super!!!

94.Tak trzymac!

93.Zrobie z tego obowiązkowa lekturę dla moich synów.
Odnoszę wrażenie że jednak miałem ciekawsze dzieciństwo i młodość niż oni, pomimo 50 kanałów TV, Internetu, PC-tów tym podobnych bajerów.
Brawo!!!

92.rewelacyjna stronka - łezka się w oku kręci na samo wspomnienie

91.cudo...po prostu cudo... naleze raczej do mlodszego pokolenia(1982),ale kolejki za kawa pamietam swietnie...
no i te ksiazeczki 'Poczytaj mi mamo'-ech,mialo sie cala kolekcje...

A wlasnie...mialam w dziecinstwie takie cudo do odtwarzania filmow...nie pamietam nazwy aparatu-wkladalo sie filmik do srodka,no i jazda...kino domowe na suficie lub pustej scianie.Obowiazkowo zima i obowiazkowo na dobranoc...
Lezka sie w oku kreci....
Pozdrawiam i wroce tu na pewno,bo dawno nie widzialam tak fajnej strony.
Buziaczki dla tworcy!!!

90.Stronka bajera- opisy, fotki.... brak mi słów normalnie:)) po prostu cycuś strona:))

89.Bajecznie to wymyśliłeś!!!! moje szczere gratulacje!!! Kłaniam się w pas!
a mnie się przypomniało:
*comindex- produkowali takie małe groszki, bardzo twarde!
*cukierki- wyrób domowy: cukier+ budyń
*smażony chleb(taki czerstwy, pokropiony wodą) z cukrem
*oprócz slajdów były też "filmy"
*u mnie w regionie na proch w papierku mówiło się cempletki ;-)
*a pamiętacie domki które sie budowało z koca i stołu lub krzeseł, lub też firany sie zahaczało o krzesła np.
*o czynach społecznych wspomniałes? *a może warto by było jeszcze zamieścić teksty piosenek kolonijno-obozowych:....czarny chleb, czarna kawa... rajd, rajd bieszczadzki rajd... ore,ore szabadaba da a more, o more, szabadada da, my szariaci, my cyganie co śpiewamy sooooobie taaaak!!...
ach joj... :-)
*a fryzura na popersa?
*no i Europe, Limhal
*zabawa piłką- u nas tzw. pyra- gracze ustawiają się w kółko i odbijają piłkę jak w siatkówce, ten kto skusi ;-) wchodzi do środka i kuca, w czasie gry można sie wyratować uderzając w tych w środku, jak ktoś z nich złapie to ratuje wszystkich, a nieudacznik do srodka ;-)
jak coś sobie przypomnę, napewno napiszę :-)
Pozdrawiam

88.Tak soie powracam od czasu do czasu do tej stronki i za każdym razem łezka mi się kręci na widok okładki "Poczytaj Mi Mamo" - zajebisty pomysł, zajebista strona.

87.DZIEKI.
Spoznie sie dzis do pracy ale bylo warto.
Dawno sie tak nie uśmiałem przypominajac sobie stare czasy.

86.Ze swojej strony chcę dodać jeszcze nieśmiertelnych "Przybyszów z matplanety", bożyszcze nastolatek - Krzysztofa Antkowiaka (z nieśmiertelnym przebojem "Zakazany owoc") oraz program dla młodzieży w sobotę rano czyli DROPS !!!! A po nim serial Jazon z Gwiezdnego Patrolu !!! Reszta super - dzięki za wspomnienia !!!!

85.prawie poplakalem sie ze wzruszenia , genialna rzecz :-)

84.cos pieknego!!! A czy pierwsze gry komputerowe sie juz zalapia? (Takie z DOS-a) Jezeli tak, to proponuje DigDaga. Moja Rodzicielka byla nie do pobicia :-))

83.no wiedzialem ze to jacys jajcarze z torunia pozdrawiam
miotla

82.z bajek dodałabym jeszcze Sztaflika i Szpagietkę (czy ktoś to jeszcze pamięta?) i obowiązkowo Telesfora z Teodorem, a z pozostałych filmy produkcji ZSRR, bez których nie mogła się obyć zadna ramówka TV i oszczędnościowe wyłączanie prądu średnio 3 razy w tygodniu :-)

81.Nawet nie wiesz w jak przedziwny stan udalo Ci sie mnie wprowadzic. Ta strona jest rewelacyjna i juz polecilam ja wszystkim znajomym! Dziekuje i zycze dalszych sukcesow =)

80.kochany Radziu, bardzo uprzyjemniłeś mi dzisiejsze barrrdzo długie i nudne zajęcia z informatyki. Za co jak zwykle ślę buziaczki i całuski.

79.Czemu piosenka Afric Simone już nie działa :(((((
Kocham tą piosenkę.
Były jeszcze getry w kolorowe paski -takie podkolanówki bez stopek, szczyt marzeż szanującej się 4-to klasistki z podstawówki.
Pozdrowionka dla wszystkich z rocznika 74

78.Ale sie posmialem!

77.Brak Slow!!! Tego mi bylo trzeba! Pare sugestii - pierwsze reklamy (Gerda - zamki do drzwi, Queen of Saba, film - Klasztor Shaolin )
Dziekuje za wrocone wspomnienia!

76.To były czasy, hehe mówie jak mój dziadek. Ciekawe jak te obecne lata się opisze ??? PS. Czy ja jestem już tak stary???

75.Stronka rewelacja - oczywiście treść, bo opakowanie, w istocie, nieważne [tak jak za tamtych siermiężnych czasów :)))]
Mi przypominają się miętówki, które pozostały w sklepach, po tym jak wszystkie inne cukierki po kolei znikały ze sklepów (1980 rok, a może 1981???)

74.ni pies ni wydra,coś na kształt świdra!!!

73.Jakbym przeniósł się do tamtych czasów! Super.

72.Pełny odjazd!!! Super!!! Możnaby dodać jeszcze kółka zainteresowań, działające przy szkołach, jak i domach kultury... Brakuje też Ligi Ochrony Przyrody, OB40 (Operacja Bieszczady 40). Jak mi się jeszcze coś przypomni, napiszę do Autora. Ale dzięki za to, co jest!

71.Bardzo ciekawa strona, świetna retrospekcja - pozwala uświadomić sobie, ile się przez te ostatnie 12 lat zmieniło. Pozdrawiam, tak trzymać!

70.Wspaniałe.Pomysł,wykonanie,wszystko na tej stronie jest odjazdowe.Kilka razy się popłakałem ze śmiechu(stuningowany rower do ostrzenia noży i właściwości wymiatające Rubina)
Bardzo dziękuję za moc wzruszeń.Może ktoś mi prześle przepis na zrobienie pukawy?

69.konkret! szostka za pomysl, realizacje i za "bez ramek, bez javy, bez appletów, bez utrudnień! rozdzielczość dowolna" ;)
pozdrawiam

68.ta gierka telewizyjna z rakietkami o ktorej mowa to "Pong"

67.REWELA !!!!!!!!!!!!

66.Hej. Male sprostowanie. Latajacy Czestmir byl czeskim serialem fabularnym. Tak jak Arabela, a nie bajka. Koles wachal jakies kwiatki w doniczkach i latal i inne cuda wykonywal ;)
Dorzuce jeszcze b.popularna gre w 'jedno podanie'. Gralo sie w pilke, minimum 3 gosci, mozna bylo raz dotknac pilki - kto nie trafil w bramke - zmienial bramkarza - stad haselko 'zmiana germana' i 'slupek ratuje' :)))
Strona rewelacja! Wydrukowalem sobie cala :-)

65.Wyśmienity pomysł na stronę i wyśmienita realizacja. Życzę autorowi długich lat prowadzenia...

64.Super strona - gratuluje.

Ktos wspominal o programie dla dzieci,
w ktorym wyjasniano pojecia matematyczne
- o ile dobrze pamietam to bylo cos
w stylu "Pi i Sigma z Matplanety"

A propo dobranocek - nie tylko obrazki sa
fajne ale muzyka tez. Apeluje wiec do
wszystkich fanow starych dobrych dobranocek
o zachowywanie i w miare mozliwosci udostepnianie
muzyki z tych filmow.

Ciekawi mnie, czy Telewizja Polska wpadnie
na pomysl wydania zbioru klasycznych
dobranocek. Przypuszczam, ze bylby to
zloty interes.

63.Przypomniało mi sie jeszcze coś takiego jak katalog.Otóż katalog była to zazwyczaj gruba książka , zawierająca produkty takie jak :ciuchy , sprzet rtv, i inne, które można było kupić wysyłkowo(oczywiscie na zachodzie).... Pamietam że ogladało sie te katalogi godzinami ,mogąc jedynie pomarzyć o wiekszości produktów....Najlepsze były Niemieckie, ale niezłe też były francuskie..:)))Pamiętam że raz z kuzynem zniszczyliśmy taki katalog przez to ,że zaczernialiśmy zęby niektórym modelkom ku naszej uciesze. Ubaw był świetny,niestety ciotka sie obraziła...

62.Chciałem zaznaczyć, iż młodsze pokolenie (rocznik 1984) również czuje się przywiązane do TEJ przeszłości, choć z wiadomych względów jedynie częściowo.
A był jeszcze taki program mający na celu nauczenia czegoś z zakresu matematyki telewizyjnych oglądaczy. Prezenterami byli dwaj orbitujący, napompowani panowie (chyba). Tylko imiona mi uciekły...
Pomysł godny pochwały (choć i to zapewne nie wystarczy).

61.Rewelacja ! Tak 3mać

60.Jestem wiernym fanem tej strony. Dzięki za dopisywanie moich propozycji ! Oby tak dalej !!! Tyle szczęścia i radości ile przeżyłem na tej stronie nie dała mi żadna kobieta... he he - pozdrawiam serdecznie.

wiecznie młody...

59.Aha - no i obowiązkowo "skuś baba na dziada"!!!

58.Stronka mnie rozwaliła!!! Proponuje dodać jeszcze "guguły" (młode, zielone, dopiero co zawiązane jabłka zjadane przez chyba wszystkich)... Gratuluje pomysłu!!!

57.dzieki, dzieki, dzieki :))) i jeszcze proponuje dodac reklame prusakolepu i "radio dzieciom" o 19.30 :)

56.Fantastyczna strona !! Mnóstwo śmiechu podczas czytania, wspomnień.. Czasami łezka w oku na samą myśl o przywaleniu komuś z karata za nie wsykoczenie na solówke..
Pozdrawiam :-)

55.Od 2 godzin siedzę i zachwycam się odzyskanymi wspomnieniami. Dzięki za wysiłek, by stworzyć tak wyjątkowe zestawienie.

54.wspaniale!!! tylko te linki, jeszcze nie wszystkie otwieraja sie w osobnym oknie, to troche utrudnia. poszperam w szufladach moze cos dolacze.

53.Mała uwaga do hasła "worek na kapcie". Była to także znakomita broń, szczególnie gdy do środka załadowało się pepegi. Trafienie na punkt (ucho, nos) zwalało przeciwnika nieodwołalnie. W naszej budzie był stuknięty, który wkładał do worka pół cegłówki. Omijaliśmy go z daleka.

52.Great site !!!Brings back memories watching "Czterej pancerni i pies"when I was just a kid in Wieliczka.Hope to come back one day and visit my old grounds !!! God Bless you all !!!

51.Odjazd.. normalnie takie wspomnienia mnie naszly, cos wydobylo sie z glebokich czelusci wczesnych lat mojej egzystencji.. brawa i dzieki!

50..... pośmiałem się nieźle czytając stronę - pozdrawiam - Janusz

49.A gdzie jest Isaura? I W kamiennym kręgu?

48.zajebista stronka dobrze zejeszcze ktos pamieta czasy naszego dziecinstwa az sie łezka w oku kręci

47.witam

46.Bardzo się wzruszyłam, że ktoś oprócz mnie pamięta bajeczkę Barbapapa. A już myślałam, że jestem wymierającym gatunkiem:))))) Dopisz jeszcze "czeszki"!
Alienora

45.Jescze raz ja,Jarząbek Wacław-strona byłaby bliska extraligi,gdyby udało się zamieścić więcej(a najlepiej dużo więcej)dźwiękówek mp3,które z kolei można by ściągnąć.Pozdrawiam

44.Już pisałem,że pomysł(a i realizacja też) jest super?Pisałem.Gratuluję raz jeszcze.Jestem radiowcem i w swoich programach,a dokładniej w cyklu ,,Wspomnienia z PRLu"wykorzystuję Twoje dane.Bardzo dziękuję.Co warto dopisać?Proponuję:Święto Czekolady czyli 22 lipca,saturator,reklamy z okresu schyłkowego(sosy Billy w każdej chwili),bary Wars + miła obsługa,a z postaci:Tadeusz Broś(twórca Teleranka,a dziś Roweru Błeżeja),zespół Papa Dance,niedzielny,telewizyjny koncert życzeń(Irka Santor i te klimaty) i wiele innych rzeczy.Pozdrawiam.Ps:liczę na odpowiedż.Dzięki

43.ojojojezumaria!!! ale sie poplakalem!!!!super,super
pozdrowienia z houston tx

42.Az sie lezka w oku zakrecila.

Strona super !!!

41.Dosłownie rozkleiłam się wczoraj, gdy wynalazłam papierowe laleczki...FAJOWA strona;)

40.Rewelacja!!!

39.Jejku jak milo bylo sobie powspominac dawne czasy. O niektorych rzeczach pozapominalam zupelnie, a niektorych w ogole nie poznalam. Ale strona jest odlotowa !!

38.strona jest slodka :)
mam walbrzychy do dzisiaj (wersja
ponizej kostki) - to sa najwygodniejsze
buty na swiecie. i jeszcze amplituner
radmor 5102 (wersja ze znakiem "q",
pozniejsze mialy tylko "1") mam :)
teraz nikt nie produkuje potencjometrow,
ktore potrafia wytrzymac 20 lat.
komiksow ze "swiata mlodych", tygrysow
i innych dobr z czasow gdy swiat byl
mlody nie wspomne ;))

37.Nie wiem co sie pisze w księgach gości!

36.Dzieki...

35.... dzieki za taką stronke, super ciekawy pomysł, przypomniały mi sie czasy mego blogiego dziecinstwa. Poczulem sie jakbym znow mial 7-8 lat.

34.Bardzo fajna strona i dużo ciekawych informacji

33.Łza się w oku zakręciła,....

32.Podziwiam za uzbieranie tylu informacji zdjec i mp3. Ta strona to opis mojego calego dziecinstwa. Meza chyba tez. Usmialismy sie do lez czytajac ja.
Powodzenia w dalszym zbieraniu. Napewno bedziemy tutaj wpaali o czasu do czasu a i sami co nieco w miare mozliwosci podeslemy.

31.Zgodnie z życzeniem już się otwierają...

30.Jestem z roku 1961. Strona jest rewelacyjna, ale linki MUSZą się w nowym oknie otwierać

29.SUPER!!!! Nie moglam sie oderwac od
komputera! Dawno sie tak dobrze nie
bawilam!

28.Ajajaj! Genialna strona... przypomina się wiele rzeczy.

27.Argh! Cud strona! Znikopisy oleeeeeee!

26.Wspaniała strona! Z rozrzewnieniem wspominam czasy, kiedy człowiek cieszył się z niczego .... Tak trzymać!

25.Rewelacja, łezka się w oku kreci... Tylko jedna propozycja: czy obrazki nie mogłyby się otwierać w osobnych oknach? Kiedy ogląda się obrazek i daje "wstecz", cała stronka ładuje się od początku, co przy modemie jest średnio przyjemne...
Buziaki
Gosiak

24.wypas! polecam znajomym

23.Dokładnie wszystkie elementy Twojego leksykonu są na miejscu, nic nie pominąłeś, to najbardziej kultowa strona w sieci na jaką wpadłem :))) Gratulacje !!!

22.Jako rocznik 1967 w pełni doceniam...to jest to co było. "Studio 2" i "Kosmos 1999", że o serialach typu "Ivanhoe" i "Wilhelm Tell" nie wspomne

21.Jeszce sobie przypomniałem - magnetofony !!! Był Kapral i Ułan (miałem Ułana) - dopiero później weszła Wilga, Kasprzak i Grundig.

20.Jestem pod Wrażeniem... Łza się w oku kręci - jestem rocznik 1974 i to tak jakbym przeniósł się czasie - tyle wspomnień.... DZIĘKUJĘ twórcą za tę stronę !!! Jestem waszym fanem. Aha - jeszcze do bajek - PATAPIKI, Latający Czestmir - jak coś mi się przypomni - dam znać. Pozdrawiam !!!

19.Duża sprawa, będę Was promował u znajomych i nie tylko.

18.Extra robota. Przeczytałem całą jednym tchem. Oby tak dalej, pozdrawiam.

17.Wspaniała strona. Jeśli będziesz organizował wyprawę w tamte czasy to ja się pisze.

16.proponje podzielic hasla alfabetycznie, bo wszystkie naraz za wolno sie laduja !!!!!!

15.Nie mam pytań!!! Szkoda, ze nie wszystko pamietam! ale większość tak:) STRONA REWELACYJNA! ŚWIETNA ROBOTA!!!

14.Jestem pod wrazeniem i gratuluje pomyslu. Nie przeczytalem jeszcze wszystkiego, ale na pewno tu wroce.

13.serce mieknie, buzia sie smieje. to były czasy. a jakie gadżety mielismy.
cos wspanialego ta stronka...

12.Siemanko! Myślałem, że się zesram ze śmiechu. Zajebiste!!!!

11.Świetne!!! Ubawiłem się po pachy! Szkoda tylko, że urwało mi na haśle "kolejka". Nie ma reszty? Przyszpuszczam, że jest, a wtedy na pewno znajdzie sie tam hasło: "lody Bambino" za 2.60 zł na szpatułce drewnianej, o smaku śmietankowym, kawowym, kakaowym i owocowym. "Bambino" to rzeczywiście gramofon (adapter), ale z jednym głośnikiem ukrytym w deklu. Miałem taki. Pozdrawiam

10.Chyba warto dodać, że Barbapapa była produkcji węgierskiej. Oprócz tego była jeszcze inna węgierska bajka, o czymś w rodzaju zająca z uszami w kratkę, działającymi na zasadzie helikoptera. Obie bajki kończyły się słowem Vege, co po węgiersku chyba znaczy koniec?

9.Oh!
Gdzie sa te czasy!!!!!!!!!!!!!!!!

8.Ta strona jest absolutnie rewelacyjna! Dzieki niej mozna odbyc piekna wycieczkew czasy dziecinstwa i wczesnej mlodosci. Bywało "i smieszno i straszno", ale ktos ocenil PRL jako najweselszy kraik z tego calego KDL-owskiego obozu.
A pamiętacie popijanie win krajowych, czyli alpag lub wódki "Stołowej" serwowanej w niepowtarzalnych szklankach-musztardówkach?

7.Serdecznie gratuluję pomysłu. Czytając na głos, ja i syn, mieliśmy łzy w oczach z powodu nawracających ataków śmiechu.
Bardzo dziękuję, dawno się tak nie ubawiłem.

6.Po wejściu na tę stronę zamurowało mnie dokumentnie i przez 2 godziny nie mogłem się ruszyć od komputera. Dawno żadna strona nie sprawiła mi tyle radości. Pozdrawiam autorów strony. G

5.To naprawdę jest strona kultowa dla kogoœ kto zdawał maturę w latach osiemdziesištych. Będę polecał wszystkim znajomym. Radosławie - gratuluję pomysłu i realizacji.

4.Radek gratuluje pamieci, czekoladowe groszki w zoltych pudelkach przyprawily mnie o chwile zadumy, -dziesci lat minelo....

3.Zaczouem lac juz przy armatkach. Swietne zabawa. To byly pienkne lata.

2....tak bylo i tyle nam musialo wystarczyc, to nas mialo cieszyc, a raczej zamnknac twarz, pewnie, ze czuje sie do tego sentyment, ale ludzie!!! patrzcie i czytajcie i mowcie o tym i mocno sie zastanowcie, kogo wybierac nastepnym razem...

1.rewelacyjna podróż w lata szczenięce
tak właśnie było!!!
idealny materiał do przekazania swoim dzieciom klimatów z epoki
duże brawa dla autora

Powrót do stronyNowy wpis


Księgi Gości

Księgi gości za darmo
(c) 2000-2007 by